Budowa
Moje dotychczasowe doświadczenia odnośnie przetworników sprowadzały się między innymi do tezy: „Im więcej kości DAC w kanale, tym lepiej.” Prym wiedzie tu Accuphase, potrafiące dawać po osiem w różnicowym układzie, a przetworniki z jedną kością… Hmm, jakby to grzecznie ująć? – Takie, to niekoniecznie. A właśnie MERASON frerot ma pojedynczą, co go radykalnie potania względem Merason DAC1 MkII (36 990 PLN), który pod tym względem również nie błyszczy, raptem ma dwie. Ale u przetworników jest jeszcze jeden kruczek, który potrafi się głośno rozkrakać o poprawie jakości, tym czymś jest sekcja zasilania. I chodzi nie tylko o nią w sensie centralnej elektrowni, ale także rozsyłu poprzez miejscowe zasilanie. Tym zabłysną recenzowany ongiś przetwornik Metronome i tym też błyszczą Merasony – recenzowany frerot (co po francusku znaczy młodszy brat) ma takich zasilaczy dziesięć, co od razu go stawia w zupełnie innym świetle, każe patrzyć inaczej.
Producencki opis urządzenia jest zwięzły i klarowny, wystarczy zacytować (wytłuszczenia moje):
Frerot posiada jedno wejście USB, dwa wejścia RCA (Coaxial) i dwa wejścia Toslink (optyczne). Wejście USB oparte jest na technologii Amanero (dwa tej firmy oscylatory) i zapewnia sygnał muzyczny o niskim poziomie jittera dzięki tym precyzyjnym zegarom, które są dodatkowo izolowane galwanicznie za pomocą izolatorów pojemnościowych. Sygnały docierające do pozostałych wejść są również izolowane galwanicznie i pozbawione jittera za pomocą transformatorów. Gwarantuje to, że żadne zewnętrzne zakłócenia nie wpłyną na czuły sygnał.
Za konwersję cyfrowo-analogową odpowiada moduł przetwornika – układ scalony 1794A firmy Burr Brown [1]. Analogowy sygnał prądowy jest precyzyjnie konwertowany na sygnał napięciowy w układzie dyskretnym, buforowanym w technologii klasy A i kierowanym do wyjścia. Frerot jest w pełni symetryczny, co oznacza, że na wyjściu zaimplementowano łącznie cztery niezależne kanały. (Dual-mono)
Podobnie jak w przypadku DAC1, każda jednostka funkcjonalna ma własne zasilanie, a jest tych zasilaczy dziesięć. Natomiast w przeciwieństwie do DAC1 wszystkie cztery kanały wyjściowe są zasilane z jednego źródła przez impulsowy stabilizator napięcia.
Szczególną uwagę poświęcono układowi i doborowi komponentów, aby zagwarantować dobre brzmienie, co zostało potwierdzone podczas wielu sesji odsłuchów i przez wielu słuchaczy.
Podobnie jak w przypadku DAC1, wszystkie istotne czynności twórcze są wykonywane w Szwajcarii.
W uzupełnieniu dodam, że wyjścia analogowe są zrealizowane przez pary gniazd XLR i RCA, a dodatkowe gniazdo wielopinowe pozwala na łączenie z zewnętrznym zasilaczem POW1.
Rzućmy na całość okiem.
Przedmiocik jest niewielki: 225 x 50 x 180 mm przy wadze kilograma – cóż to jest w porównaniu do dużych? W sukurs może przyjść (w innym razie zasilacz nagniazdkowy) osobno kupowany moduł zasilania POW1 (3690 PLN), który ma identyczne gabaryty oraz dopasowaną powierzchowność, a przy tym pokaźniejszą wagę, bowiem w środku sporawy (około 100 VA) toroid od fińskiego Trafox. O tej zasilającej sekcji producent się nie rozwodzi, dowiadujemy się jedynie, że jest idealnie dostosowana do potrzeb freota: dwa zasilacze liniowe (12V) obsługują – każdy swój – kanały audio, a trzeci (9V) stanowi źródło mocy dla lokalnych zasilaczy cyfrowych. Całość zaopatruje prądem ze ściany przez gniazdo trójbolcowe ten bazowy toroid, spełniający wysokie standardy.
Sekcje łączy 60-centymetrowy, pięciopalczasty przewód kończony wtykami Neutrika, różnica między członami to aluminiowy fronton frerot vs również aluminiowy, ale w innym odcieniu wykończenia u POW1. Poza tym sekcja zasilania jest z przodu niewzruszenie gładka, podczas gdy frerot ma centralnie umieszczony obrotowy przełącznik wyboru wejściowego gniazda i dwa zielone oczka aktywności (ogólne i aktywacji źródła). Przełącznik jest nieduży i o pięciu pozycjach; oczka mu dano z lewej, z prawej napis MERASON. Zasilacz lepiej iżby nie był stawiany na przetworniku ani pod (to już sugestia moja) – toroid sieje zakłóceniami magnetycznego pola, szczególnie mocno w górę.
Całość zgrabniutka w jasnych barwach i na elastycznych podkładkach, nawet gdy sekcje nie na sobie, nie zajmą wiele miejsca.
Techniczne dane informują o paśmie przenoszenia 20 Hz do 20 kHz i zniekształceniach THD poniżej 0,006%, poza tym szumie tła izolowanym o 120 dB. Maksymalna wejściowa gęstość bitowa to 192 kHz/24-bit, przetwornik nie upskaluje, gęściej z tego nie zrobi. (Żadna strata, upskalowanie najczęściej nic nie daje, nie na nim polega sztuka, gdy chodzi o siłę przeżyć.)
Obsługa jest tak banalna, że nie ma o czym mówić. Żadnych ekranów dotykowych z konarami drzewa decyzji, żadnego wybierania filtrów, zabaw w equalizację, nadpróbkowanie czy podłączanie zewnętrznych zegarów. Zapewniamy źródło cyfrowe, włączamy urządzenie, dbamy o to, by sekcje nie stały w miarę możności na sobie (ostateczność), natomiast cały czas stały one pod prądem [2]. Zegary mogą być zewnętrzne, lecz tylko w konwerterze, dalej już via XLR lub RCA do jakiegoś wzmacniacza…
– I cóż tego wynika?
[1] Ten sam co w Phasemation, gdzie ich dublet wspierany jest przez też podwojone procesory Analog Devices AD9852 w opatentowanym schemacie współpracy.
[2] Z uwagi na zajmującą aż 48 godzin stabilizację zegarów (oscylatorów kwarcowych, rubidowych itp.) oszczędnościowe odcinanie od prądu z punktu widzenia jakości dźwięku nie ma sensu.









Dobry i niedrogi przetwornik nie jest zły.
Ale – nie ma wejść I2S, BNC, AES-EBU, eARC i nie obsługuje DSD. Szkoda.
Tak szczerze to mój Audio-gd Master 11 Singularity też nie obsługuje DSD, nie ma AES-EBU ale ma I2S (gdzie transport CD jest podpięty) na HDMI oraz I2S na RJ45 (jedyne wejście do tej pory niewypróbowane, zdaje się Project ma takie transporty CD). I 4 kosteczki BB 1704UK. Oraz wspaniały dźwięk.
Jak bym miał kupować nowy DAC, to jednak chciałbym I2S i obsługę DSD mieć.
Postawili na analogowość i dobrze im wyszło. Mnie łącze koaksjalne wystarcza, chociaż faktycznie inne czasami wypadają lepiej. (W niektórych urządzeniach, a nie ogólnie.) Nowy DAC prawie na pewno oznacza nowe kości o nieco innym typie brzmienia. (Nie twierdzę, że gorszym.) Albo styl R2R, też bardzo dobry.
Szukam DACa do pary z Audio Wells Audio MILO – czy brzmiący lampowo wzmacniacz i ten analogowo brzmiący DAC mają szansę się dogadać? Czy to będzie już za wiele słodyczy?
Nie sądzę, by było za dużo słodyczy, ale zawsze lepiej samemu posłuchać. Myślę, że z wypożyczeniem tego Merasona nie powinno być problemu – ode mnie już wybył, jest w dyspozycji dystrybutora.