Podsumowanie
Właściwie już podsumowałem, powyższy passus wyjaśnia wszystko. Może tylko przypomnę, że iFi Diablo sporo droższy; tysiąc paręset to wprawdzie niespecjalnie dużo, ale niektórzy muszą się naszarpać, zanim tyle zainkasują. Z tego punktu widzenia wybór będzie natychmiastowy, nieco trudniej się zdecydować, czy woleć styl bardziej gramofonowy, czy może bardziej jak z CD. Pisałem o tej różnicy szczegółowo w recenzji Shelter 201 MM, nie będę się powtarzał. Oczywiście w tym wypadku nie chodzi o różnicę dosłowną pomiędzy plikiem czy CD a płytą winylową, lecz niewątpliwie Diablo to styl bardziej cyfrowy, CEntrance bardziej gramofonowy. Chłodniejszy powiew cyfry z tą jej tajemniczością, czy może ciepły oddech analogu branego prosto z życia? Tego za nikogo nie zdecyduję, a sam wybieram analog, niemniej słuchanie w bardziej cyfrowych klimatach znaczonych nutką odrealnienia też sprawia mi wielką radość. A tak w ogóle, to bardzo miłe, że dożyliśmy czasów, kiedy mieszczący się w dłoni wzmacniacz słuchawkowy wyposażony we własny przetwornik tyle może zaoferować. Pamiętam jak dwadzieścia lat temu, i jeszcze lata potem, słuchawkowe wzmacniacze stacjonarne za od jednego do wielu tysięcy potrafiły kaleczyć muzykę, nawet czynić ją niejadalną. (Edgar SH-1 i Vincent KHV-111 za przykłady, by nie być gołosłownym.) A i obecnie też bywa, czego ta wielka ViVa przykładem, że mając do czynienia z piekielnie drogim wzmacniaczem oraz piekielnie drogimi słuchawkami człowiek bardziej się wierci niż przyswaja muzykę. Zamiast pochłaniać ją z zapałem i samemu sobie bić brawo, że tego właśnie słucha, kombinuje jak to naprawić i nieraz wykombinować nie może. Bo bardzo drogie elektrostaty albo słuchawki wstęgowe nie radzą sobie z najniższym basem, albo nietanie dynamiczne nie mogą nijak sprawić, by muzyka stała się sobą, abyśmy zapomnieli przy niej o całym świecie, zamiast snuć rozważania o odpowiednim wzmacniaczu i poprawiających kablach. Tego wszystkiego unikamy przy tym CEntrance, w każdym razie sam uniknąłem. Podobał mi się – i nic więcej. Bo może dla oczu śliczny nie jest, ale znakomicie grający i wszystkim podpinanym słuchawkom jak najbardziej przyjazny. Szkoda jedynie, że potencjometr ma mały i schowany – regulacja głośności to już nie sama przyjemność, trzeba na niej skupić uwagę.
W punktach
Zalety
- Przenośny przetwornik i słuchawkowy wzmacniacz o który nam chodziło.
- Taki mający wszystko w porządku, a nawet dużo więcej.
- Na kluczowy dodatek to wszystko za rozsądną cenę.
- Czyli może być nasz.
- W ramach naszego bycia wyjątkowo analogowe, pozbawione zniekształceń brzmienie.
- Więc ciepłe.
- Melodyjne.
- Niosące dużo energii.
- I jako takie dynamiczne, ciśnieniowe i wartkie.
- Także całkowicie przejrzyste i z dobrą separacją.
- Z towarzyszeniem wszystkich szczegółów.
- Generalny, od analogu brany muzyczny optymizm nie stoi wbrew budowaniu także posępnych klimatów.
- Całkowicie rozwarte pasmo z możliwymi jeszcze do podbijania obydwoma skrajami. (To działa, i wyraźnie.)
- Na pokładzie osiem Op-ampów.
- Przetwornik Asahi Kasei Microdevices VelvetSound™ AKM AK4493.
- Zegary tłumiące jitter do 1 ps.
- 2 x USB C (3.1).
- Obsługa plików do 384 kHz/32-bit włącznie i 1 x DDS.
- Regulator siły wzmocnienia pozwala napędzić każde słuchawki – od IEM po planarne (nawet te najtrudniejsze, co jest ewenementem).
- Możliwe ładowanie baterii podczas odtwarzania, nic a nic nie pogarszające jakości brzmienia (sprawdziłem).
- Długi czas pracy.
- Łączność bezprzewodowa.
- Aż cztery słuchawkowe wyjścia, w tym dwa symetryczne.
- Kompatybilność z wieloma smartfonami.
- Niepotrzebne sterowniki dla Windows.
- Wygodnie leży w ręce i wyjątkowo mało waży.
- Świetlny indykator wzmocnienia zajmuje cały wierzch korpusu i można nim oświetlać pokój, a można go też przytłumić lub wygasić.
- W komplecie kabel USB i aksamitny woreczek ochronny.
- Niespotykanie korzystny stosunek jakości do ceny.
- Profesjonalny producent o najwyższej renomie.
- Made in USA.
- Polski dystrybutor.
- Ryka approved.
Wady i zastrzeżenia
- Mały i schowany potencjometr w kieszonkowym urządzeniu ma sens, ale obsługowo wygodny nie jest. (Na szczęście chodzi z dobrze dobranym oporem.)
- Mało znany u nas producent, ale to się na pewno zmieni.
Dane techniczne CEntrance HiFi-M8 V2:
SPECYFIKACJE ANALOGOWE
- Pasmo przenoszenia: 20 Hz…20 kHz ±0,2 dB
- THD+N: 0,004% (0 dBFS, 1 kHz)
- Poziom hałasu: 6 µV RMS (A-ważone), maksymalne wzmocnienie
- Moc wyjściowa, XLR: 1,6 W (maksymalna suma, 75 Ω) (to niebezpiecznie dużo, proszę uważać na słuch)
- Moc wyjściowa, ¼”: 532 mW (maksymalna suma, 32 Ω)
- Moc wyjściowa 2,5 mm: 360 mW (maksymalna suma 47 Ω)
- Moc wyjściowa 3,5 mm: 130 mW (maksymalna suma, 32 Ω)
- Maksymalny poziom, XLR: 6,1 V rms / +17,9 dBu
- Maksymalny poziom, ¼”: 3,1 V rms / +12 dBu
- Maksymalny poziom, 2,5 mm: 2,9 V rms / +11,5 dBu
- Maksymalny poziom, 3,5 mm: 1,5 V rms / +5,5 dBu
- Impedancja wyjściowa, XLR: 2,5 Ohm
- Impedancja wyjściowa, 1/4″: 2 Ohm
- Impedancja wyjściowa, 2,5 mm: 0,3 oma
- Impedancja wyjściowa, 3,5 mm: 0,5 oma
- Obsługiwane słuchawki: 8…600 Ohm, praktycznie każde dostępne słuchawki
- Przełącznik wzmocnienia: 20 dB (ustaw niski dla IEM)
SPECYFIKACJE CYFROWE
- Rozdzielczość, USB: 24-bitowy, 32-bitowy
- Częstotliwość próbkowania, USB: 44,1 kHz, 48 kHz, 88,2 kHz, 96 kHz, 176,4 kHz, 192 kHz, 352,8 kHz, 384 kHz + DSD
- Taktowanie: Dwa niestandardowe zegary zgodne ze specyfikacją milową, precyzja 10 ppm, jitter 1 ps
- Zgodność: iPhone, iPad, Android, Mac, Linux, PC. Sterownik nie jest wymagany w systemie Windows 10
- Wejście USB: USB-C, w pełni kompatybilny z USB 3.1
- Specyfikacja Bluetooth: Zbalansowany dźwięk: APTX, AAC, MP3, SBC
OGÓLNE SPECYFIKACJE
- Liczba wyjść: Łącznie 4 (2 zbalansowane (XLR i 2,5 mm) i 2 niezbalansowane (1/4″ i 3,5 mm)
- Liczba wzmacniaczy: Łącznie 8 (4 po stronie zimnej, 4 po stronie gorącej)
- Wzmacniacz słuchawkowy: Niestandardowa, klasa A, technologia AmpExtreme™ z dwubiegunowymi zasilaczami
- Czas pracy baterii: Wejście Bluetooth: 15 godz., wejście USB: 8 godz. (tryb wytrzymałości włączony, 4 wzmacniacze aktywne)
- Czas pracy baterii: Wejście Bluetooth: 8 godz., wejście USB: 5 godz. (tryb Stamina wyłączony, 8 wzmacniacze aktywnych)
- Czas ładowania: ~4,5 godziny przy użyciu ładowarki USB 2,4 A
- Ładowanie prądem stałym: +5 V z adaptera USB, np. ładowarki iPada. Zalecane 2 A lub więcej
- Moc analogowa: Izolowane akumulatorowo, analogowe szyny zasilające ±10 V z mikrosekundowym czasem odpowiedzi przejściowej
- Zasilacze wewnętrzne: Osiem niezależnych, wysokowydajnych zasilaczy impulsowych
- Miernik poziomu LED: Profesjonalny, rektyfikowany pełnookresowo, precyzyjnie skalibrowany, profesjonalny miernik LED z regulacją jasności
- Materiał obudowy: Aluminium lotnicze, twardo anodowane dla odporności na zarysowania, czarne
- Bateria: Li-Polymer z japońską formułą chemiczną dla długotrwałej mocy
- Wymiary jednostki: 121 mm (4,76″) (L), 70 mm (2,76″) (W), 36 mm (1,42″) (H)
- Waga jednostkowa: 250 gramów
- Wymiary pudełka: 161 mm (6,33″) (L), 111 mm (4,37″) (W), 42 mm (1,65″) (H)
- Waga pudełka: 455 gramów
- Dołączone akcesoria: Skrócona instrukcja obsługi, aksamitne etui, gumowe nóżki, narzędzie do obsługi przełączników, kabel USB-C do ładowania lub USB audio.














Może się powtarzam, ale polecam przetestować również Toppinga G5.
U mnie gra z kablem Tonalium i ZMF Verite Closed. Od momentu posiadania go, zacząłem zastanawiać się jaki jest sens inwestować tyle pieniędzy w stacjonarkę.
Czyli słuchawki 10x droższe od wzmacniacza…
Ciekawy przypadek, ja bym jednak poszukał trochę dalej.
Z tego co słyszałem, to nie ja jedyny napędzam Verite tym G5. Oczywiście marzy mi się Cayin n8ii mk2, ale nie spieszy mi się na tyle, że już muszę go mieć
Szczerze mówiąc z tej pary bardziej interesowałyby mnie słuchawki. Ale zapytam RMS, może mają tego Toppinga G5 egzemplarz testowy. Już jednak parę rzeczy czeka w kolejce, czyli to nie będzie tak zaraz.
G5 to może nie jest jakiś ósmy cud, ale dobrze sobie radzi z pełnowymiarowymi słuchawkami i kosztuje grosze. Odnośnie słuchawek zauważyłem że brak tu recenzji marki ZMF, jedynie co to mogę polecić posłuchać VC, słuchawki zamknięte grające tak jakby były otwarte. Portfolio wciąż się powiększa o nowe flagowce.
Także jest kilka interesujących nowości wśród dap-ów, czyli Cayin N7 oraz ibasso d320max ti na 4 kościach Rohm. Jest z czego wybierać, gdyby tak jeszcze można było wszystkiego najpierw posłuchać to byłoby super.
Panie Piotrze,
Czy w ramach ciekawości podłączył Pan pod ten wzmacniacz K1000? Jeśli nie, to czy mógłby Pan spróbować, czy też mija się to z celem?
Pozdrawiam
Myślę, że się mija, bo Susvary już prawie całkiem skończyły jego potencjał, a moje K1000 z wysokopojemnościowym kablem Entreq Olympus potrzebują jeszcze przynajmniej o jedną trzecią więcej, o ile nie dwa razy. Ale nawet spróbować nie można, bo one mają na stałe podpięty kabel zakończony głośnikowymi widełkami, a z niego przejściówki na 4-pin nie mam. (Dałoby się zrobić poprzez jakieś łączące zaciski śrubowe, no ale nie mam.)
Po przeczytaniu na spokojnie recenzji, nabrałem ochotę by go posłuchać. Dopiero teraz zauważyłem, że brak jest na pokładzie zbalansowanego 4.4 pentacon. I po co człowiek zamawiał kabel do dapa 😉
No tak, kable to wieczny problem.
Z nowych zawodników słuchawkowych do przetestowania pojawiły się ZMF Caldera. Oprócz nowych Yamach.
Na razie z nowszych dotarły do mnie tylko w otwartej wersji DCA Stealth.