Recenzja: Fostex TH909

Brzmienie cd.: Z odtwarzaczem

Regulacja wysokości muszli zrealizowana prosto, skutecznie i estetycznie.

   Porównania i ostateczną ocenę zostawiłem na etap toru stacjonarnego ze źródłem odtwarzaczowym. I na wstępie ważny aneks do tego, co napisałem powyżej. W odróżnieniu od recenzowanych poprzednio Meze Empyrean, nowe flagowe Fosteksy nie jechały do mnie z adnotacją „dobrze wygrzane”, a sam to trochę zlekceważyłem. Owszem, grały przez przeszło tydzień codziennie, ale po kilka godzin, a nie na okrągło. I chyba dlatego dzień jeden pomiędzy odsłuchem komputerowym a odtwarzaczem przywołał inny odbiór; a ściślej, to już wieczorem, po napisaniu poprzedniego rozdziału, zaczęły grać inaczej. Nie całkiem różnie, niemniej przybyło wypełnienia i dość wyraźnie się ociepliły, tak jakby mi chciały pokazać, że nie mam racji i z oceną się pośpieszyłem. Toteż uwagi o niedostatku wypełnienia cofam – po wygrzaniu nie gorzej się okazują wypełnione od miłościwie nam panujących Beyerdynamic T1 V2 i Sennheiser HD 800, na dodatek jednych i drugich zaopatrzonych w podnoszący masywność kabel Tonalium. Natomiast od Meze Empyrean substancji brzmieniowej mniej mają – aż tak daleko z tą zmianą nie zajechały. Ogólnie biorąc są zatem nowe Fostex TH909 po wygrzaniu dość dobrze wypełnione, masy w nich nikomu poza szczególnymi jej żarłokami nie braknie. Pod jej względem ustąpią jedynie słuchawkom o wyjątkowo nasyconym dźwięku, jak właśnie Empyrean, czy Ultrasone Tribute 7. (W poprzednich wcieleniach zwącymi się Ultrasone Edition 7 i Edition 9 – różnice między trzema ograniczają się do daty debiutu, kabla i kolorystyki.)

Jeszcze większa zmiana zaszła w odniesieniu do temperatury przekazu. Odbywszy tradycyjny przeskok wygrzewczy, Fostex TH909 okazały się cieplejsze od obu w ich klasie cenowej wiodących sprzedażowo modeli niemieckich – ciepło u nich od razu się wyczuwało, nie było co do wyższej temperatury wątpliwości. A już szczególnie na tle bardziej echowych Sennheiser HD 800; i w tym miejscu kolejny ważny moment, jako że zamknięty pierwowzór – Fostex TH900 – zawsze postrzegałem jako obficie pogłosowy, a tu następca pogłosy zredukował i wyraźnie pod ich względem Sennheiserom HD 800 się pozwolił wyprzedzić. Sumarycznie więc duża zmiana, zarówno w sensie efektów wygrzewania, jak i sposobu przejścia na nowy model.

Kabel miedziany, wysokiej klasy, standardowo z rodowaną końcówką 6,3 mm.

Od razu też pierwsze porównanie. Bardziej neutralny względem temperatury flagowiec dynamiczny Sennheisera w swej najpierwotniejszej wersji w sposób widoczny wzbogacał przekaz akustyką pomieszczeń, każdemu nagraniu tego rodzaju oprawa wydatnie u niego towarzyszyła. Co było bez wątpienia interesujące, tworzyło określony styl. Wraz z tym, a po części obok, Sennheisery bardziej się rozwarstwiały harmonicznie. Nie można powiedzieć, by cięły pasmo na plastry, niemniej pewna warstwowość się u nich zaznaczała. Do harmoniki podchodziły bardziej analitycznie, lecz z całościowym dobrym tego efektem, mnie w każdym razie odpowiadającym. Czuć było analizę i czuć równolegle akustykę – muzyka w widoczny sposób była bardziej formowana i oprawiana niż od razu gotowa, ale jako efekt finalny bardzo ciekawa, mocno słuchacza angażująca. U Fostex TH909 bardziej natomiast spojona i dużo mniej obudowana akustycznie. I teraz od nagrania zależało, co będzie bardziej udane. Czasami sennheiserowskie naddatki udanie potrafiły rozwiewać nudę, a kiedy indziej okazywały się przesadne i rzecz pogarszające. Szczególnie, że nowe TH909 świetnie potrafiły operować pogłosem; może nie aż na miarę Meze Empyrean, ale znakomicie go stapiać z dźwiękami instrumentów i wokalami, bez jakichkolwiek analitycznych zakusów.

Porównanie z Beyerdynamic T1 pokazało z kolei, że nowe dzieło Fosteksa gra dźwiękiem bliższym i większym. Od zawsze podkreślałem, że HD 800 to słuchawki o wyjątkowo dużych źródłach, ale od nowych Fosteksów (w przeciwieństwie do starych) nie większych. Musiały więc te źródła być większe także niż u T1 i były takie wyraźnie. Przede wszystkim jako następstwo bliskości pierwszego planu, bliższego także niż u NightHawk. I przy okazji zauważę, że spośród czterech wspomnianych nowe TH909 operowały dźwiękiem najbardziej wilgotnym, najlepiej napowietrzonym oraz najbardziej lśniącym. W połączeniu z najwyższą ciepłotą i najsłabszym pogłosem dawało to brzmienie dość bliskie temu od Empyrean, ale nie na takim poziomie. Od razu to pokazały orkiestry oraz chóry. Nowe Fosteksy są świetne, gdy chodzi o detaliczność – szczegół najdrobniejszy wyłapią – ale lokacji przestrzennej, dokładności uformowania i separacji źródeł, a w efekcie precyzji całego obrazu, tak dobrej nie mają. Bardzo dokładnie skanują brzmieniowe powierzchnie, jednak figuratywność ich obrazu jest mniejsza. To może być ważki powód, dla którego za Empyrean warto zapłacić więcej, zwłaszcza jeżeli ktoś szuka perfekcji większych i mniejszych składów w sensie figuratywnym. Tu rumuński flagowiec wyprzedza japoński wyraźnie, jakkolwiek by to dziwnie dla naszych uszu nie brzmiało. Natomiast same brzmienia Fosteksy budują pokazowo. Bogactwo faktur, pieczołowicie oddany indywidualizm, piękna barwa, ciemna karnacja, przyjemna temperatura i popisowa głębia – przede wszystkim ta głębia.

Być ładne, to one są. Są nawet luksusowe.

Dlaczego piwo sprzedają w ciemnozielonych butelkach, dlaczego obrazy się werniksuje? Albowiem tak ładniej się prezentują, to działa przyciągająco. Tak samo jest z muzyką. Kiedy otrzymujemy brzmienia głębokie i lśniące, kiedy na czarnych tłach, na których błyski światła, to mamy większy spektakl. I taki świetny spektakl Fostex TH909 swemu nabywcy podadzą. Wrażenie wpatrywania się w głęboką, prześwietlaną magicznym światłem toń skrywającą ciekawe kształty i w ruchliwym przepływie, zjawia się podczas słuchania samo. Muzyka nie jest czcza, nie sucha ani przaśna. Ma tę wspaniałą wagę gatunkową, ów powab, porywanie słuchacza. Dociążona, głęboka, złożona i z połyskiem porusza się po gładkich, fantazyjnie powyginanych esach melodyki, oferując czar, słodycz i głębię głosów. Zarazem jest realna. Stopienie pogłosu z głosem, lekkie ciepło i dokładność artykulacji, ani trochę nie zaburzanej sopranową ani basową addycją, daje świetny kontakt z wykonawcami, wpycha nas w realistyczną dosłowność.

Kiedy wróciłem z AVS i porównałem je z Empyrean, wrażenie podbijania sopranów przez TH909 i zubażanie ich przez tamte było czymś oczywistym. Ale Empyrean z czasem sopranów dodały, a TH909 unormowały swoje. Nastąpiło zbliżenie i wbrew obawom bardzo korzystna u obydwu przemiana. Jedne i drugie nie operują więc sopranowym podbarwianiem, natomiast inne mają podejście do kwestii basu. Bas w TH909 przejawia lekkie podbicie, wyraźnie się zawsze zaznacza. Bardziej się chce pokazać nawet niż w AudioQuest NightHawk, mimo iż nie ma tej miary zejścia i takiego ciśnienia. Nie jest aż tak napierający jak u Jastrzębi i nie tak perfekcyjne rozdzielczy jak u Empyrean. Dużo go dostajemy, mocno i często wali, ale mógłby się lepiej rozpisywać na przestrzeń z tym swoim niskim zejściem. Na szczęście nie jest turbulentny, a tylko nieco zbyt skondensowany. Nie ma przy tym tendencji do podbarwiania i wyłącznie w najbardziej skrajnych sytuacjach wpada w nieznaczne przestery. Świetnie natomiast przyczynia się do substancjalizacji i jeszcze lepiej do nadawania brzmieniom właściwej barwy i smakowej jakości. W efekcie poruszamy się wśród prawdziwych brzmieniowych przedmiotów, pozbawionych sopranowego szronu i basowego ołowiu. Każdy dźwięk ma właściwą fakturę i właściwie dobraną masę. Trącony oddaje siebie, a nie coś wyższego bądź niższego, ani tym bardziej zubożonego. Dźwięczność okazuje się wyśmienita, substancja pod nią jak trzeba. A wszystko w wyraźnym obrysie i tylko na tle Empyrean nie ta trójwymiarowość kształtów i nie w tym stopniu wyosobnione źródła.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

26 komentarzy w “Recenzja: Fostex TH909

  1. Adam K. pisze:

    Dziękujemy za kolejną recenzję. Panie Piotrze, a kiedy można się spodziewać recenzji MrSpeakers Ether Flow 2?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Trochę na te Ether 2 trzeba będzie poczekać, bo dwa kable bardzo pilnie do zrecenzowania (w poniedziałek je zabierają), a prócz tego trzeba dokończyć relację z AVS.

  2. Calluna pisze:

    Tak z ciekawości jednej stajni – jak ma się brzmieniowo 909 do 60?

    1. Piotr Ryka pisze:

      TH909 gładsze, nieco cieplejsze, mniej spójne, bardziej podkreślające skraje pasma. Bardziej też akcentujące szczegóły i trochę lepiej je wyłapujące. Potęga brzmienia u obu jednakowa.

  3. Kuba pisze:

    Zdaję sobie sprawę z tego, że jest zupełnie inna sygnatura dźwięku, ale jakie słuchawki wolałby Pan dla siebie? MrSpeakers Ether Flow czy Fostex TH909. I może słówko od siebie, dlaczego właśnie taki, a nie inny wybór 😉 Nie podlega wątpliwości że te pierwsze są wybitne, odnoszę wrażenie, że te drugie także są godne tego miana.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Ale chodzi o Ether Flow 1 czy 2?

      1. Kuba pisze:

        Nie ma czegoś takiego jak Ether Flow 2. Jest Ether, Ether Flow i Ether 2. Dla ułatwienia możemy nadać liczby wyżej wymienionym słuchawkom, i tak: Ether (0), Ether Flow (1), Ether 2 (już oficjalnie z liczbą ;]). Mi chodziło o porównanie Ether Flow (1), choć z tego co pamiętam wyżej cenił Pan model zamknięty (?).

        1. Piotr Ryka pisze:

          Tak, wyżej ceniłem zamknięty, jako poprawniejszy tonalnie. Odnośnie pytania, to nie mogę udzielić wiążącej odpowiedzi, ponieważ nowego flagowca MrSpeakers za mało jeszcze słuchałem. Odpowiedź będę się starał zawrzeć w jego recenzji, ale to jeszcze kwestia około dwóch tygodni. Z pewnością jedne i drugie słuchawki są bardzo dobre, ale wyścig dopiero przed nimi.

    2. Alucard pisze:

      Z planarów znacznie lepsze słuchawki od Ether Flow to Finale D8000. Porównywałem łeb w łeb, Ethery są bez szans. W każdym jednym aspekcie. Fostexów nie słyszałem.

      1. Mirosław pisze:

        D8000 faktycznie najlepsze z planarow choć nie baz wad, ale ogólnie nie można się oderwać od słuchania…

      2. Kuba pisze:

        Nie wątpię, jednakże D8000 kosztują dokładnie dwukrotność Etherów, więc nie jest to najszczęśliwsze porównanie. Dla mnie D8000 w ogóle są the best, ale nie stać mnie na je, a do tego Ethery są dużo wygodniejsze.

        1. RH pisze:

          Ja z kolei słuchałem zaraz po sobie D8000 i Ether 2, na tym samym wzmacniaczu.
          I jak siadając do słuchania dałbym się pociąć za D8000, to ostatecznie w głowie mam teraz Ether 2. Są IMO bardziej zwiewne, może trochę mniej nasycone, ale ich eteryczność jest zniewalająca. I tak, słuchałem też na nich ciężkiej muzyki i zawsze z tarczą. Dałem sobie czas na ochłonięcie…
          Porównywałem też jednocześnie do Ether Flow – to zupełnie inna bajka, inna parafia i inna szkoła grania. Odłożyłem grzecznie na bok po kilku szybkich minutach.
          Pozdrowienia

          1. Kuba pisze:

            Jakie źródło i wzmacniacz? Gdy ja słuchałem Etherów 2 na targach AVS, to miałem wrażenie że są zepsute lub cholernie niewygrzane. Zagrały mi naprawdę słabo, na tle zarówno Fostexów jak i Ether Flow i Ether Flow C. Na marginesie, to u pozostałych ludzi będących na targach, można było usłyszeć identyczne opinie.

          2. Piotr Ryka pisze:

            Właśnie słucham Ether 2 i są na pewno w porządku. High-endowe słuchawki ze średnicą postawioną wyżej niż u Empyrean. Nic na razie ponad to, bo to tylko takie sobie słuchanie słuchawek faktycznie nie do końca wygrzanych.

          3. PlanarFun pisze:

            Miałem odwrotnie, po przesiadce z D8000 na Ether 2 wręcz można było się pociąć z rozpaczy. Granie bez najmniejszego oddechu,zero sceny i rozdzielczości.

  4. RH pisze:

    @Kuba – zaskakująca opinia.
    Słuchałem wszystkiego na topowym stacku Questyle, 2 osobne wzmacniacze na kanał.
    Ja nie miałem się do czego przyczepić. Wszystko podtrzymuję.
    Ciekawe jest też stwierdzenie „u pozostałych ludzi będących na targach”. Rozumiem, że „wśród innych ludzi na targach, z którymi miałem okazję o tym rozmawiać”? 🙂
    Z pewnością nie były zepsute, miały absolutnie różny styl od pozostałych MrSpeakers, który mi osobiście dużo bardziej pasował. Tamtych bym nie kupił. Wziąłbym je jeszcze raz na warsztat porównawczy z D8000, bo to zbliżony styl moim zdaniem.
    Pzdr

  5. Max z Gorlic pisze:

    Fostex to Fostex. Najlepsza relacja ceny do jakości dźwięku. To konstytucyjny i autonomiczny dźwięk prosto od producenta topowych przetworników audio. A nie wtórny. @Piotr Ryka, wielkie dzięki za recenzję.

  6. Pawel pisze:

    Ether 2 to szlachetne brzmienie które należy docenić. Aczkolwiek mogą być wybredne co do źródła. Polecam poświęcenie im trochę czasu.
    Odsłuchy podczas targów mogą być mylące. Sam słuchałem to wiem. Już nie mówiąc o gustach czy dojrzałości akustycznej.
    Jeśli chodzi o Fostexa to w 100% zgadzam sie z przedmowca. Sam mam akurat th900mkII Oraz T50Rp. Czas na duże , otwarte. Jak nie Ether 2 to Ether Flow.

  7. n pisze:

    Te na targach Ether 2 były popsute, MrSpeakers nawet uwzględnił to w poście na HF chociaż czy liczba jaką napisali jest prawdziwa to nie wiadomo.

    1. Kuba pisze:

      Czy masz może jakieś źrodło? Nie siedzę na HF i nie mam ochoty wałkować całego tematu poświęconego tym słuchawkom, za dużo spamu 😉

  8. n pisze:

    https://www.head-fi.org/threads/ether-2-impressions-and-discussion.890282/page-66 – post 987

    Wcześniej też była podana ta informacja, nie chce mi się szukać.

    1. PlanarFun pisze:

      Informacja owszem była, dotyczyła targów ale dużo wcześniej niż AVS. „Zepsucie” egzemplarzy na AVS mogło być jedynie wrażeniem jak kiepsko grają. Nielicznym jak narazie brzmienie się spodobało, ale dajmy szanse recenzentowi.

      1. PlanarFun pisze:

        Sprostowanie – nielicznym jeśli chodzi o Polskę i AVS, bo na head-fi użytkownicy gdyby wcześniej słuchali Orfeuszy, to pewnie i od nich Ether 2 byłby lepsze.

        1. n pisze:

          Nielicznym to nawet jakbyś guano zawinął w złotko to by się podniecali więc mnie to nie przekonuje.

          Ja podejrzewam, że ta historia jest prawdziwa, ale liczba pewnie była sporo większa. Dan pewnie też wysyła te gorsze egzemplarze do mniej znaczących rynków, byleby trzymać je z dala od USA. To samo było z Aeonami zamkniętymi. Na jednym forum jest nawet pomierzona kiepska para i nowa poprawiona, różnica jest spora.

  9. Kuba pisze:

    Panie Piotrze, jaki kabel będzie się najlepiej nadawał do Clear, jeżeli chcemy tego samego (a więc rewelacyjnie wyważone pasmo itp.; ogólnie zgadzam się, ze wszystkimi plusami które Pan skrupulatnie wypunktował i chcę żeby tak pozostało) tylko trochę lepiej. Miedź, hybryda czy srebro? Z jakiego surowca jest wykonany osławiony kabel Tonalium?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Tonalium to jedna żyła z miedzi a druga ze srebra. (System wymyślony przez Entreqa.) Entreq podobno wrócił do produkcji kabli, a z tańszych do Focali bardzo dobrze pasują kable Atlas Cable.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy