Recenzja: SAEQ PDA-1b

      Wzmacniacz przyjechał z zapowiedzią czegoś nadzwyczajnego. Nic o nim nie wiedziałem, niczego zawczasu nie sprawdziłem, na co dzień co innego mnie zajmuje niż lista producentów audio i czytanie opinii o nich. Wypakowuję – i zdziwienie, a zarazem rozczarowanie. Przecież ja te wzmacniacze znam, to te sygnowane przez RAAL. Podczas sprawdzania okazało się, że SAEQ rozwija się do Serbian Audio EQipment (kiedyś z kropkami S.A.EQ.) i momentalnie jasnym stało, że to efekt kooperacji w ramach serbskiego sąsiedztwa. RAAL poprosiło SAEQ o stworzenie specjalnych wzmacniaczy dla ich innowacyjnych słuchawek wstęgowych, tak samo jak kiedyś JPS Labs® poprosiło Wells Audio w ramach kalifornijskiej współpracy o super mocny wzmacniacz dla ich nowego wzoru planarów ABYSS 1266. Ale czemu rozczarowanie? Ano z tej mianowicie racji, że te innowacyjne RAAL requisite SR-1b[1] wyraźnie lepiej grały z innymi wzmacniaczami niż własne. Dwa takie własne były oferowane i obydwa z nimi dostałem, lampowy (znacznie droższy) to jeszcze jako tako, tranzystorowy nawet nie zaistniał w recenzji, bo bym mu musiał zrobić zazi. A właśnie ten tu teraz bardzo podobny do tamtego, a równocześnie w telefonie peany i ho-ho, co też to będzie, pan będziesz zaskoczony. Przysyłający już słuchali tego i innych firmy, a ten, powiedzmy to od razu, przy cenie 3300 EUR należy do najtańszych w ofercie – szczytowe to tak będzie ze dwa do trzech razy tyle.    

      Na kanwie cen dywagacja krótka, że trzy trzysta byłoby jeszcze znośne, gdyby nie to, że Serbia nie należy do szczęsnych krain UE, dochodzi zatem VAT. Najniższy VAT w unijnym grajdołku ma tyciuteńki Luksemburg, tam ledwie 17%; biedaków z mikro księstwa na wyższe opłaty nie stać. – A my płacimy wielkopańskie całe sześć procent wyżej, w efekcie dostajemy w naszym wzmacniaczowym wypadku z górą cztery tysiące eur. Najpewniej dochodzą jeszcze jakieś cła i inne opłaty, pomimo obniżenia marży robi się tak mniej więcej 17 tys. złotych. A to już mało nie jest, aczkolwiek wciąż nie bardzo dużo; wzmacniaczy słuchawkowych kosztujących więcej i dużo więcej mamy szeroki wybór. Spośród nich większość lampowa, tranzystorowych dużo nie ma, tym niemniej są też takie – jest Mytek Manhattan i Enleum, jest Chord i T+A, są Niimbus, Matrix i Fidelice by Rupert Neve, a przede wszystkim na samym szczycie MSB, dCS i Wells Audio Headtrip. Tyle że większość zaopatrzono we wbudowane przetworniki, takie szacuje się inaczej.

      Suma summarum tytułowy nie jest tanim wzmacniaczem, ale też i nie bardzo drogim, za to wzmacniaczem tranzystorowym pozbawionym wbudowanego DAC. Co oznacza kręcenie nosem przez entuzjastów konstrukcji lampowych, jak również polujących na wbudowany przetwornik, lecz z drugiej strony dobre rzeczy: w lecie nie będzie prażył i prądu weźmie garstkę, a przetwornik można mu dobrać wedle własnego uznania. Z tym że, co warto wiedzieć, producent poleca w znośnej cenie $1200 własny DAC pod nazwą Pandora, można więc kompletować zestaw także w ramach rodziny.

     Spójrzmy w dossier firmowe. SAEQ pisze o sobie, że formowało się w Jugosławii, kraju odciętym od świata nie aż do tego stopnia jak reszta demoludów, ale jednak odciętym. Po upadku reżimu Tito Jugosławia zmieniła się w Serbię, otwartość jeszcze wzrosła, lecz wciąż nie była całkowita; bariery komunikacyjne i celne utrudniały działanie. A to przecież naonczas – od końca lat 60-tych po koniec 80-tych – mieliśmy do czynienia z rozkwitem i krzepnięciem dynamizującej się branży audio, jej wyjściem na szeroki świat. SAEQ działało już wtedy, specjalizując się w tranzystorach, ale zarazem specyficznie, bo nie z naciskiem na krzemowe. Preferowało wcześniejsze – lepsze dla dźwięku, acz nieporównanie trudniejsze dla produkcji masowej, stopowe tranzystory germanowe, opracowane i wdrożone przez GE i RCA pod datą 1951.   

     German był zatem wunderwaffe serbskiego producenta, zapewniając pod wieloma względami szlachetniejsze i powabniejsze brzmienie nie tylko od powstającego na bazie rozwiązań krzemowych, ale nawet od lamp.

    Wszystko to są wspomnienia Dragana Domanovica, spiritus movens przedsięwzięcia, który we współpracy z innymi doszedł do dziś cenionej marki SAEQ. Marka jakiś czas temu zaczęła pokazywać się w Monachium i w skutek spopularyzowała; słuchający wzmacniaczy SAEQ byli pod dużym wrażeniem. Efektem szereg zamówień i recenzji oraz wymian zdań na światowym forum Head-fi, pośrednio też ta pisanina.

      Zanim badawczym spojrzeniem obrzucę powierzchowność oraz badawczym uchem posprawdzam możliwości, zawczasu powezmę uwagę, aby się nie zniechęcać tymi przypiskami o RAAL, bowiem poniechać ten wzmacniacz to zrobić sobie krzywdę. Nie, żeby on był koniecznie taki, że innych już nie warto, ale kto wie, kto wie… Tak czy tak warto poznać. A ta porażka z RAAL wynikła ponoć z tego, że Dragana Domanovic nie stroił tamtego brzmienia, wyłącznie dał aparaturę.

 

[1] Wcześniejsze 1a nie miały dedykowanych wzmacniaczy, sam moduł dopasowujący do głośnikowych z przedziału 25 – 500 W.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

15 komentarzy w “Recenzja: SAEQ PDA-1b

  1. Sławek pisze:

    3300 € a 17 000 PLN to coś tu nie tenteges, 1 € musiałoby być po ponad 5 zł a tymczasem średni kurs to 4,2563 PLN za €…

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Ale jak napisałem: dochodzi VAT, cło i inne opłaty, bo Serbia nie jest w UE. Sprzedawca coś nadmieniał, że może trochę spuścić, ale to tak nieoficjalnie.

  2. Mariusz pisze:

    Jaki sklep w Pl sprzedaje ten wzmacniacz?

    1. Audeos pisze:

      Wkrótce PDA-1b (i inne modele SAEQ-a) powinny pojawić się w naszym sklepie online.

  3. Maciej Kowalczyk pisze:

    Nighthawk pod koniec dostępności był oferowany za 1250 PLN. To dowód na to, że w dzisiejszym świecie świetny produkt, choć staromodny w oczach masowego nabywcy jest niewiele warty. Dal mnie dobrze, dla świata źle. Mimo upływu lat, świetne słuchawki.

    1. Piotr+Ryka pisze:

      To był produkt wyjątkowy, podobnie jak siostrzane NightOwl. Chętnie bym się dowiedział z miarodajnego źródła, dlaczego zaprzestano produkcji.

  4. Krzysztof pisze:

    Panie Piotrze, jak porównałby Pan dźwięk PDA-1b w odniesieniu do Niimbus US4?

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Ciemniejszy, gęstszy, bardziej basowy, nie tak odnośnie pasma wyważony. Starszy Niimbus bardziej mi się od nowszego podobał, miał więcej tego czegoś, co określamy muzyczną magią. Z tym że ten Niimbus od SAEQ nie był tak całościowo gorszy, w pewnych aspektach pewnie lepszy, ale za dawno go słuchałem, żeby móc starannie porównać.

      1. Piotr+Ryka pisze:

        Tytułem uszczegółowienia. Bardzo podobał mi się zrecenzowany tu kiedyś Niimbus US4+, mniej jego następca US5, którego nie zrecenzowałem. Na moje odnośnie niego uwagi krytyczne zostałem poinformowany, że ostateczna wersja US5 będzie doskonalsza, coś tam ma jeszcze być zmienione, sprawa nie miała dalszego ciągu, o który sam też nie zabiegałem. Natomiast Niimbus US4+ podobał mi się ogromnie, z przykrością go odsyłałem i długo czułem nieobecność. Nie grał w stylu lampowym, był zatem inny niż SAEQ (co oczywiście jest umowne, ale do wyłapania); stylistycznie był takim jednym z najlepszych tranzystorów (aczkolwiek słabszym całościowo od Headtripa), a ten tranzystorowy styl też potrafi do mnie przemawiać. Szybkość, dynamika, wyważenie, maksymalna uwaga odnośnie wyłapania szczegółów, czystość medium i poprzez nie bliski kontakt z doskonale widocznymi wykonawcami, natomiast mniej czarowania ciepłem, światłocieniem, biologicznością.

        1. Krzysztof pisze:

          Dziękuje bardzo.

  5. Piotr+Ryka pisze:

    Przyjechał Astell&Kern SP4000, ktoś zdaje się o niego pytał. No to będzie recenzja.

  6. Piotr pisze:

    Panie Piotrze,jak wypada SAEQ PDA-1b w porównaniu do nieobecnego już w sprzedaży Trilogy 933?

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Ma bardziej analogowe, gęste i ciemniejsze brzmienie. Ale klasa jakościowa chyba ta sama. (Za dawno tego Trilogy słuchałem.) Przesiadka niekonieczna, o ile ten Trilogy dobrze posadowiony w torze. Na pewno nie bez odsłuchu.

      1. Piotr pisze:

        Dziękuję bardzo za odpowiedź.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© HiFi Philosophy