Recenzja: Luna Cables Gris IC

Budowa eminencji szarej

Ekologia i ćma.

   Tym razem „tani” ma oznaczać z założenia też „wyjątkowy”, to znaczy – tani jak nietani. Mało nawet – jak drogi. Od tego zaczynaliśmy i przy tym wciąż stoimy, zgodnie z obietnicą dystrybutora i jego dawaniem za to głowy. Stąd określenie „eminentny” i taka pompa wstępna. A teraz się przyglądniemy: co – z czego – i jak.

Kabel jest niepozorny, a koszt jego za metrowy odcinek to skromne tysiąc dwieście złotych. Zgodnie z ekologicznym umocowaniem producenta dostajemy go w płóciennej torebce z nadrukowanym motywem ćmy; torebce zapinanej na bardzo nieekologiczny zamek błyskawiczny z tworzywa, więc już się pewnie ekologiczny bigot obraził, ale może owo tworzywo też jest ekologiczne, specjalne? Tak czy tak sam kabel ma popielaty oplot bawełniany i tylko usztywniające opaski przed wtykami. Opaski na prawym czerwone a lewym czarne – nie będzie zatem częstej gry „wytęż wzrok i odnajdź jak chytrze pan producent ukrył strony i kierunkowość”. Strony biją po oczach tradycyjnymi kolorami, a kierunkowość wyznaczają napisy LUNA na sztywnikach. Od zewnątrz widać jeszcze srebrzyste wtyki RCA, pochodzące od czołowego amerykańskiego producenta, firmy Switchcraft, Inc. Ich cecha szczególna to możliwość rozkręcania i zobaczenia, jak łączą się we wnętrzu z kablami – a łączą się porządnie, bo inaczej musiałoby źle grać.

Na zdjęciach widać, że kable są dość cienkie, w dotyku są zaś płaskawe. Gną się bez przeszkód, lecz mają pewną sztywność i nieznaczną sprężystość. Nie są lejące ani twarde, i nie są leciutkie ani ciężkie. Na podstawie wrażeń organoleptycznych powiedziałbyś, że to kabel za jakieś pięć stów góra i jeden z tych dla nie dbających szczególnie o jakość dźwięku, albo ewentualnie mających skrajnie wąski budżet. Taki sobie kabelek skromny dla skromnych lub pierwszy lepszy dla nie audiofili. Ostatecznie może i audiofili, ale w najwyższym stopniu wstrzemięźliwych, wyznających zasadę: „aby tylko coś więcej niż groszowe albo darmowe”.

Ta ćma jest w naturze przepiękna.

Odnośnie przewodnika, to nie ma tajemnicy, dostajemy garść wiadomości. Z których główną jest ta, że mamy do czynienia z Luna Cables Neo-Vintage (LCNV) tinned copper, czyli nie z dużym prądem sztucznie starzoną, a autentycznie starą miedzią cynową. Nie mosiądzem czy spiżem, tylko miedzią ze śladową przymieszką (poniżej 1%) cyny – przewodnikiem stosowanym od dawien dawna i wciąż używanym w wyrobach o najwyższej technologii, że wspomnę superszybką kolej. Luna podaje gęstość splotu i ilość żył odnośnie serii Gris jedynie dla kabla zasilającego; w jego przypadku jest to 16 przewodów z 26 nitek każdy. W interkonekcie na pewno dużo mniej, a ile, nie będę zgadywał. Każda żyła ma woskowaną osłonkę jedwabną i całość ląduje w tej bijącej szarością bawełnie, a tajemnica jakości ma genezę w uporczywych, wieloletnich odsłuchach  Dannego i jego szerokich porównawczych kontaktach z innym okablowaniem. Ma to grać lepiej od nawet bardzo dobrych – inaczej nie miałoby sensu. Prawdopodobna praprzyczyna jest zaś moim zdaniem taka, że Danny kiedyś porównał stare przewody z jakimiś drogaśnymi nowymi i usłyszał, że stare są lepsze.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

21 komentarzy w “Recenzja: Luna Cables Gris IC

  1. Piotr pisze:

    Panie Piotrze, mam wrażenie, że ten kabelki to przebrane duelundy 🙂
    Nie, żebym marudził, sam jestem ubrany w duelundy od sieciówek, przez IC, aż głośnikowych, tymi duelandami wyleczylem się z druciarstwa 🙂
    Pozdrawiam.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Może – nie wiem. Ważne jak gra.

    2. Maciej pisze:

      Mam nadzieje ze to nie przepakowane miedziane, powlekane cyna Duelundy, bo osobiscie uwazam je za kable ktore w zaden sposob nie zasluguja na jakiekolwiek zainteresowanie.
      Te Duelundy sa pozbawione zycia, detalu, mdle, nie oddajace prawidlowo skokow dynamiki. Graja zamazana scena, skupione na srednicy, ktora rowniez daleka jest od idealu.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Jeżeli Duelundy tak grają, to Luny z pewnością nimi nie są.

  2. Colorfort pisze:

    Panie Piotrze.
    Jak zwykle, dobra, przekonująca recenzja.
    Mam jednak pytanie o kabel słuchawkowy Tonalium. Wspomina Pan o nim w tej i wielu innych recenzjach… a ja nie mogę znaleźć dystrybutora. Proszę o podpowiedź.
    Serdecznie pozdrawiam.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie można znaleźć, bo go nie ma. Można natomiast prawdopodobnie kupić, zamawiając za moim pośrednictwem. Kabla jako oficjalnej oferty nie ma, bo są tam jakieś problemy formalne odnośnie założenia firmy – kwestie własności intelektualnej itp. Nie wnikam w to, nie moja sprawa.

  3. Kopacz pisze:

    A jak ma sie ten IC do rzeczonego Harmonixa panie Piotrze?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Harmonix nieco cieplejszy, nie tak realistyczny, trochę węższe przekazywane pasmo, trochę niższa średnica.

  4. Jarek pisze:

    Panie Piotrze, świetna recenzja – zgadzam się w 100%, sam tego kabla używam i jestem więcej niż bardzo zadowolony. Polecam do przetestowania jeszcze zasilający z tej samej serii – warto :). Jednak mam pytanie odnośnie kierunkowości kabla – czy ma to faktycznie znaczenie w którą stronę jest podłączony? Niedawno zacząłem przygodę z hifi i powiem szczerze, że pierwszy raz o tym słyszę, stąd moje pytanie.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Kierunkowość ma znaczenie. Firma Sulek na AVS robi nawet czasem pokazy zmiany brzmienia wraz ze zmianą kierunkowości. Teoretyczne tego podłoże to ułożenie kryształów, czy nawet amorficznych łańcuchów cząstek, w przewodniku. Kabla zasilającego jeszcze nie zamawiałem, natomiast poprosiłem o głośnikowy. W przyszłości będę też cisnął o wyższe modele, ale na razie dużo innych recenzji pozostaje do napisania.

      1. Jarek pisze:

        Dziękuję za odpowiedź, dopytam jeszcze w takim razie czy kierunkowość określa w tym przypadku kierunek nazwy firmy na koszulce i czy powinien iść od DACa do wzmacniacza?

        1. Piotr Ryka pisze:

          Napis LUNA powinien iść od źródła (DAC) do wzmacniacza w kierunku czytania.

  5. Marcin pisze:

    Jeśli można, chciałbym zapytać o długość takiego kabla IC. Czy jeśli moje urządzenia stoją blisko siebie, to czy lepszą opcją będzie zakup 0,5m czy 1m? Spotkałem się z opinią że interkonekt musi mieć przynajmniej 0,8m. Ile w tym prawdy?
    Pozdrawiam.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Ile w tym prawdy nie wiem, ale spotkałem się nawet z taką, że 1,5 m gra lepiej niż 1,0. Jednak 0,5 m bym nie polecał ze względów praktycznych, bo w przyszłości się może okazać, że dłuższy będzie potrzebny.

      1. Marcin pisze:

        Dziękuję, jednak chyba przyzna Pan, że skoro kabel analogowy, to też przecież działa on jak opornik dla przepływającego prądu, a więc im krótszy tym lepszy? Oczywiście tak na logikę to biorąc, bo należałoby też posłuchać.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Logika jest w tym, podobnie jak wielu innych, przypadku bardziej skomplikowana od potocznego zdrowego rozsądku. Chodzi o odpowiedni przepływ fali a nie oporność. Przynajmniej tak się to próbuje tłumaczyć.

  6. PlanarFun pisze:

    Jaki charakter ma scena na tym IC? Jest obszerna wielkościowo? Jeśli nie było wstydu porównywać do najlepszych, to czy prezentacja będzie zbliżona do Tary Labs Air?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Tara to kabel trudniejszy, ponieważ mający tendencję do czynienia dźwięku lżejszym i bardziej lotnym w zamian za powiększanie i przejrzystość sceny. Można ją tak ustawić, że nie będzie dawała mniej masy, ale to właśnie jest trudne. Natomiast Luna to kabel łatwy, z budowaniem dużej sceny niemający kłopotów. Nie zwiększa wprawdzie napowietrzenia, ale daje swobodę i obszar. I daje też sporą masę – nie trzeba jej, jak w przypadku Tary, szukać, choć nie jest też tak duża, jak u Sulka. Pamiętajmy jednak o różnicach cenowych. Poza tym dociążanie nie zawsze jest korzystne, aczkolwiek w większości przypadków jest.

      1. PlanarFun pisze:

        Dziękuję, moja ciekawość urosła jeszcze bardziej. Będę musiał kablek przetestować u siebie.

  7. PlanarFun pisze:

    Testuję ten kabel – już po paru godzinach grania jestem pod wielkim wrażeniem tego z wyglądu niepozornego kabelka.

  8. PlanarFun pisze:

    Pograł już ponad 50 godzin. Nie muszę czekać na dedykowane 100 godzin wygrzewania, aby stwierdzić, że przewód jest genialny. Muzykalność i naturalność w najlepszym wydaniu, super czysty detal, pełna kontrola nad basem. Bardzo obszerna i poukładana scena. Ze wszech miar godny polecenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy