Brzmienie: Komputer ze wzmacniaczem Feliks Envy
Zacznę od sprawy kabli. Dostarczany ze słuchawkami niesymetryczny i symetryczny dosłany przez dystrybucję okazały się mieć różne oploty, co mogło sugerować też odmienność przewodów. I rzeczywiście – różne brzmienia, a wraz z nimi pytanie, którego przy opisie się trzymać. Najprościej byłoby powiedzieć: „Trzymaj się pan lepszego!” – lecz to nie takie proste. Kabel niesymetryczny zaproponował bardziej miękkie, zwinniejsze melodycznie, cieplejsze, bardziej pieszczące i lepiej potrafiące zadbać o delikatne aspekty, jak również potrafiące silniej podkreślać głosowy indywidualizm. Naprzeciw tego symetryczny budował większe dostojeństwo twardszego i bardziej okazałego objętościowo, w ramach czego bardziej uwypuklał trójwymiarowość wszystkiego, którą tak wychwalałem w recenzji wersji zamkniętej. Można także powiedzieć, że ten z niesymetrycznego łącza bardziej do słuchacza się łasił, a z symetrycznego nie był wprawdzie jakiś zdystansowany, ale – by tak to ująć – bardziej był autonomiczny: mniej skory do uśmiechów, kłaniania się i zaprzyjaźniania. Przy czym wszystko to w jakiejś mierze wynikało też ze wzmacniacza, innego obchodzenia się z sygnałem po trasach symetrycznej i niesymetrycznej. Lecz cóż, wszystko to byłoby do przełknięcia i przechodzenia mimo, gdyby z tych różnych kabli i gniazd we wzmacniaczu nie wynikały tak różne słuchawki. Wszedłem głębiej w odsłuchy, poprzerabiałem spektra gatunkowe: – No nie, jednak brzmienie przy symetrycznym ciekawsze, zarówno poprzez bardziej prawdziwą scenerię i podkreślony trzeci wymiar, jak i bardziej życiowe stosunki na linii twórca-odbiorca. Ci wykonawcy to wszak nie służący, niby co miałoby ich zmuszać do bycia nadskakującymi? Takie muzyczne kelnerstwo nie dla mnie, wolę zachowanie dystansu; nie, nie tego odnośnie bezpośredniości przekazu, tylko wzajemnego szacunku i autonomii podmiotów. Poza tym symfoniczne orkiestry albo koncerty organowe zdecydowanie bardziej przy symetrycznym stawały się prawdziwe; kończymy już więc tę dyskusję i zostańmy przy symetrycznym. Ale zaraz otwiera się druga: model otwarty a zamknięty…
Tu różnica była o wiele mniejsza i całkiem oczywista – dźwięk w modelu otwartym bardziej był ekspansywny; wyczuwało się większą otwartość, lecz chwila przywyknięcia do wersji zamkniętej i już bardzo trzeba było się wsłuchać, by różnicę wyłapać. Zależała także od miejsca i sposobu nagrania – te w małych salach na ogół bardziej były brzmieniowo zbliżone od powstających w dużych czy plenerze. Za to inna różnica znaczna, mianowicie pokoleniowa. Pokolenie flagowców wcześniejszych, na bazie dynamicznych przetworników „Biodyna”, odnośnie podobania i wyboru rodziło większą skłonność ku konstrukcji zamkniętej, teraz natomiast, bez wątpienia, wybrałbym model otwarty. Czuć było w nim tę otwartość, a jednocześnie muzycznego czaru i technicznego poloru również miał trochę więcej, niezależnie od tego, że ten moment przyzwyczajenia niemalże znosił różnice. Zarazem ta uwaga czyni opisy brzmienia niepotrzebnymi od nowa – ta sama trójwymiarowość scen i dźwięków plus elegancja melodyczna, tak samo nadprzeciętnie sferyczne bas i sopran stają się wyższe jakościowo: bas opisany dokładniej (a jednocześnie potężny), soprany uwolnione od cięcia fałszem spłaszczeń, a jednocześnie odbierane jako pełnoskalowe i piękne. Sumą nieczęste w tym rozmiarze łączenie łatwej przyjemności słuchania z fascynacją wizyjną, tym większe, że brak problemów z doborem repertuaru – wszystkie gatunki i wszelkie nastroje realizowane bez niedomogów, a już szczególnie przy używaniu z okablowaniem symetrycznym.
Tym samym znowu mogłem stwierdzić, że mam do czynienia ze słuchawkami w każdym aspekcie high-endowymi, w tym nadprzeciętnie skutecznie posługującymi się pogłosem przy modelunku sferycznym; tak dobrze, że aż często tego pogłosu nie znać, a kiedy już się go wyczuwa w sytuacji kiedy sam z siebie staje się jawnie obecny rodzajem akustyki bądź specjalnym stylem nagrania, to jako postrzegany z osobna okazuje się tak efektowny, że aż chce się bić brawo za tę doskonałość postaci. Do czego jeszcze miesza się energetyczne pole medium – przestrzeń okazuje się nasycona energią, każdy jej punkt wibruje, intensyfikując muzyczny przekaz. Nigdzie pola martwoty, żadnych dźwięków wieszanych w próżni, cała przestrzeń żywa muzyką. Jedyne, czego nie mogę znów napisać, to tego, że rzecz tyczy słuchawek zamkniętych, które skonstruować jest trudniej.
Od czasu pierwszych elektrostatycznych Stax, ortodynamicznych Yamacha i dynamicznych Grado mamy na rynku słuchawki otwarte sycące słuchaczy jakością. Z zamkniętymi nie poszło tak łatwo, bo chociaż wzorzec Sony, legendą owiane MDR-R10, zjawił się już w 1988-mym, to był samotnym białym żaglem, w dodatku niedostępnie drogim. Dzisiaj pod tym względem jest lepiej niż było kiedykolwiek wcześniej, chociaż i w trzeciej dekadzie po dwutysięcznym roku nie jest znowuż jakoś wspaniale, zwłaszcza że najlepsze słuchawki zamknięte – Audio-Technica ATH-L5000 – tylko mignęły limitowaną serią.[3] Ale właśnie Fostex TH1000 RP jakoś wypełnia po nich lukę, pospołu z niejednymi innymi, na przykład flagowymi Crosszone. Ze swojej strony otwarte ZH1100 RP potwierdzają łatwiejszą konstrukcyjnie otwartość i jednocześnie wraz z kilkoma dają dostęp do szczytowej jakości jeszcze przed cenową barierą dziesięciu tysięcy.
[3] Być może jednak obecne flagowe zamknięte – Audio-Technica ATH-AWKG NARU (€3500) jakością im nie ustępują.












w tym roku trzeba sie jednak będzie wybrac na AVS posluchac tych wszystkich nowych ciekawych sluchawek…
Też się wybieram, chociaż ochoty ni w ząb. Podobno, ale tylko podobno, ViVa ma pokazać wzmacniacz do wszelkich słuchawek za ponad 100 tys. euro. I jak ich nie kochać?
Jakie są wg Pana zasadnicze różnice w odsłuchu między tymi dwoma flagowcami Fostexa (otwartymi a zamkniętymi)? Co wyróżnia jedne z nich wobec drugich? Ciekaw jestem Pana wrażeń. Sam wybieram się na odsłuch. Czasami podpowiedź na co zwrócić uwagę bardzo pomaga. Pozdrawiam.
Moje wrażenia są takie, że zamknięty podobał mi się ciut bardziej przy jednakowym poziomie ogólnym obu. Co najpewniej nikomu się zbytnio nie przyda, to jedynie impresja.
Przepraszam za może trochę obcesowe potraktowanie tematu, ale tonę w trudnych odsłuchach i wygrzewaniu: z trzech źródeł różne słuchawki w tym samym pokoju produkują jednocześnie różną muzykę i trochę to irytujące, a potem trzeba siadać do porównań. Lecz wiele do dodania nie ma. Otwarte i zamknięte Fosteksy odebrałem jako równe jakościowo, minimalnie głębsze i bardziej echowe brzmienie zamkniętych, wynikające właśnie z zamkniętości, podobało mi się o włos bardziej, ale wyłącznie przez pryzmat gustu, a nie jakiejś próby obiektywności.
Czytałem tę recenzję z dużym zainteresowaniem, bo Fostex od dawna ma u mnie opinię firmy, która potrafi zrobić coś trochę innego niż reszta rynku. Ciekawy jest zwłaszcza powrót do technologii RP w tak wysokim modelu, bo przez lata większość kojarzyła ich raczej z dynamicznymi TH900 i pochodnymi. Jeśli rzeczywiście udało się poprawić czułość i kontrolę rezonansów, to może to być spory krok naprzód względem starszych T-serii. Zastanawia mnie tylko, jak te TH1100 RP wypadają w praktyce pod względem sceny i naturalności barwy. Program lojalnościowy w Euro Casino https://casinoeurodownload.com/ nagradza aktywnych graczy dodatkowymi punktami. Otwarte konstrukcje zwykle mają tu przewagę, ale przy planarach bywa różnie. No i druga kwestia to napędzenie – czy potrzebują naprawdę mocnego wzmacniacza, czy są bardziej przyjazne jak nowsze planary.