Zbierając do podsumowania
Trochę szkoda, że SAEQ PDA-1b nie jest oferowany w cenie dziesięciu, dwunastu tysięcy, ale na całe szczęście nie czterdziestu. A mógłby – zadbany dobrym źródłem via dobre okablowanie i z pasującymi słuchawkami (a wszystkie, okazało się, pasują) podaje dźwięk rasowy, a nawet mało powiedziane – daje radę słuchacza wchłonąć i całego zachwycić. Skonfrontowany z jak on tranzystorowym Phasemation (podobnie mocnym, ale gabarytowo wielokroć mniejszym) okazał się oferować ciemniejsze, masywniejsze, bardziej na bas ukierunkowane brzmienie, w efekcie podobniejsze do lampowego w sensie intrygującej lampowości. Akcent basowy niewątpliwie tym, co ułatwia współpracę, strzegąc przed pojawianiem się drażniących sopranów, co w tym wypadku nie oznacza sopranowego deficytu – soprany w pełnym rozwinięciu, a tylko brzmienie trójwymiarowe i ciemniejsze, jak również, by tak rzec, syte basem. Syte basem i w związku z tym przy pozwalających na to słuchawkach (szczególnie takich jak NightHawk, Ultrasone, Susvary, Valkyrie) dające ponadprzeciętne przeżycia basowe w oprawie wszechobecności trzeciego wymiaru.
Soprany popisują się analogową elegancją w ozdobie światłocienia, bas darzy niesamowitą mocą i kubaturą instrumentów, najlepsze jednak co pomiędzy. Tam zjawiają się żywi ludzie, z którymi bezpośredni kontakt. By móc smakować tego także przy komputerze zripowałem niedawno wydaną płytę SACD „Demarczyk śpiewa Koniecznego” i wędrując poprzez nagrania przypominałem sobie jej koncerty z najlepszych czasów, na których miałem szczęście bywać. Tak, można się wżywać w rzeczywistość nagraniową, całemu jej oddawać. Jaka szkoda, że z tej samej sceny krakowskiego Starego Teatru nie ma nagrania „Biesów” Dostojewskiego z Nowickim i Pszoniakiem, nie ma też „Emigrantów” Mrożka ze Stuhrem i Bińczyckim. (Wg mnie „Dziady” Mickiewicza w realizacji Swinarskiego to spektakl przereklamowany, tyle że ważny politycznie.)
Lampy bez lamp – ciepło ich i fizjologiczność bez grzania pomieszczenia – analogowość i czar via niezwykłe tranzystory germanowe. Zostaje zarekomendować i czekać na konstrukcje droższe; naprawdę jestem ciekaw, co mogą jeszcze dodać.
W punktach
Zalety
- Tranzystory pracujące jak lampy.
- Tak bez ograniczeń mocowych, czyli jak 300B.
- Ciemna i gęsta szata brzmienia.
- Zarazem transparentna i rozdzielcza.
- Lecz niekoniecznie musi być taka aż do samego końca, wzmacniacz w pewnym zakresie pozostaje podatny na wpływy otoczenia.
- Dojmujący realizm.
- Pełny zakres szczegółowości.
- Tonalność lekko schylona ku dołowi poprawia samopoczucie, ułatwia odbiór i dociąża brzmienie.
- Kto lubi potężny bas – dostanie, kto wyśrubowane soprany – też znajdzie, ale największe łowy pomiędzy – tam żywi, całkiem żywi ludzie.
- Kompletne brzmienie w cenie nie zdejmującej spodni przez głowę.
- Relatywna taniość użytkowania. (A przy okazji nie grzeje.)
- Napędzi każde słuchawki i do wszelkich pasuje. (Stopniowanie mocy.)
- Rasowy potencjometr krokowy.
- Te tranzystory germanowe to coś naprawdę nadprzeciętnego.
- Aż cztery wyjścia słuchawkowe, w tym dwa symetryczne.
- Wszystkie można obciążać naraz.
- Złącza XLR i RCA, a więc kompatybilność nie stanowi problemu.
- Może to nie jest szczególnie ważne, ale pasuje do trzech napięć.
- Wąska, głęboka obudowa ułatwia znalezienie miejsca.
- Brzmieniowy styl ułatwia współpracę z plikowymi źródłami, pozwalając też tolerować te niekoniecznie najlepsze.
- Znany i ceniony producent o bardzo długim stażu.
- Z Serbii, audiofilskiego zagłębia.
- Sprawdzona polska dystrybucja.
- Wyróżnienie „RYKA Approved”.
Wady i zastrzeżenia
- Nie dla lubiących jasne, smukłe brzmienie kładące nacisk na delikatność.
- Czerwono podświetlony włącznik umieszczony na przednim panelu niektórych może drażnić. (Na przykład mnie.)
- Najlepiej aby cały czas, albo na długo przed, pozostawał włączony, bo dosyć długo dochodzi do całkowitej formy.
- Zważywszy na najniższą pozycję w ofercie, tanio tym bardziej nie jest.
Dane techniczne
- Typ urządzenia: tranzystorowy wzmacniacz słuchawkowy na tranzystorach germanowych (bez przetwornika)
- Stopień wyjściowy: dyskretny z podwójnym sprzężeniem
- Potencjometr: 24-krokowy
- Obsługiwana impedancja słuchawek: 2 – 600 Ω
- Moc wyjściowa: 2 x 10W/8Ω; 2 x 5W/16Ω; 2 x 2,5W/32Ω, 2 x 1,25W/64Ω; 2 x 0,6W/120Ω; 2 x 0,3W/300Ω; 2 x 0,15W/600 Ω
- Pasmo przenoszenia: 15 Hz – 500 kHz
- Zniekształcenia: < 0,3% przy 1kHz
- S/N: > 95 dB
- Impedancja wejściowa: 40 kΩ
- Wejścia: 1 x RCA; 1 x XLR
- Wyjścia: 2 x 4-pin; 2 x 6.3 mm stereo jack; 1 x stereo jack 4 mm głośnikowy
- Maksymalny pobór energii: 50 W aktywnie, 15 W w spoczynku (nie ma trybu oczekiwania)
- Obsługiwane napięcia: 115 i 230 V, opcjonalnie 100 V
- Wymiary: 218 szer. x 320 gł. x 90 mm wys.
- Waga: 5,3 kg
Cena: 17 000 PLN
System
- Źródła: PC z przetwornikiem Phasemation HD-7A, Cairn Soft Fog V2
- Wzmacniacze słuchawkowe: ASL Twin-Head Mark III, Divaldi AMP 05, Feliks Audio Envy Performance, Phasemation EPA-007, SAEQ PDA-1b.
- Słuchawki: Abyss Diana DZ (kabel JPS Labs Superconductor HP), AudioQuest NightHawk (kabel FAW Hybrid), Dan Clark Audio STEALTH (kabel Tonalium-Metrum Lab), Final D8000 PRO Da Capo, HiFiMAN Susvara Unveiled (kabel Tonalium-Metrum Lab), Sennheiser HD 600, Spirit Torino Valkyria. Ultrasone Tribute 7 (kabel Tonalium-Metrum Lab).
- Interkonekty: Kondo Theme Ls-41 RR, Next Level-tech ETHER, Sulek RED, Tellurium Q Black Diamond
- Kable zasilające: Acoustic Zen Gargantua II, Harmonix X-DC350M2R, Illuminati Power Reference One, Sulek 9×9 Power
- Listwa: Sulek Edia
- Filtr prądowy: Echo Sound Power Guardian
- Kondycjoner masy: QAR-S15
- Stolik: Rogoz Audio 6RP2/BBS
- Podkładki pod sprzęt: Avatar Audio Nr1, Solid Tech „Disc of Silence”














3300 € a 17 000 PLN to coś tu nie tenteges, 1 € musiałoby być po ponad 5 zł a tymczasem średni kurs to 4,2563 PLN za €…
Ale jak napisałem: dochodzi VAT, cło i inne opłaty, bo Serbia nie jest w UE. Sprzedawca coś nadmieniał, że może trochę spuścić, ale to tak nieoficjalnie.
Jaki sklep w Pl sprzedaje ten wzmacniacz?
Audeos: https://audeos.pl/pl/c/Wzmacniacze-sluchawkowe/94/1/default/4
Wkrótce PDA-1b (i inne modele SAEQ-a) powinny pojawić się w naszym sklepie online.
Nighthawk pod koniec dostępności był oferowany za 1250 PLN. To dowód na to, że w dzisiejszym świecie świetny produkt, choć staromodny w oczach masowego nabywcy jest niewiele warty. Dal mnie dobrze, dla świata źle. Mimo upływu lat, świetne słuchawki.
To był produkt wyjątkowy, podobnie jak siostrzane NightOwl. Chętnie bym się dowiedział z miarodajnego źródła, dlaczego zaprzestano produkcji.
Panie Piotrze, jak porównałby Pan dźwięk PDA-1b w odniesieniu do Niimbus US4?
Ciemniejszy, gęstszy, bardziej basowy, nie tak odnośnie pasma wyważony. Starszy Niimbus bardziej mi się od nowszego podobał, miał więcej tego czegoś, co określamy muzyczną magią. Z tym że ten Niimbus od SAEQ nie był tak całościowo gorszy, w pewnych aspektach pewnie lepszy, ale za dawno go słuchałem, żeby móc starannie porównać.
Tytułem uszczegółowienia. Bardzo podobał mi się zrecenzowany tu kiedyś Niimbus US4+, mniej jego następca US5, którego nie zrecenzowałem. Na moje odnośnie niego uwagi krytyczne zostałem poinformowany, że ostateczna wersja US5 będzie doskonalsza, coś tam ma jeszcze być zmienione, sprawa nie miała dalszego ciągu, o który sam też nie zabiegałem. Natomiast Niimbus US4+ podobał mi się ogromnie, z przykrością go odsyłałem i długo czułem nieobecność. Nie grał w stylu lampowym, był zatem inny niż SAEQ (co oczywiście jest umowne, ale do wyłapania); stylistycznie był takim jednym z najlepszych tranzystorów (aczkolwiek słabszym całościowo od Headtripa), a ten tranzystorowy styl też potrafi do mnie przemawiać. Szybkość, dynamika, wyważenie, maksymalna uwaga odnośnie wyłapania szczegółów, czystość medium i poprzez nie bliski kontakt z doskonale widocznymi wykonawcami, natomiast mniej czarowania ciepłem, światłocieniem, biologicznością.
Dziękuje bardzo.
Przyjechał Astell&Kern SP4000, ktoś zdaje się o niego pytał. No to będzie recenzja.
Panie Piotrze,jak wypada SAEQ PDA-1b w porównaniu do nieobecnego już w sprzedaży Trilogy 933?
Ma bardziej analogowe, gęste i ciemniejsze brzmienie. Ale klasa jakościowa chyba ta sama. (Za dawno tego Trilogy słuchałem.) Przesiadka niekonieczna, o ile ten Trilogy dobrze posadowiony w torze. Na pewno nie bez odsłuchu.
Dziękuję bardzo za odpowiedź.