Zacznijmy może od tego… No tak, to dobrze nas zaprowadzi. Zacznijmy więc od tego, że każdy typ słuchawek jest obarczony genetycznymi wadami swego rodzaju konstrukcji. Dynamiczne mają sekcję napędu umieszczoną w centrum membrany i w konsekwencji mniejszy dopuszczalny i słabiej kontrolowany obszar rodzenia się dźwięku. Planarne cały czas kontrolują całą membranę, więc może ona być większa, ale z kolei własny dylemat, czy decydować się na obustronne magnesy i w konsekwencji membrany w klatkach z magnetycznych prętów, poprzez co limit nie rozmiaru, a wychyłu – przy ekstremalnych głośnościach te ich lepiej kontrolowane diafragmy potrafią o z konieczności bliskie pręty magnesów uderzać. A kiedy znowuż dać mocniej działające magnesy jednostronnie, spada kontrola i łatwiej o zniekształcenia. Elektrostaty ten sam problem przejawiają na własny sposób – obustronne statory (w technologii Push-Pull) jeszcze bardziej ograniczają wychyły, a ograniczenia te pociągają niedostatki basowe i w razie schodzenia na obszary najniższych częstotliwości niebezpieczeństwo uszkodzenia poprzez fizyczny kontakt spolaryzowanej elektrycznie membrany z metalową siatką statora. Podobna sytuacja zachodzi w słuchawkach wstęgowych, gdzie falująca mikroskopijnie marszczona wstęga może się zetknąć z blisko niej położonym magnetycznym napędem, a będzie to spotkanie tyleż głośne, co uszom niemiłe. Stosunkowo najmniej niebezpieczeństw czyha na słuchawki z paradoksalnie najmniej licznej rodziny AMT (Air Motion Transformer), które nie mają ani opóźnień, ani problemów stykowych, ale mają problem z ograniczeniem właściwej sobie dużej wagi i z większą niż u pozostałych konieczną siłą magnesów. A nie dość tego, ten typ słuchawek jest stosunkowo najsłabiej dopracowany, wyważenie w trójkącie między rozmiarem membrany w postaci miecha, głębokością tego miecha zakładek i sposobem przykładania tam siły magnetycznej nie jest co prawda w powijakach, ale też i dalekie od finalnej perfekcji.
Na przekór wszystkim owym zastrzeżeniom, zauważmy już całościowo, wszystkie te rodzaje słuchawek dały przykłady zachwycających reprodukcji muzycznych.
Podreptawszy wokół zagadnień ogólnych wejdźmy na arenę konkretów – opisujemy słuchawki planarne. Ale zarazem niepowszednie. Bo raz, że pochodzące od producenta, który się wcześniej takich nie imał, w całości poświęcając się tworzeniu dynamicznych. A dwa, że otwarte o muszlach drewnianych, i to drewnianych pokaźnie, a takie nie są u planarnych częste, chociaż też i nie całkiem rzadkie. Drewnem pooprawiane przetworniki planarne spotykamy u HiFiMAN-a, ZMF, Audeze, Sendy Audio i Fosi, ale najczęściej są to bądź słuchawki zamknięte, bądź okalane jedynie wąskim, ozdobnym rantami, kiedy tu będzie inaczej, napotkamy coś zbliżonego do Sendy Audio Peacock i ZMF Caldera, którym też drewna na oprawy nie pożałowano. Jednak tu drewno będzie inne i uformowane inaczej.
Już o tym szczegółowo, ale wpierw słowa przypomnienia o producencie, przepisane z recenzji Spirit Torino Valkyria.
Wszystko zacząć się miało w sposób dziejący się najczęściej, rozpoczęło od lat młodzieńczych. Andrea Ricci, założyciel Spirit Torino, pasjonował się muzyką i aparaturą do jej odtwarzania jak wielu młodych ludzi, ale tak bardzo, bardzo serio, a nie tylko przy okazji pogoni za chcianymi brzmieniami. Do tego stopnia poznał temat już w wieku lat piętnastu, że właściciel salonu audio postawił go za ladą, zorientowawszy się, że jego sprzedawcy dysponują wiedzą skromniejszą. Co dało Andrei kontakt też z profesjonalistami, którzy wyrwali go z salonu i wrzucili do koncertowej sali, gdzie miał się opiekować stroną techniczną inscenizacji i nagrań; i tak został Andrea inżynierem dźwięku w Teatro Regio di Torino (Operze Turyńskiej), do czego doszły studia na politechnice w Turynie – tak wykształcił się specjalista; specjalista zmuszony posiłkować się słuchawkami, służącymi mu min. do kalibracji mikrofonów. – I tu zaistniał problem, bo zadań swych nie spełniały tak dobrze, jak by sobie Andrea życzył, a były to Stax Lambda Pro, które „wiernie towarzyszyły” mu także w późniejszych latach, podczas realizacji nagrań Orkiestry Telewizji RAI i stowarzyszenia Polincontri Classica. W międzyczasie pojawiła się też u Andrei własna wytwórnia płytowa ukierunkowana na muzykę klasyczną i naturalną koleją rzeczy gromadziły się doświadczenia, min. to, że znienawidził niemiecki styl nagraniowy, usiłujący osiągać perfekcję dzięki aż 50 mikrofonom i kilku konsoletom mikserskim. Sam perfekcję próbował osiągać dzięki aranżacjom skromniejszym, bardziej zbliżonym do pozycji pojedynczego słuchacza w jego światku intymnego kontaktu z otaczającym wydarzeniem muzycznym. Oferta słuchawek Stax też okazała się zbyt wąska – nie udało się odszukać pomiędzy nimi spełniających wszystkie oczekiwania. W ruch poszły więc znajomości i koneksje, zaangażowali się producenci włoscy; udało się przekonać szereg firm zajmujących się specjalistyczną obróbką mechaniczną do wykonania podzespołów. I tak narodziła się konstrukcja MMXVI – pierwsze słuchawki zaprojektowane od podstaw, a nie jedynie zmodyfikowane przez Andreę Ricci. Był rok 2016 w zapisie arabskimi cyframi (rzymskimi uwieczniony w nazwie słuchawek), a więc czas jeszcze przed założeniem przez niego własnej firmy, coś niczym próbny strzał. Ten strzał okazał się celny i już rok potem, już w ramach firmy, zaistniał dzięki prototypom badawczym tzw. „SPIRIT SOUND”, czyli typ prezentacji słuchawkowej mający bezpośredniością i naturalizmem zachwycać przede wszystkim samych muzyków i realizatorów dźwięku. To we współpracy z nimi szlifowano kolejne modele w poszukiwaniu prawdy muzycznej i maksymalnej podmiotowej wierności, dobierając zarówno materiały, jak i samą postać konstrukcji. Zaangażowano też do współpracy amerykańską firmę Dekoni Audio, wyspecjalizowaną w konstruowaniu zaawansowanych technicznie nausznic, produkcję ograniczano zaś do wykonań ręcznych, jako bliższych duchowi artyzmu. Efektem zero plastików – same metale i kompozyty – jak również specyficzne nausznice w roli drugiej komory akustycznej. Z czasem także system dynamiczny Twin Pulse i inne innowacje – tak narodziła się legenda wcielona w sławę słuchawek Spirit Torino Valkyria.
Trochę to zaskakuje w takim razie, że osiągnąwszy taki sukces w konstrukcjach dynamicznych, Andrea zwrócił się w zeszłym roku ku słuchawkom planarnym. Pora poznać szczegóły.









No proszę: „Dekoni Ventilation Pad System”. A kiedyś Piotrze napisałeś, że pady Dekoni zrujnowały dźwięk jakiś tam – nie pamiętam – słuchawek. Ja w moich HiFiMan HE-1000se mam pady Dekoni welurowo skórzane, są bardzo wygodne a i dźwięk zyskał moim zdaniem. Z tym, że oryginalne pady rozpadły się dosłownie, przetarły, gąbki wyszły na wierzch…
Te Centauri to jak się mają do HIFiMan He-1000 (se, v3 bądź Unveiled) i do Susvar? duża przepaść?