Chwila spora już upłynęła od ostatniej recenzji wielkokalibrowych nauszników, a takich przeciągających się chwil nie lubię, bo słuchawki to mój konik. W bardziej normalnym świecie nie miałbym o czym pisać, gdyż wysokiej klasy słuchawek byłoby tam ledwie parę, na cóż bowiem komu ich więcej? Ale w naszym zwariowanym jest ich kilkadziesiąt modeli i wciąż wyskakują nowe, tak więc przerwy w opisach mogą być krótkie, a nawet muszą. Plan działań na najbliższe miesiące rysuje się przy tym ciekawy, jako że pozostały do zrecenzowania takie smoki i rewelacje jak Abyss 1266, HiFiMAN HE-1000, Audioquest NightHawk, Audeze LCD-X, czy nowy flagowy Pioneer SE-Master1. To wszystko grube ryby słuchawkowego świata, a pierwszego z tego świeżego zaciągu słuchawkowych szczupaków właśnie wyciągam.Oto słuchawki bardzo szczególne – doprawdy wyjątkowe – niepodobne do żadnych spośród jakże ich licznej ławicy. Jak wiele innych szczególnych pochodzą z Azji, istnej wylęgarni słuchawkowych sensacji; a konkretnie z Tajpej – największego ośrodka technologicznego Tajwanu, co do którego bardzo małe jest prawdopodobieństwo, byście czegoś stamtąd nie mieli. Poczynając od płyty głównej i karty graficznej w swoim komputerze, o ile macie porządny, a przecież macie. Tajwan – czyli zamorskie Chiny – to sól w oku tych kontynentalnych i jednocześnie źrenica nowoczesnej technologii; wraz z Japonią i Południową Koreą techniczne serce Azji.
Dajmy wszakże spokój tym odwołaniom anatomicznym i przechodźmy do rzeczy. Marka oBravo to fragment poświęcony słuchawkom firmy Stymax International Co.Ltd – należącej do Davida Tenga i zajmującej się elektroniką audio. Produkują tam oprócz słuchawek także kable, kondycjonery, głośniki, przetworniki i odtwarzacze plikowe, a firma powstała w 2005 roku i właśnie dzięki słuchawkom chce zrobić światową karierę. Podchodzi do tego z zapałem i ciekawą wizją, a jaką dokładnie, o tym już piszę w rozdziale technicznym.













Hm, albo prototyp ewoluował albo był źle napędzony kiedy miałem go na uszach. Bo wrażenia odmienne 🙂
Albo tradycyjnie, winny pośpiech…
Można przyjechać i zweryfikować, są jeszcze u mnie. A potem wrócą pewnie do Warszawy. A niezależnie od tego czy tamtego te bass-refleksy miały pewnie inaczej ustawione – prawdopodobnie otwarte.
Jeżeli były słuchane na stoisku obravo to niestety ale na 90% miały otwarte wszystkie dziury.
Producent zostawia zabawę z zatyczkami dla użytkowników.
Wygląda na to, że są one celowo strojone pod przenośne grajki, a „solidne” wzmacniacze słuchawkowe tylko degradują dźwięk. Pewnie ukłon w stronę młodszej klienteli, która będzie używać przenośnych odtwarzaczy i komputerowego audio. Ciekawe jakby zagrały z Hugo? To mogą być jedne z nielicznych, jeżeli nie jedyne, słuchawki, które bardzo dobrze zagrają podłączone bezpośrednio do komputera…
Z tego co wyczytałem, to będą niedługo dostępne tańsze modele: HAMT-2 € 1199; HAMT-3 € 699 Ten ostatni o ponad połowę tańszy od bohatera recenzji. Ciekawe na czym zaoszczędzili?
Na stronie producenta są też inne hybrydy z planarnym tweeterem 🙂
Nie mam już Hugo, nie ma jak sprawdzić. A szkoda.
Z tego co widziałem to chyba hamt-1 będą jedynymi rozbieralnymi modelami które będzie można stroić przez zestaw zatyczek.
hamt-3 ma chyba też mniejsze głośniki, przynajmniej tak mi się wydaję jak widziałem na zdjęciach.
Czy jest przewidziany test Schiit audio Ragnarok?
Podobno to bardzo dobry wzm. słuchawkowy.
Nie wiem. Obecny dystrybutor wycofuje się z Schiita. Ale mogę zapytać.
A nie wiesz dlaczego?
Wiem. Schiit stawia na sprzedaż bezpośrednią i nie zależy mu na dystrybutorach. Inaczej mówiąc, nie daje zarobić.
Gratuluję, chyba najlepsza jak dotąd recenzja tych słuchawek.
Sam zestawiając je z innymi mam problem jak się do nich odnieść, jednak jedno jest pewne grają one zupełnie inaczej od reszty stawki. Jak ktoś szuka kolumnowego, monstrualnego grania ze świetną sceną i wyśmienitą górą, oraz monstrualnym dołem to znajdzie to właśnie w obravo hamt-1.
Ja jak już wcześniej pisałem sparowałem je ze świetnym rezultatem z vioelectric hpa v281.
Jak dla mnie parowanie ich z lampą nie ma najmniejszego sensu ,a potrzebny jest jasny, szeroko grający, tranzystor który odejmuje z dołu więcej niż dodaje.
Mnie słuchawki niczym nie urzekły. Pobrudzily mi jedynie skórzaną kanapę kiedy to wygrzewaly się i na chwilę zostawiłem słuchawki padami do kanapy…. Przy takiej cenie słuchawek to niedopuszczalne. Dźwiękowo odebrałem je zupełnie inaczej i słuchawki oceniam jako bardzo słabe.