Słuchawkowe referencje A.D. 2018

Grado PS2000e

Nawet srożące się przydomkiem „Proffesional” Grado.

   Dopiero co sporządzałem ich recenzję i wyrażałem w niej obawę, że może nie nadążą z jakością względem referencyjnej bez wątpliwości ceny. Obawy się okazały zbędne, a stosunek jakości do ceny wyjątkowo nawet korzystny, jako że są z porównywanych najtańsze a ani trochę nie gorsze. W dodatku efektownie się przedstawiające i mimo sprej wagi całkiem, całkiem wygodne. Poza tym to są Grado – marka z historią i charyzmą. Ale co komuś z tej charyzmy, gdyby one nie grały. Gdyby się okazały najsłabsze. Ale się nie okazały. W recenzji bardzo chwaliłem uchwycenie tonacji i popisową muzykalność, które wprawdzie nie dały im przewagi, ale też pozwoliły bój toczyć wyrównany. I w żadnym razie nie o przetrwanie, a o palmę pierwszeństwa. Ale przejdźmy do rzeczy.

Test mowy potocznej przeszły chyba najlepiej, prezentując brzmienie głębokie, ale nie sztucznie pogłębione, i lepszą niż u D8000 ekspozycję (czytaj też kompozycję) sopranów. Przy jednoczesnym braku wrażenia, że rzecz dzieje się w pomieszczeniu, tylko neutralnie w tym względzie, że całkiem bez zwracania uwagi. U Final był lekki nacisk na otwartość; u Focali wyraźny na zamknięcie; a u PS2000e neutralność, pozwalająca o tym zapominać. Ale żeby też ktoś nie myślał, że one przez to z przestrzenią mniejszą, albo ubytkiem holografii. Nic kompletnie z tych rzeczy – przestrzeń duża i spójna, a holografia wespół z Abyss najlepsza. Doskonale pozwalająca widzieć źródła w układzie bliższe-dalsze i z dobrym tych źródeł z przestrzeni wyosobnianiem, dającym obraz figuratywny. Z tą jednak dodatkową uwagą, że związek źródeł z przestrzenią – pozostawanie w gęstym medium – najbardziej zachowany.

Plan pierwszy dalej niż u Finali i mniejsze niż u nich źródła, a sopranowe partie delikatniejsze – bardziej koronkowe, a mniej promieniujące. Przy ariach operowych ich w żadnym stopniu nie mieszające się ze średnicą soprany okazały się wydatniejsze zarówno względem  Finali jak Focali, przy brzmieniu dzwonków też bardziej dźwięcznym i bardziej trójwymiarowym. No i ta holografia, dająca pełną satysfakcję. Do tego całkowita otwartość, żadnego ocieplenia, a przestrzeń bardziej niż u słuchanych wcześniej aktywna, jednakże mniej niż u Abyss. Względem Utopii nie tylko bez dodanego ciepła, ale też z mniejszą dawką słodyczy. Cały nacisk na muzykalność i realizm, z dojmującym poczuciem tego ostatniego w intuicyjnym odbiorze. Z muzycznym dzianiem się na wielkiej, otwartej scenie, ale z dźwiękami w kontrolowany sposób wygaszanymi, a nie jak u Finali rozpraszającymi się bez ograniczeń w bezkresie. Bas bardzo nisko schodzący i w całym spektrum przestrzenny, ale w najniższych partiach nie tak rozdzielczy i nie tak dobrze kontrolowany jak u Focali. Gdy zaś chodzi o reprodukcję fortepianu – czynnik niewątpliwie jeden z kluczowych – to lepsza, bo mocniejsza i potężniejsza, niż u Finali, ale nie tak zjawiskowa jak w przypadku Utopi.

Kabelki, jak wiadomo, bywają też potrzebne i prezentują różną jakość.

I jako największy atut obok perfekcyjnego uchwycenia tonacji, piękna otwartość brzmienia. Brak wrażenia, że słuchamy poprzez słuchawki, aczkolwiek ten atrybut realizowany nieznacznie lepiej przez Final D8000 i Abyss 1266. Tym niemniej rzecz godna wyróżnienia, poprawiająca jakość odbioru. I też powiedzmy sobie, bo ktoś może czuć niepokój, że o większości normalnie branych pod uwagę atrybutów (jak wypełnienie czy szczegółowość) nie ma w ogóle co wspominać, bo rozmawiamy o słuchawkach klasy Reference, mających te atrybuty na medal. Natomiast wspomnę o tym, że światło u flagowych Grado jest bardziej pastelowe niż u flagowych Finali, a brzmienie jako całość bardziej spójne i zwarte. Dające bardziej jednolitą formę wyrazową, a mniej różnicujące brzmieniowo i pozycyjnie źródła, o ile w grę nie zaczyna wchodzić ta ich znakomita holografia. Sam więc plan pierwszy bardziej skomasowany, a plany dalsze lepiej widoczne i względem siebie rozsunięte, podczas gdy u D8000 plan pierwszy bardziej starannie rozstawiony i lepiej rozpisany na źródła, a dalsze nie tak dobrze uszeregowane i słabiej zobrazowane.

I jeszcze jeden atut godny upamiętnienia; może ze wszystkich największy? Dla mnie przynajmniej właśnie one najlepiej sprawdzały się w rocku. W dużej mierze poprzez tę jednolitość wyrazową, niczym pięść wielka bijącą, ale też dzięki najniższym, najpotężniejszym i najbardziej posępnym głosom wokalistów, oraz w tym samym stylu ukazywanym riffom gitar. Zero piskliwej cienkości, żadnego ocieplenia. Wielka dźwiękowa bryła przytłaczająca słuchacza. The Unforgiven Metalliki, Boom, Boom, Boom ZZ Top & John Lee Hookera, czy Fear of The Dark Iron Maiden – jak dla mnie bezkonkurencyjne. Rytm, groza, jazda, potęga – wszystko oddane najlepiej. Różnorodność pierwszego planu w Divertimentach Mozarta ciekawsza u Finali, a fortepian wspanialszy w Utopiach, ale rockowy szał u Grado. I nic to w sumie nowego – wiadomo, Grado do rocka. Pozostaje natomiast zagadką, jak jest możliwe, że fortepian jest potężniejszy u Utopii, a rock w prezentacji Grado?

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

35 komentarzy w “Słuchawkowe referencje A.D. 2018

  1. Miltoniusz pisze:

    Panie Piotrze, czy wymienione słuchawki mocno odlatują Sony MDR-Z1R?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie sądzę, by im w ogóle odlatywały. Według mnie to jedna liga, wnioskując na podstawie konfrontacji z AVS 2016 i tego co pamiętam z ich recenzji. Ale to oczywiście wypowiedź nieoficjalna, bo nie na podstawie dokładnego porównania.

      1. Miltoniusz pisze:

        Szkoda, że w tym Sony Polska tacy ludzie siedzą. Koszty dystrybucji i reklamy praktycznie żadne, pieniądze same pchają się do portfela, a oni śpią.
        Czy sądzi Pan, że są do zdobycia wiarygodne informacje, jak duży jest w Polsce rynek słuchawek w segmentach np. 3-5 tys, 5-10 tys itd? Może da się to jakoś oszacować? Porsche, Ferrari, Lamborghini, Bentley jakoś sobie w Polsce radzą. Jakoś, czyli świetnie. Ostatnio otwarto salon McLarena. A geniusze marketingu z Sony Polska myślą, że ich wypierdkowatych słuchawek za 10 tys. nikt nie kupi. Skandal, Panie.

        1. n pisze:

          To nie o to chodzi, że nikt nie kupi tylko ich nie interesuje sprzedaż 5 sztuk w naszym kraju :). Sony podobnie jak inni skupia się na Azji (głównie Chiny, Japonia) i potem USA. Słuchawki nawet zestrojone są pod jpop.

        2. Piotr Ryka pisze:

          Oszacować pewnie by się dało pytając Audiomagic, Q21 i MP3Store. Oczywiście z grubsza. Ale dużo mówi już samo to, że 80% całego wolumenu sprzedawanych słuchawek to bezprzewodowe. I może jeszcze uwaga – Final X sprzedało się w Polsce kilka sztuk, a we Francji ponad pięćdziesiąt…

          1. Piotr Ryka pisze:

            Ale Focal Utopii sprzedało się podobno dużo i większość bez odsłuchu. Magia nazwy działa.

  2. Patryk pisze:

    Panie Piotrze: Ja dodalbym jeszcze Final Audio X do najlepszej czolowki i wlasnie te sluchawki KUPIE ktoregos dnia, bo one czaruja. Zadne inne nie mialy dla mnie tego CZARU, tej muzykalnosci i zlota w sobie. Gdybym dodal te „X” do tych 4 tutaj: ktore wybralby pan dla siebie na zawsze??

    Trudne pytanie, prawda?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Tak, pytanie praktycznie niejadalne. Wszystkie wymienione reprezentują ten sam poziom i nie umiałbym wybrać. Każde by mnie zadowoliły i nie zadowoliły zarazem. Mam swoje K1000 i chciałbym mieć Orfeusza oraz R10, a także Stax SR-Omega. Ale posiadanie zbyt wielu rzeczy jest szkodliwe, więc dobrze jest jak jest.

      1. Patryk pisze:

        Tak tez myslalem, ze nie ma odpowiedzi na moje pytanie. A tak przy okazji to jaka rzecz maja dla pana Final X , ktorej nie znajdziemy w zadnych innych sluchawkach?
        Chcialbym porownac pana zdanie i ocene z moim zdaniem zwiazanym z odpowiedzia na moje zadane pytanie. Jestem bardzo ciekawy odpowiedzi.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Wyróżnikiem dla Final X jest moim zdaniem specyficzna, im tylko właściwa atmosfera muzycznego natężenia. W recenzji nazwałem to bodaj „pianą” – i jest to podobne do tego jak grają kolumny Raidho czy Avatar Audio. To coś więcej niż samo ożywanie przestrzeni; to mieszanie się przestrzeni i dźwięków. Piękna sprawa, charakterystyczna dla najwyższego mistrzostwa.

  3. Patryk pisze:

    Panie Piotrze; pieknie opisane i wlasnie z tego powodu czytam pana recenzje juz od wielu lat. Nie znam osoby, ktora potrafi opisac dzwiek takimi slowami jak pan.

    Final X opisane moimi slowami to (pozwolilem sobie na przetlumaczenie moich slow z jezyka niemieckiego na polski):

    Percepcja siły barwy i bogactwa poszczególnych tonów. Szalona dynamika w połączeniu z muzykalnością, która przytłacza, ponieważ jest tak bogata w informacje i eksplozje naturalnej i autentycznej muzyki, bliskiego kontaktu. Odbieram głos tak, jakby muzycy byli bardzo blisko przede mna, jakby śpiewali dla mnie patrzac prosto w twarz. Final X i ich dzwiek to jak prywatny koncert dla sluchacza. Cos tak pieknego to magja dzwieku.

    Nadejdzie TEN dzien na te sluchawki…..

    ….a do tej pory czaruja mnie nadal Final VI oraz Nighthawk 🙂

    1. Piotr Ryka pisze:

      Życzę więc jak najszybszego nadejścia tego dnia 🙂

  4. Alucard pisze:

    Umówiłem sie na odsłuch w którym będą brały udział Ultrasony 7, D8000, Utopie i nowe GS1000e. Prawdziwa uczta. Chciałem aby pojawiły się też PS2000e ale nie ma na to chyba szans. A więc arcyważne pytania do Ciebie Piotrze. Jako że 90% słuchanej przeze mnie muzyki to rock, jak myślisz czy te PS2000e to absolutny mus przed ostatecznym wyborem? Celuję że jeśli chodzi o rock ostateczna walka w tym porównaniu będzie między Utopiami a Ultrasone 7. No i pytanie drugie czy te dwie słuchawki Twoim zdaniem przegrywają w rocku z PS2000e?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Według dyktatu mojego gustu i w połączeniu z moimi torami Utopie przegrywają. Ultrasonów Edition 7 słuchałem tylko na ostatnim AVS i tu się nie umiem wypowiedzieć. Mając je do rocka (i nie tylko) – były genialne, ale to było dekadę temu. Do napędzenia na pewno są od PS2000e trudniejsze w sensie doboru pozostałych składników brzmienia.

  5. Patryk pisze:

    Jak mozna zmienic sobie zdjecie? (zamiast tego z glowa i sluchawkami)

    1. Piotr Ryka pisze:

      To chyba przy logowaniu jest gdzieś zakładka na fotkę avatara. Nigdy mnie to nie interesowało, szczerze mówiąc. W razie trudności z samodzielnym działaniem mogę zapytać informatyków.

  6. miroslaw frackowiak pisze:

    Super recenzja,akurat kolega chce kupic sluchawki, wlasnie takie jak tu przedstawione,czyli referencyjne,ta recenzja akurat mu pomoze.Bedziemy mieli mozlwosc tez ich posluchac, pod koniec miesiaca w Londynie, gdzie na wystawie audio sluchawki profesjonalne sa bardzo licznie reprezentowane z roznymi wzmakami.
    Tak dla ciekawosci ,ktore z tych czterech sluchawek sa najlepsze do wokalu,saksofonu,trabka,malych skladow..

    1. Piotr Ryka pisze:

      Przy dobrej jakości nagrań Final D8000 albo Abyss (te będą mniej intymne). Chyba że preferujemy brzmienie łatwiejsze a troszkę mniej realistyczne – upiększone, to Focal Utopia. Ale to także kwestia preferencji słuchacza, całego toru itd. One wszystkie do wszystkiego się nadają. Bardzo się nadają. Bo to już taki poziom, właśnie referencyjny. Więc może ktoś właśnie będzie wolał Grado, z ich pozbawionym całkowicie piskliwości i też realistycznym, tyle że mniej nieco zróżnicowanym, bardziej jednolitym brzmieniem?

  7. Grzesiek pisze:

    Może trochę nie w temacie, ale może ktoś wie co jest wart wzmacniacz słuchawkowy w Naim Uniti 2 ?
    Dziękuję

    1. Piotr Ryka pisze:

      Naimy zwykle z Naimami, więc pewnie Headline będzie odpowiedni. Ale to tak tylko zgaduję.

      1. Grzesiek pisze:

        Pytam, bo nie mogę się doszukać różnicy między dziurką w Naimie,a dziurką w telefonie. Słuchawki Nighthawk.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Nie znam Uniti2, natomiast Headline to bardzo dobry słuchawkowy wzmacniacz. Tym lepszy, im lepszy zasilacz Naima z nim pracuje.

  8. Patryk pisze:

    Posiadam wzmacniacz Headline + zasilacz Teddy Headline: „Dream Team”

  9. miroslaw frackowiak pisze:

    Piotrze wczoraj sluchalem pare swietnych sluchawek na wystawie w Londynie poszly dla przypomnienia STAX OO9 z ich firmy wznacniaczem,nastepnie najnowsze Focale,Meze,Sony MDR-Z1R itd. z roznymi wzmacniaczami.
    Najwieksza niespodzianka sluchawkowa to fantastyczne i najlepsze sluchawki firmy AUDEZE LCD -4Z szok bija wszystkie tu grajace i wszystkie jakie sluchalem w swoim zyciu…to jest takie przeskoczenie o 100% a nie 10% czy 30% nie bylo tylko GRADO PS2000e aby porownac, ale trzeba powiedziec ze w koncu uslyszalem prawdziwe sluchawki grajace a nie udajace granie.
    Podobne oczarowanie mialem tylko raz jak uslyszalem pierwszy raz K-1000.Tak ze musisz LCD-4Z przetestowac koniecznie,przed nimi przesluchslem tez wszystkie modele tej samej firmy i stare 2,3 i normalne 4 Audeze graly przy LCD-4Z jak gramofon „bambino” przy dzisiejszych gramofonach.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Po takiej rekomendacji będę próbował. Dużo jeszcze, tak nawiasem, tych referencji do przetestowania zostało – Onkyo, dwie Audio-Techniki, Meze, nowe flagowce Denona i Kennertona – i pewnie jeszcze inne.

      1. Przemysław S. pisze:

        Panie Piotrze, czy będzie się można wkrótce spodziewać recenzji LCD-4z? Jeśli rzeczywiście brzmią tak fenomenalnie i być może porównywalnie/lepiej niż Sony MDR-R10, to chyba będzie trzeba wysupłać trochę grosza póki jeszcze są. Tym bardziej, że są łatwe w napędzeniu i mój Copland 215 powinien im podołać. Miłej niedzieli życzę!!!

        1. Piotr Ryka pisze:

          Tak zaraz to tej recenzji na pewno nie będzie, ale chciałbym ją urzeczywistnić jak najszybciej. Też jestem ciekaw ich brzmienia, zwłaszcza wobec absencji na AVS. Ale to nie tylko ode mnie zależy, a wcześniej inne zobowiązania trzeba wypełnić.

  10. Andrzej Pieskorski pisze:

    Miałem okazje posłuchać d8000 wpięte do chorda dave, jak dla mnie to niesamowite słuchawki, przyznam ze zbieralem szczękę z podłogi…

  11. Alucard pisze:

    Tak z innej beczki… Ciężka elektronika plus takie różne nowoczesne basowe hardkory + oczywiście ten mój rock i hard rock… Jak to widzisz Piotrze? D8000 czy PS2000e? Co do D8000 jestem pewny że dają radę. A PS2000e?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Takę muzykę wolałbym na PS2000e albo Ultrasone Tribute 7 z Tonalium. Bas potężniejszy, atmosfera bardziej poważna. Ale jak D8000 dają radę, to można wybrać je, bo dźwięk na pewno mają najbardziej otwarty.

  12. Alucard pisze:

    Bas potężniejszy na PS2000 niż na D8000? O cholera, grubo… co ten John? 😉 Najpierw bezbasie w słuchawkach a teraz takie wyskoki? 225e to były lekkie słuchawki na basie tak jak GS1000e. Nowe PS500e są tylko takie akuratne jak na mój gust. Z grubej rury mi tu wyjechałeś 😀

    Ech te Tribute 7, fajne fajne ale coś mi mówiło „nie” jak słuchałem ich.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Mnie też Tribute ze zwykłym kablem by nie podeszły. Słuchałem ich wczoraj porównawczo oryginalny vs Tonalium i zasadnicza jednak różnica. PS2000e to kapitalny all-rounder. Przynajmniej moim zdaniem. Wygoda mocno średnia, ale brzmienie w punkt, że tak powiem.

  13. Alucard pisze:

    Z tą wygodą to zawsze jest kwestia przyzwyczajenia, przerabiałem to przy każdych słuchawkach, prędzej czy później (no może z głowy „nie znikną”) się przyzwyczajamy.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Niby tak, ale przejście z PS2000e na przykładowo Focal Utopia daje mocny obraz różnicy. Rozumiem rozterki przed zakupem. Sam miałbym o wiele łatwiej, mogąc bezpośrednio porównywać różne z własnym torem.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Ale i tak bym sobie te PS2000e sprawił, bo dźwięk jednak najważniejszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy