Recenzja: Fostex TH909

Architektura i jej konsekwencje

Wiśniowe muszle to znak rozpoznawczy.

   Miałem kiedyś poradnik dla posiadaczy psa, z którego zapamiętałem zdanie: „Każdy lubi dobrze zjeść, każdy chce wygodnie mieszkać.” Trudno się z tym nie zgodzić i rzecz można odnieść także do audiofila, parafrazując: „Każdy lubi dobry dźwięk, każdy chce słuchać wygodnie.”

Zacznijmy od wygody. Muszle słuchawek są okrągłe, ale średnicę mają na tyle dużą, by w niej wygodnie ucho spoczęło. Idealnie dogięty pałąk wraz z niespecjalnie dużą wagą (410 gramów bez kabla) zapewnia całkowity komfort, potęgowany miękkimi, dobrze wypełnionymi padami w obszyciu naturalnej skórki i z małą innowacją – w lepszym gatunku to wypełnienie – o mniejszej sprężystości, ergo dopasowaniu lepszym. Dodatkowym atutem jest obrotowość muszli, zawieszonych na aluminiowych chwytakach z jednopunktowym mocowaniem, a także dobrze zrealizowana regulacja pionowa, w oparciu o chromowane prowadnice z głębokimi karbami. Pady są lekko profilowane, odchylając przetwornik tak, by membrana zajęła pozycję dokładnie równoległą do ucha, a całość zapewnia komfortowe słuchanie nawet przez wiele godzin.

O smaku muzyki za chwilę, a teraz o wyglądzie. Pies nie musi być ładny, byśmy go pokochali, ponieważ pies ma duszę. Słuchawki też powinny, ale to duchowość odmienna. Wszakże brzydkim też można wybaczyć, kiedy muzyka z duszą, niemniej gdy ładnie wyglądają, to niewątpliwie lepiej. Pod tym względem flagowe Fostex TH909 spełniają kryteria luksusu. Wyśmienicie się prezentują w pokryciu lakieru urushi, będącym kontynuacją dawnych technik, udoskonalonych przez pana Sakamoto i jego firmę pod datą 1900 roku. Wydrążone w wiśniowym drzewie komory przetworników są od zewnątrz pokrywane w Sakamoto Urushifactory lakierem w odcieniu lśniący burgund, a jak to w praktyce się dokonuje, można obejrzeć na YouTube.

W odróżnieniu od zamkniętych TH900, nowe TH909, jako otwarte, muszą mieć w tych komorach centralny otwór, w tym wypadku osłonięty głęboką na dwie warstwy maskownicą, które to warstwy wykonano z metalu wytrawianego w podobne, ale większe, niż u Meze Empyrean akustycznie aktywne „ptaszki”. Powstaje wraz z tym obiekt akustycznie złożony, o różnym stopniu i kątach odbić, matową czernią kontrastujący z wiśniowym lakierem wokół. Cała reszta jest identyczna jak w modelach zamkniętych, czyli znów mamy do czynienia z 50-milimetrowymi membranami Biodyna, przetwornikami o sile magnetycznej 1,5 Tesli i odpinanym kablem z miedzi beztlenowej czystości aż 7N. Dodajmy o tej Biodynie, iż to bioceluloza przetykana syntetycznymi włóknami – materiał wynaleziony i opatentowany przez samego Fosteksa, według zapewnień twórców szczególnie predysponowany do przenoszenia skrajnych częstotliwości; z czym wypada się zgodzić – słuchawki Fostex TH900 nie skąpiły sopranów ani basu, co nowe TH909 powinny po nich odziedziczyć. Kabel ma tak nawiasem wtyki stosowane od dawien dawna przez Sennheisera w jego modelach z liczbą sześć, przy czym od sennheiserowskiego wyraźnie jest lepszy, ale niemożliwy do bezpośredniego zastosowania, bo z szerszą tych wtyków oprawą. Wystarczy jednak scyzoryk i chwila na struganie, by te obsadki odchudzić i do węższego wtyku w HD 600 czy HD 660S wpasować, co ma internetowych zwolenników i niejednego praktyka.

Tym razem jako ozdoba wersji otwartej, a ściślej półotwartej.

Kabel dostarczany z TH909 ma standardowo końcówkę duży jack i jak na firmowy jest wyjątkowej jakości, a za opłatą koło tysiąca złotych możemy się doposażyć w analogiczny z symetryczną końcówką 4-pin. Producent deklaruje przy tym na wszystkich wtykach (zarówno  do wzmacniacza, jak i przy słuchawkowych muszlach) podwójną warstwę rodu, a wraz z nią odporność na ścieranie. W komplecie dostajemy też firmowy stojak – niezbyt piękny, ale zawsze. Same słuchawki wraz ze stojakiem otrzymujemy w wielkim kartonie, wewnątrz którego jest dla nich osobne pudełko z twardej, matowoczarnej tektury – nieszczególnie imponujące wyglądem, ale też nie byle jakie. Po test przyjechały jednak w metalowej kasetce, w której przywędrowały na AVS.

