Recenzja: Final Sonorous X vs Final D8000

Omówienie konstrukcji

   Ponieważ jedne i drugie dysponują własną, obszerną recenzją, więc jedynie przypomnę sprawy najistotniejsze.

Sonorous X

Szczytowe Final z półprofilu.

Te są droższe, dynamiczne i zamknięte. Wyposażono je w specyficznie obudowane przetworniki z 50-milimetrową membraną mylarową powleczoną tytanem, nad którą zawisa specjalny, wielootworowy profil akustyczny o nazwie BAM (Balancing Air Movement), będący w sensie chronologii technicznej pozostałością po drugim, malutkim, przetworniku z kotwicą zrównoważoną, z którego ostatecznie zrezygnowano. Drugiego przetwornika więc brak, ale pozostał w spadku po nim sferyczny moduł rozproszeniowy, mający w zamyśle nie tylko go podtrzymywać, ale też wkomponowywać w brzmieniową całość. Jako dziedzictwo tej drugiej funkcji zyskują jednoprzetwornikowe ostatecznie Sonorous X dźwięk o szczególnie przestrzennej formie, co wyjdzie na jaw w porównaniach. (Mamy więc w tym przypadku do czynienia z typową sytuacją wynalazku nieintencjonalnego, doszłego do skutku poprzez zanik funkcji pierwotnej z pozostawieniem towarzyszącego pożytku.)

Słuchawki są w bardzo wysokim stopniu metalowe, co czyni je stosunkowo ciężkimi (630 g) i całe przy okazji w zdobnych chromach i prawdziwych złoceniach, co wraz z najwyższego poziomu zaawansowaniem technicznym i surowcowym winduje cenę do 20 tys. PLN.

Od strony wyznaczników technicznych mamy do czynienia ze szczególnie niską impedancją (16 Ω) oraz wysoką skutecznością (105 dB), które to parametry plus konstrukcja zamknięta predysponują Sonorous X do wszelkich zastosowań, w tym też oczywiście sprzętu przenośnego. Są zatem na każdą okazję, ale zarazem biją luksusem, więc nie bardzo nadają się dla tych, którzy na ulicy czy w środkach komunikacji zbiorowej woleliby pozostawać anonimowi.

 

Final D8000

Anonimową powierzchowność w większym stopniu zapewnić mogą konkurencyjne Final D8000 – matowo czarnym i bezpołyskowo srebrzystym wykończeniem dużo mniej przyciągające spojrzenia. Są jednak półotwarte, zatem z eksportem hałasu, a przy tym dużo trudniejsze do napędzenia przez aparaturę przenośną. Nie całkiem niemożliwe, niemniej impedancja 60 Ω i skuteczność 98 dB stawiają wyższe wymagania użytecznej mocy wyjściowej. Waga za to jest mniejsza (523 g) i analogiczna wygoda. Też pewnie siedzą na głowie i muszle im nie opadają, a dotyk padów i nagłownego pałąka nie sprawia żadnej przykrości.

I w większym zbliżeniu.

Odnośnie samej konstrukcji – w tym wypadku planarnej – to zastosowano innowacyjne, specjalnie dla nich wynalezione membrany aluminiowe, do których pierścienie cewek nie są (jak to bywało dotąd) doklejane, a w nich bezpośrednio trawione. Ważne uzupełnienie tego patentu stanowi równie innowacyjny system wentylacji komór, nazwany AFDS (Air Film Damping System). Układ ten, za sprawą pięciu specjalnym otworów wentylacyjnych na obwodzie membrany przeznaczonych do balansowania ciśnienia, jednocześnie chroni ją przed nadmiernym wychyłem, mogącym doprowadzić do destrukcyjnego kontaktu z obudową, jak i zapewnia wyjątkowo korzystny całościowy opływ powietrza, w następstwie czego brzmienie zyskuje niezwykłą swobodę i naturalność. Dodatkowym atutem jest fakt, że ta trawiona bezpośrednio membrana jest aż o trzydzieści procent lżejsza od dotąd w słuchawkach planarnych stosowanych i na dodatek cała pracuje jak sztywny tłok, a nie uginająca się przepona; dzięki czemu jeszcze mniejsze są zniekształcenia i większa naturalność. W tym zwłaszcza niskie tonu bardziej obfite i bardziej jak prawdziwe.

Dodatkowy przyczynek do technicznej perfekcji to komplikacja ze strony padów. Te mają cztery (na krzyż) graniaste ubytki na wewnętrznym obwodzie, akurat takie, by otwierały pięć wspomnianych wentylacyjnych otworów. Ilość się jednak nie zgadza, a co więcej, producent proponuje samodzielne eksperymenty z sugestią, iż uchyłki powinny (a w każdym razie mogą) znaleźć się pomiędzy a nie nad otworami. Całkiem tak zrobić się nie da – rozkład wymusza przynajmniej jeden wylot otwarty w przypadku pozostałych uchyłków na środku pomiędzy nimi, można zatem wybierać między otwarciem jednego lub kilku i wybierać który otwarty, co rzeczywiście ingeruje w brzmienie i do czego się jeszcze odniosę. Planarny flagowiec Finala kosztuje wobec braku złoceń tylko 15 tys. PLN, pozwala więc sporo zaoszczędzić. A czy brzmieniowo ujmuje, dodaje, czy trzyma równy poziom – tym się teraz zajmiemy.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

31 komentarzy w “Recenzja: Final Sonorous X vs Final D8000

  1. Patryk pisze:

    Napisze w prost tak jak pan wlasnie napisal: „mieć bliski kontakt z wykonawcami i cieszyć się w najwyższym stopniu skomplikowaną materią brzmienia“
    To jest wlasnie to!
    Te sluchawki czaruja.

    Jak zawsze super recenzja i porownanie w tym przypadku.

    Dziekuje.

    1. Przemysław pisze:

      Czy posiada Pan te słuchawki?

      1. Patryk pisze:

        Tak, posiadam je od 3 miesiecy.

        1. Przemysław pisze:

          Bardzo się cieszę Panie Patryku, że nabył Pan te wspaniałe słuchawki. Tym bardziej, że ten zakup był przez Pana planowany od dłuższego czasu. Mam nadzieję, że też w przyszłości będę mógł je kupić. Dziękuję za szybką odpowiedź i serdecznie pozdrawiam!

  2. Przemysław pisze:

    Panie Piotrze,

    jak zawsze wspaniała recenzja. Z pewnością będzie pomocna dla tych, którzy planują kupić jeden z tych modeli, chociaż ze względu na różnice w brzmieniu najchętniej chciałoby się mieć je obydwa 🙂 Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będzie mi dane dokonać chociaż krótkiego odsłuchu Sonorousów X.

    P.S. Czy mógłbym poprosić Pana o podanie tytułu utworu/albumu wspomnianego na 3 stronie tajwańskiego Ushera, a także tego drugiego organowego? Z góry dziękuję!

    1. Piotr Ryka pisze:

      Chodzi o płytę Usher Audio Technology „Miscellaneous” z 2006 roku i z niej ósmy utwór „Wind blowing gently” – a ściślej jego początek poprzedzający wokal. Dziewiąty też jest bardzo przydatny i w ogóle cała płyta. Tytułu muzyki organowej nie znam; syn kiedyś wgrał ten plik bez tytułu. Ale może być każda inna.

      1. Przemysław pisze:

        Bardzo dziękuję za odpowiedź!!!

  3. Alucard pisze:

    Mam pytanie: które słuchawki dysponują większą potęgą brzmienia i kreują potężniejszą ścianę dźwięku? D8000, Pioneer SE1 Master, Meze Emperyen, Abyss 1266 czy PS2000e?

    I pytanie drugie – będzie recenzja flagowych Audiotechnik DX5000 i Klipsch HP3?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Wszystkie z wymienionych dysponują wyjątkową potęgą brzmienia. Każdymi łeb można urwać. Ale największą Abyss i Grado. Niedługo dołączą do nich Ultrasone Tribute 7. Recenzja się pisze.

      Odnośnie drugiej kwestii, to nie wiem. Miejmy nadzieję, że tak.

  4. Alucard pisze:

    Tribute 7 słuchałem razem z Utopią i D8000. One mają w sobie coś czego nie potrafię zaakceptować, średnicę grającą w takim dole. Faktycznie jak mówisz, łeb można nimi urwać i to łatwo ale jakoś ostatecznie bym ich nie wybrał. Dziwne słuchawki trochę. Wszystko więc wskazuje tak jak myślałem na PS2000e. Chyba się nimi ostatecznie uraczę 😉

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nikogo do tych Ultrasone nie namawiam, ale słuchałeś na pewno niewygrzanych. Okropnie długo się wygrzewają, przynajmniej z 500 godzin. Potem jest całkiem inaczej. Z Edition9 też tak było.

  5. Alucard pisze:

    Co się zmienia?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Wszystko. Nie wygrzane są do luftu. Jedynie bas mają mocny i sopranami nie szczypią. Ale grają nienaturalnie, tak jakoś technicznie, jak maszyna.

  6. Alucard pisze:

    Nienaturalne to one były, fakt. Ale czy ten feler ze średnicą w dołku znika? To się wyrównuje, czy można to jakoś sprzętowo wyrównać, spasować wzmacniacz itd?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Myślę, że znika, skoro chcę je sobie zostawić.

  7. Alucard pisze:

    Wolisz te siódemki od flagowych Grado? Nie kupiłem tych Ultrasonów tylko dlatego że był ten dołek w własnie tam i obawiałem się że sytuacja z Denonów D7100 się powtórzy.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie, nie wolę – ale potrzebuję najwyższej klasy słuchawek zamkniętych.

  8. Alucard pisze:

    W takim wypadku to faktycznie chyba najlepszy wybór, sam bym je brał jeśli bym potrzebował zamkniętych, potrafią zwalić z nóg podmuchem i uderzeniem. Ja szukam czegoś co będzie pełniło raczej rolę najlepszych puszek spośród tych co posiadam ale nie mogę się zdecydować między D8000 a PS2000. Odwlekam decyzję ile mogę ale i tak będę musiał podjąć a jestem w kropce 🙁 Obie?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Czy bezpośrednio porównywałeś?

  9. Alucard pisze:

    Niestety nie, te PSy to nawet nie ma gdzie w sumie. Chyba tylko Q21 ja ma, i to pewnie nie na sklepie. Nawet jakby ściągnęli to trzeba by jechać pół Polski żeby słuchać. Na razie odpuszczę ten temat. Wrócę do tego jak będę zdecydowany, bo to jeszcze aparatura towarzysząca musi być okej.

    1. Piotr Ryka pisze:

      PS2000e ma na stanie warszawski Audio System. Mają tam także wysokiej klasy słuchawkowe wzmacniacze i źródła, tak więc stolicę wystarczy odwiedzić. A Final D8000 też w Warszawie powinny być, czyli droga do porównania otwarta. I Focal Utopie powinny dać się porównać, i Meze Empyrean. Wszystko tam w tej Warszawie jest. A sklep sklepowi powinien pożyczyć. W końcu nie robią łaski, z tego żyją.

  10. Alucard pisze:

    Pół Polski jazdy, tak jak myślałem 😉 No nic, tak trzeba będzie zrobić 🙂

  11. Patryk pisze:

    Alucard: Przejedz pol Polski i posluchaj sobie w spokoju wszystkiego. Oplaca sie, a poczujesz na koncu spokoj i bedziesz wiedzial, czego tak naprawde szukales. Tez tak robilem przez kilka lat.

    1. Alucard pisze:

      I co wyszło?

  12. Patryk pisze:

    Final Audio X.

    1. Michal Pastuszak pisze:

      Mam powazne watpliwosci czy Aperio to az takie cudo bedzie, ich poprzedni zestaw Sonoma za 25kPLN prezentowal sie bardzo mizernie jesli idzie o dzwiek, a i jakosc wykonania niestosowna do ceny. Gdybym mial glosowac na przyszlego, niekwestiowanego krola sluchawek/monitorow naglownych stawialbym na RAAL SR1A, nastepnie pewnie bylaby spora dziura, potem Abyss 1266 TC, a za nimi cala reszta sluchawkowego peletonu.

    2. Piotr Ryka pisze:

      No cóż – pożyjemy, posłuchamy. Albo nie pożyjemy i nie posłuchamy. Albo pożyjemy i nie posłuchamy. Różnie to bywa.

      Dziękuję za ciekawy link.

  13. Patryk pisze:

    Nie moge napisac za duzo, ale moj kolega nalezy do 6 wybranych osob na swiecie , ktora moze przetestowac Warwick Acoustics Aperio i….j….no i wiecej nie moge napisac. Trzeba poczekac.

  14. Przemysław pisze:

    Z tego, co widzę, zaczyna się robić bardzo ciekawie wśród elektrostatów. Będę czekać na pierwsze recenzje tych słuchawek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy