Audio-Technica marką odsyłającą do wspomnień. Pierwsze posiadane wysokiej klasy słuchawki (dziś powiedzielibyśmy „high-endowe”) były ich właśnie autorstwa. To działo się tak dawno, że należały do obszaru technicznego przez markę od dekad już nie eksploatowanego – to były elektrostaty. Druga połowa lat 70-tych minionego w bólach stulecia to okres licznych prób oswojenia tej technologii w wymiarze ogólnorynkowym; firmy – zarówno te wciąż istniejące jak minione – z tą technologią teraz zupełnie nie wiązane, jak AKG, Sony, Beyerdynamic, Pioneer, Micro Seiki i właśnie Audio-Technica, na równi z ciągle kojarzonymi, jak Stax, Koss i odnośnie późniejszych czasów Sennheiser, oferowały zestawy słuchawki-napęd w postrzeganej za niedościgłą domenie elektrostatów.
Jakieś pół roku trwało posiadanie zestawu Audio Technica ATH-7, zastąpionego później zestawem Stax SR-5/SRD-6 – i nie, wcale nie dlatego, że ten Staksa okazał się lepszy, tylko o zamianę poprosił ktoś, od kogo te ATH-7 kupiłem – on również doszedł do wniosku, że je woli. A że to był nie tylko sprzedawca, ale także kolega, nie wypadało odmówić. (Różnice były zresztą śladowe: Audio-Technica minimalnie mocniej eksponowała szczegóły i była narracyjnie chłodniejsza.)
Na tym moja w roli posiadacza przygoda z marką się nie skończyła, wiele lat później stałem się właścicielem przez długie lata będących flagowymi słuchawek ATH-W5000 „Raffinato” (debiut 2005), pyszniących się hebanowymi okrywami muszli i konstrukcyjnie już dynamicznych, o których nawet z dzisiejszej perspektywy należałoby stwierdzić, że były popisowo szczegółowe i niezwykłe przestrzennie. Trudne były do napędzenia w sensie synergii brzmieniowej ze wzmacniaczem, ale kiedy ta zostawała odnaleziona, dawały popis mistrzostwa. (Skądinąd Audio-Technica proponowała własny wzmacniacz – rozbudowany obsługowo, zaawansowany technicznie i podobno udany, ale w Europie nieosiągalny.)
Jeszcze większy popis dawały używane przez około pół roku, pożyczone od innego kolegi i też dla swoich czasów flagowe ATH-L5000 (debiut 2018), mające muszle okryte czaszami z drzewa sykomory w oprawie anilinowej skóry Connolly Leather. Przepyszny skutkiem wygląd i zachwycające brzmienie, które pozwoliłem sobie określić najlepszym u słuchawek dynamicznych od czasów legendarnych Sony MDR-R10 (1988). Warto na kanwie zauważyć (co winno stać się przestrogą), że kolega niesyty fabryczną ich doskonałością postanowił je podrasować padami od Dekoni i jakimś drogim okablowaniem – efekt okazał się fatalny: fenomenalna, ale trzymana w muzycznych ryzach szczegółowość wyrwała się spod kontroli, soprany aż dostały bzika, szalenie trudno było to ich rozbzikowanie godzić z elementarną bodaj muzykalnością. Ale w wydaniu producenckim słuchawki były genialne, po raz kolejny udowadniające, tym razem absolutnie szczytowo, że detaliczność i w ślad za nią precyzja obrazowania to ten komponent brzmienia, który u Audio-Techniki osiąga absolutne mistrzostwo.
Rzućmy rys historyczny i przechodzimy do konkretów.
Najzwięźlej rzecz ujmując odnośnie marki Audio-Technica:
Rok powstania 1962, miejsce – Tokio, założyciel Hideo Matsushita, jego specjalność – technika nagraniowa oraz wkładki gramofonowe. Firma rozrosła się dzięki inwestycjom państwowym towarzyszącym tokijskiej Olimpiadzie z 1964 roku, do obsługi sprzętowej której też Audio-Technicę wybrano, ale pierwsze słuchawki – model AT-700 – powstały dopiero dziesięć lat później, pod datą 1974. Stan obecny – wielka firma o ogólnoświatowym zasięgu, produkująca także aparaturę profesjonalną. Najbardziej pamiętne dokonania w domenie słuchawkowej to limitowane, rocznicowe modele powstałe z okazji czterdziestolecia – sławne ATH-W2002 i ATH-L3000 (oba zamknięte); jeden i drugi z komorami akustycznymi z chmielograbu japońskiego (Asada-Zakura), zaliczanego z uwagi na twardość i gęstość drewniny do tak zwanych „drzew żelaznych”. Oba kolekcjonersko cenione, a już zwłaszcza ten drugi, tak samo jak jego piętnaście lat późniejsze rozwinięcie do ATH-L5000 okryty skórą Connolly Leather, od czego przydomek „Letherheaed”.
Szczególne dokonania i teraz nie są obce marce Audio-Technica, w 2023 zaistniał zestaw opracowany pod egidą obchodów sześćdziesięciolecia – dynamiczne słuchawki oraz lampowy wzmacniacz obdarzone imieniem japońskiego boga gromów Narukami; pochodzące z niego słuchawki Audio-Technica ATH-AWKG Narukami (€4500) wyróżniają się muszlami z czarnej persymony Kurogaki – drewna którego zaledwie jeden na wiele tysięcy leciwych egzemplarzy w następstwie specyficznej gleby podłoża daje szczególny wygląd plamistego łączenia lakowej czerni z miodowym złotem. Narukami są oczywiście zamknięte w swych ultra popisowych muszlach z dwubarwnej persymony, pod wspaniałymi, z bardzo daleka rozpoznawalnymi okrywami skrywają przetworniki D.A.D.S. (Double Air Damping System) z membranami ø53 mm napędzanymi układem magnetycznym Permendur na bazie zaawansowanego technologicznie niemieckiego pochodzenia stopu kobaltu z żelazem w tytanowym kołnierzu.
Tyle odnośnie historii i flagowych teraz dla marki słuchawek zamkniętych, przechodzimy do flagowych od grudnia 2025 słuchawek otwartych.








