Recenzja: Focal Stellia

  Jako że moja osoba wiązana jest ze słuchawkami, a słuchawki w ostatnich latach wiążą się z nieustającym wzrostem ilościowym i cenowym (z jakościowym już mniej), nie pozostaje nic innego, jak przeistaczać tę ilość w kolejne recenzje, ze szczególnym oczywista naciskiem na najciekawsze pozycje. Tych nie brak, całe wory, zatem roboty huk. Dopiero co odfajkowałem dwa popisy techniczne Audio-Techniki i debiut słuchawkowy Neumanna, a tu zamknięte Focal napierają i planarne Erzetich, za nimi tłum kolejnych. Do roboty więc, do roboty – nie ma co czasu zwlekać.

Na początku roku, gdzieś tak w lutym, francuski Focal odpalił kolejną racę; kolejną z wielu, jako że odkąd w połowie 2016 wypuścił naraz trzy modele , kroczy drogą słuchawkowego sukcesu. Już poprzednio słuchawki oferował, od 2012 roku, ale tak całkiem serio zabrał się za nie dopiero w tym 2016-tym, przeprowadzając atak frontalny na wszystkie trzy cenowe przedziały. Focal Listen zaadresował do użytkownika masowego, Focal Elear do wymagających, a Focal Utopia zarezerwował dla audiofili bezkompromisowych, najbardziej zwariowanych. Ale może grzeczniej o takich – Utopie są dla ludzi, którzy łakną muzyki możliwie autentycznej. A jeśli bardzo łakną, życie ich nie rozpieszcza. Albowiem prawda muzyczna w sensie odtwórczo-elektronicznym to jak dotychczas błędny ognik, chociaż płonący jasnym światłem. Na bardzo wiele sposobów, poprzez rozliczną aparaturę, można się raczyć muzyką niemalże jak prawdziwą, ale tylko niemalże. Do całkiem prawdziwej nikt nie dotarł i stąd ten błędny ognik. Jednak przy odrobinie wyobraźni i masie zaangażowania można mieć całkiem niczym żywą we własnej głowie w domu – żywą siłą przeżycia i mocą utożsamienia. Jednakże, jak to w tym życiu, sprawa się w ciąg układa: im lepsza aparatura, tym mniej potrzeba wyobraźni i zapału, aby muzykę mocno przeżyć. Świadomy tego Focal doszedł prędko do wniosku, iż luka między modelami Elear i Utopia wydaje się zbyt duża i wstawił w to miejsce Focal Clear. Wstawił w 2017-tym i zaraz poszedł dalej, bo przecież wszystkie jego wyższe modele miały budowę otwartą (jedynie Listen zamkniętą i te dawniejsze Spirit), a na słuchawki zamknięte panuje przecież moda. Najpierw więc przyszły Focal Elegia (coś jak zamknięte Elear), a potem odpaliła nasza raca, czyli ta tytułowa Stellia. O której chyba możemy mówić, że jest niemalże Utopią – co prawda znacznie tańszą, o całe tysiąc euro, ale też z berylowymi przetwornikami, ich wyznacznikiem luksusu. I w ogóle cała luksusowa, z wyglądem ekstraklasa, że aż się prosi słuchać i zaraz opisywać. Lecz zanim tak się stanie, to jeszcze tylko dorzucę, że na tym Focal nie poprzestał i stworzył linię profesjonalną. Neutralniejszą – jak sam twierdzi – do masteringu nagrań, obejmującą jak na razie profesjonalną wersję Listen i profesjonalną Clear.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

25 komentarzy w “Recenzja: Focal Stellia

  1. Patryk pisze:

    Znam te sluchawki i napisze tylko tyle, ze CLEAR sa duzo tansze i lepsze.
    To tyle z mojej strony.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Środkowe modele Focala – otwarty i zamknięty – oferują odmienne style. Clear to takie małe Utopie, choć oczywiście nie do końca. Pokrewieństwo jest jednak wyraźne, dość podobny brzmieniowy nastrój, u Clear bardziej uspokojony. Droższe i zamknięte Stellia są natomiast pełniejsze, radośniejsze i bardziej prostoduszne, bo mają mniejszy procentowy udział sopranów, co eksponuje dół i środek.

  2. Lord Rayden pisze:

    Ech te Focale…za drogie i..nie zawsze podchodzą.
    Próbowałem przejść z Oppo PM2 na Elear. No i w pojedynku na platformie AK300/AK380 AMP walka była wyrównana ze wskazaniem na PM2. A szkoda bo mogłem uźywki Elear kupić w dobrej cenie. Poza tym Oppo mają bardziej uniwersalne okablowanie (mam kable balans dorobione do DAPa).

    Na moim ulubionym Forum (pozdrawiam Forumowiczów) Focale Elegia (zamknięte) są fatalnie oceniane. Sam nie dorwałem jeszcze aby ocenić. Może kiedyś kupię Cleary…Marzenia.. Natomiast opisywane Stellie :
    – kolor fatalny. Nie jestem rudą panienką.
    – straasznie drogie jak na jazdę komunikacją miejską i spacery. Jak one tłumią hałas zewnętrzny ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Hałasy tłumią dość dobrze, aczkolwiek słabiej niż Ultrasone T7

      1. Lord Rayden pisze:

        Dzięki !

        Są i fotki Panów w Stelliach.
        https://images.app.goo.gl/2ZT6MJonmsvcV6BWA

      2. Piotr Ryka pisze:

        Nie są tyko dla Pań, a uniwersalne – damsko-męskie. Tycjanowskie włosy świetnie do nich pasują, ale niewielu niestety ma takie.

        1. Sławomir S. pisze:

          Trafne spostrzeżenie – znakomicie dopasowane do tycjanowskiego typu urody!
          Pomyślałem sobie nawet frywolnie o innych Twórcach, jako źródłach inspiracji dla słuchawek ale przywołując Van Gogha szybko się powstrzymałem- nie tędy droga 🙂

  3. Piotr Ryka pisze:

    Właśnie sobie uświadomiłem, że zrobiłem im krzywdę, bo mogłem posłuchać z kablem Tonalium od Beyerdynamic T1, a nie posłuchałem. Zaraz strzelę sobie porównanko do Ultrasone T7 na identycznym okablowaniu.

    1. Alucard pisze:

      To jest bardzo dobry pomysł te porównanie, bo czytając recenzję nasunęła mi się myśl ze te Stellie to w sumie bezpośredni rywal T7. Obie pary są zamknięte, obie mają potężny bas itd. A propo, musze spytać: z dwójki Ps2000e i Stellie które byś wolał i dlaczego Grado? Jak wypada muzyka rozrywkowa na tych dwóch parach, rock, elektronika, drum n bass?

      1. Piotr Ryka pisze:

        Grado są lepsze w ogółach i szczegółach – na pewno bym je wybrał. Ale dajmy jeszcze szansę Stelliom z lepszym okablowaniem, nie przesądzajmy. Jutro, pojutrze powinienem więcej wiedzieć, a teraz muszę osłuchać Xaviany, już grają.

  4. Piotr Ryka pisze:

    Ale od razu napiszę – Stellia dostały turbo, nareszcie przy komputerze żyją.

  5. Patryk pisze:

    Dla mnie „STELLIA & CLEAR” to to samo co „Final Audio VIII & X”. Nie rozumiem jak mozna wybrac te pierwsze z obydwoch. Nie rozumiem po prostu patrzac tylko na brzmienie.

    1. Piotr Ryka pisze:

      A ja słyszałem tak grające VIII, że mógłbym takie coś zrozumieć. Grały cieplejszym i bardziej domykanym, ale niezwykle efektownie dźwiękiem. Do recenzji Stellia czyba będę musiał dopisać aneks opisujący jej brzmienie z Tonalium. Nie będzie to prawdopodobnie rewolucja, ale na pewno pewne przewartościowanie. Jak duże, jeszcze nie wiem.

  6. Adam K. pisze:

    Panie Piotrze, a który model Xavianów Pan testuje? Pewnie Perlę?
    Ja od ponad miesiąca jestem szczęśliwym posiadaczem szczytowego modelu – Xavian Orfeo, w najnowszej, dębowej wersji. Wygląd i brzmienie, wspaniałe! No ale cena oczywiście dużo wyższa niż Perli.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Tak, opisuję Xavian Madre Perla. Niezwykły głośnik.

  7. Adam K. pisze:

    Panie Piotrze, zatem proszę sobie wyobrazić jak pięknie grają Orfeo, które są od Perli znacznie lepsze:)

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie mam takiej wyobraźni, ale wierzę.

  8. miroslaw frackowiak pisze:

    Tak na ostatniej wystawie w Londynie sluchalem te sluchawki i szybko przestalem,bo tylko ladnie wygladaly, taki wabik, chyba tylko dka kobiet,ale jak graja ze sprzetem przenosnym super to najlepsze i najladniejsze sluchawki zapewnie na swiecie…

  9. Fon pisze:

    Polecam posmarować złącza Furutechem nanofluid to postawienie kropki nad i, dotyczy każdych słuchawek i nietylko, byłem sceptycznie nastawiony bo drogo, ale nie żałuję ani złotówki na ten specyfik, porównam to do zmiany kabla, nie wyobrażam sobie teraz słuchać bez tego

  10. Jarosław pisze:

    Panie Piotrze, od jakiegoś czasu czytam o tych słuchawkach i zastanawiam się czy warto zamienić Ultrasone 5 ULTD na Stellie. Czy może Pan przedstawić swoją opinię czy Focal Stellia z SP1000 pozwolą na dużo więcej radości ze słuchania muzyki?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Ani Stellia, ani Ultrasone 5 Unlimited nie słyszałem z SP1000, niemniej coś chyba mogę powiedzieć. Brzmienie Stellia będzie spokojniejsze, bo mniej w nim będzie sopranów i pogłosów. Scena nie zarysuje się tak wyraźnie, dół i środek pasma będą bardziej dominowały, smutne nastroje staną się mniej smutne, kontrasty i dynamika złagodnieją. Jakościowy poziom dźwięku się prawdopodobnie obniży, w zamian (jeśli ktoś akceptuje taką walutę) dźwięk stanie się bardziej zwykły – mniej artystyczny, bardziej kumpelski. To jednak tylko domysł. Może podzieje się inaczej?

      1. Jarosław pisze:

        Dziękuję za odpowiedź. Nie udało mi się odsłuchać Stelli w poprzednim tygodniu, gdyż egzemplarz testowy pojechał do Pana, ale wygląda na to, że i tak skieruję się w inną stronę. Może faktycznie Grado albo Pioneer.

  11. Mariusz pisze:

    Sluchalem Sp 1000 z Focal Stellia.Dla mnie Sp1000 najlepij graja z 64 audio u 18t stellie nie mialy szans porownywalem bezposrednio.

    1. Jarosław pisze:

      Dziękuję za sugestię, ale aktualnie wolę „nauszniki”. O 64 audio słyszałem, choć nie myślałem, że aż takie robią wrażenie. Muszę ich gdzieś posłuchać.

  12. Mateusz pisze:

    Posiadam obecnie Cleary ale Stellie bardzo chciałbym mieć przeszkodą jest jedynie ich cena.
    Słuchałem ich z IFI Pro IDSD Pro i Chordem Hugo TT2, z tym drugim były faktycznie męczące i niezbyt przyjemne w odbiorze ale z Pro IDSD zagrały świetnie i się w nich zakochałem (dlatego kupiłem Pro IDSD jako nowego DAC/AMP)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy