Recenzja: Xavian Madre Perla

Budowa, użyteczność i ekonomia

Dwa dęby. Może tak się powinny nazywać?

  Ma Xavian w ofercie kolumny duże, w tym topowe Quarta (40 kg/szt.; 43 tys. PLN para), ma średnie i ma małe. Te ostatnie, rzecz oczywista, są najpopularniejsze z uwagi na dostępność i łatwość zmieszczenia. Przy okazji niedawnej wizyty w Warszawie odnośnie promocyjnego pokazu firmy iFi, nawiązywałem w relacji do problemu pędzenia życia w małych klitkach. Marketingowcy iFi twierdzili, że tak jest i już będzie – życie nam zbiega w coraz mniejszych dziuplach, trzeba się z tym pogodzić. Dlatego salonowe audio także musi się skurczyć, ich zdaniem do rozmiaru dawnego tranzystorowego radiomagnetofonu z bocznymi głośnikami. Osobiście jestem przeciwny – nie znoszę małych pomieszczeń. Nie znoszę także niskich stropów, zwłaszcza takich z betonu. Bardzo nie lubię też centralnego ogrzewania, a ściślej kaloryferów osuszających powietrze, że aż po skórze gryzie. Nie potrzeba zapuszczać dźwięku w takiej klitce z betonu, sklejki i wykładzin, by odczuć zło w niej bytujące, ale coroczne wizyty na AVS dają mnogie dowody, że nawet w takich klitkach dźwięk piękny jest możliwy. W relacji z ostatniego opisywałem brzmienie niewielkich – całkiem małych, ale nie całkiem tanich – kolumn fińskiego Gradienta, które po paru adaptacjach i modyfikacjach toru zagrały ostatniego dnia wystawy bez żadnej przesady bajecznie. Był to pokój tego samego dystrybutora, który ma we Wrocławiu to Art studio i pod pieczą Xaviany; który też oferuje Luna Cable, Harmoniksa, Normę, Fidatę, Tranner & Friedl, Albedo, Thöress Puristic Apparatus. Dobrze, że jest ktoś taki, to znaczy dystrybutor z uchem. Bo niejeden o dobrym brzmieniu nie ma bladego pojęcia, po prostu handluje sprzętem wszystko mu jedno jakim, byle najlepiej dobrze znanym. Ale dajmy spokój dystrybutorom, większość się także stara, odnotuję natomiast, że pośród tej oferty włosko-czeski Xavian nie wydawał mi się największą gwiazdą. Owszem, firma dość znana, dobre robiąca głośniki, ale żeby to było aż zjawisko, to sam przynajmniej na takie od nich brzmienie nie trafiłem. Z rozpędu nieco kłamię, niesiony literacką weną, bo trzy lata bodaj temu na którymś z górnych pięter Radisson Blue Sobieski grał tor z Xavianami świetnie. U mnie też jedne grały bardzo dobrze, ale ileż to bardzo dobrze grało? Ogólnie biorąc niewielkie kolumny z przedziału pięć do piętnastu tysięcy grać muszą bardzo dobrze, inaczej rynek podziękuje. Ogólnie bowiem jakość audio poszła na szczęście w górę, być może w następstwie procesu bogacenia społeczeństw azjatyckich, które już nie przyjmują tandety.

Porzućmy jednak kwestie globalne, zarówno wielkie jak średnie, więc tylko jeszcze ze spraw ogólniejszych dorzucę, że zmieniać zdane nie jest łatwo. Podskórnie rządzą uprzedzenia i przekonania nabyte, rzadko wchodzimy w sytuację zdolną je przezwyciężać. One nam ułatwiają życie, gdyż upraszczają postrzeganie. Dzięki nim nie musimy za każdym razem do oceny przykładać całego aparatu krytycznego, tylko mówimy – „A, to te…” – i sprawę mamy z głowy. Dziać tak się może, bo przeważnie nie daje to złych następstw. Ostatecznie, jeżeli nawet jakaś marka, do której jesteśmy uprzedzeni, popełni coś wyjątkowego, to wieść o tym bez naszego wkładu się rozniesie, wymuszając rewizję, a jeśli nawet nie, to przecież od przeoczenia jakiejś świetnej aparatury audio czy marki odzieżowej nie stanie się nam krzywda. Duża część rynku pozostaje we względnej równowadze konkurujących z sobą dobrych producentów (słabsi sprzedają za to taniej), a resztą rządzą monopoliści – tak czy tak wyjdziesz na swoje w sensie nie bycia od innych nabywców gorszym. Z uwagą czy bez uwagi staniesz się posiadaczem dóbr nie odbiegających od dobrej średniej, chyba że będziesz miał pecha i wdepniesz w tak zwane gie…

Dwa głośniki AudioBarletta i szczelinowy bass-refleks.

Czy zatem warto się starać i przykładać uwagę do, przykładowo, kolumn z najpopularniejszego przedziału?  O tym zaraz się przekonamy, poczynając od uwag o konstrukcji.

Kolumny Xavian Madre Perla to prawie że „ołówki”. Na rynku są wprawdzie jeszcze smuklejsze (na przykład od całkowicie już włoskiego Diapasona), lecz te też są niemało smukłe. Przy wysokości prawie metra front ma zaledwie dziewiętnaście centymetrów na szerokość, więc się duży głośnik nie zmieści. Zwłaszcza, że nie ma też i dużej głębokości, jak na przykład u szwajcarskiego Boenicke, więc też woofera na ściance bocznej.

Odnośnie tego wąskiego kształtu trzeba dorzucić dwie sprawy. Pierwsza to korpus z litego dębu mozaikowego, czyli łączonych na zakładkę grubych klepek dębowych. W efekcie ten korpus bardzo sztywny i z surowca o dużej gęstości; na dodatek naturalnego, co daje plus na zewnątrz i daje plusa od środka. Na zewnątrz, bo świetnie się prezentują te obudowy lito-drewniane, w samej zaś tych obudów substancji pracuje właśnie drewno, a nie sklejka – co dużo lepsze jest akustycznie. Ale że przy okazji droższe (jak zwykle bywa z dobrami), obudowy z litego drzewa są przywilejem kolumn drogich, czyli mamy wyjątek. Druga sprawa, to tego drewna wykończenie. Nie dość, że na płaszczyznach bocznych świetne, to jeszcze eleganckie na zwieńczeniu, z zaokrągleniami we wszystkich narożach. To ma swój oczywisty walor estetyczny, bo widać znawstwo i zadbanie, ale ma też i efekt brzmieniowy – dźwięk lepiej się rozprasza. Dochodzi do tego sprawa trzecia – kolumny sporo ważą. Mimo niewielkiej kubatury (czy, jak niektórzy wolą mawiać, litrażu) każda waży aż osiemnaście kilo. Nie tylko za sprawą lito-drewnianej obudowy, ale też wewnętrznego dociążenia z kwarcu – maestro Barletta odsłuchowo przebadał, przy jakim ciężarze obudowy dźwięk zjawia się najlepszy. Podstawa to cokoły wychodzące nieznacznie za obrys drewna z osadzeniem na dołączonych kolcach i odnośnych podkładkach. Daje to dodatkowe dwa centymetry wzrostu, więc okrągłego metra jesteśmy blisko, a duża waga własna zapewnia mocne osadzenie.

Samych głośników AudioBarletta nie wyróżnia szczególny wygląd: szerokopasmowy ma gładką membranę propylenową średnicy ø 150 mm (oczywiście z centralnym przetłoczeniem) i osadzenie w odlewanym koszu, a wysokotonowy to miękka kopułka ø 26 mm, ale osadzona wewnątrz dużej oprawy, znamionującej kombinowanie. Xavian jednak szczegółów kombinacji nie zdradza, niczym szczególnym się nie chwali. Podkreśla jedynie fakt, że szczelinowy, umieszczony tuż poniżej głośników bass-refleks jest skierowany do przodu, co ma ułatwiać ustawienie, bo można pod samą ścianę, dźwięk propaguje tylko do przodu. Też mowa przy okazji o tym, że ten bass refleks starannie opracowano – jest wytłumiony akustycznie i dźwięk pozyskuje dwustrefowo. Natomiast o głośnikach jedynie tego się dowiadujemy, jakie mają wymiary i że są AudioBarletty.

Dowiadujemy się też, już nie bezpośrednio w odniesieniu do nich, że zwrotnica to kondensatory Mundorfa, cewki czysto miedziane oraz markowe rezystory, a punkt podziału tej zwrotnicy to równiutkie trzy kilogramy herców. Z tyłu jedna para złoconych zacisków o masywnej konstrukcji i na szczęście dużych otworach w trzpieniach, dzięki czemu nawet grube końcówki głośnikowego kabla nie przysporzą problemu.

W każdym wypadku dąb, ale różny kolorystycznie.

Głośniki dostajemy profesjonalnie zapakowane w kartony z piankowymi profilami, a możliwość dostania i wypakowania kosztować będzie szczęśliwego nabywcę jedenaście tysięcy złotych bez na pociechę dziesiątaka.  Do wyboru są cztery wykończenia bez różnicy cenowej: ciągle pozostająca w modzie fortepianowa biel, zawsze pozostająca w modzie fortepianowa czerń oraz dwa odcienie dębiny – dąb jasny i dąb ciemny.

 

 

 

 

 

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

5 komentarzy w “Recenzja: Xavian Madre Perla

  1. akbar pisze:

    Gdyby miał Pan porównać te zestawy z JWS ifaisteo, jakie byłyby ich wyróżniki? Co byłoby istotą ich grania?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Podobne brzmienia, ale po czterech latach i setkach w międzyczasie odsłuchów nie odtworzę sobie na tyle dokładnie brzmienia Ifaistejo, żeby sensownie móc porównywać.

  2. Adam pisze:

    Słuchałem w Sopocie. Potwierdzam wszystko co napisane w recenzji. Świetne, barwne, swobodne, szczegółowe granie. Wielka przyjemność ze słuchania. Polecam.

  3. Mariusz pisze:

    Witam pokoj 20m2 Xavian Madre Perla czy Stella,ktore by Pan wybral.Wzmacniacz Line Magnetic lm219ia.
    Moze jakies inne propozycje.

  4. Piotr Ryka pisze:

    Xavian Madre Perla. Łatwiejsze do ustawienia i napędzenia, odrobinę lepiej odnajdują się w mniejszych pomieszczeniach. Wyższa półka to dopiero dwa i pół raza droższe Diapason.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy