Recenzja: Ear Stream Black Pearl

Nareszcie o samym wzmacniaczu

Ear_Stream_Black_Pearl_4  Ale my tu gadu, gadu, a przecież miało być nie o tym.

Przejdźmy zatem do rzeczy i skupmy się na właściwym przedmiocie recenzji. Majkel wymyślił mu nazwę Black Pearl i mnie się ona bardzo podoba. W istocie – wzmacniacz jest malutki i czarny, istna czarna perełka. Czarne perły, tak nawiasem, to nie jest jedynie zbitek słowny, tylko autentyczne drogocenne klejnoty wzrastające w muszlach małża Pinctada margaritifera, uważane niegdyś za symbol mądrości i łzy burzowego nieba.  W porównaniu do mojego ten majkelowy klejnocik to straszny mikrus. Dokładnie rzecz biorąc obudowa jest ta sama co we wcześniejszych Moonlightach, a na różnicę składa się inny kolor diody sygnalizującej pracę, większy zasilacz (wpinany teraz do sieci przewodem a nie nagniazdkowy) i to, że ten sam poziom głośności otrzymuje się przy mniejszym wychyleniu potencjometru. Przyłożywszy dłoń można też stwierdzić, ze Czarna Perła się trochę nagrzewa, podczas gdy Moonlight, zgodnie ze swą nazwą,  pozostaje chłodny. Tyle da się wyczytać z zewnątrz. A co w środku? W tekście załączonym przez konstruktora czytamy:

Ear_Stream_Black_Pearl_5Wzmacniacz słuchawkowy Black Pearl to połączenie maksymalizmu z minimalizmem. Maksymalizm polega tu na starannym doborze komponentów, zwłaszcza kondensatorów łączonych w bloki ze stopniowanymi pojemnościami, i w różnych technologiach wykonania. Ma to na celu skompensowanie niekorzystnych cech np. kondensatorów elektrolitycznych przy zachowaniu dobrego odtwarzania dołu pasma akustycznego. Minimalizm sprowadza się do wyeliminowania zbędnych bloków funkcjonalnych i komponentów „na wszelki wypadek” wtrąconych w tor sygnałowy. Wiadomo, że najlepszy rezystor to żaden rezystor, itd. Można by więc wymienić, czego we wzmacniaczu nie ma:

  • stabilizacji napięcia zasilania
  • elementów ograniczających pasmo od góry typu dławiki wyjściowe lub kondensatory w sprzężeniu zwrotnym
  • rezystorów na wyjściu
  • kondensatorów w wejściowym torze sygnałowym
  • DC serwa
  • symetrycznego napięcia zasilania; jest pojedyncze

Napisano tam także, że konstrukcja nawiązuje do rozwiązań telekomunikacyjnych, charakteryzujących się podwyższonymi względem normalnych wymogami technicznymi, z uwagi na konieczność maksymalnej redukcji zakłóceń przekazu.

Koniec końców jakie elektroniczne małpy robią w środku sygnał, to nie mój cyrk, o to możecie zapytać Majkela. Co zechce, to wam powie. Dla mnie ważne jest to jak gra.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

3 komentarzy w “Recenzja: Ear Stream Black Pearl

  1. Maciek napisał(a):

    Czy recenzowany wcześniej Black Cube Linear to ta sama liga wzmacniacza ? Chciałbym zmienić Lehmanna na BP lecz nie wiem czy faktycznie mogę coś zyskać ? czy zmienić tylko kierunek dźwięku .

  2. Piotr Ryka napisał(a):

    BP jest na pewno lepszy niż klon Black Cube. O oryginalnych wzmacniaczach Lehmana nie chcę się wypowiadać, bo ich nie słyszałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy