Słuchawkowe referencje A.D. 2018

JPS Labs Abyss AB-1266

Zapasy?

   Na koniec te najdroższe, najtrudniejsze do napędzenia oraz najmniej wygodne. Ale niemało dające w zamian. A przy tym brak wygody wraz ze słuchaniem znika, o mocny wzmacniacz audiofilowi nie sztuka się postarać, a pieniądz się nie liczy w pogoni za referencją. Zresztą, gdzie im tam z ceną do referencji Sennheisera albo elektrostatów HiFiMAN-a.

Więc cóż to takiego w zamian, czego inni nie mają? A proszę bardzo – żywość przestrzeni. Pod względem tym nie było dla nich konkurencji, po AKG K1000 musiałbym dopiero sięgnąć, albo flagowe Staksy. Miriady dźwiękowych pyłów, rozedrganie całego medium, poczucie u słuchacza, że dźwięk rodzi się w wirtualnym szale, w jakiejś kwantowej akustyce. Po podłączeniu do Crofta (20 Watt na kanał) zanikło wprawdzie całkiem to łopotanie membran, nie do końca kontrolowanych przez zbyt słabego Twin-Head (patrz recenzja flagowych Grado), ale i tak dźwięk był swoiście nadaktywny, wspaniale pobudzony. I z cechą u wszystkich porównywanych w wysokim stopniu obecną – że jak zacząłeś słuchać, toś przepadł, bracie, przepadł. Wzajemne zestrojenie dźwięków (owa „instrumentacja”) wraz z tych dźwięków jakością wywołujące z miejsca efekt: – Oooo! – audiofolskiego Pana Boga za nogi ja żem złapał!

Bo też i one czarusie – niezwykła czystość i przejrzystość. Pospołu z tą reaktywnością pięknie też zaznaczający się pogłos i zjawiskowe dźwięki za sprawą nadzwyczajnej dźwięczności, spajającej się z głębią i wypełnieniem. Największa żywość i aktywność w połączeniu z największym bogactwem harmonik, a szczegółowość eksponowana, tak samo jak rozdzielczość. Nie jednolitość wyrazowa zaraz na pierwsze danie, tylko dopiero gdzieś na finał, a w pierwszym rzucie wyodrębnianie i przytłaczanie kaskadą szczegółów. Potoczna mowa najbardziej bezpośrednia, otwarta i długo wybrzmiewająca; zawieszona w najbardziej aktywnej i nieograniczonej przestrzeni. I jednocześnie melodyjność poza wszelką krytyką, a nie żadne tam w detal zbroje jęki.

Efektem dźwięk całościowo najbardziej niepowszedni, w zdumienie wprawiający. Ale też najmniej tolerujący słabe czy stare nagrania. Bardzo wyraźnie zyskujący wraz z jakością źródłową, niechętny wszelkim brakom. Pod tym względem Utopie były na pierwszym miejscu, a Final oraz Grado bardzo blisko nich z tyłu, zaś Abyss czerwoną latarnią. Wrażliwe na ostrości, cienkości i sybilacje, choć ani śladu tego przy każdym dobrym nagraniu. I w zamian za tą wrażliwość dźwięk fortepianu równie wspaniały, chociaż mniej przez potęgę i kondensację, a bardziej poprzez zjawiskowo bogatą harmonię. Złożoność pod każdym klawiszem i całościowa brzmieniowa aura dające z miejsca: – Ach! I z miejsca jesteś kupiony.

Plażowanie na luksusowej plaży.

Największa także przestrzeń i największa misterność. Koronki, detale, plankton, rozwibrowanie medium… Ale wyłącznie jako ozdoba dla podstawowej melodyki, która też zjawiskowa. W sumie niemałe podobieństwo do tak samo planarnych Finali, poprzez w ten sam sposób ukazywanie dźwięków, jako mocno zróżnicowanych i rozpływających w przestrzeni. Jednak jeszcze dłużej podtrzymywanych i w tej szalejącej otoczce. A przy tym więcej słodyczy: tu bliżej im do Focali. Wszakże bez dodanego ciepła i oczywiście bez wrażenia tkwienia w ograniczanej czymś przestrzeni.

Najbardziej koloraturowe koloratury i najlepsze różnicowanie wielkości źródeł na osi bliżej-dalej. I najmocniejsze soprany, aż po granice krzykliwości, a także najsilniejsze wyodrębnianie dźwięków z tła w każdych okolicznościach. Więc do pewnego stopnie przeciwieństwo dla Grado (poza tym brakiem ocieplenia) i wraz z tym mniejsza przydatność do rocka w sensie jedności wyrazowej (aczkolwiek rock z nimi jak najbardziej). Ale najlepsze w muzyce poważnej, jako najbardziej dźwięki pieszczące i w najbogatszej ich oprawie. Pieszczące także za sprawą tego, że bas bardziej rozsmarowywany na przestrzeń aniżeli jak najniżej schodzący. Taki bez subwoofera, chociaż niski i mocny. Za to szybkość imponująca i wyraźność artykulacji, a przede wszystkim misterność zawsze w parze z melodią. Żadnego przy tym rozjaśnienia, a raczej lekkie przyciemnienie, obecne zresztą u wszystkich.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

28 komentarzy w “Słuchawkowe referencje A.D. 2018

  1. Miltoniusz pisze:

    Panie Piotrze, czy wymienione słuchawki mocno odlatują Sony MDR-Z1R?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie sądzę, by im w ogóle odlatywały. Według mnie to jedna liga, wnioskując na podstawie konfrontacji z AVS 2016 i tego co pamiętam z ich recenzji. Ale to oczywiście wypowiedź nieoficjalna, bo nie na podstawie dokładnego porównania.

      1. Miltoniusz pisze:

        Szkoda, że w tym Sony Polska tacy ludzie siedzą. Koszty dystrybucji i reklamy praktycznie żadne, pieniądze same pchają się do portfela, a oni śpią.
        Czy sądzi Pan, że są do zdobycia wiarygodne informacje, jak duży jest w Polsce rynek słuchawek w segmentach np. 3-5 tys, 5-10 tys itd? Może da się to jakoś oszacować? Porsche, Ferrari, Lamborghini, Bentley jakoś sobie w Polsce radzą. Jakoś, czyli świetnie. Ostatnio otwarto salon McLarena. A geniusze marketingu z Sony Polska myślą, że ich wypierdkowatych słuchawek za 10 tys. nikt nie kupi. Skandal, Panie.

        1. n pisze:

          To nie o to chodzi, że nikt nie kupi tylko ich nie interesuje sprzedaż 5 sztuk w naszym kraju :). Sony podobnie jak inni skupia się na Azji (głównie Chiny, Japonia) i potem USA. Słuchawki nawet zestrojone są pod jpop.

        2. Piotr Ryka pisze:

          Oszacować pewnie by się dało pytając Audiomagic, Q21 i MP3Store. Oczywiście z grubsza. Ale dużo mówi już samo to, że 80% całego wolumenu sprzedawanych słuchawek to bezprzewodowe. I może jeszcze uwaga – Final X sprzedało się w Polsce kilka sztuk, a we Francji ponad pięćdziesiąt…

          1. Piotr Ryka pisze:

            Ale Focal Utopii sprzedało się podobno dużo i większość bez odsłuchu. Magia nazwy działa.

  2. Patryk pisze:

    Panie Piotrze: Ja dodalbym jeszcze Final Audio X do najlepszej czolowki i wlasnie te sluchawki KUPIE ktoregos dnia, bo one czaruja. Zadne inne nie mialy dla mnie tego CZARU, tej muzykalnosci i zlota w sobie. Gdybym dodal te „X” do tych 4 tutaj: ktore wybralby pan dla siebie na zawsze??

    Trudne pytanie, prawda?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Tak, pytanie praktycznie niejadalne. Wszystkie wymienione reprezentują ten sam poziom i nie umiałbym wybrać. Każde by mnie zadowoliły i nie zadowoliły zarazem. Mam swoje K1000 i chciałbym mieć Orfeusza oraz R10, a także Stax SR-Omega. Ale posiadanie zbyt wielu rzeczy jest szkodliwe, więc dobrze jest jak jest.

      1. Patryk pisze:

        Tak tez myslalem, ze nie ma odpowiedzi na moje pytanie. A tak przy okazji to jaka rzecz maja dla pana Final X , ktorej nie znajdziemy w zadnych innych sluchawkach?
        Chcialbym porownac pana zdanie i ocene z moim zdaniem zwiazanym z odpowiedzia na moje zadane pytanie. Jestem bardzo ciekawy odpowiedzi.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Wyróżnikiem dla Final X jest moim zdaniem specyficzna, im tylko właściwa atmosfera muzycznego natężenia. W recenzji nazwałem to bodaj „pianą” – i jest to podobne do tego jak grają kolumny Raidho czy Avatar Audio. To coś więcej niż samo ożywanie przestrzeni; to mieszanie się przestrzeni i dźwięków. Piękna sprawa, charakterystyczna dla najwyższego mistrzostwa.

  3. Patryk pisze:

    Panie Piotrze; pieknie opisane i wlasnie z tego powodu czytam pana recenzje juz od wielu lat. Nie znam osoby, ktora potrafi opisac dzwiek takimi slowami jak pan.

    Final X opisane moimi slowami to (pozwolilem sobie na przetlumaczenie moich slow z jezyka niemieckiego na polski):

    Percepcja siły barwy i bogactwa poszczególnych tonów. Szalona dynamika w połączeniu z muzykalnością, która przytłacza, ponieważ jest tak bogata w informacje i eksplozje naturalnej i autentycznej muzyki, bliskiego kontaktu. Odbieram głos tak, jakby muzycy byli bardzo blisko przede mna, jakby śpiewali dla mnie patrzac prosto w twarz. Final X i ich dzwiek to jak prywatny koncert dla sluchacza. Cos tak pieknego to magja dzwieku.

    Nadejdzie TEN dzien na te sluchawki…..

    ….a do tej pory czaruja mnie nadal Final VI oraz Nighthawk 🙂

    1. Piotr Ryka pisze:

      Życzę więc jak najszybszego nadejścia tego dnia 🙂

  4. Alucard pisze:

    Umówiłem sie na odsłuch w którym będą brały udział Ultrasony 7, D8000, Utopie i nowe GS1000e. Prawdziwa uczta. Chciałem aby pojawiły się też PS2000e ale nie ma na to chyba szans. A więc arcyważne pytania do Ciebie Piotrze. Jako że 90% słuchanej przeze mnie muzyki to rock, jak myślisz czy te PS2000e to absolutny mus przed ostatecznym wyborem? Celuję że jeśli chodzi o rock ostateczna walka w tym porównaniu będzie między Utopiami a Ultrasone 7. No i pytanie drugie czy te dwie słuchawki Twoim zdaniem przegrywają w rocku z PS2000e?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Według dyktatu mojego gustu i w połączeniu z moimi torami Utopie przegrywają. Ultrasonów Edition 7 słuchałem tylko na ostatnim AVS i tu się nie umiem wypowiedzieć. Mając je do rocka (i nie tylko) – były genialne, ale to było dekadę temu. Do napędzenia na pewno są od PS2000e trudniejsze w sensie doboru pozostałych składników brzmienia.

  5. Patryk pisze:

    Jak mozna zmienic sobie zdjecie? (zamiast tego z glowa i sluchawkami)

    1. Piotr Ryka pisze:

      To chyba przy logowaniu jest gdzieś zakładka na fotkę avatara. Nigdy mnie to nie interesowało, szczerze mówiąc. W razie trudności z samodzielnym działaniem mogę zapytać informatyków.

  6. miroslaw frackowiak pisze:

    Super recenzja,akurat kolega chce kupic sluchawki, wlasnie takie jak tu przedstawione,czyli referencyjne,ta recenzja akurat mu pomoze.Bedziemy mieli mozlwosc tez ich posluchac, pod koniec miesiaca w Londynie, gdzie na wystawie audio sluchawki profesjonalne sa bardzo licznie reprezentowane z roznymi wzmakami.
    Tak dla ciekawosci ,ktore z tych czterech sluchawek sa najlepsze do wokalu,saksofonu,trabka,malych skladow..

    1. Piotr Ryka pisze:

      Przy dobrej jakości nagrań Final D8000 albo Abyss (te będą mniej intymne). Chyba że preferujemy brzmienie łatwiejsze a troszkę mniej realistyczne – upiększone, to Focal Utopia. Ale to także kwestia preferencji słuchacza, całego toru itd. One wszystkie do wszystkiego się nadają. Bardzo się nadają. Bo to już taki poziom, właśnie referencyjny. Więc może ktoś właśnie będzie wolał Grado, z ich pozbawionym całkowicie piskliwości i też realistycznym, tyle że mniej nieco zróżnicowanym, bardziej jednolitym brzmieniem?

  7. Grzesiek pisze:

    Może trochę nie w temacie, ale może ktoś wie co jest wart wzmacniacz słuchawkowy w Naim Uniti 2 ?
    Dziękuję

    1. Piotr Ryka pisze:

      Naimy zwykle z Naimami, więc pewnie Headline będzie odpowiedni. Ale to tak tylko zgaduję.

      1. Grzesiek pisze:

        Pytam, bo nie mogę się doszukać różnicy między dziurką w Naimie,a dziurką w telefonie. Słuchawki Nighthawk.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Nie znam Uniti2, natomiast Headline to bardzo dobry słuchawkowy wzmacniacz. Tym lepszy, im lepszy zasilacz Naima z nim pracuje.

  8. Patryk pisze:

    Posiadam wzmacniacz Headline + zasilacz Teddy Headline: „Dream Team”

  9. miroslaw frackowiak pisze:

    Piotrze wczoraj sluchalem pare swietnych sluchawek na wystawie w Londynie poszly dla przypomnienia STAX OO9 z ich firmy wznacniaczem,nastepnie najnowsze Focale,Meze,Sony MDR-Z1R itd. z roznymi wzmacniaczami.
    Najwieksza niespodzianka sluchawkowa to fantastyczne i najlepsze sluchawki firmy AUDEZE LCD -4Z szok bija wszystkie tu grajace i wszystkie jakie sluchalem w swoim zyciu…to jest takie przeskoczenie o 100% a nie 10% czy 30% nie bylo tylko GRADO PS2000e aby porownac, ale trzeba powiedziec ze w koncu uslyszalem prawdziwe sluchawki grajace a nie udajace granie.
    Podobne oczarowanie mialem tylko raz jak uslyszalem pierwszy raz K-1000.Tak ze musisz LCD-4Z przetestowac koniecznie,przed nimi przesluchslem tez wszystkie modele tej samej firmy i stare 2,3 i normalne 4 Audeze graly przy LCD-4Z jak gramofon „bambino” przy dzisiejszych gramofonach.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Po takiej rekomendacji będę próbował. Dużo jeszcze, tak nawiasem, tych referencji do przetestowania zostało – Onkyo, dwie Audio-Techniki, Meze, nowe flagowce Denona i Kennertona – i pewnie jeszcze inne.

      1. Przemysław S. pisze:

        Panie Piotrze, czy będzie się można wkrótce spodziewać recenzji LCD-4z? Jeśli rzeczywiście brzmią tak fenomenalnie i być może porównywalnie/lepiej niż Sony MDR-R10, to chyba będzie trzeba wysupłać trochę grosza póki jeszcze są. Tym bardziej, że są łatwe w napędzeniu i mój Copland 215 powinien im podołać. Miłej niedzieli życzę!!!

        1. Piotr Ryka pisze:

          Tak zaraz to tej recenzji na pewno nie będzie, ale chciałbym ją urzeczywistnić jak najszybciej. Też jestem ciekaw ich brzmienia, zwłaszcza wobec absencji na AVS. Ale to nie tylko ode mnie zależy, a wcześniej inne zobowiązania trzeba wypełnić.

  10. Andrzej Pieskorski pisze:

    Miałem okazje posłuchać d8000 wpięte do chorda dave, jak dla mnie to niesamowite słuchawki, przyznam ze zbieralem szczękę z podłogi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy