Recenzja: Ultrasone Edition 15 Veritas

Podsumowanie

   Trzy lata kazał niemiecki producent czekać na powstanie zamkniętej wersji nowych słuchawek flagowych, zapewne w tym czasie wyprzedając poprzednie. Edition 15 Veritas nie oferują postępu względem Edition 5 i 25 Jubilee, są nawet mniej efektowne. Oferują natomiast zdecydowanie niższą cenę oraz pewną odmienność względem wersji otwartej. Odmienność ta przybiera postać nieco słabszej ekspansywności dźwięku, co z inżynieryjnego punktu widzenia wydaje się oczywistością. Z otwartych słuchawek dźwięk ulatuje, a w zamkniętych zostaje. I to słychać; wersja otwarta bardziej rozrzuca dźwięki i bardziej je napowietrza. To można uznać za pozytyw, ale pozytywem zamkniętej z kolei, że bardziej skrupulatnie wyważa składniki, szczególnie na obszarze basu. Otwarta wersja bardzo się stara dać bas równy gigantycznemu z Tribute 7, ale to nie wychodzi. Jej bas nie dość że nie jest taki mocny i tak dobrze z resztą spojony, to jeszcze na dodatek dudni – nie mocno wprawdzie, jednak trochę. Tego w Veritas nie ma; ich bas jest dobrze związany, niedudniący i trójwymiarowy. Objętość bębnów imponuje, pomimo braku wysokich ciśnień. Imponuje też ładność całościowego wyważenia i dzięki niemu (chyba) łatwiejsza współpraca ze wzmacniaczami. Lampowy Ayon HA-3 okazał się równie dobrze pasujący co tranzystorowy Divaldi, prawdopodobnie skutkiem braku sprzężeń zwrotnych na obszarze basowym, gdzie podwójna akceleracja słuchawek i wzmacniacza w przypadku piętnastek otwartych skutkowała stłumieniem reszty pasma i pewną nosowością. Owszem, Edition 15 Veritas także nie otaczają słuchacza sceną, wolą ukazać ją w perspektywie. Jednak ich rewelacyjna szczegółowość oraz nie gorsza cyzelacja dźwięków potrafią w przypadku nagrań o nieskompensowanej dynamice, zupełnej otwartości i pozbawionych realizacyjnych hocków klocków z podbijaniem-tłumieniem zakresów dać bardzo realistyczny przekaz z pełnym wolumenem emocji. Emocji tym mocniejszych, że realizm ten obejmuje zarówno warstwę wykonawczą jak i realizacyjną. Szum starej płyty – inaczej mówiąc – będzie szczególnie głośny, ale zarazem podawany tak, że nie tylko nie będzie przeszkadzał, ale jeszcze wzmoże przyjemność. W tej sytuacji trzeba napisać, że słuchawki wyjątkowo udanie balansują pomiędzy spokojem i łagodnością, a sferą wytężonych emocji na bazie naturalizmu. Nie usiłują być porywcze, ale na pewno piękne.

 

W punktach

Zalety

  • Spokojny, wyważony przekaz.
  • Duża scena, ukazana w wyraźnej perspektywie.
  • Całe brzmienie trójwymiarowe.
  • Wyjątkowo staranna dykcja.
  • Wyjątkowo także staranna separacja źródeł.
  • Pomimo wyjątkowo starannej cyzelacji dźwięki pozostają otwarte i swobodnie propagujące.
  • Które są starannie porozstawiane na scenie, układając się we wspomnianą perspektywę.
  • Tego porządku nie zburzy nawet najbardziej skomplikowany materiał muzyczny, o ile tylko nie zrobi tego wcześniej niepasujący wzmacniacz.
  • W ramach całościowego wyważenia spokojne, trójwymiarowe soprany.
  • A po przeciwnej stronie niskociśnieniowy, ale wyjątkowo objętościowy bas.
  • Który – w przeciwieństwie do wersji otwartej – nie  ma skłonności do dudnienia ani narzucania się.
  • Większa też (może właśnie dlatego) zdolność udanej współpracy z każdym torem.
  • W przypadku torów wysokiej klasy brzmienie może się stać zjawiskowe.
  • Skutecznie ukierunkowane na współpracę ze sprzętem przenośnym.
  • Lekkie.
  • Wygodne.
  • Same gatunkowe surowce.
  • S-Logic i ULE.
  • Wymienne pady i okablowanie.
  • Elegancko zapakowane i dwa kable w komplecie.
  • Renomowany producent.
  • Made in Germany.
  • Polski dystrybutor.

 

Wady i zastrzeżenia

  • Najsławniejszy w historii firmy model flagowy Edition 7 potrafił zaoferować bardziej realistyczne przeżycia, w tym większe zbliżenie z wykonawcami i dużo wyższe ciśnienia akustyczne.
  • W praktyce dość niska skuteczność. (Do napędzania trzeba dużo mocy.)
  • Brak kabla symetrycznego w komplecie.
  • Dołączone kable są niskiej jakości.
  • Co będzie wymuszało sięganie po inne niż firmowe.
  • Połączenie jasnego brązu skóry z jasnosrebrnym metalem jest ryzykowne stylistycznie.
  • Drogie.
  • Pierwowzory techniczne – Edition 5 Limited i Edition 25 Jubilee, były lepsze. (Ale droższe.)

 

Dane techniczne Ultrasone Edition 15 Veritas:

  • Słuchawki dynamiczne, wokółuszne, zamknięte.
  • Przetwornik: membrany pokryte złotem z tytanową kopułą ø40 mm.
  • Magnesy: NdFeB.
  • Technologia S-LogicEX ®,
  • Technologia ULE.
  • Impedancja: 40 Ω.
  • Pasmo przenoszenia: 5 Hz – 48 kHz.
  • Ciśnienie akustyczne (SPL): 94 dB.
  • Waga (bez kabla): 336 g.
  • Dwa kable odpinane ze srebrzonej miedzi OFC. (Złącza Lemo, końcówki 3,5 mm).
  • Opakowanie: skórzany neseser.
  • 5 lat gwarancji
  • Wykonane ręcznie w Niemczech.
  • Cena: 12 990 PLN

 

System:

  • Źródła: Astell & Kern KANN Cube, Astell & Kern AK380, PC, Ayon CD-T II Signature.
  • Przetworniki: Audiobyte Hydra Vox, Auralic Vega G2, PrimaLuna EVO 100.
  • Wzmacniacze słuchawkowe: ASL Twin-Head, Ayon HA-3, Divaldi Amp-02, Phasemation EPA-007.
  • Słuchawki: HEDDphone (kabel firmowy i Tonalium-Metrum Lab), Ultrasone Edition 15 i Edition 15 Veritas, Ultrasone Tribute 7 (kabel Tonalium-Metrum Lab) .
  • Kable USB: Fidata HFU2 Series USB, iFi Gemini + iUSB3.0
  • Kabel LAN: Fidata LAN HFCL Series.
  • Kabel koaksjalny: Tellurium Q Black Diamond.
  • Konwerter: iFi iOne.
  • Interkonekty analogowe: Acoustic Zen Absolute Cooper, Sulek Edia & Sulek 6×9, Tellurium Q Black Diamond XLR.
  • Kable zasilające: Acoustic Zen Gargantua II, Acrolink MEXCEL 7N-PC9500, Harmonix X-DC350M2R, Illuminati Power Reference One, Sulek Edia, Sulek 9×9 Power.
  • Listwy: Power Base High End, Sulek Edia.
  • Stolik: Rogoz Audio 6RP2/BBS.
  • Kondycjoner masy: QAR-S15.
  • Podkładki pod kable: Acoustic Revive RCI-3H, Rogoz Audio 3T1/BBS.
  • Podkładki pod sprzęt: Avatar Audio Nr1, Acoustic Revive RIQ-5010, Divine Acoustics KEPLER, Solid Tech „Disc of Silence”.
Pokaż cały artykuł na 1 stronie

1 komentarz w “Recenzja: Ultrasone Edition 15 Veritas

  1. Piotr Ryka pisze:

    Tak przy okazji słuchawek i niejako tytułem zapowiedzi: przyjechały Rosson Audio Design RAD-0 z lepszym od sprzedażowego kablem Wireworlda. To znaczy – nie przyjechał same, uprzejmy Czytelnik własne podesłał, za co podziękowania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy