Moda na popisowe słuchawki nie przemija, a wręcz przeciwnie. Jedna po drugiej firmy czują się w obowiązku przedkładać coraz bardziej luksusowe modele flagowe, ostatnio dotknęło to min. Meze, Audio-Technikę, MIRPH, Aune i właśnie Final. Każda z wymienionych szczyt swój lokuje we własnych, bardzo różnych uwarunkowaniach cenowych, a Final spośród najwyżej. Co nie jest novum, a prędzej nawiązaniem do przeszłości, kiedy to w czerwcu 2012 debiutował w dziale luksusu model Final Muramasa VIII o cenie $8000. (Cóż, jak osiem, to osiem.) Tamte słuchawki były efemerydą, nikt prawie ich nie słyszał, podobnie jak nikt prawie innego Final szczytu szczytów, modelu X8000, który mignąwszy w 2024 na monachijskim High End Show ostatecznie nie wszedł na rynek. Inaczej rzecz się miała z popisem o nazwie Final Sonorous X (2015) oraz szczytową serią D8000, szczyt swój osiągającą w modelu Final D8000 Pro Limited Edition (2022). Te słuchawki mają tutaj swoje recenzje i dłuższy lub krótszy byt rynkowy, a kiedy rzecz rozszerzyć, sięgnąć po światowe i od Final przykłady szczytów spośród robiących dziś największą karierę słuchawek dokanałowych, wkroczymy na tereny piekła mnogości, ale tam już nie będę wchodził, ponieważ ani piekła, ani dokanałówek nie lubię. (Chociaż o jedne przyjdzie zawadzić.)
Nowy szczyt szczytów marki Final, tytułowe DX10000 CL, pierwszy raz pokazane zostały w lutym na Tokyo Headphone Festival, a oficjalnie zadebiutowały w lipcu – od wtedy można było już składać zamówienia i uiszczać przedpłaty. Do Polski pierwsza sztuka dotarła siódmego października, jako egzemplarz pokazowy, podobnież już ograny oraz niestety pozbawiony przynależnego opakowania. Pootulane bąbelkową folią dwa dni potem były już u mnie, ale o wiele prędzej dotarły o nich różnorakie opinie. W wachlarzu tychże zdecydowanie górę brały sygnały negatywne: formułowano zarzuty o min. brak życia i niedostateczną przenikliwość, czemu towarzyszyły grymasy odnośnie nie dość rozległej sceny i umiarkowanej wygody. Sam dystrybutor przyznał, że podczas czerwcowego High End Vienna egzemplarz tam pokazywany zaczął mu się podobać dopiero ostatniego dnia, a od siebie uprzedzająco napiszę, że brak żywości i przenikliwości najzupełniej ich nie dotyczy, jak również brak wygody, a jak sprawy się mają szczegółowiej, o tym rzecz jasna w swoim czasie.
Czy po raz enty mam przybliżać sylwetkę producenta? Dla świętego spokoju, na rzecz zaczynających poznawanie słuchawek Final od rzutu okiem na tę recenzję, sięgnę do dawnych i skopiuję spisane ongiś CV.
Japońskie Final Audio z siedzibą w Jokohamie zostało założone w 1974 przez nieżyjącego już inżyniera Kanemori Takai – i jak niejedna japońska marka znana teraz głównie z produkcji słuchawek zaczynało od gramofonowych wkładek. Stopniowo rozszerzało ofertę na całe gramofony, wzmacniacze oraz kolumny, by pod koniec lat 70-tych zaoferować pełne zestawy audio, lecz jeszcze nie słuchawki. Te pojawiły się dopiero w 2009, po wcześniejszym wzmocnieniu kapitałowym związaniem z Japan Molex LLC (producentem kabli i złączy, kooperantem Sony), następnie wspólnym z nim przejęciu fabryki w Clark na Filipinach.
Skracając historię do minimum: najpierw przejęta fabryka produkowała słuchawki dla innych, głównie japońskich marek, następnie Final stworzył własną wytwórnię na terenie Japonii, konkretnie w Kawasaki. To w niej powstają dziś słuchawki sprzedawane pod jego marką, powstają pod najwyższym rygorem wynalazczym oraz technicznym. Firma posiada najwyższą renomę i na swym koncie szereg sukcesów znaczonych osiągnięciami zarówno pośród słuchawek wokółusznych jak i dokanałowych. Pora odnośnie tego sięgnąć po przykład najświeższej daty, po od wiosny 2026 flagowe DX10000 CL, które zaistniawszy rynkowo jesienią gotowe są stawać w szranki z flagowcami konkurencyjnych marek.