Reasumując można stwierdzić, że nowe Fostex TH909 to piękny, z daleka rzucający się w oczy wygląd i komfort na ekskluzywnym poziomie, plus ustalona renoma marki, od dekad obecnej na rynku. Także zaplecze w postaci doskonale przez ten rynek przyjętych dwóch poprzedników zamkniętych, co wzmaga oczekiwania. Cena sześciu, czy nawet siedmiu tysięcy nie jest jak na dzisiejsze realia specjalnie wysoka; za ekskluzywne słuchawki krzyczą teraz o wiele więcej. Do tego impedancja zaledwie 25 Ω, a wraz z nią znakomita skuteczność 100 dB i na dokładkę szerokie pasmo przenoszenia 5 Hz – 45 kHz.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

26 komentarzy w “Recenzja: Fostex TH909

  1. Adam K. pisze:

    Dziękujemy za kolejną recenzję. Panie Piotrze, a kiedy można się spodziewać recenzji MrSpeakers Ether Flow 2?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Trochę na te Ether 2 trzeba będzie poczekać, bo dwa kable bardzo pilnie do zrecenzowania (w poniedziałek je zabierają), a prócz tego trzeba dokończyć relację z AVS.

  2. Calluna pisze:

    Tak z ciekawości jednej stajni – jak ma się brzmieniowo 909 do 60?

    1. Piotr Ryka pisze:

      TH909 gładsze, nieco cieplejsze, mniej spójne, bardziej podkreślające skraje pasma. Bardziej też akcentujące szczegóły i trochę lepiej je wyłapujące. Potęga brzmienia u obu jednakowa.

  3. Kuba pisze:

    Zdaję sobie sprawę z tego, że jest zupełnie inna sygnatura dźwięku, ale jakie słuchawki wolałby Pan dla siebie? MrSpeakers Ether Flow czy Fostex TH909. I może słówko od siebie, dlaczego właśnie taki, a nie inny wybór 😉 Nie podlega wątpliwości że te pierwsze są wybitne, odnoszę wrażenie, że te drugie także są godne tego miana.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Ale chodzi o Ether Flow 1 czy 2?

      1. Kuba pisze:

        Nie ma czegoś takiego jak Ether Flow 2. Jest Ether, Ether Flow i Ether 2. Dla ułatwienia możemy nadać liczby wyżej wymienionym słuchawkom, i tak: Ether (0), Ether Flow (1), Ether 2 (już oficjalnie z liczbą ;]). Mi chodziło o porównanie Ether Flow (1), choć z tego co pamiętam wyżej cenił Pan model zamknięty (?).

        1. Piotr Ryka pisze:

          Tak, wyżej ceniłem zamknięty, jako poprawniejszy tonalnie. Odnośnie pytania, to nie mogę udzielić wiążącej odpowiedzi, ponieważ nowego flagowca MrSpeakers za mało jeszcze słuchałem. Odpowiedź będę się starał zawrzeć w jego recenzji, ale to jeszcze kwestia około dwóch tygodni. Z pewnością jedne i drugie słuchawki są bardzo dobre, ale wyścig dopiero przed nimi.

    2. Alucard pisze:

      Z planarów znacznie lepsze słuchawki od Ether Flow to Finale D8000. Porównywałem łeb w łeb, Ethery są bez szans. W każdym jednym aspekcie. Fostexów nie słyszałem.

      1. Mirosław pisze:

        D8000 faktycznie najlepsze z planarow choć nie baz wad, ale ogólnie nie można się oderwać od słuchania…

      2. Kuba pisze:

        Nie wątpię, jednakże D8000 kosztują dokładnie dwukrotność Etherów, więc nie jest to najszczęśliwsze porównanie. Dla mnie D8000 w ogóle są the best, ale nie stać mnie na je, a do tego Ethery są dużo wygodniejsze.

        1. RH pisze:

          Ja z kolei słuchałem zaraz po sobie D8000 i Ether 2, na tym samym wzmacniaczu.
          I jak siadając do słuchania dałbym się pociąć za D8000, to ostatecznie w głowie mam teraz Ether 2. Są IMO bardziej zwiewne, może trochę mniej nasycone, ale ich eteryczność jest zniewalająca. I tak, słuchałem też na nich ciężkiej muzyki i zawsze z tarczą. Dałem sobie czas na ochłonięcie…
          Porównywałem też jednocześnie do Ether Flow – to zupełnie inna bajka, inna parafia i inna szkoła grania. Odłożyłem grzecznie na bok po kilku szybkich minutach.
          Pozdrowienia

          1. Kuba pisze:

            Jakie źródło i wzmacniacz? Gdy ja słuchałem Etherów 2 na targach AVS, to miałem wrażenie że są zepsute lub cholernie niewygrzane. Zagrały mi naprawdę słabo, na tle zarówno Fostexów jak i Ether Flow i Ether Flow C. Na marginesie, to u pozostałych ludzi będących na targach, można było usłyszeć identyczne opinie.

          2. Piotr Ryka pisze:

            Właśnie słucham Ether 2 i są na pewno w porządku. High-endowe słuchawki ze średnicą postawioną wyżej niż u Empyrean. Nic na razie ponad to, bo to tylko takie sobie słuchanie słuchawek faktycznie nie do końca wygrzanych.

          3. PlanarFun pisze:

            Miałem odwrotnie, po przesiadce z D8000 na Ether 2 wręcz można było się pociąć z rozpaczy. Granie bez najmniejszego oddechu,zero sceny i rozdzielczości.

  4. RH pisze:

    @Kuba – zaskakująca opinia.
    Słuchałem wszystkiego na topowym stacku Questyle, 2 osobne wzmacniacze na kanał.
    Ja nie miałem się do czego przyczepić. Wszystko podtrzymuję.
    Ciekawe jest też stwierdzenie „u pozostałych ludzi będących na targach”. Rozumiem, że „wśród innych ludzi na targach, z którymi miałem okazję o tym rozmawiać”? 🙂
    Z pewnością nie były zepsute, miały absolutnie różny styl od pozostałych MrSpeakers, który mi osobiście dużo bardziej pasował. Tamtych bym nie kupił. Wziąłbym je jeszcze raz na warsztat porównawczy z D8000, bo to zbliżony styl moim zdaniem.
    Pzdr

  5. Max z Gorlic pisze:

    Fostex to Fostex. Najlepsza relacja ceny do jakości dźwięku. To konstytucyjny i autonomiczny dźwięk prosto od producenta topowych przetworników audio. A nie wtórny. @Piotr Ryka, wielkie dzięki za recenzję.

  6. Pawel pisze:

    Ether 2 to szlachetne brzmienie które należy docenić. Aczkolwiek mogą być wybredne co do źródła. Polecam poświęcenie im trochę czasu.
    Odsłuchy podczas targów mogą być mylące. Sam słuchałem to wiem. Już nie mówiąc o gustach czy dojrzałości akustycznej.
    Jeśli chodzi o Fostexa to w 100% zgadzam sie z przedmowca. Sam mam akurat th900mkII Oraz T50Rp. Czas na duże , otwarte. Jak nie Ether 2 to Ether Flow.

  7. n pisze:

    Te na targach Ether 2 były popsute, MrSpeakers nawet uwzględnił to w poście na HF chociaż czy liczba jaką napisali jest prawdziwa to nie wiadomo.

    1. Kuba pisze:

      Czy masz może jakieś źrodło? Nie siedzę na HF i nie mam ochoty wałkować całego tematu poświęconego tym słuchawkom, za dużo spamu 😉

  8. n pisze:

    https://www.head-fi.org/threads/ether-2-impressions-and-discussion.890282/page-66 – post 987

    Wcześniej też była podana ta informacja, nie chce mi się szukać.

    1. PlanarFun pisze:

      Informacja owszem była, dotyczyła targów ale dużo wcześniej niż AVS. „Zepsucie” egzemplarzy na AVS mogło być jedynie wrażeniem jak kiepsko grają. Nielicznym jak narazie brzmienie się spodobało, ale dajmy szanse recenzentowi.

      1. PlanarFun pisze:

        Sprostowanie – nielicznym jeśli chodzi o Polskę i AVS, bo na head-fi użytkownicy gdyby wcześniej słuchali Orfeuszy, to pewnie i od nich Ether 2 byłby lepsze.

        1. n pisze:

          Nielicznym to nawet jakbyś guano zawinął w złotko to by się podniecali więc mnie to nie przekonuje.

          Ja podejrzewam, że ta historia jest prawdziwa, ale liczba pewnie była sporo większa. Dan pewnie też wysyła te gorsze egzemplarze do mniej znaczących rynków, byleby trzymać je z dala od USA. To samo było z Aeonami zamkniętymi. Na jednym forum jest nawet pomierzona kiepska para i nowa poprawiona, różnica jest spora.

  9. Kuba pisze:

    Panie Piotrze, jaki kabel będzie się najlepiej nadawał do Clear, jeżeli chcemy tego samego (a więc rewelacyjnie wyważone pasmo itp.; ogólnie zgadzam się, ze wszystkimi plusami które Pan skrupulatnie wypunktował i chcę żeby tak pozostało) tylko trochę lepiej. Miedź, hybryda czy srebro? Z jakiego surowca jest wykonany osławiony kabel Tonalium?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Tonalium to jedna żyła z miedzi a druga ze srebra. (System wymyślony przez Entreqa.) Entreq podobno wrócił do produkcji kabli, a z tańszych do Focali bardzo dobrze pasują kable Atlas Cable.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy