Audio Video Show 2020

Inauguracja

   Marudzący o zastoju i przejściu w rutynę imprezy pod szyldem Audio Video Show w tym roku nie mają prawa narzekać. Na kanwie ogólnej przygotowania do niej miały początek już w marcu, a uroczysta inauguracja odbyła się 22 października, czyli ponad dwa tygodnie wcześniej, niż początkowo zakładano. Także przebieg i czas trwania są diametralnie różne – zdecydowanie intensywniejsze i dłuższe – a na frekwencję i ogólnokrajowy zasięg absolutnie nie można narzekać. Zmienił się też patronat. W miejsce skromnej i całkowicie prywatnej osoby Adama Mokrzyckiego przechwyciły go władze państwowe – adaptacją Stadionu Narodowego zajęła się Kancelaria Premiera i Ministerstwo Zdrowia, a otwarciem i nagłośnieniem sam Trybunał Konstytucyjny. To wszystko przy bardzo silnym wsparciu krajowym i międzynarodowym – aż z Chin przybył organizator scenerii, wirus Covid-19, a z współorganizatorów krajowych na szczególne wyróżnienie zasługują Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop Aborcji” na czele z Kają Godek i Ogólnopolski Strajk Kobiet na czele z Martą Lempart. Zważywszy, że na czele Trybunału konstytucyjnego zasiada Julia Przyłębska, między bajki możemy włożyć teorie o niskim zaangażowaniu kobiet w zdarzenia audio-wizualne.

Tyle ironicznego wstępu, przyjrzyjmy się sprawie na poważnie.

Epidemia się wlecze

Epidemii, pośród której w tym roku gramy, poświęciłem artykuł z kwietnia; pół roku zbiegłe od tamtej pory w najmniejszym stopniu nie naruszyło zawartych w nim spostrzeżeń, uzupełniając wiedzą, że wirus sam się nie wycofał, szczepionka ani skuteczne leki też szybko nie powstały, a gospodarka wciąż kuleje, wdawszy się w komplikacje etyczne.

– Puścić na żywioł i pozwolić słabszym umierać, czy kosztem całościowym próbować ich obronić?

Dowiedzieliśmy się też, że tolerancja dla etycznych postaw ma się już ku końcowi: właściciele lokali gastronomicznych, siłowni, zakładów kosmetycznych i wszystkich innych miejsc zarobkowania narażonych na duże straty pomimo akcji pomocowej Ministerstwa Finansów już stracili cierpliwość i domagają się puszczenia sytuacji na żywioł; ich zdaniem wygimnastykowani, posileni restauracyjnym menu, modnie ostrzyżeni, wymalowani i wytatuowani umierać będziemy rzadziej, a jak już, to szczęśliwsi.

Rolnicy dołączają

Do grona protestujących dołączyli z innych powodów rolnicy, wg których cierpienia zwierząt to żaden argument w porównaniu z ich dochodami, tańszą żywnością oraz korzyściami płynącymi z noszenia futer i zaspokajania potrzeb religijnych w krajach nam obcych kulturowo i bez ogródek barbarzyńskich, ale dobrze płacących. W tej mierze otrzymali wsparcie od publicystów zwących siebie liberalnymi w wymiarze ekonomicznym (samo określenie ma znaczenie szersze i zastępuje teraz dawniejsze stygmaty słusznościowe, typu „postępowy”, „naukowy”, „przyszłościowy”, „klasowy” itp.) Odnośnie tych ekonomicznych liberałów, to najgłośniejsi okazali się wygramoleni jazdą na swej pisaninie z biedy (skądinąd bardzo chwalebne) i skutkiem tego przekonani, że na wszystkim lepiej się znają – wszystko wiedzą najlepiej, bo przecież zarobili… Zwyczajem ludzi bogatych, a już szczególnie świeżo wzbogaconych, porosło to towarzystwo zamożnościowym tłuszczem, przez który szamotanina norek w klatkach i ryk krów powoli zabijanych wykrwawianiem na pewno się nie przebije. Bo czymże są w porównaniu z uśmiechem żonki i jej łechtaniem mężusia po jąderkach, kiedy dostała nowe futro. Poza tym, ta wyjściowa ekonomia… Ileż my na tym zyskujemy, to się liczy w miliardach. Fakt, to jest dochodowe. Skumani z zagranicznymi odbiorcami z dzikich krain pośrednicy zarabiają ogromne kwoty na futerkowych oraz bydle i drobiu z rytualnego uboju; pracujący dla nich rolnicy bez porównania mniej, lecz trochę. Ich  prawdziwy problem nie polega jednak wcale na ewentualnej niemożności czerpania zysków z uboju rytualnego i futerkowych – tkwi w tym, że nie osiągają zysków z normalnej hodowli trzody i drobiu, skutkiem zaniżanych poniżej kosztów produkcji cen skupu. (Zmowy producentów pasz i ubojni, polityka hipermarketów i antyhodowlana postawa decydentów Unii Europejskiej.) Nie jest na te wyniszczające zniżki radą kolejny wymiar barbarzyństwa – trzymanie kur i świń w ogromnym zagęszczeniu. Ta próba obniżenia kosztów jednostkowych naraża je jedynie na większy stres, stanowiąc przyczynę dodatkowych chorób; hodowcy i tak nie pomaga, bo ceny są za niskie dla jakichkolwiek warunków hodowli. Tak więc, mój ty liberalny redaktorzyno – o czym piszesz nie mający pojęcia – weź ty się lepiej do pisania o tym, o czym pojęcie jakieś masz, albo w nieznanym sobie temacie wcześniej się doinformuj.

Puszczać na żywioł, czy moderować?

Tym samym także w domenie rolniczej zjawia się nasz dylemat moralny: puszczać na żywioł, czy moderować? W sumie nazbierało się tej etyki trochę:

– Pozwolić epidemii pozabijać najsłabszych, a gospodarce kwitnąć, czy bronić babć i dziadków, także tych osłabionych inną chorobą i tych obarczonych gorzej funkcjonującą odpornością? – Pozwolić norkom, lisom, jenotom miotać się całe krótkie życie w zbrodniczo ciasnych klatkach i razić je na koniec prądem w odbyt, by zabijając nie uszkadzać futer? – Tuczyć gęsi aż po skonanie z przetłuszczenia wątroby? – Zabijać bydło, owce, drób powoli przez wykrwawianie, bo tak nakazują religie muzułmańska i judaistyczna? – Pozwalać na fermach produkować żywiec drobiowy i wieprzowy w barbarzyńskim stłoczeniu, przymykając oczy na łamanie martwych przepisów, by potem mięso mogło być w sklepach tańsze niż ogórki kiszone, gwarantując społeczny spokój?  – To czemu w takim razie zakazujemy działań jeszcze opłacalniejszych? Historia, teraźniejszość i wyobraźnia podsuwają, że handel żywym towarem i stręczycielstwo, produkcja i dystrybucja narkotyków, powszechny dostęp do broni palnej, handel organami do przeszczepów i dziećmi do adopcji, środkami dopingującymi, lekami bez recept, toksynami, danymi personalnymi, chronionymi gatunkami roślin i zwierząt, też prostytucja dziecięca – to wszystko byłaby działalność ogromnie dochodowa. Czy nasi liberalni publicyści, tak gorąco optujący za pracą innych w niedzielę i traktowaniem zwierząt bez cienia choćby litości byliby także za tym? Zapytałem o to redaktora Warzechę, w odpowiedzi usunął wpis. Tacy to są liberałowie, tacy wszystkiego znawcy –  te gryzipiórki-dorobkiewicze, którym pieniądz nie śmierdzi.

Trzy konteksty etyczne i jedna wspólna chryja

Dobrze, mamy już szersze tło i dwa konteksty etyczne – epidemiczny i rolny. Pora na trzeci taki, najbardziej spektakularny i głośny. Trybunał Konstytucyjny ustami Julii Przyłębskiej na wniosek Kai Godek et consortes Católicos zawyrokował, że aborcja dokonana z przyczyny wad genetycznych płodu, lub jakichkolwiek innych powodujących jego uszkodzenie bądź niestuprocentową wartość biologiczną, jest sprzeczna z Konstytucją. Koniec. Jeżeli ci, którym się wydawało, że w obliczu obostrzeń pandemicznych, w tym zakazu zgromadzeń, rzecz odbije się mniejszym echem niż w warunkach normalnych, to trudno o lepszy przykład słuszności powiedzenia: „Chytry dwa razy traci”. Ryk się poniósł straszliwy i rzesze nasto, dwudziesto latków znudzonych brakiem szkoły i wszelkich wspólnych uciech, wyległy na ulice. W towarzystwie nielicznych starszych, wśród nich zawodowych rewolucjonistów, oraz całej polityczno-społecznej menażerii (także tej opłacanej z zagranicy), zainteresowanej przejęciem władzy. No bo kiedyż, do diaska, wrócą do władzy „nasi” – z nimi posady, dofinansowania, dotacje!? Też żeby jeszcze koniecznie zupełnie „wolne” były sądy! – żebyśmy dalej byli bezkarni. Bośmy są szczerzy demokraci z najbardziej demokratycznej koterii, tak sama Unia powiada!

O co szło Kaczyńskiemu?

Czy to Kaczyński przewidział, czy to przez niego rozpoznanie bojem? Jeżeli tak, to już wie, jak silnych ma przeciwników i jak słaby jest Katolicki Kościół. Te godne pożałowania jęki zestrachanych parafian o policyjną ochronę… Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby jeszcze dwadzieścia lat temu ktoś chciał napadać na kościoły? Tacy byliby w mgnieniu oka rozgromieni przez rzesze oburzonych wiernych. Ale dzisiaj to prawie same babuleńki i kilku starych dziadków – katolicyzm przeszedł w formę przetrwalną na bazie posiadanych dóbr i obrządkowości dochodowej: chrztów, pierwszych komunii, ślubów i pogrzebów. Kto tam dziś jeszcze serio wierzy w przekaz Nazarejczyka?  Wyrażając się po heglowsku: teza przepoczwarzyła się w antytezę – skarby ducha zamieniono na dobra doczesne. Te, co to przez nie do Nieba nie trafisz, tak jak wielbłąd przez ucho igielne. Ale – who care? Jakie niebo? Co jest dziś na kolację?

Nie tak prędko

Walczący wściekle od lat z Kościołem czytelnicy Gazety Żydowskiej (prawdziwa nazwa ujawniona niechcący przez panią redaktor Bikont) niech się jednak zbytnio nie cieszą pośród zuchwale rzucanych bluzgów (nareszcie można ściągnąć maski, nareszcie można spuścić gacie!), bo z kolei wg pana Newtona akcja wywołuje reakcję, więc atak na chwiejący się Kościół przynajmniej na czas jakiś go wzmocni; przysporzy gorliwszych wyznawców oraz kapłanów wciąż bardziej w Boga niż drugie danie z deserem wierzących. Wie także pan Kaczyński z jaką dziczą ma do czynienia, jaką jest pokolenie urodzone w XXI wieku. Jak bardzo cała oświata po 1989-tym poszła na czerwone mydło. To wszystko jednak teatr i zmagania doraźne, a my musimy spojrzeć w sedno, wszak filozofia naszą gwiazdą.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

10 komentarzy w “Audio Video Show 2020

  1. Sławek pisze:

    Panie Piotrze,
    gorące wyrazy poparcia i brawo za odwagę napisania prawdy!

  2. Sławek pisze:

    https://audioshow.pl/pl/main
    nie odwołana, przeniesiona na za rok. Jeśli się odbędzie, to będę zwiedzał podwójnie. A jak jeszcze za rok, to potrójnie…
    Eh…, marketing…

  3. Piotr Ryka pisze:

    Taki straszny krzyk na ulicach, tyle energii w gardłach, a jak przyjdzie do polemiki, to cisza jak makiem zasiał. A może wszystko już wyjaśniłem, rozwiałem wszelkie wątpliwości? Ale pewnie w czasach ćwierkania i oglądanie sobie buziek na selfikach nikt nie ma siły na czytanie długich tekstów. I w ogóle, że tak powiem – po co zaśmiecać sobie głowę myśleniem?

  4. jafi pisze:

    Przeczytałem od dechy do dechy:)

    Temat potraktowałeś poważnie i oczywiście w sobie właściwy sposób.
    Artykuł dał mi sporo do myślenia tym bardziej, że nie ma w nim umizgów pod publikę.
    Bardziej: ramy komentowanych wydarzeń wykraczają znacznie poza doraźne, aktualne publikacje;
    są osadzone w filozofii, przeszłości, przyszłości, przyrodzie jako środowisku homo sapiens, a nawet odniesieniem jest kosmos.

    Ważny głos w debacie i życzyłbym sobie, a przede wszystkim Tobie Piotrze, by usłyszało go więcej osób od czytelników Twojego portalu.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Odnośnie tego usłyszenia przez więcej osób, to nie posiadam siły przebicia. Portal jest niszowy i taki pozostanie, a do innych portali dostępu nie mam, ani na marketingu medialnym się nie znam.

      1. jafi pisze:

        Widzisz a taki „lis w kurniku”, o którym pisałeś w artykule „Nowy Ninja z armii głupoty” ma się dobrze. Wyszukiwarki pokazują jego wypociny, półprawdy i kłamstwa całkiem wysoko.
        To się nazywa siła przebicia.

        Zgodnie z prawem Kopernika o wypieraniu przez pieniądz gorszy pieniądza lepszego.
        Nieważne co się ma do powiedzenia, byle była wrzawa.

  5. Mariusz S. pisze:

    Udostępniono !

    1. Piotr Ryka pisze:

      Dziękuję.

  6. Piotr pisze:

    A myślałem, że puenta będzie taka :planedemia to ściema 🙂
    Ale i tak fajnie się czytało.
    PS. Niedługo będzie covid – 21,i to nie jest teoria spiskowa2:-)
    Zdrowia życzę.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Jeden ze znajomych poprzez audio jest teraz w ciężkim stanie, tak więc może z covida akurat nie żartujmy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy