Recenzja: Astell&Kern A&ultima SP2000

   Tym razem nie mogę napisać, żeśmy od dawna nie astellkernili, gdyż robiliśmy to przed chwilą. Ledwie co opisywałem najnowszy ich produkt – na poły przenośny, na poły stacjonarny odtwarzacz KANN CUBE, lecz tak się składa, że do Astella zawitało w tym roku wakacyjne wzmożenie i równocześnie z tamtym debiutuje flagowy odtwarzacz przenośny głównego nurtu – A&ultima SP2000, następca dotychczasowego SP1000. (Przy którym też trzeba baczyć na przydomek „ultima”, ponieważ są tańsze wersje).

Jak długo SP1000 był flagowy, tego nie śledziłem, ale tak ze dwa lata z grubsza chyba, jako że był następcą AK380 z połowy 2015 roku. I oczywiście przychodząc chwalił się techniczną i użytkową wyższością, i oczywiście ten teraz debiutujący też się chwali. Więc już do tego przechodzimy, ale najpierw dwie sprawy.

Pierwsza, to zastopowanie wzrostu cen. Astell&Kern SP1000 ultima kosztował i wciąż kosztuje (następcy jeszcze nie można kupić) mocno słonawe siedemnaście tysięcy, jak zawsze bez złotówki. (Ta głupota z wyskubywaniem końcówek cen tak się upowszechniła, że nawet przestała cwaniactwem drażnić.) Nowy SP2000 tyle samo będzie kosztował – nawet o tą złotówkę nie będzie droższy. Albo zatem potencjał wzrostowy cen się wyczerpał, albo mamy chwilowy zastój, spowodowany ogólnoświatowym spowolnieniem gospodarczym w oczekiwaniu wielkiego kryzysu. (Mało prawdopodobne, aby rzeczywiście nastąpił w sytuacji powszechnego oczekiwania – te rzeczy tak nie działają.)

Druga sprawa, to wciąż rosnąca nie cena ale waga. AK380 ważył 230 g, SP1000 już 387 g, a SP2000 będzie 410 g; co czyni go tylko niewiele lżejszym od dużo większego KANN CUBE z jego 493 gramami. Wzrost technicznego wyrafinowania oraz mocy wyjściowej wbudowanego wzmacniacza przekłada się zatem na coraz większą wagę – i gdzie się podziały czasy pierwszego flagowca AK100 wielkości zapalniczki i jego 122 gramów…

Od SP1000 nie będzie za to następca większy – ułamki milimetra jedynie szerszy oraz kompensująco równie znikomo cieńszy. Natomiast w środku będzie miał sporo nowszej/lepszej technologii przy powierzchowności niemalże identycznej – i teraz o tych wyglądach i nowinach.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

7 komentarzy w “Recenzja: Astell&Kern A&ultima SP2000

  1. Calluna pisze:

    W recenzji wkradła się pewną nieścisłośc. AKM 4497 ma także 32/768 kHz.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Fakt, ale na stronie dystrybutora podają w specyfikacji dla SP1000 obsługę plików do 32-bit/384kHz
      /mp3store.pl/article/59-astell-kern-aultima-sp1000-stainless-steel.8809440334926.2017470639586130800.html

      Nauczka, że wszystko trzeba samemu sprawdzać. Na szczęście gdy chodzi o porównanie brzmień, nikt mi niczym namieszać nie może.

  2. Przemysław pisze:

    Cieszę się, że ostatecznie do recenzji udało się pozyskać poprzednika. Szkoda, że za każdą poprawą osiągów nowych flagowych playerów AK idzie dość znaczny wzrost masy (na szczęście już nie ceny).

    Przyznaję, że kusi mnie ich mocna „kostka”, którą Pan ostatnio recenzował, ale brzmieniowo bliższy byłby mi SP2000. Bez jednoczesnej konfrontacji Cube’a i SP2k z moimi słuchawkami się nie obędzie (szczególnie z D8k, których mój TEAC nie jest w stanie napędzić i jakimś cudem lepiej radzi sobie z Cz1).

    Jeszcze raz dziękuję za recenzję, podjęcie starań w celu pozyskania do porównania z SP2k poprzednika SP1k i serdecznie pozdrawiam!!!

    1. Piotr Ryka pisze:

      Gdy o mnie chodzi, to sobie sprawiłbym jednak KANN CUBE. Chociaż niewykluczone, że z UT7 po kablu symetrycznym SP2000 byłby równie holograficzny. Ale ja z muzyką po świecie nie ganiam, tak więc nie jestem miarodajny. Poza tym to bardziej precyzyjne i bogatsze informacyjne granie flagowca to też oczywisty atut.

  3. 1piotr13 pisze:

    Witam
    Mam pytanie, niestety nie związane z powyższym artykułem, ale może Pan mi na nie udzieli odpowiedź. Czy generalnie, kolejność włączania (uruchamiania) poszczególnych elementów zestawu grającego ma według Pana znaczenie ? Czy np. jako pierwszy element załączamy wzmacniacz, następnie CD, czy wzmacniacz na samym końcu itd. ?

    1. Paweł pisze:

      Często w instrukcji urządzenia jest opisana sekwencja włączania / wyłączania.
      U mnie najpierw włącza się źródło i kolejne elementy a dopiero ostatnią końcówkę mocy.
      Przy końcówce dającej 400 W na kanał przy 4 omach jak z odtwarzacza SACD lampowego jakieś śmieci elektroniczne w formie sygnału pójdą na głośniki to mogłyby stanowić zagrożenie dla wysokotonowych.

  4. Sławomir S. pisze:

    Ciekawe, czym różnią się użyte w teście AK T5p od Beyerdynamic T5p v2 ? Czy tylko grafiką na muszlach?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy