Recenzja: Luna Cables Gris IC

Odsłuchy

A kable pod jej godłem też mają grać przepięknie.

   Proszę porównać z najlepszymi – domagał się pan dystrybutor. Bo to są takie kable, że po prostu urywa łeb.

Porównać porównałem, pomimo braku wiary w jakieś urwanie głowy. Ot, pewnie kolejny niezły kabel za umiarkowane pieniądze. Niejeden taki recenzowałem, że wspomnę odnośnie działu interkonektów tanich znakomite przewody z najniższej serii Harmoniksa, albo niezrecenzowanego i sporo droższego, ale i tak stosunkowo taniego Acoustic Zen Matrix Reference. Wszakże i ten najtańszy Harmonix  były droższy od Luna Gris, a poza tym taka drobnostka, że przestano go produkować. Za dobry był, i tyle. Oczywiście na pewno za tym stoi jakaś historia o braku surowca – może nawet prawdziwa, jako że szef firmy nie jest krętaczem, tylko skupionym na głębokim doznawaniu świata shintoistą – ale tak czy siak tych kabli już nie dostaniesz, chyba że gdzieś z jakichś resztek. Bardzo dobry jest też najtańszy Entreq, ale to całkiem już inna cena, cztery bez mała razy od Luny więcej. A rewelacyjny z krystalicznego srebra Oyaide AZ-910 to także niemal trzykrotność… Interkonekty zaś, podobnie jak kable zasilające, tę w sobie mają złośliwość, że w torze szybko się mnożą i jeden prędko nie starcza. Tak więc redukcja kosztów tym cenniejsza, wszakże nie kosztem jakości, o rany… Wobec czego wybitna relacja cena/jakość – to naprawdę by nas urządzało. I to zostało obiecane i teraz do tego się odniosę. A mianowicie – że owszem, jest – i pozostaje tylko wyjaśnić, w jaki dokładnie sposób.

Kabel przyjechał w stanie ograniowym zero i zabrał go do ogrania Karol. A kiedy już go ograł, zapytałem oczywiście o wyniki – i padła krótka odpowiedź: „to nie jest kabel dla głupich, tylko taki z muzyką”. Skoro tak, to go trzeba z innym muzycznym porównać, ażeby można było ocenić tej muzyczności rozmiar. Co się zaczęło od komputera, bo bezeń teraz ani rusz. Już samo to, że jeden interkonekt zwykle przy nim wystarcza, a nieraz i bez jednego dość, wyznacza miarę sukcesu. Poza tym, kto by dziś od komputera wstawał, by słuchać jakiejś muzyki? Przesadzam, jasna sprawa, ale ten zapach się unosi. Młody człowiek od komputera niechętnie się odrywa, a dobra jakość dźwięku jest mu nie do samej muzyki potrzebna. Tak więc bęc i tralala – z komputera poprzez konwerter iOne po koaksjalnym za cztery osiemset do przetwornika za trzynaście, połączonego tym Luna Gris za tysiąc dwieście ze słuchawkowym wzmacniaczem za dwadzieścia parę i słuchawkami za jedenaście. A za porównawcze odbicie Sulek IC, który też w mierze muzykalności błyszczy, ale za sześć tysięcy. Jak również cięższy jest i grubszy oraz z wytykami kutymi z miedzi. Przywykłem już do tego, że odnośnie muzykalności bardzo trudno mu sprostać i kable za dziesiątki tysięcy wychodziły nieraz z porównań z płaczem. Ale miało być trudne porównanie – to proszę bardzo, czemu nie?

I to się dobrze udaje.

Posłuchałem najpierw ze Sulkiem, i było to ultra przyjemne słuchanie. Rozgryzłem już bowiem flagowy wzmacniacz ALO i wiem jak mu dogodzić. Ale o tym w jego recenzji, a teraz o interkonektach. Coś takiego jeszcze się nie zdarzyło  – po przejściu na Luna Gris w pierwszej chwili nie usłyszałem różnicy. Akurat była to rozrywkowa muzyka wokalna, siłą rzeczy skoncentrowana na środku pasma,  a tam nic się nie zdarzyło. W ślepym teście, nie po własnoręcznym przepięciu, powiedziałbym: gra ten sam tor. To samo, albo niemal, odniosło się do spokojnej, umiarkowanie tylko kontrastowej muzyki elektronicznej, puszczonej zaraz potem. I dopiero utwory eksponujące skraje pasma ujawniły, że Sulek zarówno wyżej idzie, jak i niżej potrafi schodzić. To drugie bardziej, co wyjątkowo potężne basowo Ultrasone szczególnie ukazały. Lecz ukazanie ukazaniem, a miara miarą. W żadnym wypadku Luna Gris nie są przewodami ubogimi basowo. Są pod tym względem normalne, jeżeli za normalność przyjąć standardy najlepszych interkonektów z przedziału dwóch do dziesięciu tysięcy. Są na przykład basowo lepsze od całościowo znakomitego Entreq Discover, który jest znacznie droższy. Bas poprzez Luna był bez turbodoładowania i najniższych, subwooferowych rejestrów, ale piękne „bum!” można było bezproblemowo przywołać. Skutkiem braku najniższego dołu ten bas bym nieco jaśniejszy i wraz z tym nie było też w środkowym zakresie tak czytelnego basowego cienia w niektórych zwłaszcza nagraniach, ale zwróćcie uwagę, że najpierw musiałem to wychwycić w samym rejonie niskiego basu, a dopiero potem z tym wrócić na średnicę i wtedy zauważyć. Dosadnie to obrazuje, jak w istocie niewiele się wraz ze zmianą kabli zmieniło i jaki ten Luna Gris wybitny. Bo powiedzmy raz jeszcze – kable za ponad dziesięć tysięcy dolarów czy euro potrafił Sulek gnębić. A tu nic takiego się nie zdarzyło, choć oczywiście skraje lepiej eksponował i średnicę cieniował głębszą barwą.

Ale miał na to Luna Gris swoją odpowiedź i w zamian mocniej doświetlał, ładnym, nieagresywnym światłem przenikając głęboko w muzykę. Nieco brzmieniowo był płytszy, z nie tak aksamitnym podszerstkiem i nie tak miękkim kocim ruchem, ale pod względem muzycznej elegancji i płynności międzyfrazowej nic absolutnie nie można mu było zarzucić, aż po tą początkową od pięciokrotnie droższego konkurenta nierozróżnialność. I im dłużej słuchałem, im większy materiał się zbierał, tym lepiej widziałem różnice i mimo to bardziej doceniałem Lunę. To jej głęboko penetrujące scenę światło znakomicie się sprawdzało, a oddawanie autentycznej faktury brzmień – takiej bez żadnych podbarwień i z pełną solą własną – było miary braw na stojąco. Elektroniczny jazz dorzucił  do tego naprawdę głębokie zejścia kontrabasu i nasycone klawisze do wtóru klarnetu i trąbki na stricte high-endowym poziomie. Tyle za tysiąc dwieście? Nie mam pytań. Właściwie, to mam jedno: Skąd żeś pan, panie dystrybutor, to Luna Cables wytrzasnął?  Z Kanady? No, faktycznie – audofilska Kanada…

Mimo niepozornego wyglądu.

W sumie nie było potrzeby większego się wysilania i brnięcia w dalsze odsłuchy, ale dla dobra sprawy i z szacunku dla kabla wykonałem drugą przymiarkę w torze już stacjonarnym. Z super drogimi kolumnami Zingali, a także kontrolnie innymi słuchawkami – Sennheiser HD 800 z najlepszym kablem Tonalium i Final D8000 oraz Final Sonorous X. W tym doborowym towarzystwie sprawy dla Luna Cable Gris przybrały jeszcze lepszy obrót. A nie tego się spodziewałem – myślałem że właśnie na odwrót, że pokażą się braki. Tymczasem właśnie w drugą stronę i teraz wyszło na jaw, że w słabszym (no, nie ma bata) torze komputerowym Sulek swoim basowym zgęszczeniem i lepszym nasycaniem działał jak rany leczący kompres. Ciemniejszy niż też ciemny (pomimo świetlistej nazwy) Luna – swym gęstym basem tonował śladową wprawdzie, ale jednak tendencję wzmacniacza ALO do podostrzania sopranami obrazu.

Tu muszę wtrącić passus wyjaśniający. Otóż miał rację dystrybutor chcąc mierzyć się z najlepszymi, lecz mnie tym opisowej biedy napytał. Bo teraz na każdym kroku muszę  zaczynać od różnicy pomiędzy Luną a Sulkiem – różnicy bardzo małej, lecz siłą rzeczy, jako różnicy, samej przez się się zwiększającej. (Ładnie mi wyszło to się-się.) Dlatego muszę podkreślić tej różnicy śladowość. Naprawdę trzeba się było wsłuchiwać i wiedzieć czego szukać, by ją prędko wyłapać. I jeszcze to podkreślę, że mimo jaśniejszego i wyższego tonalnie brzmienia, to dawane przez Luna Gris było ciemne i stuprocentowo melodyjne. Nieznacznie inny dobór ustawień, ale niemalże ten sam obraz, kiedy to odnieść do regulacji monitora. I też rewelacyjny.

Najkrócej mówiąc, ale też nie pomijając niczego, co mogłoby mieć znaczenie, można wzmiankowaną różnicę opisać jako przez Sulka lepsze dociążanie, a Luną lepsze doświetlanie. Tylko – powtórnie to podkreślę – cały czas pozostajemy w ramach tego samego poziomu rewelacyjnej jakości. Oba kable spisywały się znakomicie, przy czym Sulek (jak się łatwo domyślić) wypadał lepiej tam, gdzie trzeba było dociążyć, mocniej zaatakować i przyciemnić, a Luna Gris lepszy był w sytuacjach, gdzie trzeba było doświetlić i odciążyć. Ponieważ to jego recenzja, to powiem, że wszędzie (dosłownie wszędzie!) wypadł świetnie, ale najlepiej się sprawdził jako partner grających z super kablem Tonalium Sennheiser HD 800. Jego światło wspaniale penetrowało ogromną scenę, dodatkowo ją powiększając, a tonacyjny układ dawał szczególną trafność brzmienia, bliską ideałowi naturalność. Przyciemniające i dociążające Tonalium, jako kabel przy samych słuchawkach, perfekcyjnie się równoważyło ze świetlistością Luny i jej całościową perfekcją.

Bo i cóż po wyglądzie, wszak nie o niego tu chodzi.

Bo trzeba koniecznie dodać, że jest Luna Gris kablem stuprocentowo transparentnym, stuprocentowo szczegółowym i całkowicie muzycznym. Inaczej nie mogłaby konkurować z Sulkiem, a przecież konkurowała jak niemal równy z równym. Koniec końców wolałbym Sulka i nie zamienił go na Lunę, ale małość różnicy przybrała wymiar szokowy.

 

 

 

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

21 komentarzy w “Recenzja: Luna Cables Gris IC

  1. Piotr pisze:

    Panie Piotrze, mam wrażenie, że ten kabelki to przebrane duelundy 🙂
    Nie, żebym marudził, sam jestem ubrany w duelundy od sieciówek, przez IC, aż głośnikowych, tymi duelandami wyleczylem się z druciarstwa 🙂
    Pozdrawiam.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Może – nie wiem. Ważne jak gra.

    2. Maciej pisze:

      Mam nadzieje ze to nie przepakowane miedziane, powlekane cyna Duelundy, bo osobiscie uwazam je za kable ktore w zaden sposob nie zasluguja na jakiekolwiek zainteresowanie.
      Te Duelundy sa pozbawione zycia, detalu, mdle, nie oddajace prawidlowo skokow dynamiki. Graja zamazana scena, skupione na srednicy, ktora rowniez daleka jest od idealu.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Jeżeli Duelundy tak grają, to Luny z pewnością nimi nie są.

  2. Colorfort pisze:

    Panie Piotrze.
    Jak zwykle, dobra, przekonująca recenzja.
    Mam jednak pytanie o kabel słuchawkowy Tonalium. Wspomina Pan o nim w tej i wielu innych recenzjach… a ja nie mogę znaleźć dystrybutora. Proszę o podpowiedź.
    Serdecznie pozdrawiam.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie można znaleźć, bo go nie ma. Można natomiast prawdopodobnie kupić, zamawiając za moim pośrednictwem. Kabla jako oficjalnej oferty nie ma, bo są tam jakieś problemy formalne odnośnie założenia firmy – kwestie własności intelektualnej itp. Nie wnikam w to, nie moja sprawa.

  3. Kopacz pisze:

    A jak ma sie ten IC do rzeczonego Harmonixa panie Piotrze?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Harmonix nieco cieplejszy, nie tak realistyczny, trochę węższe przekazywane pasmo, trochę niższa średnica.

  4. Jarek pisze:

    Panie Piotrze, świetna recenzja – zgadzam się w 100%, sam tego kabla używam i jestem więcej niż bardzo zadowolony. Polecam do przetestowania jeszcze zasilający z tej samej serii – warto :). Jednak mam pytanie odnośnie kierunkowości kabla – czy ma to faktycznie znaczenie w którą stronę jest podłączony? Niedawno zacząłem przygodę z hifi i powiem szczerze, że pierwszy raz o tym słyszę, stąd moje pytanie.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Kierunkowość ma znaczenie. Firma Sulek na AVS robi nawet czasem pokazy zmiany brzmienia wraz ze zmianą kierunkowości. Teoretyczne tego podłoże to ułożenie kryształów, czy nawet amorficznych łańcuchów cząstek, w przewodniku. Kabla zasilającego jeszcze nie zamawiałem, natomiast poprosiłem o głośnikowy. W przyszłości będę też cisnął o wyższe modele, ale na razie dużo innych recenzji pozostaje do napisania.

      1. Jarek pisze:

        Dziękuję za odpowiedź, dopytam jeszcze w takim razie czy kierunkowość określa w tym przypadku kierunek nazwy firmy na koszulce i czy powinien iść od DACa do wzmacniacza?

        1. Piotr Ryka pisze:

          Napis LUNA powinien iść od źródła (DAC) do wzmacniacza w kierunku czytania.

  5. Marcin pisze:

    Jeśli można, chciałbym zapytać o długość takiego kabla IC. Czy jeśli moje urządzenia stoją blisko siebie, to czy lepszą opcją będzie zakup 0,5m czy 1m? Spotkałem się z opinią że interkonekt musi mieć przynajmniej 0,8m. Ile w tym prawdy?
    Pozdrawiam.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Ile w tym prawdy nie wiem, ale spotkałem się nawet z taką, że 1,5 m gra lepiej niż 1,0. Jednak 0,5 m bym nie polecał ze względów praktycznych, bo w przyszłości się może okazać, że dłuższy będzie potrzebny.

      1. Marcin pisze:

        Dziękuję, jednak chyba przyzna Pan, że skoro kabel analogowy, to też przecież działa on jak opornik dla przepływającego prądu, a więc im krótszy tym lepszy? Oczywiście tak na logikę to biorąc, bo należałoby też posłuchać.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Logika jest w tym, podobnie jak wielu innych, przypadku bardziej skomplikowana od potocznego zdrowego rozsądku. Chodzi o odpowiedni przepływ fali a nie oporność. Przynajmniej tak się to próbuje tłumaczyć.

  6. PlanarFun pisze:

    Jaki charakter ma scena na tym IC? Jest obszerna wielkościowo? Jeśli nie było wstydu porównywać do najlepszych, to czy prezentacja będzie zbliżona do Tary Labs Air?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Tara to kabel trudniejszy, ponieważ mający tendencję do czynienia dźwięku lżejszym i bardziej lotnym w zamian za powiększanie i przejrzystość sceny. Można ją tak ustawić, że nie będzie dawała mniej masy, ale to właśnie jest trudne. Natomiast Luna to kabel łatwy, z budowaniem dużej sceny niemający kłopotów. Nie zwiększa wprawdzie napowietrzenia, ale daje swobodę i obszar. I daje też sporą masę – nie trzeba jej, jak w przypadku Tary, szukać, choć nie jest też tak duża, jak u Sulka. Pamiętajmy jednak o różnicach cenowych. Poza tym dociążanie nie zawsze jest korzystne, aczkolwiek w większości przypadków jest.

      1. PlanarFun pisze:

        Dziękuję, moja ciekawość urosła jeszcze bardziej. Będę musiał kablek przetestować u siebie.

  7. PlanarFun pisze:

    Testuję ten kabel – już po paru godzinach grania jestem pod wielkim wrażeniem tego z wyglądu niepozornego kabelka.

  8. PlanarFun pisze:

    Pograł już ponad 50 godzin. Nie muszę czekać na dedykowane 100 godzin wygrzewania, aby stwierdzić, że przewód jest genialny. Muzykalność i naturalność w najlepszym wydaniu, super czysty detal, pełna kontrola nad basem. Bardzo obszerna i poukładana scena. Ze wszech miar godny polecenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy