Recenzja: Focal Stellia

Budowa

Opakowanie ekstraklasa.

   Najnowsze ze słuchawkowej rodziny Focal – model Stellia – to kolejny przypadek słuchawek za niebagatelną kwotę. Właściwie poza samotną Susvarą i jej wyśrubowanymi aż trzydziestoma tysiącami, nie ma problemu ze znalezieniem którymkolwiek słuchawkom z najwyższej ligi analogicznie kosztujących. Dla Stelli i jej trzech tysięcy euro to też żadna sztuka, w katalogach internetowych sprzedawców prócz niej w dziale od dziesięciu do piętnastu tysięcy widnieją Grado PS2000e, Audeze LCD-MX4, Meze Empyrean, Final Sonorous VIII i D8000, elektrostatyczne MrSpeakers VOCE i Stax SR-007 Mk2, Pioneer SE-Master1, Ultrasone Edition 5 Limited i Tribute 7, HiFiMAN HE-1000 v2 i HE-1000 se, od Sony MDR-Z1R. A to i tak nie wszystko. W tym tłumie przebić się niełatwo, ale się Stellie przebiły. Pomogła im i sama marka Focal, i wielka renoma wcześniejszych Utopii, i także ekskluzywny wygląd. Zacznijmy więc od niego.

Stellie pokrój dziedziczą po Utopiach, ale nie są w tym wyjątkowe, jako że Clear i Elear mają analogiczny. Ale pokrój pokrojem, a czym się go wypełnia, to dwie różne rzeczy. W przypadku najlepszych od Focala słuchawek zamkniętych użyto czegoś popisowego; wszak inaczej nie wypadało. Aluminiowy pałąk pokryty skórą barwy beż (ale nie, jak u Audio-Techniki L5000, w odcieniu ugier jasny, a średni, określany przez producenta mianem „koniak”) mięciutko jest wyścielony i od spodu z podszyciem dla kontrastu ciemnobrązowym „mokka”, też z naturalnej skórki, lecz nie gładkiej i śliskiej, a welurowej i dziurkowanej. Aluminiowe jak sam pałąk są wychodzące z niego regulowanej długości chwytaki oraz ozdobne obejmy przy ich wlotach z wytłoczonymi nazwami marki. Jedne i drugie z odcieniem brąz metaliczno-złoty, i takim samym połyskują obwiednie muszli wokół padów, lecz tam pod lakierem tworzywo. Pady, podobnie jak spód pałąka, są w tym ciemnym odcieniu mokka (tak tak go określa producent) – i oczywiście tak samo z mięciutkiej skórki, ale nie dziurkowanej. (W Utopiach i Clear dziurkowana.) W obu wypadkach wypełnienie stanowi pianka dająca pamięć kształtu, tak więc o wszystko zadbano – i o przyjemny dotyk, i super otulenie.

Największa różnica poza kolorystyką i byciem konstrukcją zamkniętą, to względem modelu szczytowego brak charakterystycznych krzyżaków na pokrywach muszli, pomiędzy szerokimi których ramionami u tamtych była siateczka. Tutaj nie ma krzyżaka ani żadnej siateczki – centralne kółko w środku muszli to srebrzysta, aluminiowa miseczka z wyrżniętym na wylot godłem marki. Wokół którego to wklęśnięcia promieniście rozchodzi się maskownica z motywem zwiększających się ku krawędziom kółek. Przy bliższym przypatrzeniu okazujących się być wypełnionymi skórzaną powłoczką niewidocznej osłony właściwej, na którą narzucono ażur tych właśnie różnej wielkości kółeczek. Sumarycznie efektownie się to prezentuje (ale i niespokojnie), dając łatwą rozpoznawalność, bowiem słuchawek w tym kolorze i z takim motywem wzorniczym drugich podobnych nie ma.

Jego nadzienie takoż.

Podpisy muszli prawa-lewa to oznaczenia literowe przy wlotach do nich kabla, ale w sumie to zbytek łaski, gdyż same muszle kształt mają niesymetryczny i kto się zna, zaraz pozna, że większa część idzie za ucho. Kabel też jest brązowy i pasujący koniakowym  odcieniem – poza tym identyczny jak u Clear: płaskawy więc i sztywnawy, o wygodnej długości aż trzech metrów; przy czym, pomimo solidności, nie jest specjalnie ciężki ani nie sprężynuje, co mu zapewnia giętkość. Lecz przede wszystkim kable są dwa: razem ze słuchawkami wchodzimy w posiadanie dwóch osobnych – długiego z symetryczną końcówką  4-pin i niesymetrycznego 1,2 m zakończonego małym jackiem – czemu można tylko przyklasnąć. Wygodne jest też kabli mocowanie, poprzez o grubych oprawkach mikro jacki ⅛ʺ, które się dobrze bierze do ręki i które wchodzą łatwo i pewnie.

Tak samo, jak w Utopiach, jedyne punkty regulacyjne to zmiennej długości pałąk i sworznie przy chwytakach, a pozostałe dopasowanie oparto na wyprofilowaniu oraz giętkości konstrukcji. Ta jest całkiem wystarczająca, więc też jest całkiem wygodnie; ale tylko na miarę Clear, bowiem Utopia wygodniejsza. Jej karbonowy pałąk i karbonowe chwytaki na bazie większej elastyczności i mniejszej sprężystości zapewniają większą wygodę – po założeniu Utopie „znikają”, czego o Stelliach nie da się powiedzieć, je się czuje. Co ciekawe, dzieje się tak, pomimo iż Stellie są lżejsze (435 a nie 490 gramów) i identyczne kształtem. Owo czucie jest jednak umiarkowanie, wygoda całkiem dobra. Podłużne pady i dobrze wyścielony pałąk się do niej przyczyniają, a kontakt dotykowy realizują miłe powierzchnie.

Słuchawki dostajemy, jak przystało na miarę wzorca, zapakowane ekskluzywnie: od wierzchu ochronne z grubej tektury pudło, w którym elegancka  i oczywiście brązowa kaseta, a w niej osobno te dwa kable, książeczka z wieściami na papierze i sercowatego kształtu etui z usztywnionej włókniny zapinane na błyskawiczny zamek. W nim oczywiście same słuchawki – i wszystko jest brązowe. Ten kolor to znak rozpoznawczy – a co wewnątrz słuchawek i dźwięk z tego jaki?

W środku to samo, co w Utopiach – ten sam przetwornik z berylową „M-shape” (czyli po prostu przetłoczoną) membraną o średnicy 40 mm i cewką z czystej miedzi o nowatorskim zawieszeniu. Od zewnątrz tutaj zasklepiony, a tylko od strony ucha dmuchający poprzez identyczną maskownicę o wzorze plaster miodu z maleńkich sześciokątów, lecz na obszarze centralnym siedmiu większych, tworzących razem (efektownie) dużo większy sześciokąt. Odróżniające od Utopii zasklepienie to jednak nie samo denko. Od strony przetwornika wyścielono jego miseczkę pianką EVA oraz zaopatrzono w dyfuzory, co razem tworzy układ pochłaniający fragment pasma wysokich częstotliwości, celem ochrony przed zniekształcającymi rezonansami. Ten układ to brzmieniowe clou – dźwięk, mimo identyczności przetworników i analogicznego kształtu muszli, okazuje się inny niż w Utopiach.

Bogato jest i brązowo.

Dorzućmy techniczne dane. Słuchawki mają niską, 35 Ω impedancję i bardzo wysoką czułość – aż 106 dB. Z uwagi oczywiście na sprzęt przenośny, dyktujący dzisiaj warunki. Sądząc po zdjęciach reklamowych, na których noszą Stellie same Panie o pasująco rudych włosach, bogaty wystrój zewnętrzny i ta zdolność mobilna wydają się ukłonem w żeńską stronę widowni, jakąś szczyptą nadziei, że się ją ujmie wyglądem i damy też zakupią. Dołożą koniakowato-złociste słuchawki do swoich złotych smartfonów, by wraz pięknie błyszczeć na spacerze i paradować w domu. (Już sama nazwa to żeńskie imię, a Stella sama, bez „i”, oznacza symbol kobiecości – Wenus.)

Ze spraw bardziej męskich – współczynnik THD oszacowano na 0,1%, a pasmo przenoszenia obejmuje 5 Hz – 40 kHz. Jest zatem dość szerokie, ale nie jakoś nadzwyczajnie, co nie ma praktycznego znaczenia, bowiem – jak słusznie zapewne utrzymuje główny inżynier MrSpeakers – zmierzyć można co tylko się zechce, tu nie ma ustalonej procedury.   

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

23 komentarzy w “Recenzja: Focal Stellia

  1. Patryk pisze:

    Znam te sluchawki i napisze tylko tyle, ze CLEAR sa duzo tansze i lepsze.
    To tyle z mojej strony.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Środkowe modele Focala – otwarty i zamknięty – oferują odmienne style. Clear to takie małe Utopie, choć oczywiście nie do końca. Pokrewieństwo jest jednak wyraźne, dość podobny brzmieniowy nastrój, u Clear bardziej uspokojony. Droższe i zamknięte Stellia są natomiast pełniejsze, radośniejsze i bardziej prostoduszne, bo mają mniejszy procentowy udział sopranów, co eksponuje dół i środek.

  2. Lord Rayden pisze:

    Ech te Focale…za drogie i..nie zawsze podchodzą.
    Próbowałem przejść z Oppo PM2 na Elear. No i w pojedynku na platformie AK300/AK380 AMP walka była wyrównana ze wskazaniem na PM2. A szkoda bo mogłem uźywki Elear kupić w dobrej cenie. Poza tym Oppo mają bardziej uniwersalne okablowanie (mam kable balans dorobione do DAPa).

    Na moim ulubionym Forum (pozdrawiam Forumowiczów) Focale Elegia (zamknięte) są fatalnie oceniane. Sam nie dorwałem jeszcze aby ocenić. Może kiedyś kupię Cleary…Marzenia.. Natomiast opisywane Stellie :
    – kolor fatalny. Nie jestem rudą panienką.
    – straasznie drogie jak na jazdę komunikacją miejską i spacery. Jak one tłumią hałas zewnętrzny ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Hałasy tłumią dość dobrze, aczkolwiek słabiej niż Ultrasone T7

      1. Lord Rayden pisze:

        Dzięki !

        Są i fotki Panów w Stelliach.
        https://images.app.goo.gl/2ZT6MJonmsvcV6BWA

      2. Piotr Ryka pisze:

        Nie są tyko dla Pań, a uniwersalne – damsko-męskie. Tycjanowskie włosy świetnie do nich pasują, ale niewielu niestety ma takie.

        1. Sławomir S. pisze:

          Trafne spostrzeżenie – znakomicie dopasowane do tycjanowskiego typu urody!
          Pomyślałem sobie nawet frywolnie o innych Twórcach, jako źródłach inspiracji dla słuchawek ale przywołując Van Gogha szybko się powstrzymałem- nie tędy droga 🙂

  3. Piotr Ryka pisze:

    Właśnie sobie uświadomiłem, że zrobiłem im krzywdę, bo mogłem posłuchać z kablem Tonalium od Beyerdynamic T1, a nie posłuchałem. Zaraz strzelę sobie porównanko do Ultrasone T7 na identycznym okablowaniu.

    1. Alucard pisze:

      To jest bardzo dobry pomysł te porównanie, bo czytając recenzję nasunęła mi się myśl ze te Stellie to w sumie bezpośredni rywal T7. Obie pary są zamknięte, obie mają potężny bas itd. A propo, musze spytać: z dwójki Ps2000e i Stellie które byś wolał i dlaczego Grado? Jak wypada muzyka rozrywkowa na tych dwóch parach, rock, elektronika, drum n bass?

      1. Piotr Ryka pisze:

        Grado są lepsze w ogółach i szczegółach – na pewno bym je wybrał. Ale dajmy jeszcze szansę Stelliom z lepszym okablowaniem, nie przesądzajmy. Jutro, pojutrze powinienem więcej wiedzieć, a teraz muszę osłuchać Xaviany, już grają.

  4. Piotr Ryka pisze:

    Ale od razu napiszę – Stellia dostały turbo, nareszcie przy komputerze żyją.

  5. Patryk pisze:

    Dla mnie „STELLIA & CLEAR” to to samo co „Final Audio VIII & X”. Nie rozumiem jak mozna wybrac te pierwsze z obydwoch. Nie rozumiem po prostu patrzac tylko na brzmienie.

    1. Piotr Ryka pisze:

      A ja słyszałem tak grające VIII, że mógłbym takie coś zrozumieć. Grały cieplejszym i bardziej domykanym, ale niezwykle efektownie dźwiękiem. Do recenzji Stellia czyba będę musiał dopisać aneks opisujący jej brzmienie z Tonalium. Nie będzie to prawdopodobnie rewolucja, ale na pewno pewne przewartościowanie. Jak duże, jeszcze nie wiem.

  6. Adam K. pisze:

    Panie Piotrze, a który model Xavianów Pan testuje? Pewnie Perlę?
    Ja od ponad miesiąca jestem szczęśliwym posiadaczem szczytowego modelu – Xavian Orfeo, w najnowszej, dębowej wersji. Wygląd i brzmienie, wspaniałe! No ale cena oczywiście dużo wyższa niż Perli.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Tak, opisuję Xavian Madre Perla. Niezwykły głośnik.

  7. Adam K. pisze:

    Panie Piotrze, zatem proszę sobie wyobrazić jak pięknie grają Orfeo, które są od Perli znacznie lepsze:)

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie mam takiej wyobraźni, ale wierzę.

  8. miroslaw frackowiak pisze:

    Tak na ostatniej wystawie w Londynie sluchalem te sluchawki i szybko przestalem,bo tylko ladnie wygladaly, taki wabik, chyba tylko dka kobiet,ale jak graja ze sprzetem przenosnym super to najlepsze i najladniejsze sluchawki zapewnie na swiecie…

  9. Fon pisze:

    Polecam posmarować złącza Furutechem nanofluid to postawienie kropki nad i, dotyczy każdych słuchawek i nietylko, byłem sceptycznie nastawiony bo drogo, ale nie żałuję ani złotówki na ten specyfik, porównam to do zmiany kabla, nie wyobrażam sobie teraz słuchać bez tego

  10. Jarosław pisze:

    Panie Piotrze, od jakiegoś czasu czytam o tych słuchawkach i zastanawiam się czy warto zamienić Ultrasone 5 ULTD na Stellie. Czy może Pan przedstawić swoją opinię czy Focal Stellia z SP1000 pozwolą na dużo więcej radości ze słuchania muzyki?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Ani Stellia, ani Ultrasone 5 Unlimited nie słyszałem z SP1000, niemniej coś chyba mogę powiedzieć. Brzmienie Stellia będzie spokojniejsze, bo mniej w nim będzie sopranów i pogłosów. Scena nie zarysuje się tak wyraźnie, dół i środek pasma będą bardziej dominowały, smutne nastroje staną się mniej smutne, kontrasty i dynamika złagodnieją. Jakościowy poziom dźwięku się prawdopodobnie obniży, w zamian (jeśli ktoś akceptuje taką walutę) dźwięk stanie się bardziej zwykły – mniej artystyczny, bardziej kumpelski. To jednak tylko domysł. Może podzieje się inaczej?

      1. Jarosław pisze:

        Dziękuję za odpowiedź. Nie udało mi się odsłuchać Stelli w poprzednim tygodniu, gdyż egzemplarz testowy pojechał do Pana, ale wygląda na to, że i tak skieruję się w inną stronę. Może faktycznie Grado albo Pioneer.

  11. Mariusz pisze:

    Sluchalem Sp 1000 z Focal Stellia.Dla mnie Sp1000 najlepij graja z 64 audio u 18t stellie nie mialy szans porownywalem bezposrednio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy