Recenzja: ES Lab ES-R10

Podsumowanie

     W podsumowaniu muszę ująć dwie rzeczy, składające się na przeciwieństwo. Muszę wyrazić zadowolenie, że tak znakomite słuchawki można nabywać relatywnie tanio, bo przecież te ze ścisłej czołówki nie schodzą dziś poniżej dziesięciu tysięcy, najczęściej i poniżej dwudziestu. Muszę jednocześnie wyrazić rozczarowanie faktem, że mimo upływu aż trzydziestu sześciu zim (których podobno wnet nie będzie) próba dorównania tak zaawansowanej wiekowo, zbliżającej się już do czterdziestki słuchawkowej legendzie nie powiodła się w całej pełni. Należy nawet powiedzieć więcej – to nie bliskie spotkanie trzeciego stopnia, ani nawet drugiego. Bardzo dobre słuchawki dzisiejsze, high-endowe w teraźniejszych kryteriach wyznaczanych przez współczesny rynek, bez obawy kolizji, nawet ze sporym dystansem, minęły wytyczony cel. Owo samorzutnie zjawiające się „Ach!”, towarzyszące pierwszym i kolejnym chwilom słuchania prawdziwych R10, tutaj się nie pojawia. Można się cieszyć z tego, że to prawie Susvary za o tyle mniejsze pieniądze, ale gdzie tam Susvarom do prawdziwych R10… To „gdzie tam” piszę wprawdzie w porywie irytacji, bo gdy wziąć aptekarską wagę, różnice wyjdą wprawdzie uchwytne, ale nie będą zasadnicze. Może jedynie ta szmerowość R10 była z innego świata, również ta holografia i nieustanne czucie ogromu. Razem składały się na to „Ach!”, które nie towarzyszy percypowaniu słuchawek dzisiejszych, a kiedy towarzyszy, zwykle odnosi się do cech dynamicznych, a nie do nadzwyczajnej finezji. Niemniej to „Ach!” i dziś się zjawia – doświadczyłem go przy Spirit Torino, przy Stax SR-X9000, przy HiFiMAN Shangri-La i nowym Orfeuszu. Także przy Audio-Technice L5000 i RAAL Requisite. Rewelacyjne z Olympusem Entreqa są również T+A Solitaire P, finezyjnością zbliżone do oryginalnych R10 (pod warunkiem maksymalnego napędu) Dan Clark Audio CORINA. Muszę też przyznać, że towarzyszyło mi to „Ach!” z dobrze napędzanymi Stax SR-009, u których transparentność była jedyna w swoim rodzaju. Czy można w tej sytuacji narzekać? Narzekać zawsze można i zawsze się narzeka, a faktem pozostaje, że ścisłego naśladownictwa Sony MDR-R10 jak nie było, tak nie ma.

 

W punktach

Zalety

  • Starano się skonstruować kopię klasycznych Sony MDR-R10 i nie do końca się udało, ale wyszły słuchawki bez dwóch zdań high-endowe.
  • Niemal identycznie wyglądające.
  • Z podobnym typem brzmienia.
  • Uwodzące melodyjnością.
  • Dające pełną personifikację instrumentom i głosom.
  • Oferujące duże sceny.
  • Bez zarzutu przejrzyste i znakomicie szczegółowe.
  • Przydające muzyce pełnego kolorytu.
  • Z maestrią formowania brzmień.
  • Nie tylko finezyjne, ale też mocne w wyrazie.
  • W odróżnieniu od oryginału dysponujące potężnym basem.
  • Doskonale współpracujące z każdym typem wzmocnienia, włącznie z odtwarzaczami przenośnymi.
  • Oferujące wspaniałą wygodę.
  • Oparte na gatunkowych surowcach, w tym autentycznym Aizu.
  • Elegancko opakowane.
  • Z odpinanym, a więc umożliwiającym poszukiwanie lepszego kablem.
  • Bardzo wysoko ocenione przez krąg słuchawkowych entuzjastów.
  • Przy wszystkich tych zaletach relatywnie tanie.
  • Stosunkiem ceny do jakości pogrążające większość konkurencji.
  • Znany i ceniony producent.
  • Żadnych skarg na realizację.
  • Made in Hongkong.

Wady i zastrzeżenia

  • Pytaniem pozostaje dostępność, ograniczana dostępnością Aizu.
  • Należy poszukiwać metody usuwającej reverb basowy. (Wypukłe pady?)
  • Warto poszukać lepszego kabla i przy okazji zmienić wtyki przy muszlach.
  • Trzeba się liczyć z tym, że ograniczenia surowcowe, zwłaszcza odnośnie membran, nie pozwalają na powtórzenie dźwięku autentycznych R10. (Mimo to są to świetne słuchawki zamknięte.)
  • Brak polskiego dystrybutora, sprzedaż wyłącznie wysyłkowa.
  • Długi okres oczekiwania.

 

Dane techniczne

  • Słuchawki dynamiczne o budowie zamkniętej.
  • Membrana: ø50 mm, prawdopodobnie polimerowa.
  • Komory z drzewa Aizu zelkova, identyczne jak u oryginalnych.
  • Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 kHz (w rzeczywistości szersze)
  • Impedancja: 36 Ω
  • Czułość: 103 dB
  • Moc robocza: 300 mW
  • Maksymalna moc wejściowa: 1,0 W
  • Waga z kablem: 520 g
  • Długość kabla: 2,0 m
  • Połączenie: standardowo pozłacane złącze 6,35 mm (opcjonalnie dowolne)

Dane techniczne oryginału

  • Słuchawki dynamiczne o budowie zamkniętej.
  • Biocelulozowa membrana przetwornika o średnicy 50 mm i grubości 20 mikronów.
  • Komory głośnikowe z drzewa Aizu zelkova o komputerowo zoptymalizowanym kształcie akustycznym.
  • Impedancja: 40 Ω
  • Skuteczność: 100 dB
  • Maksymalna moc sygnału wejściowego 1,0 W
  • Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 kHz (Prawdopodobnie w rzeczywistości znacznie szersze, sztucznie zaniżone do poziomu zgodności z formatem CD.)
  • Waga bez kabla: 400 g.
  • Kabel długości 3,0 m z długokrystalicznej miedzi beztlenowej 6N w silikonowej izolacji i jedwabnym oplocie.
  • Opakowanie w postaci skórzanej walizki wyścielonej atłasem z dołączonymi akcesoriami do konserwacji i książkową instrukcją.
  • Połączenie: złocony wtyk 6,35 mm z czystego rodu

 

System

  • Źródła: PC (pliki dyskowe, YouTube, TIDAL), Astell & Kern KANN ULTRA, Cairn Soft Fog V2.
  • Przetworniki: Audio Reveal Hercules, Phasemation HD-7A K2.
  • Wzmacniacze słuchawkowe: ASL Twin-Head Mark III, Phasemation EPA-007, Wells Audio Headtrip II.
  • Słuchawki: Dan Clark Audio STEALTH (kable VIVO Cables i Tonalium), ES Lab ES-R10, HiFiMAN Susvara (kabel Tonalium – Metrum Lab), Ultrasone Tribute 7 (kabel Tonalium – Metrum Lab).
  • Kabel koaksjalny: Hijiri HDG-R Million.
  • Interkonekty: Sulek 6×9 RCA, Sulek Red RCA, Next Level Tech Flame RCA, Tellurium Q Black Diamond XLR.
  • Kable zasilające: Acoustic Zen Gargantua II, Harmonix X-DC350M2R, Illuminati Power Reference One, GFmod, Sulek 9×9 Power.
  • Listwa: Sulek Edia.
  • Podkładki pod kable: Acoustic Revive RCI-3H.
  • Podkładki pod sprzęt: Avatar Audio Nr1, Solid Tech „Disc of Silence.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

21 komentarzy w “Recenzja: ES Lab ES-R10

  1. miroslaw frackowiak pisze:

    Czyli kupic te sluchawki mozna tylko tu..
    https://www.eslabhk.com/product-page/es-r10-closed-back-dynamic-headphone
    Mozna wiedziec kto udostepnil i gdzie kupil sluchaki ktore opisywales…

    1. Piotr+Ryka pisze:

      W Polsce jest kilku właścicieli i kilku zainteresowanych, o których wiem. Były prezentowane na spotkaniu słuchawkowym we Wrocławiu, a właściciel tych dostarczonych do recenzji (dla którego podziękowania), jeżeli zechce to sam się przedstawi. Mnie nie upoważnił.

  2. miroslaw frackowiak pisze:

    Przy zamowieniu z tej podanej strony i zaznaczeniu wielkosci wtyku 6,5 i przesylka po przeliczeniu wychodzi 16140HKD a to juz jest 1640 funtow X 5zl to jest 8200zl duzo wiecej jednak!
    Podsumowanie zamowienia
    Suma częściowa
    15.460,00 HKD
    Dostawa
    England, United Kingdom
    680,00 HKD

    EMS – HK$680.00
    Całkowity
    16.140,00 HKD

    1. Michal Pastuszak pisze:

      Jeszcze sobie Mirek dolicz jakies 20% do tej sumy (czyli razem okolo 10k w PLN) bo zaplacisz tez podatek kupujac do UK.

  3. Miltoniusz pisze:

    Te 12900 HK$ to jest jakby cena bez kabla? Dostawa do Polski spowoduje chyba jeszcze konieczność zapłaty podatku vat i cła. Czy dobrze rozumiem? Pomimo to i tak byłaby to bardzo ciekawa propozycja.

  4. Piotr+Ryka pisze:

    ES Lab jakoś nie zainspirowały, ale może jeszcze dyskusja ruszy. Tymczasem przyjechały Austrian Audio „The Composer” i dedykowany im bardzo ciekawy wzmacniacz. Serial słuchawkowy się kręci, obecnie wokół spadkobierców po zmarłym AKG.

  5. Artur pisze:

    Panie Piotrze czy sprawdzał Pan je na jakimś lepszym kablu?

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Nie było możliwości, nie mam żadnego kabla na mikro-wtykach HiFiMAN-a, a przerabianie nieswoich słuchawek nie wchodziło w rachubę.

      1. Artur pisze:

        Szkoda bardzo. Posiadam te słuchawki i na lepszym kablu (u mnie srebro 5N litz z wtykiem rodowanym) zyskują OGROMNIE. Właśnie wtedy pojawia się wyjątkowa trójwymiarowa przestrzeń (której nie doświadczyłem na żadnych innych słuchawkach) z bogactwem niuansów wyłaniających się z muzyki z niezwykłą subtelnością. Ze źródłem analogowym ta magia ma jeszcze więcej gęstości, namacalności i realizmu. Kabel fabryczny jest przeciętny, a wręcz słaby moim zdaniem.

        Niestety nie miałem okazji słuchać oryginału, ale spośród wielu topowych dostępnych na rynku słuchawek to od roku moje ulubione. A miałem większą bądź mniejszą styczność z większością flagowych planarów, dynamików, kilkoma elektrostatami i AMT z bieżącej produkcji. Wliczając w to Susvarę u zarówno u siebie w domu jak i na popisowych zestawach prezentacyjnych. Niezależnie od ceny wolę ESR10 na ten moment.

      2. Artur pisze:

        Dodam jeszcze w kwestii tych rewerbacji basowych. Na srebrnym kablu ja takiego zjawiska nie zauważyłem. Może dlatego, że bas zyskuje na szybkości i precyzji.

        1. Piotr+Ryka pisze:

          A zatem same dobre wiadomości. Nic, tylko kupować i zmieniać kabel.

  6. Artur pisze:

    https://www.headamp.com/products/es-lab-r10

    Z tego wynika, że przetwornik to jednak bioceluloza.

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Dziękuję za bardzo cenne uzupełnienie opisowe, niemniej muszę podtrzymać swoje obiekcje dotyczące różnic między naśladownictwem a oryginałem. Pady na pewno nie są identyczne, w każdym razie nie względem dwóch oryginałów, z którymi miałem do czynienia, nie ma też takiej przestrzenności ani subtelności, a smak celulozowych membran nie został powtórzony; pod tym względem Kennerton Vali są bliższe oryginałowi. Szkoda.

      1. Piotr+Ryka pisze:

        Niemniej to są słuchawki na pewno GODNE POLECENIA.

      2. Artur pisze:

        Podejrzewam, że dobór innych padów może wynikać z większej ilości basu generowanej przez ESR10 względem oryginału. Jeżeli dokładnie się przyjrzeć pod światło to można dostrzec pod skórą pokrywającą nauszniki, że pianka wewnątrz ma nietypową strukturę, jest jakby perforowana (widać „oczka”). Powinno się to przekładać na mniejszą izolację i większą oddychalność tych padów. Stawiałbym, że stosując analogiczne do oryginału nauszniki to basu mogłoby być już zbyt wiele. I że to jest bardziej świadoma decyzja EsLab w celu uzyskania określonego brzmienia, a nie problem leżący w niemożliwości skopiowania oryginalnych padów.

        Do tego powtórzę, to co pisałem wyżej – bez dobrego kabla to one nie pokażą swoich możliwości. Oczywiście Panu nie trzeba tego tłumaczyć, ale skala zmian jest bardzo duża i idąca właśnie w kierunku tego co Panu brakowało względem oryginału w nich. Nie mam pojęcia jak bardzo się zbliżają (mam nadzieję, że kiedyś się uda to sprawdzić) ale z pewnością są bliżej legendarnych Sony.

        1. Piotr+Ryka pisze:

          A z jakim kablem ich Pan słuchał?

          1. Piotr+Ryka pisze:

            Aha, wyżej napisano. Czy to kabel od którejś marki, czy własne wykonanie? A może ma Pan swoją firmę kablową?

          2. Artur pisze:

            Od Teda Allena z Head-Fi, srebro 5N occ litz. Samodzielnie przelutowałem wtyk na z Neutrika XLR na dużego jacka rodowanego cyną Mundorf.

            Słuchałem ich też z Lavricables Ultimate oraz chińskim (Lunashops) srebro litz z domieszką złota i palladu. Każdy oczywiście wnosi dużą poprawę względem fabrycznego. U mnie finalnie najlepiej sprawdza się ten od Teda, ale to za sprawą wymiany wtyku i rezygnacji z przejściówki do dużego jacka (mimo, że ta była również ze srebra).

          3. Piotr+Ryka pisze:

            Dobrze, ale co ze złączami przy muszlach?

          4. Artur pisze:

            Należy szukać kabli z wtykami do starszych Hifiman (HE6, HE400 itd). Posiadając inny dowolny kabel też to nie problem nabyć takie wtyki i je wymienić.

            Dla przykładu tutaj jest takowy gotowy w ofercie Lavricables:
            https://www.lavricables.com/cables/ultimate-silver-hifiman-he400-he500-he5-he560-he6-upgrade-cable/

    2. Michal Pastuszak pisze:

      To jest przetwornik z biocelulozy w tej replice ale ten w Sony byl zrobiony z cienszej jej warstwy, co najwidoczniej mialo/ma decydujace przelozenie na lepsze przekazywanie niuansow dzwiekowych w oryginale.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy