Recenzja: Astell & Kern A&futura SE180

Odsłuch cd.

Uformowanie ścianek bocznych ułatwia trzymanie.

Z HEDDphone 

W zakamarkach rzeczywistości czają się diabły złośliwości. To przez nie muszę teraz ugryźć się w język. Nie kupujący T7 wcale nie popełnili błędu odnośnie wyekwipowania odtwarzacza A&futura SE180, mogą bowiem kupić HEDDphone. Te słuchawki nie generują aż tak wysokich ciśnień, nie dają też takich zejść basowych, ale słuchającemu oferują bogatszą akustyczną oprawę. Co nie zawsze się sprawdza, czasami idąc w dziwność przedobrzenia, ale z tym odtwarzaczem wypadło świetnie. Przyrost propagacyjnej swobody, więcej różnego rodzaju efektów odbiciowych, przepiękna czystość i otwartość, więcej powietrza w otoczeniu źródeł, muzyka w większych pomieszczeniach. A jednocześnie podobna jej brzmieniowa głębia, klimatycznie ściemnione światło, wybitna dźwięczność i nastrojowość – ogólnie biorąc może nawet większy krok w kierunku high-endu szczytowego. Przy tym kopnięcie basowe bardziej oparte na konturze, ale z takim rozmachem i opisową treścią, że można było bić brawo. Tym bardziej, że transparencja całkowita, aż po najdalszy horyzont, i wszystko bardziej objętościowe, a zarazem swobodne. Wokale nieco delikatniejsze, misterniejsze i oprawiane w echa, ale echa ozdobne, ciekawe. Trochę większy dystans do wykonawców, a oni przez to mniejsi i w perspektywie, wszelako czystszym powietrzem otoczeni i tacy bardziej niezwykli. Przez to na długim dystansie słuchania trochę bardziej męczący, ale w pierwszej godzinie niezwyklejsi – bardziej teatralni, ezoteryczni. Ogólnie brzmienie nie tylko bardziej echowe, ale i przenikliwsze. A mimo tego brak poczucia deficytu masy i jeszcze przyrost tajemniczości. Wszelka muzyka lubiąca akustykę w bardziej wysmakowany sposób podana, na przykład koncerty Bacha, Vivaldiego, popisy elektroniczne, awangardowy jazz.

I obsługę pokrętła.

Final D8000 PRO

Jeżeli ktoś szuka czystego realizmu, te zagrały najrealistyczniej. Blisko, namacalnie i w dobrym sensie neutralnie. Bez ocieplenia i bez chłodu; bez wydatnego pogłosu, a akustycznie. Analogicznie jak HEDDphone super czysto i super wyraźnie. Z poprawnym wypełnieniem, ale też neutralnie dobranym, i z dużym naciskiem na pietyzm, wyrafinowanie, ekstremalną precyzję rysunku i podkreślanie delikatności. Nie sam więc forsowny atak i duży wolumen potęgowy, tylko bogate wszelkie smaki.

Grały potężnie, a jednocześnie delikatnie; dynamicznie i pietystycznie; i treściwie i czule. Gdzie trzeba smukło, gdzie trzeba krzepko, i z doskonale zwartym, a jednocześnie w pełni rozciągniętym pasmem. A przede wszystkim obiektywnie, neutralnie – bez przymilania, bez łaszenia. Znakomicie także pod względem analogowym. I jak wszystkie dotychczas – z wolnością od zniekształceń. Bardzo duża odporność na nie, żadnego charkotu ani sztucznych wzbudzeń nawet na szczytowych poziomach głośności. Ultrasone operowały większymi gęstościami i wyższym ciśnieniem akustycznym, HEDDphone dźwiękiem w większych przestrzeniach i z dalszym pierwszym planem, a Final D8000 PRO poprzez przejściówkę Grado z niesymetrycznego gniazda dawały ten sam poziom jakościowy, nie potrzebując mocowego podbicia, którym nie pogardziły HEDDphone. (Choć w sumie też go nie potrzebowały.) Ich (tzn. Final) pierwszy plan był najbliższy, a echa dobrze kontrolowane, wraz z czym mało atmosfery dziwności, a dużo rzeczowego naturalizmu.

– Co wolisz, przyszły słuchaczu, to tylko twoja sprawa, a z mojej strony tyle, że Astell & Kern A&futura SE180 to DAP uniwersalny, w zależności od podpinanych słuchawek i ustawienia filtracji potrafiący utrafić w każdy gust; i zawsze na poziomie wyższym niż wszystkie od tej marki poza najwyższą serią SP2000/SP1000.                                                                                                                          

Pasowanie do różnych słuchawek należy uznać za wzorcowe.

Sennheiser HD 800

To słuchawki powstałe w czasach, gdy odtwarzacze przenośne dzisiejszego typu były dopiero w powijakach. Znającym temat nie trzeba mówić, że mają niedzisiejszą impedancję i niedzisiejszą (pomijając planarne) skuteczność. Ale to słuchawki świetnie zrobione i przez firmę będącą legendą. Zaprojektowane z myślą o brzmieniu naśladującym brzmienie kolumn, jak najbardziej pod każdym względem prawdziwym. Tu założenie to mocno wsparte kablem Tonalium, który szczególnie dużo dla nich znaczy. Grały z wyjścia Pentaconn, podobnie jak D8000 PRO neutralnie, ale cieplej. Neutralnie w bardziej przyjazny, nie tak na chłodno obiektywizujący sposób. Nie tylko poprzez to, że lekkie ocieplenie, ale też medium nie tak skrajnie przeźroczyste, zachowujące trochę naturalnej nieprzezierności i bardziej dotykowy charakter. Najwięcej też u tych słuchawek działo się w dziale pogłosowym, ponieważ jako jedyne dawały momentami mocny pogłos, a kiedy indziej żadny. Co mi się bardzo podobało, gdyż było najprawdziwsze. Pogłos u nich nie był manierą, tylko przydatnym narzędziem. Był umiejętnie porcjowany – dodany lub odjęty – by zdobić albo się nie wtrącać.

Realizm tych słuchawek był najbardziej przyjazny, najdalszy od udziwnień. Za sprawą tego, ich i Ultrasone najlepiej się słuchało na długich dystansach czasowych. Wysmakowane a niemęczące brzmienie z poczuciem dużej prawdziwości. Szczegóły wkomponowane w całość, dynamika bez rwetesu, muzyka jako melodyjna forma i pulsująca energia, a nie udziwnienia i popisy. Duże źródła, duże obszary, a całościowa postać brzmienia najbardziej zwarta i przyjazna, wolna i od sztucznych upiększeń i od zbyt obiektywizującego, technicznego podejścia. Żadnego ocieplania nad miarę, widomego łaszenia, ujmowania sztuczną słodyczą. Żadnego też wchodzenia w neutralność mogącego skutkować nudą. A ludzkie głosy – najprawdziwsze. Troszeczkę prostsze niż w high-endzie szczytowym, ale naturalnie płynące i bez niepotrzebnych ozdobników.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

3 komentarzy w “Recenzja: Astell & Kern A&futura SE180

  1. Miltoniusz pisze:

    Bardzo ciekawy test. Co do telewizorów, łatwo nie jest. Od kiedy nie ma plazm Panasonica, których też jestem miłośnikiem (i użytkownikiem) nie wiadomo co kupować. Jak już się Pan zdecyduje, świetnie byłoby przeczytać recenzję. Mam też Oleda LG – niczego nie można mu zarzucić – w zasadzie jest perfekcyjny. Ale jak wracam do plazmy – pojawia się magia. Przejście w drugą stronę jest ok – LG niczego nie brakuje. Ale powrót do plazmy – i znów cuda się dzieją. Co do A&K – szkoda że SP3000 się opóźnia. Bardzo lubię SP1000 i liczę na więcej.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Byłem zdeterminowany nabyć Panasonica JZ2000, ale ze zdumieniem dowiedziałem się z testów, że w zamian za lepsze dopasowanie gniazd do wymogów konsol (HDMI 2.1) zwężona w nim została paleta gradacji barw. Musiano usunąć najbardziej zaawansowaną wersję filtra barwnego (który odcienie potrafi mnożyć), bo gryzł się z tym HDMI 2.1. W efekcie Panasonic stracił ważny atut lepszego obrazowania, przestał tak wyraźnie górować nad konkurencją. Pozostaje w tej sytuacji zeszłoroczny HZ2000, jeszcze ten filtr mający, ale dość uważnie mu się przyjrzałem i nie byłem zadowolony. U niego także obraz jest za jaskrawy, zbyt brutalnie kontrastowy, cukierkowy, niewystarczająco plastyczny. Ogólnie znana sprawa: za mało odcieni szarości, za niska gradacja pod czernią, niewystarczająco różnorodna w efekcie także biel i co za tym idzie trójwymiarowość wszystkich obiektów wydobywana stopniowaniem barw.

      Wracając do odtwarzaczy. Prawie na pewno będzie w najbliższym czasie SP2000T, ale kiedy SP3000, tego na razie nie wiadomo. Za to dziś przyjechały Beyerdynamic T1 V3. Też długo kazały na siebie czekać, ale z innego powodu; na rynku są od pół roku, ale na pniu się wszystkie sprzedają.

  2. Piotr Ryka pisze:

    Przyjechały już dwa alternatywne przetworniki, tak więc będzie poszerzający opis. Poza tym przyjechały słuchawki Grado GH2, HiFiMAN R10 w obu wersjach i Beyerdynamic T1 V3. A słuchawkowy zalew trwa. Już w drodze na rynek nowy flagowiec Dana Clarka, już są w sprzedaży Sendy Audio PEACOCK.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy