Recenzja: Final Sonorous X vs Final D8000

Odsłuch: Final D8000

I całkiem już z bliska.

 Najpierw coś wstępnie o warunkach. Szczególnie niska impedancja Final X skłaniała do wyboru wzmacniacza mogącego bez zarzutu taką obsłużyć, a podesłany symetryczny kabel do wyboru symetrycznego. Oba warunki spełniał sprawdzony wielokrotnie w testach Phasemation EPA-007 – oferujący nie tylko konfigurację dual mono via 2 x jack 6,35 mm, ale też regulator impedancji o zakresach „zero”, „low”, „mid” i „high”. Szczególnie ten pierwszy tu pożądany, jako z pewnością nie przekraczający nominalnych 16 Ω, co faktycznie dało się słyszeć. Przejściówka z 4-pin na dwa duże jacki pochodziła od Tonalium, a sam wzmacniacz z towarzyszeniem przetwornika Ayon Sigma gwarantował stuprocentowy high-end.

 Planarne Final już były recenzowane, lecz nie z tym kablem. Oferowany obecnie jako lepszy jest bardziej otwarty brzmieniowo i bardziej neutralny. Nie o niego jednak tym razem szło, tylko o same słuchawki, a w nich wstępnie o kwestię swobody wentylacji otworów. Nisze wentylacyjne nad nimi, czy pomiędzy? I który ewentualnie otworzyć? Przy otwartym najwyższym dźwięk okazał się wyższy i bardziej nerwowy, a umieszczenie go dokładnie pomiędzy niszami obniżyło tonację i uspokoiło brzmienie bez wpływu na kwantum przekazywanych informacji. Przy czym owo uspokojenie można pomylić z redukcją, ale to właśnie pomyłka. W moim odczuciu niższy i spokojniejszy przekaz był przyjemniejszy i bardziej elegancki, choć można, rzecz jasna, woleć stymulowaną sopranami podnietę.

Zostawiłem zatem górny wentyl dokładnie między niszami i w tym ustawieniu słuchałem – a choćby niczego nie wiedzieć o tym innowacyjnym wynalazku z wentylowaniem przetwornika, fakt wyjątkowej otwartości musiałby do słuchacza dotrzeć. Flagowe D8000 są wyjątkowe są pod tym względem – to je spośród wszystkich obecnie produkowanych słuchawek wyróżnia. Bardziej otwarte od nominalnie otwartych – ze swobodą płynięcia dźwięku bliską prezentacji kolumnowej. To niewątpliwie dodatkowy czynnik uspokojenia: dźwięk nie miota się w słuchawkowej komorze, nie tworzy sztucznych rewerbów, nie ciśnie w nienaturalny sposób. Więc jeśli w którychś słuchawkach naprawdę „płynie”, to w tych Final z pewnością. Lecz naturalny przepływ, sopranowe uspokojenie i wraz z nim sprawiająca wrażenie nieznacznie obniżonej tonacja, to nie jedyne czynniki spokoju. Dołącza do nich masywność brzmienia i jego nadzwyczajna gładkość. Powierzchnie dźwięków okazują się jedwabiście gładkie – przez nic nie marszczone ani strzępione. A pod gładkimi powłokami czai się masywność, nie pustka. To brzmienie ma wagę i wymowę, a bas schodzi naprawdę nisko.

Uniwersalny wzmacniacz z rodzimej Japonii bardzo się porównaniom przysłużył.

Przez producenta był obiecany jako szczególnie popisowy – i to nie była mowa-trawa, popisowy faktycznie jest. Duży objętościowo, do poziomu niewielu herców schodzący i wewnętrzne przestrzenie bębnów obrazujący jako gładko powierzchniowe, ponieważ D8000 wolą wygładzać niż strzępić. I wolą też wyrównywać. Przekaz ich nie tylko okazał się spokojny, swobodny i gładki, ale też wyrównany. Przez co rozumiem szczególnie płynne przejścia tonacyjne, zarówno bez przepływów zaburzonych, jak i luk częstotliwościowych. Muzyka jest tu kompletna i bez awantury. Gestykulacją ani krzykiem (a już zwłaszcza często spotykanym u słabszych piskiem) nie usiłuje się tu maskować niedoborów technicznych swojego przetwornika. Inżynierowie Final Audio solidnie się napracowali, ale – jak to mówią: „im wyszło”. Wszystko złączyło się w piękną całość: trójwymiarowość i naturalność; nasycenie i koloryt; wyjątkowa swoboda płynięcia, elegancja sopranów, przywołujące obecność ludzkie głosy i mocny, treściwy bas o dużej objętości. A wszystko to generalnie gładkie, niezaburzone i spokojne – ale siłą, a nie potulnością spokoju. Do tego wyjątkowo wyrównane pasmo, przez które też gładko się płynie; i jeszcze jedna rzecz bardzo ważna – odporność na zniekształcenia. Jest taki utwór (nieraz już o nim wspominałem) na płycie pokazowej tajwańskiego Ushera ze specjalnie niskim schodzeniem wiolonczeli (a ściślej chyba violi da gamba). Utwór potrafiący dosłownie zmiatać przesterami nie dość dobre kolumny i słuchawki, a nawet bez przesterów potrafiący obnażać brak wypełnienia oraz mocy – przy okazji też niedostateczne zejście. Ten właśnie utwór, przeniesiony do komputerowego pliku WAV, wraz z drugim z muzyką organową, odsłuchiwałem kilkakrotnie, nie mogąc się nacieszyć potęgą, nasyceniem oraz gęstością i czystością brzmienia. A przede wszystkim, oczywiście, całkowitym brakiem zniekształceń. Sprawdziłem jeszcze tradycyjnie stereofonię, która okazała się biegać ścieżką od ucha do ucha przez sam środek głowy, pomimo generalnie odległego pierwszego planu przy normalnym słuchaniu.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

31 komentarzy w “Recenzja: Final Sonorous X vs Final D8000

  1. Patryk pisze:

    Napisze w prost tak jak pan wlasnie napisal: „mieć bliski kontakt z wykonawcami i cieszyć się w najwyższym stopniu skomplikowaną materią brzmienia“
    To jest wlasnie to!
    Te sluchawki czaruja.

    Jak zawsze super recenzja i porownanie w tym przypadku.

    Dziekuje.

    1. Przemysław pisze:

      Czy posiada Pan te słuchawki?

      1. Patryk pisze:

        Tak, posiadam je od 3 miesiecy.

        1. Przemysław pisze:

          Bardzo się cieszę Panie Patryku, że nabył Pan te wspaniałe słuchawki. Tym bardziej, że ten zakup był przez Pana planowany od dłuższego czasu. Mam nadzieję, że też w przyszłości będę mógł je kupić. Dziękuję za szybką odpowiedź i serdecznie pozdrawiam!

  2. Przemysław pisze:

    Panie Piotrze,

    jak zawsze wspaniała recenzja. Z pewnością będzie pomocna dla tych, którzy planują kupić jeden z tych modeli, chociaż ze względu na różnice w brzmieniu najchętniej chciałoby się mieć je obydwa 🙂 Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będzie mi dane dokonać chociaż krótkiego odsłuchu Sonorousów X.

    P.S. Czy mógłbym poprosić Pana o podanie tytułu utworu/albumu wspomnianego na 3 stronie tajwańskiego Ushera, a także tego drugiego organowego? Z góry dziękuję!

    1. Piotr Ryka pisze:

      Chodzi o płytę Usher Audio Technology „Miscellaneous” z 2006 roku i z niej ósmy utwór „Wind blowing gently” – a ściślej jego początek poprzedzający wokal. Dziewiąty też jest bardzo przydatny i w ogóle cała płyta. Tytułu muzyki organowej nie znam; syn kiedyś wgrał ten plik bez tytułu. Ale może być każda inna.

      1. Przemysław pisze:

        Bardzo dziękuję za odpowiedź!!!

  3. Alucard pisze:

    Mam pytanie: które słuchawki dysponują większą potęgą brzmienia i kreują potężniejszą ścianę dźwięku? D8000, Pioneer SE1 Master, Meze Emperyen, Abyss 1266 czy PS2000e?

    I pytanie drugie – będzie recenzja flagowych Audiotechnik DX5000 i Klipsch HP3?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Wszystkie z wymienionych dysponują wyjątkową potęgą brzmienia. Każdymi łeb można urwać. Ale największą Abyss i Grado. Niedługo dołączą do nich Ultrasone Tribute 7. Recenzja się pisze.

      Odnośnie drugiej kwestii, to nie wiem. Miejmy nadzieję, że tak.

  4. Alucard pisze:

    Tribute 7 słuchałem razem z Utopią i D8000. One mają w sobie coś czego nie potrafię zaakceptować, średnicę grającą w takim dole. Faktycznie jak mówisz, łeb można nimi urwać i to łatwo ale jakoś ostatecznie bym ich nie wybrał. Dziwne słuchawki trochę. Wszystko więc wskazuje tak jak myślałem na PS2000e. Chyba się nimi ostatecznie uraczę 😉

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nikogo do tych Ultrasone nie namawiam, ale słuchałeś na pewno niewygrzanych. Okropnie długo się wygrzewają, przynajmniej z 500 godzin. Potem jest całkiem inaczej. Z Edition9 też tak było.

  5. Alucard pisze:

    Co się zmienia?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Wszystko. Nie wygrzane są do luftu. Jedynie bas mają mocny i sopranami nie szczypią. Ale grają nienaturalnie, tak jakoś technicznie, jak maszyna.

  6. Alucard pisze:

    Nienaturalne to one były, fakt. Ale czy ten feler ze średnicą w dołku znika? To się wyrównuje, czy można to jakoś sprzętowo wyrównać, spasować wzmacniacz itd?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Myślę, że znika, skoro chcę je sobie zostawić.

  7. Alucard pisze:

    Wolisz te siódemki od flagowych Grado? Nie kupiłem tych Ultrasonów tylko dlatego że był ten dołek w własnie tam i obawiałem się że sytuacja z Denonów D7100 się powtórzy.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie, nie wolę – ale potrzebuję najwyższej klasy słuchawek zamkniętych.

  8. Alucard pisze:

    W takim wypadku to faktycznie chyba najlepszy wybór, sam bym je brał jeśli bym potrzebował zamkniętych, potrafią zwalić z nóg podmuchem i uderzeniem. Ja szukam czegoś co będzie pełniło raczej rolę najlepszych puszek spośród tych co posiadam ale nie mogę się zdecydować między D8000 a PS2000. Odwlekam decyzję ile mogę ale i tak będę musiał podjąć a jestem w kropce 🙁 Obie?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Czy bezpośrednio porównywałeś?

  9. Alucard pisze:

    Niestety nie, te PSy to nawet nie ma gdzie w sumie. Chyba tylko Q21 ja ma, i to pewnie nie na sklepie. Nawet jakby ściągnęli to trzeba by jechać pół Polski żeby słuchać. Na razie odpuszczę ten temat. Wrócę do tego jak będę zdecydowany, bo to jeszcze aparatura towarzysząca musi być okej.

    1. Piotr Ryka pisze:

      PS2000e ma na stanie warszawski Audio System. Mają tam także wysokiej klasy słuchawkowe wzmacniacze i źródła, tak więc stolicę wystarczy odwiedzić. A Final D8000 też w Warszawie powinny być, czyli droga do porównania otwarta. I Focal Utopie powinny dać się porównać, i Meze Empyrean. Wszystko tam w tej Warszawie jest. A sklep sklepowi powinien pożyczyć. W końcu nie robią łaski, z tego żyją.

  10. Alucard pisze:

    Pół Polski jazdy, tak jak myślałem 😉 No nic, tak trzeba będzie zrobić 🙂

  11. Patryk pisze:

    Alucard: Przejedz pol Polski i posluchaj sobie w spokoju wszystkiego. Oplaca sie, a poczujesz na koncu spokoj i bedziesz wiedzial, czego tak naprawde szukales. Tez tak robilem przez kilka lat.

    1. Alucard pisze:

      I co wyszło?

  12. Patryk pisze:

    Final Audio X.

    1. Michal Pastuszak pisze:

      Mam powazne watpliwosci czy Aperio to az takie cudo bedzie, ich poprzedni zestaw Sonoma za 25kPLN prezentowal sie bardzo mizernie jesli idzie o dzwiek, a i jakosc wykonania niestosowna do ceny. Gdybym mial glosowac na przyszlego, niekwestiowanego krola sluchawek/monitorow naglownych stawialbym na RAAL SR1A, nastepnie pewnie bylaby spora dziura, potem Abyss 1266 TC, a za nimi cala reszta sluchawkowego peletonu.

    2. Piotr Ryka pisze:

      No cóż – pożyjemy, posłuchamy. Albo nie pożyjemy i nie posłuchamy. Albo pożyjemy i nie posłuchamy. Różnie to bywa.

      Dziękuję za ciekawy link.

  13. Patryk pisze:

    Nie moge napisac za duzo, ale moj kolega nalezy do 6 wybranych osob na swiecie , ktora moze przetestowac Warwick Acoustics Aperio i….j….no i wiecej nie moge napisac. Trzeba poczekac.

  14. Przemysław pisze:

    Z tego, co widzę, zaczyna się robić bardzo ciekawie wśród elektrostatów. Będę czekać na pierwsze recenzje tych słuchawek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy