Recenzja: Fostex TH1100 RP

Budowa, wygląd i tak dalej

      Sami autorzy słuchawek już wyjawili ich sekrety, których wcale nie starano się skrywać, przytoczonemu opisowi towarzyszy dokładny schemat przekrojowy nowego, doskonalszego przetwornika, ukazujący wszystkie jego warstwy tworzące w całej krasie poprawek. Wypunktowując najważniejsze, wskazać trzeba membranę 416 x 456 mm, więc radykalnie większą od wcześniejszych i niespotykanie dużą, mającą prawie 190 cm² powierzchni aktywnej. Także anonsowaną już poczwórną serpentynę cewki, instalowanej w chronionym patentem układzie Regular Phase, oraz zgęszczony i zwiększony ilościowo układ magnesów neodymowych odpowiedzialnych za tych cewek wzbudzanie. Niejako przedłużeniem przetwornika w opisywanym modelu otwartym jest specjalnie ukształtowana, wysoce niebanalna rzeźba magnezowej maskownicy zewnętrznej, otoczonej pierścieniem klonowej oprawy barwionej na kolor indygo wg tradycyjnej dla japońskiego rzemiosła, sięgającej historycznymi korzeniami średniowiecza procedury Awa Aizome, nierozłącznie związanej z lokalizacją w mieście Tokushima.

    Dopełnieniem niezwykłości zawartych w muszlach spinający je pałąk, też dla lekkości i zredukowania rezonansów oparty na magnezie i uzupełniony podwieszką opaski nagłownej z wegańskiego weluru. Równie wymyślne i unikalne są pady, których pozbawiony sprężystości wsad o wyjątkowej miękkości pokryto syntetyczną skórą na bazie protein jedwabiu, odznaczającą się nie tylko super przyjemnym dotykiem, ale także trzykrotnie większą trwałością względem innych tego rodzaju pokryć.

     Jak przy okazji modelu zamkniętego miałem już okazję napisać, suma tych ergonomicznych i surowcowych starań dała jedne z najwygodniejszych słuchawek; niełatwo będzie o równie wygodne – tak samo „znikające” z głowy i przyjemne w dotyku. Też i mające podobnie oryginalny wygląd, bowiem klonowych muszli barwionych indygo nigdy wcześniej nie było.

     Techniczne dane mówią o paśmie przenoszenia 10 Hz – 40 kHz, impedancji 32 Ω i skuteczności 96 dB, także o wadze 420 g i maksymalnej mocy sygnału wejściowego 3,0 W. Uzupełnieniem dwumetrowy kabel podpinany do muszli podwójnymi mikro jackami i zakończony dużym jackiem 6,35 mm. Można od razu zamawiać z alternatywnym złączem symetrycznym, zakończony 4-pinem, albo taki dokupić za dwa tysiące złotych.

     Słuchawki przychodzą do nabywcy w takim samym jak wersja zamknięta czarnym pudełku z wydzieloną przegrodą na kabel i identycznie towarzyszą im miękki pokrowiec ściągany sznurkiem, ściereczka i płyn do konserwacyjny oraz trochę papierów. Poza jakością brzmienia – wiemy już po recenzji wersji zamkniętej, że na pewno będzie wysoka – najważniejsza jest cena. Równe dziesięć tysięcy (pomińmy tę odjętą dla zmylenia złotówkę) to onegdaj by była cena, że ho-ho i jak nie wiem – najdroższe nie elektrostatyczne słuchawki nie kosztowały połowy tego. Inflacja zrobiła swoje, o wiele więcej producenci, którzy nabrawszy rozpędu nie mają już oporów przed dopinaniem karteczek z ceną nawet ponad pięćdziesiąt tysięcy. Mimo to grupa firm postanowiła nie szaleć, w tej małej grupce oprócz Beyerdynamica znajdujemy także Fosteksa. Fosteksowe planary to niejedyne słuchawki oferujące szczytową jakość za w miarę rozsądne pieniądze, dopiero co recenzowałem Final DX6000 i HEDDphone Two GT, są także, choć już trochę droższe, ERZETICH Charybdis i Austrian Audio The Composer, w ryzach trzymają się Sennheiser HD800S i Audio-Technica ATH-ADX5000, a Beyerdynamic T1 w trzecim wcieleniu się popsuły – szkoda, z wybitnych były najtańsze. Mamy więc do czynienia z nieczęstym już przykładem flagowca znanej firmy o relatywnie przytomnej cenie, dla porównania drugi protoplasta słuchawkowej technologii planarnej – japoński krajan Yamaha – ze swoim sprzed paru lat flagowcem YH-5000SE wyskoczył na niespecjalnie sympatyczne 27 tysięcy.

   Prócz w miarę jeszcze przystępnej ceny, szczytowo zaawansowanej technologii, bardzo przyjemnego noszenia i spodziewanej najwyższej jakości brzmienia, do spraw zachęcających dołącza jeszcze jedna, a mianowicie sam producent anonsuje większą niż u zamkniętej wersji scenę. Udajmy się z tą obietnicą do brzmienia.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

6 komentarzy w “Recenzja: Fostex TH1100 RP”

  1. Adam M. pisze:

    w tym roku trzeba sie jednak będzie wybrac na AVS posluchac tych wszystkich nowych ciekawych sluchawek…

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Też się wybieram, chociaż ochoty ni w ząb. Podobno, ale tylko podobno, ViVa ma pokazać wzmacniacz do wszelkich słuchawek za ponad 100 tys. euro. I jak ich nie kochać?

  2. Darek J. pisze:

    Jakie są wg Pana zasadnicze różnice w odsłuchu między tymi dwoma flagowcami Fostexa (otwartymi a zamkniętymi)? Co wyróżnia jedne z nich wobec drugich? Ciekaw jestem Pana wrażeń. Sam wybieram się na odsłuch. Czasami podpowiedź na co zwrócić uwagę bardzo pomaga. Pozdrawiam.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Moje wrażenia są takie, że zamknięty podobał mi się ciut bardziej przy jednakowym poziomie ogólnym obu. Co najpewniej nikomu się zbytnio nie przyda, to jedynie impresja.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Przepraszam za może trochę obcesowe potraktowanie tematu, ale tonę w trudnych odsłuchach i wygrzewaniu: z trzech źródeł różne słuchawki w tym samym pokoju produkują jednocześnie różną muzykę i trochę to irytujące, a potem trzeba siadać do porównań. Lecz wiele do dodania nie ma. Otwarte i zamknięte Fosteksy odebrałem jako równe jakościowo, minimalnie głębsze i bardziej echowe brzmienie zamkniętych, wynikające właśnie z zamkniętości, podobało mi się o włos bardziej, ale wyłącznie przez pryzmat gustu, a nie jakiejś próby obiektywności.

  3. MartarHuve pisze:

    Czytałem tę recenzję z dużym zainteresowaniem, bo Fostex od dawna ma u mnie opinię firmy, która potrafi zrobić coś trochę innego niż reszta rynku. Ciekawy jest zwłaszcza powrót do technologii RP w tak wysokim modelu, bo przez lata większość kojarzyła ich raczej z dynamicznymi TH900 i pochodnymi. Jeśli rzeczywiście udało się poprawić czułość i kontrolę rezonansów, to może to być spory krok naprzód względem starszych T-serii. Zastanawia mnie tylko, jak te TH1100 RP wypadają w praktyce pod względem sceny i naturalności barwy. Program lojalnościowy w Euro Casino https://casinoeurodownload.com/ nagradza aktywnych graczy dodatkowymi punktami. Otwarte konstrukcje zwykle mają tu przewagę, ale przy planarach bywa różnie. No i druga kwestia to napędzenie – czy potrzebują naprawdę mocnego wzmacniacza, czy są bardziej przyjazne jak nowsze planary.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© HiFi Philosophy