Recenzja: Struss® Classic

    Sporo lat temu, osiem dokładnie, opisywałem wzmacniacz Struss R-150 – i wtedy sprawa jego nazwy była oczywista. Dzisiaj już nie jest. Teraz mamy dwie firmy z nazwiskiem Struss w tytule – starszą Struss Audio, od której był ten wzmacniacz; nowszą po prostu Struss®, od której te głośniki. Pierwsza pozostaje własnością ojca – Zdzisława Strussa, druga należy do syna, Jacka Strussa. Rzecz jasna historycznie, poprzez rodzinę, coś je łączy, ale jako podmioty gospodarcze i dostawcy rynkowi są całkowicie odrębne. Pierwsza produkuje wzmacniacze, druga kolumny i kable. Co nie oznacza, że jako nowsza debiutuje albo jest stosunkowo nowa; konstruktor Jacek Struss projektuje kolumny od bardzo dawna, tyle że wcześniej dla innych marek oraz sprzedawał swoje produkty pod markami Marcus Audio i REBEL. To Marcus jednak się zwinęło, a REBEL sprzedał wspólnikowi i wystartował z własną marką Struss®. Słusznie skądinąd, bo zamieszanie z podwojeniem firm sygnowanych nazwiskiem Struss nie jest duże – każda oferuje nam co innego, nie ma problemu z rozróżnieniem.

Jako syn inżyniera Zdzisława, od zawsze zajmującego się elektroniką audio, musiał Jacek Struss junior (rocznik 1973) też od początku bytować w tym elektroniczno-audialnym środowisku, potem zdobył wykształcenie techniczne i oczywiście został elektronikiem. Czas jakiś zajmował się czymś innym, obracał w branży reklamowej, ale znudzony jej banalnością w 2009 roku nawiązał współpracę z ojcem, ta elektronika na niego czekała. Rodzinna współpraca nie pociągnęła jednak długo, trwała zaledwie dwa lata – panowie się nie dogadywali. Konflikt narastał wokół tego, jak przeprowadzać rozwój firmy, do jakiego sektora odbiorców na początku się zwracać. Ojciec chciał, aby to był high-end, syn uważał, że droga do sukcesu wiedzie przez niższe sektory rynku. Motywując to faktem, że bardzo drogi wzmacniacz mało wypromowanej firmy sprzedawał się będzie w ilościach śladowych, najwyżej kilku sztuk rocznie. Nie tędy droga do sukcesu: trzeba najpierw wyprodukować świetny wzmacniacz tani, który się szerokiemu gronu sprzeda, o którym stanie się głośno. Ale ojciec nie chciał się zniżać na poziom szerokiej komercji, panowie się rozstali. Pan Jacek założył najpierw wspomnianą firmę Marcus Audio, potem to była firma REBEL, od 2019 to już firma Struss®. Dwie pierwsze nie były tylko jego, znaczone wspólnikami, dopiero ostatnie cała własna. Oferuje kolumny i okablowanie zgodnie z przepisem swego właściciela na zdobywanie rynku – jedne i drugie tanie. Odnośnie kabli takie tanie, że aż się nie chce wierzyć; odnośnie kolumn też nie jest drogo – recenzowane monitory podstawkowe Struss® Classic kosztują 5990 PLN za parę (bez podstawek, których producent jeszcze nie oferuje).

Nie są to przy tym monitory takie od podstaw nowe, raczej daleko idące udoskonalenie modelu REBEL Sentiment 10. (O szczegółach za chwilę.) Także projektu Jacka Strussa, który zachował do nich autorskie prawa, a przy okazji przypomnijmy, że nie była to konstrukcja przeszła bez echa, tylko rynkowo popularna, bardzo wysoko oceniana i nagradzana. Przy tym wyraźnie droższa, bo kosztująca 9600 PLN, co nie przeszkodziło jej konstruktorowi po przejściu na całkowicie własny biznes udoskonalić jej dowartościująco, mimo o tyle niższej ceny. Przypatrzmy się konkretom.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

1 komentarz w “Recenzja: Struss® Classic

  1. miroslaw frackowiak pisze:

    Swietne sa… potwierdzam, sluchalem te monitory,bylem pod wrazeniem,brac,kupowac i sluchac…cena fantastyczna…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy