Pora na coś małego, takiego mieszczącego się w dłoni. Takiego nie do stacjonarnych PC czy odtwarzaczy (choć w sumie, czemu nie?), ale też i nie samodzielnego, tylko do towarzystwa. I nie samych słuchawek, po drugiej stronie DAP-a lub smartfona – jakiegoś najogólniej biorąc cyfrowego źródła sygnału.
Tak meandrując docieramy do portu przeznaczenia, do miniaturowego lampowego wzmacniacza słuchawkowego z przetwornikiem, będącego swego rodzaju donglem, poprzez który smartfon, tablet, laptop czy nie dosyć mocny DAP zyska możność napędzania łaknących jakości i mocy słuchawek.
Urządzeń tego typu mamy na rynku wiele, ale bardzo nieliczne posiłkowane są lampami, niemniej już same DAP-y bywają lampowe, choć z drugiej strony o lampowych smartfonach czy tabletach póki co nikt nie słyszał.
Ostatnie małe coś na lampach tutaj diagnozowane to był lampowy FiiO WARMER, ale mimo niewielkiej postury sprzęt ewidentnie stacjonarny, od EarMen L-Amp MK2 większy aż radykalnie. Ostatnie małe coś przenośne to był też większy, ale już tylko trochę, CEntrance HiFi-M8 V2 – też mały wzmacniacz lecz bez lamp, tak samo z przetwornikiem. Jedyny zaś serio pokrewny konkurent – z lampami i przenośny – to rok z okładem temu recenzowany WooAudio Tube Mini za 2800 złotych, tak samo z dwiema miniaturowymi pentodami, tak samo z przetwornikiem.
Wszystkie te wzmiankowane urządzenia wypadły w testach świetnie, a nie inaczej będzie teraz, bo z EarMen L-Amp MK2na na AVS już się miałem okazję spotkać na zeszłorocznym AVS i też wywarł świetne wrażenie.
Najbliższy konkurent od WooAudio daje wzmocnienie 1W/8Ω i można mu dokupić za 1600 złotych dok ładująco-łączący do stacjonarnych zastosowań, u niego na pokładzie dwie lampy o niepodanym pochodzeniu ani specyfikacji, każda akcelerowana poprzez sprzęgnięty z nią tranzystor MOS-FET, a więc konstrukcja hybrydowa. Mająca wagę ledwie 49 gramów, gabaryty jednej czwartej smartfona i łączność via USB, identyczne też jak u EarMen gniazda słuchawkowe Pentacon 4,4 mm (symetryczne) i 3,5 mm (niesymetryczne).
WooAudio o swym wyrobie rozpisuje się bardzo obszernie, podkreślając jego wszechstronność, jakość oraz autorski obwód wzmocnienia. Podkreśla też wysoką klasę przetwornika na kości ESS SABRE – w materiałach firmowych czytamy, że: TUBE Mini to kieszonkowy lampowy wzmacniacz słuchawkowy i przetwornik cyfrowo-analogowy, zapewniający imponująco mocny dźwięk przy połowie rozmiarów przeciętnego smartfona.
Urządzenie debiutowało ładnych parę lat temu, ale już wtedy przeciętny smartfon było od niego nie dwa, a trzy-cztery razy większy, poza tym wszystko się zgadza, dźwięk rzeczywiście niczego sobie.
Co o swoim dziele powiada producent EarMen L-Amp MK2? Trzeba zacząć od tego, że marka EarMen należy do serbskiego Auris Audio, producenta lampowych wzmacniaczy głośnikowych i słuchawkowych, oprócz tego też gramofonów – wszystkiego tego w samym najwyższym gatunku. A w takim razie konstruktorem Milomir „Miki” Trosić, a lokalizacją serbski Kruševac, dawna stolica kraju. EarMen to zaś dział sprzętu przenośnego, miniaturyzująca odnoga sławnego Auris Audio, którego nowy szczytowy wzmacniacz słuchawkowy na lampach 300B robi naprawdę wrażenie. A co odnośnie samego L-Amp MK2? Co o nim twórcy piszą?









Najbliższy konkurent to Cayin Ru9, tez lampowy, bardzo zbliżony gabarytowo, tyle, że z własną baterią. Niemal identyczna idea.
Dziękuję za podpowiedź. Może Audiomagic kiedyś podeśle do testu, bo zdaje się oni są dystrybucją. Na razie mają trudności z przysłaniem Gustarda, wysłali pod niewłaściwy adres.
I jak Piotrze, znalazł się Gustard?
Gustarda Audiomagic omyłkowo na podstawie dawnego listu przewozowego wysłał ode mnie do samego siebie 🙂 (a kurier go odebrał). Następnego dnia odniósł, potem wysłali już właściwie i DPD mi pisze, że jest w krakowskiej sortowni przesyłek. W poniedziałek powinien więc dotrzeć.
Na miejscu są już natomiast Audio-Technica ATH-ADX7000, Crosszone CZ-12, najnowsza wersja Abyss Diana i Spirit Torino Centauri.
Będziesz miał pisania 🙂
Ostatnio zastanawiałem się czy Ty Piotrze po tylu latach jeszcze lubisz recenzować sprzęt? Tyle już tego przemieliłeś, nie jednemu by zbrzydło, choć z drugiej strony wiele osób też by chciało mieć regularny dostęp do sprzętu z różnych półek we własnym domu.
Dla mnie osobiście porównywanie ze sobą sprzętów w celach zakupowych to zazwyczaj mordęga i ból głowy 🙂
Jakoś nie zbrzydło, tyle że zawsze domagam się od dystrybutorów rzeczy ciekawie grających i pod tym względem raczej nie ma wpadek. Umilam sobie tym życie, które z uwagi na filozoficzne uwarunkowania (o których będzie niedługo obszerny tekst) nie są specjalnie zachęcające.
Te ADX 7000 mogą być kozak. ADX5000 były fajne, pamiętam je kiedy śłuchałem chwilkę we Wrocławiu. lekkie przestrzenne, rozpostarte, niemęczące, przyciemnione jakby lekko, sopranami na pewno nie cięły. Szkoda że nie brzmiały dosadniej, z cięższym basem. Grały wtedy z dość słabego tranzystora. Te nowe mają też wysoką oporowość. Pewnie nastawione na współpracę z lampiaczami. Nietypowy dobór impedancji jak na dzisiejsze czasy.
Siedemtysiączki są brzmieniowo analogiczne, a przy tym skrajnie precyzyjne i pod względem jakości toru bardzo wymagające.
https://www.masskobo.com/con-e-ud/index.cgi?detail=11
Natknąłem się kiedyś na ten wzmacniacz w sensie internetowym, w sensie fizycznym do zrecenzowania wydaje się nieosiągalny. Sama Audio-Technica stworzyła jeszcze bardziej wysilony: https://www.notebookcheck.pl/Audio-Technica-wprowadza-na-rynek-ultra-high-endowa-linie-Narukami-ze-zintegrowanym-wzmacniaczem-lampowym-HPA-KG-Naru-o-wartosci-108-000- inna niezwykła, już legendą będąca konstrukcja to Zähl HM1, jeszcze inna niezwykła to wzmacniacz dedykowany flagowym Yamaha.
Było też jeszcze takie bydlę, nad którym same zachwyty, ale przestali je robić: https://www.audiophilia.com/reviews/2026/7/30/allnic-hpa-300b-headphone-integrated-amplifier
Cały czas dostępny. $13k.
Może dostępny, ale sprawdzałem kilka miesięcy temu i na stronie producenta nie było.
Odnośnie wzmacniacza redakcyjnego, także będącego unikalną konstrukcją, mam nadzieję na ciekawą synergię pomiędzy nim, jako takim ukierunkowanym bardziej na słuchawki wysokoomowe, a impedancją 490 Ω tej Audio-Techniki. Próby jeszcze nie wykonałem, na razie gra z tranzystorowym Phasemation.
Gustard ostatecznie przyjechał. Przed chwilą go podłączyłem i o dziwo wystartował bez kapryszenia. Po AES/EBU i Coax (jedno i drugie drogim okablowaniem) gra na razie nieodróżnialnie. Z uwagi na kompletne nieogranie (tzn. zimny jest) póki co wyraźnie słabiej od Phasemation, ale się zapewne rozrusza. Jedno już mogę powiedzieć: przetwarza do bardzo zaawansowanego analogu. Jeszcze na razie bez ognia i pełnej dynamiki, ale wygładza elegancko.
Rozkręca się, rozkręca – rozkręca się bardzo ładnie.
Jestem bardzo ciekawy jak go zrecenzujesz – czekam 🙂
Uspokoję – nie nadaje się do wymiany, za dobry jest. Może ewentualnie na Mola Mola albo coś z takiej półki, ale też niekoniecznie. Siedzieć, słuchać i nie grymasić 🙂
Piotrze, jak tam Gustard, rozegrał się po kilku dniach?
Rozegrał się, recenzja w trakcie, mimo opóźnień we wrzucaniu powinna być na początku października.
Na stronie Zahl są dwa wzmacniacze do wyboru, oprócz HM1 który niby jest stworzony do studia, jest też H1 z wewnętrznym zasilaniem. Jest tańszy, Podejrzewam że ten H1 jest dostrojony bardziej do słuchania muzyki niż do mixowania.
To o HM1 są super pozytywne opinie. Nieodosobnione są oceny, że jest najlepszy na świecie. Ale faktycznie z naciskiem na precyzję. Firma unika zewnętrznych dystrybutorów – niby coś negocjuje, niby coś obiecuje, ale bardziej te negocjacje udaje.