Recenzja: HEDDphone

Odsłuch 

HEDDphone miały być sztychem w serce konkurencji i rzeczywiście ją zraniły.

  Zacznijmy od samej z siebie wynikłej kwestii: czy KANN CUBE pociągnie? Pociągnął bez problemu. Mało tego – AK380 też pociągnął. Oba przy tym równie łatwo jak duży wzmacniacz stacjonarny Ayona, co całkiem mnie zbiło z tropu. Głowę dałbym po doświadczeniach z tym Ayonem (od którego przygodę z HEDD zaczynałem), że zwykły DAP nie da rady, podczas gdy dał śpiewająco!

To było podnoszące na duchu, ale na tym ułatwienia dla recenzenta się skończyły. Wjechały zamiast nich komplikacje związane z wyborem kabla i kwestii – symetryczny, czy nie? Kabla oryginalnego vs Tonalium i czy symetria coś daje? Odnośnie tej drugiej sprawy wystarczyło pożyczyć z zestawu trzykrotnie droższych oBravo przejściówkę sym./sym. 4-pin na 2,5 mm, by HEDD mogły czerpać sygnał symetryczny z obu odtwarzaczy przenośnych. Porównanie takiej konfiguracji z niesymetryczną wykazało przewagę symetrycznej, ale niecałkowitą. Po złączach symetrycznych słuchawki grały niewątpliwie bardziej spójnym, muzykalnym i uporządkowanym dźwiękiem, ale równocześnie via własny kabel niesymetryczny z przejściówką (też od oBravo) na mały niesymetryczny jack potrafiły wyraźniej odczytywać dźwięki zjawiające się za pierwszym planem i dawać lepszą holografię. Na pewno lepiej się słuchało w konfiguracji symetrycznej, ale z równą pewnością żal było utraconej wyraźności planów dalszych. To jednak nie koniec komplikacyjnych grymasów – a drugi grymas równie istotny. Mianowicie przy żadnych słuchawkach nie odnotowałem takiej różnicy jakościowej pomiędzy tańszym ale mocniejszym KANN CUBE, a dużo droższym, ale dysponującym znacznie mniejszą mocą Astell & Kern AK380.

KANN grał dobrze – w pełni muzycznie i spójnie – ale AK380 jakością go wyautował. Wraz z tym docieramy do opowiastki o tym, jakie te HEDDphone są zdradzieckie.

Przyjechały z adnotacją, że już nimi grano. Nie dopytywałem się – ile, ale zakładałem, że całkiem sporo. Posłuchałem ich najpierw z kablem z kompletu, potem z Tonalium – i od razu dwie sprawy: i) poprzez Tonalium o wiele lepiej; ii) ogólnie biorąc raczej kiepsko. Dźwięk bardzo koherentny, że palca między nuty nie włożysz, ale nudnawy, mulisty, za szary. Bardzo mnie to zmartwiło, bo spodziewałem się killera w cenie jeszcze w miarę przystępnej, a tu klops w szarym sosie. Na dodatek słuchawki bardzo prądu łakome – że z gałką w mocnym przecież Ayonie aż za połowę i dalej. A własny ich kabel brzmieniowo za płaski i na dodatek, niezgodnie z powierzchownością – za szary, Tonalium znów za muliste i takie trochę bez iskier… Ale przecież te HEDD były w zeszłym roku w Monachium i opinie na ich temat od pochlebnych po entuzjastyczne; a tak w ogóle, to przecież miały być przebojem…

 

 

 

 

Swoją drogą, ta lista ze słuchawkowymi przebojami długaśna i coraz dłuższa. Coraz to nowe mają stanowić przełom, tymczasem zabytkowe, już posiwiałe ze starości Sony MDR-R10 i Sennheiser Orpheus jak się nikomu nie dawały, tak się ciągle nie dają… Fakt – RAAL grają w tej samej lidze, ale to są głośniki nagłowne, że hałas w całym domu. Z kolei Audio-Technica ATH-L5000 to też słuchawki najgrubszego kalibru, ale limitowane i drogie. Tymczasem latka lecą i tu by należało w imię postępu wkroczyć nareszcie z czymś niedrogim a maksymalnie jakościowym. Lecz żadna mucha nic w ten deseń. Dużo słuchawek bardzo dobrych w różnych przedziałach cenowych… – Ale przełomu!!! My chcemy przełom!!! I technologia AMT takim przełomem miała być, i w RAAL nawet go wdrożyła. To wprawdzie nie słuchawki lepsze od tamtych klasyków, ale przynajmniej do nich równające i nie tak niebotycznie drogie, jak też równające do samych szczytów elektrostatyczne zestawy Sennheiser HE-1 i HiFiMAN Shangri-la.

Po usłyszeniu płaskiej szarości z HEDD całkowicie oklapłem. Nadzieje płonne –  ileż ich? Ten mdląco gorzki smak zawodu… Ale robota jest robotą, jak słusznie ktoś zauważył. (Bułat Okudżawa bodajże.) Toteż słuchawki nie leżały bezczynnie, tylko cały czas grały. Przeważnie nie na głowie, przeważnie jako drugie (wzmacniacz Ayona ma dwie dziurki) – i tak zleciały cztery tygodnie. Akurat za oknami heca i spotkań żadnych nie ma, więc się dystrybutorom mniej śpieszy i mnie wraz z nimi też. Się to przydało. A tak w ogóle, to nie byłoby całej sprawy, gdyby ktoś raczył mi napomknąć, że jeśli już, to grały HEDD malutko. Nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej, skoro aż tak się zmieniły. Już poczynając od kabla, który na starcie do Tonalium startu w ogóle nie maił, a potem prawie go doścignął w domenie sprzętu przenośnego. Więc najpierw słówko o tym.

Po zdjęciu padów więcej widać.

Już dokonany opis porównania przy odtwarzaczach przenośnych to relacja z odsłuchów oczywiście słuchawek ogranych i przy ich okazji, jak się okazało wyszło, że z kablem oryginalnym wyraźnie lepsza holografia i wyrazistość dalszych obiektów. To wszystko dzięki mocniejszej ekspresji wysokich tonów, które rysują cieńszą i bardziej wyraźną kreską. To jednak ma też swoją cenę – dźwięk nie tylko staje się wyższy oraz bardziej przezierny, ale też lżejszy, chudszy i mniej trójwymiarowy w znaczeniu nie holografii, a kształtu swojej bryły. Mniej także koherentny i melodyczny w sensie płynięcia. I jeszcze na dodatek mniej barwny, chociaż nie mniej swoisty w sensie cech indywidualnych głosów. Wszystko to są więc różne smaki, kwestie wyboru: czereśnie czy może wiśnie? Z uwagi na brak moim zdaniem wyraźnej różnicy jakościowej, słuchanie z obu kablami miało swoje zalety i oba dobrze się spisały. Prędko też okazało się, że taka prawie równowaga panuje przy przetworniku lampowym i PrimaLuny i lampowym wzmacniaczu Ayona, natomiast tranzystorowy przetwornik Audiobyte Hydra Vox i tranzystorowy wzmacniacz Phasemation wolały bardziej gęsty Tonalium, choć może także z uwagi na jego symetryczność, ponieważ ten tor był dual mono też w sensie 2 x XLR. (Przetwornik PrimaLuny jest dual mono, ale RCA.)

Zostawmy kable. Można zakładać, że oba były dobre, a od samego toru będzie zależeć, jaki słuchawki wybiorą. Przy tranzystorowym pewnie gęstszy, a przy lampowym może być różnie. Dołączą do tego preferencje słuchacza, a główna konkluzja taka, że kabel dostarczany ze słuchawkami jest jakości co najmniej dobrej, szkoda tylko, że niesymetryczny.

Oto fabryka brzmienia o muzykalności ekstremalnej.

Dużo ważniejsze od kabla są jednak same słuchawki i w odniesieniu do nich wstępna uwaga taka, że one grają inaczej. Cóż, mają inne przetworniki, czyli bez zaskoczenia, niemniej one w tej swojej inności idą dalej, niż też mające takie przetworniki MrSpeakers, RAAL i oBravo. Gorsza, lepsza, czy tylko inna – jest owa ich odmienność? Na starcie, przed ograniem, pewny byłem, że gorsza. Potem zacząłem je doceniać i uważać za równe. A jeszcze potem przyszła faza, że przechodzenie z nich na inne zaczęło być problemem. Odnośnie tego nie możemy jednak zdać się na sam gust recenzenta. Obłożę tedy te HEDDphone też słuchawkami otwartymi: z jednej strony trochę tańszymi i dynamicznymi Sennheiser HD 800, z drugiej droższymi i planarnymi Meze Empyrean. To winno być pouczające, a przy okazji wróci się też do kabli, porównując Sennheisery do oryginalnego w HEDD i Meze do grających z Tonalium.

 

 

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

56 komentarzy w “Recenzja: HEDDphone”

  1. Piotr Ryka pisze:

    Otrzymałem jako uzupełnienie cennik kabli

    HEDD HP cables – 749zl

    – 6.3mm jack (male) to 2x mini XLR (female), 2.2m

    – 4-pole XLR (male, bal.) to 2x mini XLR (fem.), 2.2m

    – 3.5mm jack (male) to 2x mini XLR (female), 1.2m

    – 2.5mm jack (male, bal.) to 2x mini XLR (fem.), 1.2m

  2. Fon pisze:

    W tym kryzysie może się producenci opamiętają z cenami bo są chore, ludzie będą się mocno zastanawiać na co grosze wydać, rynek pokaże

  3. miroslaw frackowiak pisze:

    Sluchalem ich na wystawie w Londynie w tamtym roku i graly bardzo ciekawie,szkoda ze w tym roku nie bedzie CanJam w Londynie,wszystkie wystawy odwolane,ale te sluchawki akurat zapamietalem,bardzo orginalne z wygladu jak i grania…zdrowia zycze Piotrze,bo my w tym wieku zagrozeni jestesmy bardziej wiruskiem niz inni…

    1. Piotr Ryka pisze:

      Tacy szczególnie zagrożeni to jeszcze nie jesteśmy. Daleko do tego. Natomiast słuchawki są faktycznie niezwykłe – wyjątkowo mi się spodobały. Skłaniają też do poszukiwań wzmacniacza, kabla, źródła. To wszystko ciekawe jest i wyrywające z rutyny.

  4. Michal Pastuszak pisze:

    Niezwykle ciekawe byloby zestawienie z innymi sluchawkami w technologii AMT, czyli dawnymi Ergo AMT, cena calkiem atrakcyjna (4500PLN), robione w Szwajcarii, wiec mozna by liczyc na dobra jakosc.

    https://www.audioaffair.co.uk/ergo-amt-headphones

    1. Piotr Ryka pisze:

      Dzwoniłem kiedyś do polskiego dystrybutora RCM w ich sprawie. Okazało się, że nigdy nie mają na stanie, mogą tylko pod zamówienie sprowadzić.

  5. Stefan pisze:

    No właśnie ta scena, nawet na zbalansowanym torze i kablu nie wychodzi poza linię oczu, gdyby nie to to waga nie byłaby problemem ze względu na wałowy muzyczne.

  6. Stefan pisze:

    *walory oczywiście.

  7. Marcin pisze:

    Kurczę, mega drogie są te wszystkie rzeczy; nawet fajne to hobby, ale jednak ceny odstraszają; myślę o tym trochę jak o takim na ten przykład golfie, no fajny sport, na powietrzu itd., ale sport dla bogaczy. Z tego też powodu z audiofilii zrezygnowałem, choć jeśli kogoś to interesuje i go na to stać to nie jest powód, żeby nazywać taką osobę idiotą, że na słuchawki, odtwarzacz itd. wydał 30 tyś zł – jego kasa i jego to sprawa, na co je wydaje.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Ale przecież nie musi być drogo. AudioQuest NightOwl plus DAC/wzmacniacz słuchawkowy od iFi i gotowe. Albo planarne słuchawki Fosteksa, albo planarne Takstary.

      1. Michal Pastuszak pisze:

        I jeszcze Quad Era-1 plus firmowy PA-One (DAC/AMP), bede sie upieral ze to znakomity zestaw za jak najbardziej rzetelna cene, calosc smialo do nabycia za 8-8.5kPLN.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Te Quad już trochę droższe. A swoją drogą, to trudno za słuchawkowym rynkiem nadążyć.

  8. Piotr Ryka pisze:

    W recenzji ich nie doceniłem. To są najlepsze słuchawki do kupienia w tej chwili wraz z RAAL i Audio-Technicą ATH-L5000. (Orpheusa HE-1 pomijam, kosztuje abstrakcyjnie. HiFiMAN Shangri La nie słyszałem.)

    1. Tadeusz pisze:

      Te Quady takie dobre w kategorii bezwzględnej czy w relacji jakość/cena ?
      Pytam bo przymierzałem się do Audeze LCD-3 ,trafiły się używki w bardzo dobrej cenie a tu pojawiają się Quady ,więc czemu nie ?

      1. Piotr Ryka pisze:

        W kategorii absolutnej. Długo się wygrzewają, potrzebują mocnego wzmacniacza i dobrze byłoby z czasem dać im lepszy kabel, ale kulturą i naturalnością brzmienia przewyższają prawie każde high-endowe słuchawki.

    2. Michal Pastuszak pisze:

      Moze warto byloby dopisac jakis obszerniejszy aneks do recenzji HEDDow ? Na pewno wnikliwa wiedza o dalszej ewolucji tych sluchawek bylaby przydatna potencjalnym zainteresowanym. Pokazuje to raz jeszcze, ze nawet tydzien/dwa nie daja w niektorych przypadkach finalnego obrazu brzmienia, a takie cos moze zadecydowac o decyzji zakupowej i warto miec tegoz swiadomosc, bo nie zawze gra zachecajaco od poczatku, w szybkiej sesji odsluchowej w salonie/u dystrybutora. Teoretycznie, proces pelnego i optymalnego wygrzewania powinien miec miejsce u producenta i byc nastepnie opisanym i zalaczonym w instrukcji obslugi sluchawek, zwlaszcza tych topowych, dosc kosztownych modeli.

      U mnie podobnie, przetworniki w AT wydawaly sie juz byc 'rozegrane na 100%’ (bo gralo swietnie) ale po zakupie bardziej klasowego zrodla i akcesoriow zasilajacych oraz dalszych miesiacach gry wykazaly, ze to absolutnie nie byl kres ich mozliwosci. Kto wie czy to i nie samo drewno muszli poddajace sie uplywowi czasu i dorzucajace tu swoje, trudno jednoznacznie powiedziec. Kilka osob jednak rzucilo recznik i je sprzedalo mocno rozczarowanych w dosc wczesnej fazie ich posiadania.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Nie mogę obiecać takiego aneksu, ale będę się starał. Mam dostać jeszcze jeden kabel wysokiej jakości do nich, jednak to kwestia około miesiąca. Może pod koniec wakacji coś konkretnego się wykluje. Na razie jest tak, że Tribute 7 niesłuchane leżą.

        1. Stefan pisze:

          A co takiego się zmieniło w HEDDach?

          1. Piotr Ryka pisze:

            Utwierdziło się to, co już miały – są bardziej melodyjne od konkurencji. Druga rzecz wzmocniła się bardziej – zjawiła jeszcze lepsza trójwymiarowość, w tym wyjątkowa holografia. Poza tym podgoniły z kablem Tonalium nasycenie szczegółami. Te szczegóły są przy tym świetnie wkomponowane w całość, naprawdę wyjątkowo, a jednocześnie teraz bardziej obecne. W ładną to się układa całość, przy porównaniach czuje się ich niezwykłość.

  9. Tadeusz pisze:

    Czy Questyle CMA 600i się nadaje,czy za słaby ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nada się jak najbardziej, ale dobrze byłoby się postarać o połączenie symetryczne. HEDD oferuje taki kabel, jeszcze lepiej będzie zamówić FAW albo Tonalium.

    2. Piotr Ryka pisze:

      Tylko żebyśmy się dobrze zrozumieli – wychwalałem HEDDphone.

  10. Tadeusz pisze:

    No to żeśmy się nie zrozumieli 🙂 .Myślałem,że pojawiły się killery w postaci Era-1 za w sumie normalne pieniądze a tu jednak trzeba położyć konkretną kasę za HEDDphone i jeszcze to „odpowiednio” zasilić.

  11. QNA89 pisze:

    Panie Piotrze,

    jak Pan ocenił te słuchawki pod względem zniekształceń i ogromnego doła w okolicy 6khz ? Oglądałem ostatnio pomiary tych słuchawek i mierzą się one, według niektórych źródeł wręcz tragicznie. Co jest zadziwiające bo gdy je słyszałem (co prawda miałem z nimi do czynienia tylko przez 4 dni) to brzmiały NIESAMOWICIE! Od tamtego czasu na nie choruję. Marzą mi się one po nocach. Po obejrzeniu jednak pomiarów zastanawiam się, czy oby na pewno dobrze im się przysłuchałem i czegoś po prostu nie wyłapałem… Jakie miał Pan odczucia? Zwłaszcza po spostrzeżeniu, że nie docenił ich Pan w tej recnecji?
    Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka pisze:

      Każde słuchawki, literalnie każde, muszą charakterystyką odbiegać wyraźnie od płaskiej. Gdyby nie odbiegały, byłyby nie do słuchania. Słuchałem tych HEDDphone wczoraj kilka godzin – okablowane Sulkiem i ze wzmacniaczem EAR HP-4 biorącym sygnał od przetwornika PrimaLuny; żadnego dołu w okolicach 6 kHz ani gdzie indziej nie ma. (Oczywiście w sensie dokuczliwości.) Jedyny fakt odnośnie, to brak tak niskiego zejścia, jak u Ultrasone T7 i tak wyśrubowanych sopranów, jak u AKG K1000. Pomiędzy brzmienie wyjątkowo realistyczne, trójwymiarowe, piękne. A przy okazji tych 6 kHz, radzę sobie obejrzeć to – otrzeźwia: https://sound.eti.pg.gda.pl/student/elearning/sysnagparmwi.htm
      Odnośnie zaś wyższych składowych – jak mogłyby być tak trójwymiarowe i tak doskonale odtwarzać wnętrza, gdyby tam miały zasadnicze luki? Jedyne, co należy brać pod uwagę serio przy wyborze to to, że one brzmieniowym stylem wyraźnie odbiegają od przeciętnych. Ale jak się słuchało i się podobały, nie ma już tego problemu.

      1. QNA89 pisze:

        Dziękuję za odpowiedź. Czyli Heddphone zostały u Pana?

        Jak wiadomo wykresy nie grają, więc biorę to zawsze na to poprawkę. Ja sam z pamięci również nie pamiętam aby im czegokolwiek brakowało. Wywarły na mnie ogromne wrażenie i planuję je zakupić w najbliższym czasie 🙂

        Jasne jest to, że słuchawki muszą mieć odchyłki o prostej linii, jednak zastanawia mnie THD na poziomie 6% (aż tyle) w zakresie sopranów oraz spadek o prawie 20 db w okolicach 6 kHz. To sporo. Jest to dość dziwne bo dla mnie te słuchawki z pamięci brzmiały niesamowicie czysto, detalicznie i ogólnie ujmująco. Nic im nie brakowało. Dodatkowo brzmiały jak słuchawki znacznie powyżej swojej ceny.

        Cieszę się, że ma Pan podobne odczucia bo nie mogłem uwierzyć gdy zobaczyłem te wykresy. Nic takiego niepokojącego nie usłyszałem.

        Panie Piotrze czy można liczyć na jakieś bardziej szczegółowe wnioski co zmieniło się w Pana odczuciach, po tym czasie, względem recenzji? Widziałem, że wspominał Pan o tym gdzieś w komentarzach. Jest na to szansa?

        Pozdrawiam

      2. QNA pisze:

        Panie Piotrze jeszcze jedno pytanie. Gdyby miał Pan wybierać Heddphone czy HD800s, oba ze standardowym kablem, które by Pan wybrał i dlaczego?

        Pozdrawiam

        1. Piotr Ryka pisze:

          HEDDphone z czasem trochę jeszcze nabrały ogłady, ale wyraźnych różnic względem recenzji nie notuję. Odnośnie pytania o wybór, to niestety nie mogę służyć porównaniem przy oryginalnych kablach, ponieważ oryginalnego od HD 800 nie mam. Porównywałem tylko na Tonalium i HD 800 ze wzmacniaczem EAR są nieco cieplejsze, bliższe, gładsze i mniej trójwymiarowe. Dźwięk HEDDphone bardziej nietuzinkowy, wyrafinowany, chropawy i daje bardziej trójwymiarowe obrazowanie oraz mocniejsze osadzenie w perspektywie. Przyjemność słuchania bardzo zbliżona – Sennheiser bardziej swojskie, HEDDphone bardziej niezwykłe. Z tą uwagą, że kabel Tonalium więcej poprawia u Sennheiserów niż u HEDDphone.

          1. QNA pisze:

            Bardzo dziękuję za odpowiedź 🙂

            Pozdrawiam

  12. Alucard pisze:

    Nie ma sensu patrzeć na pomiary jeśli się jest zwykłym użytkownikiem słuchawek, takim który słucha sobie przed komputerem w domu i cieszy się muzyką po prostu. I tak zostanie w domu to co podejdzie w gust, siądzie na ucho, to na czym się będzie dobrze słuchało swojej muzyki. Mnie z wykresów wyleczyły moje Pioneery SE Master 1. Podczas słuchania czołówka i najlepsze dynamiki do muzyki elektronicznej, na wykresie same zniekształcenia i dziwne piki. A jakie zabawne komentarze na Amzonie, polecam poczytać ;D W rzeczywistości takie ciemnawe miśki z sopranem który trzeba podciągać kablem i torem, chociaż jeden zagraniczny recenzent co się „nasłuchał” wykresów, twierdził nawet że słuchawki go „przeraziły” 😉 Z kolei uszy innego były „w odwrocie”. Jeszcze inny uznany, emeryt już, słyszał jakieś „zingi”, tak jak w Sony MDR Z1r 😉

    1. QNA89 pisze:

      Jak to mówią wykresy nie grają 🙂

      Zawsze chciałem posłuchać tych Pioneer’ów. Niestety nie było mi dane. Może kiedyś się uda. Słyszałem naprawdę przeróżne opinie na temat tych słuchawek. Zawsze jednak traktuję takie rzeczy z przymrużeniem oka 😉 Dlatego długo próbowałem dorwać je na odsłuch. To samo dotyczy modelu 10 od Pioneer’a.

      1. Alucard pisze:

        Wydaje mi sie ze salony ktore maja na stanie moga sciagnac od dystrybutora. Trzeba by podzwonic i sie ugadac na jakies sluchanie.

        1. QNA pisze:

          Poszukam. Problem w tym, że nie każdy chce je ściągnąć tylko po to aby ktoś sobie posłuchał. W najgorszym wypadku zakupie przez internet i zwrócę do sklepu 🙂

  13. Alucard pisze:

    Dla mnie salon MP3 sciagal kiedys 7 hiendowych sluchawek i moglem posluchac wszystkich ile tylko chcialem. U nich sa teoretycznie dostepnena stronie internetowej, wiec tam bym sprobowal zadzwonic.

    1. QNA pisze:

      Ja słucham i kupuje tylko w Mp3store. Niestety nie ma już Pioneerow w ich asortymencie. Będę polował 😉

  14. Alucard pisze:

    Piotr, myślisz że HEDDy pogonią Pioneery SE-Master1 w muzyce elektronicznej i w innych nowoczesnych agresywnych gatunkach typu elektroniczny rock, industrial itp? Warto się w to zagłębiać, testować?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Warto, ale z nastawieniem, że to słuchawki różne od reszty. Mam teraz na przykład u siebie Focal Utopie, które są świetne, ale stylistycznie typowe. Słuchanie HEDDphone wydaje mi się ciekawszym przeżyciem, oferującym więcej trójwymiarowości w modelowaniu dźwięków i dźwiękowych planów. Focale są natomiast gładsze i bardziej uszy pieszczące. Jednych i drugich słucham na takim samym okablowaniu, czyli porównuję wyłącznie przetworniki. Lecz z pewnością wielu Utopie podobałyby się bardziej, w swoim typie brzmieniowym są niewątpliwie mistrzowskie. I przy tym dość podobne do Pionierów, choć mniejszy nacisk kładące na scenę.

  15. Shakhal pisze:

    Czy kabel FAW Cooper Series XLR będzie do HEDD pasował czy wybrać inny? Cooper Series posiadam przy Audeze a własnie kupiłem HEDD i zastanawiam się czy przełożyć, czy zamawiać nowy. Pozdrawiam Marcin

    1. Piotr Ryka pisze:

      Trudno mi to ocenić, bo nie używałem kabli FAW z tymi słuchawkami. Ale jak się lubi ciemne i nasycone brzmienie, to powinien pasować.

      1. Shakhal pisze:

        Dziękuję, spróbuję i zobaczę jak będzie słychać.

  16. Alucard pisze:

    Ile mocy powinien mieć wzmacniacz do tych HEDDów? Wymieniamy się z kolegą za moje Master 1 i nie wiem czy mi wzmacniacz udźwignie tak optymalnie te HEDDy.

  17. Piotr+Ryka pisze:

    Wzmacniacz wzmacniaczowi nierówny. Nawet kiedy w papierach mają identyczną moc w watach, jeden może być znacznie skuteczniejszy od drugiego, zwłaszcza lampowy przeciw tranzystorowemu. HEDDphone, tak samo jak T+A i Susvarom, potrzeba ładnych parę watów. Dla ukazania pełni potencjału nawet kilkunastu. Ale mający tylko parę EAR HP4 był wystarczający. To zawsze sprawa indywidualnego dopasowania, a HEDDphone są słuchawkami bardzo wrażliwymi na dopasowanie z torem, i to nie tylko w odniesieniu do mocy. Przetworniki, a szerzej źródła, jedne im pasują, inne nie, nawet gdy są to urządzenia podobnego poziomu.

  18. Alucard pisze:

    Hmmm ciezki kawalek tortu.u mnie tam jest jakos ponad 3 waty chyba ale na Pioneerach Master jak napedzal to nawet na zerowym gainie jest koncert i potega. Przezroczysta potega. Jednak 87 decybeli skutecznosci to nie 94 Master1. Zrodelko jest takie solidne, Chord Qutest. Szybki daczek i taki zwinny bardzo, przezroczysty. Mysle ze chyba bedzie dobrze. Jest taki nowy wypust jeszcze, nie wiem czy widziales, Chord wypuscil Anni, wzmacniacz do sluchawek co ma 10 watow. I ladnie wycieniony. Zastanawiam sie czy nie wciagnac bo Watts powiedzial ze do Qutesta zrobiony zeby parowac go. Moze recenzje zrobisz?

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Jak zamieniasz Pioneery na HEDDphone, to zamieniasz słuchawki łatwe na trudne. Bez spróbowania nie zamieniaj. U mnie to wyglądało tak, że w konfiguracji DAC PrimaLuna (same lepsze od oryginalnych w nim lampy) plus Ayon HA3 (też z lepszymi lampami) HEDDphone grały tak trójwymiarowo, że innych nie chciało się słuchać. Lecz w wielu też znakomitych, niejednokrotnie droższych torach, T7, HD800, Final, liczne inne, wypadały korzystniej.

  19. Alucard pisze:

    Zdecydowaliśmy się z kolegą na zamianę. Przyszły mi te HEDDy, pierwsze wrażenie pozytywne. Pierwsze co się rzuca w oczy – pazerne na prąd bestie!

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Ostrzegałem, że pazerne. Ale mają dzięki temu ukryty potencjał, który z mocniejszym wzmacniaczem pokażą.

  20. Piotr pisze:

    Witam serdecznie, czy warto zakupić słuchawki HEDDphone jeśli ma się Sennheisery HD800S z rekomendowanym przez Pana kablem Luna. Czy styl brzmienia nie jest zbyt podobny ażeby traktować je jako uzupełnienie do 800S ? Czy rzeczywiście jest to brzmienie tak wyjątkowe i inne że warto 🙂 Z góry dziękuje za odpowiedz i pozdrawiam.

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Moim zdaniem nie warto, Sennheisery są równie świetne i łatwiejsze pod względem dopasowania toru.

      1. Piotr pisze:

        Dziękuje, pytałem bo można w tej chwili dostac HEDDphony za 5.2k. A jakie słuchawki by Pan polecił do 6k, które będą dobrym uzupełnieniem dla HD800S, chodzi o większy bas, mięsistość i wypełnienie dzwięku, ale żeby to wszystko nie było stłoczone na małej przestrzeni, scenie – miałem takie wrazenie przy Sennheiserach 660S które bardzo lubiłem ale czułem się niekiedy w nich troche klaustrofobicznie, ciasno i duszno, sam myślałem o Focalach Clear/Clear MG lub Beyerdynamicach T1 3 generacji.

        1. Piotr+Ryka pisze:

          Wg mnie raczej nie są potrzebne drugie słuchawki, tylko lepszy kabel do tych. Może da się od producenta pożyczyć Tonalium, albo przynajmniej kupić najlepszy do nich FAW, co wyjdzie o wiele taniej. Tanio mocniejszy bass można dostać od używanych AudioQuest NightHawk, chwalą też w komentarzach słuchawki Qued, ale ja ich nie słyszałem.

          1. Piotr pisze:

            Rozumiem, ale ja już mam kabel do HD800S – Luna Cables Gris za około 3k, pisał Pan że Tonalium jest z jakosciowo tej samej półki tylko akcenty gdzie indziej położone. A FAW to juz półka niżej. Moj Tor to Pathos Aurium + przetwornik Topping D90SE + streamer Ifi.Pozdrawiam

          2. Piotr+Ryka pisze:

            Gdyby tak tego Pathosa zastąpić Lucarto Audio Songolo… Wiem, to ogromny wzmacniacz w porównaniu do Pathosa, ale bas byłby także ogromniejszy. Basowe słuchawki to także Grado RS1x i GH3000x. Te ostatnie byłyby pewnie super, spełniając oba kryteria – basu i przestrzenności. Ale HD800S też przy Songolo byłyby prawdopodobnie takie, skoro HD800 bez S były.

          3. Piotr pisze:

            Dziękuje za porade – zatem wszystko wyjaśnione będe zbierał kase i celował w Songolo – to że jest taki duży i tak sie potężnie prezentuje to akurat rewelacja jak dla mnie. Tylko podobno HD800 mają więcej basu niż 800S, z Pana obserwacji dużo różnic jest między oryginalnymi 800 a 800S ?

          4. Piotr+Ryka pisze:

            Moim zdaniem stare HD800 od nowszych HD800S mają więcej sopranów, a nie basu.

  21. Alucard pisze:

    Teraz powinny wyjść lada dzień ulepszone PS500 i flagowe PS2000 w wersji X od Grado 😀

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Ulepszone, bo zrobili nowy, większy przetwornik. Ale on jest już w GS3000x.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© HiFi Philosophy