Recenzja: Auralic Taurus PRE i monobloki Merak

Auralic_Taurus_&_Merak_04 HiFiPhilosophy   Auralic to firma chińska, założona przez mimo identycznie brzmiącego nazwiska nie będących braćmi panów Xuanqian Wang i Yuan Wang, z których pierwszy jest inżynierem elektronikiem i jednocześnie realizatorem dźwięku, a także profesjonalnym pianistą, natomiast drugi specjalistą od marketingu i technologii wysokiego poziomu. By było ciekawiej obaj panowie spotkali się po raz pierwszy na festiwalu w Berlinie i tam narodziła się w 2008 roku idea założenia firmy oferującej nową jakość w dziedzinie audio; jakość jednocześnie cenowo przystępną i technologicznie wyrafinowaną, łączącą drobiazgowy naturalizm ze światem muzycznych emocji. Podążając za tą myślą ma swych posiadaczy sprzęt Auralica przenosić do koncertowych sal, przy czym ma się to dziać bez konieczności zarządzania skomplikowanymi ustawieniami, jako że jednym z priorytetów firmy jest prostota obsługi.

Ideologia założycielska jak widać cokolwiek jest oklepana i nieco zużyta, co wcale nie musi oznaczać, że opatrzony nią sprzęt nie jest godny uwagi.

Przedwzmacniacz Auralic Taurus, do którego recenzji właśnie przystępujemy, przyjechał do mnie wraz z parą monobloków Merak, ale bez przetwornika Vega, czego trochę szkoda, bo przetwornik ów ma wyjątkowo dobrze wyglądającą specyfikację, a poza tym współpraca z własnym DAC-kiem byłaby czymś bardziej całościowym i więcej o sprzęcie mówiącym. Jest za to Taurus nie tylko przedwzmacniaczem, ale i (jak sporo przedwzmacniaczy) wzmacniaczem słuchawkowym. Można przeto badać jego właściwości nie tylko w pełnym torze głośnikowym, lecz także za pośrednictwem słuchawek, czego nie omieszkamy uczynić.

Zanim się jednak jakiekolwiek słuchawki do niego podepnie i nim pojawi się z tyłu za nim jakaś końcówka mocy, trzeba się mu uważniej przypatrzyć i przebadać, co też ten Auralic od 2008 roku zdążył nawyprawiać.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

4 komentarzy w “Recenzja: Auralic Taurus PRE i monobloki Merak

  1. Daniel napisał(a):

    Wydaje mi się że umieszczanie dwóch wyjść słuchawkowych w wzmacniaczu zakładając że brzmienie z obu dziurek jest identyczne może się przydać do bezpośredniego porównania dwóch modeli słuchawek. Z drugiej strony ciężko znaleźć dwa modele słuchawek które będą grały tak samo głośno na identycznym położeniu potencjometra a jak wiadomo często głośniejsze odbieramy jako lepsze.

  2. hifiphilosophy napisał(a):

    Możliwość podpięcia równocześnie dwóch par słuchawek do wzmacniacza jest niewątpliwie z punktu widzenia recenzenta korzystna, choć spośród przeze mnie testowanych jedynie Phasemation i Schiit Mjolnir dają na obu wyjściach identyczne brzmienia. O wiele jednak łatwiej ruszyć potencjometrem niż wpiąć i wypiąć słuchawki.

  3. Roberto napisał(a):

    Ciekawa obszerna recenzja, na początku wydawała mi się rzetelna.
    Ale wszystko legło w gruzach, gdy na koniec testu w zaletach napisano: szokujący tekst: zaleta – Wiele pozytywnych opinii..

    Co jak można tak nie dziwny tylko kretyński tekst napisać. To co urządzenie posiada poważną zaletę, bo ma napisanych kilka opinii na jego temat. Litości…

    Nawet obydwie koleżanki które skończyły niedawno polonistykę, zaczęły się śmiać i mówić że piszący kompletnie nie zna znaczenia zalety.
    Co to ma wspólnego z zaletą urządzenia ? To jest tylko subiektywna kogoś opinia na temat urządzenia. Nawet w 1% to nie jest zaleta, tylko opinia.

    Przez takie teks cała wiarygodność testu leży w gruzach. Proszę się zastanowić co myślą czytający, że opinie w sieci są bezpośrednim wpływem na gloryfikacje tego urządzenia.
    I skazują go wypisywanie zalet, bo inni tak napisali.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      A cóż to za egzegeza zalet, w dodatku w oparciu o dwie koleżanki? Oczywiście że posiadanie o sobie pozytywnych opinii jest zaletą. Kolega uważa, że nie jest?. Koleżanki nie uważały siebie za ładniejsze, kiedy ktoś o nich powiedział, że są ładne? Może im nie zależy na cudzych opiniach, ale jakoś w to nie wierzę. Zaletą urządzenia są dobre o nim opinie, oznaczające, iż wiele osób uznało je za dobre. A gdyby wiele osób uznało je za złe, byłaby to wada. Na podstawie pozytywnych opinii zostaje się prezydentem i na ich podstawie jest się postrzeganym jako dobre urządzenie. To się nazywa mieć dobrą markę, a posiadanie dobrej na pewno jest zaletą. Ci co w CV mają złe rekomendacje, raczej nie zdobędą pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy