Recenzja: RME ADI-2 DAC FS

Budowa

Już opakowanie jest efektowne.

   Wasze szczęście będzie ważyło równy kilogram. Za upadającej komuny mogło takie szczęście przybierać postać kilograma cukru, flaszki wódki, albo dowolnej pary pasujących rozmiarem butów (też były na kartki), a teraz może to być kilogram elektroniki, ćwierć kilo smartfona, albo półtorej tony samochodu. Czasy na szczęście się zmieniły. Zmieniły także tym, że niemiecka elektronika wysokiej klasy może być teraz tania, co kiedyś było nie do pomyślenia.

Ale gadam i gadam, a konkrety czekają. Ten wasz szczęśliwy kilogram to czarne pudełko z cienkiej blachy aluminiowej na ładny mat anodyzowanej. Stojące na dających przyjemne odczucia wzrokowe solidnych, szerokich nóżkach o srebrnych rantach i mające jeszcze przyjemniejszy w odbiorze wysokiej rozdzielczości spory kolorowy wyświetlacz LCD. Na którym wyświetla się po kawałku rozgałęzione drzewo decyzji (gałązka po gałązce) i na którym mogą zatańczyć wskaźniki wysterowania, o ile ktoś lubi widzieć podczas słuchania jak słupki poszczególnych zakresów wznoszą się i opadają. Dla takich jak ja natomiast, którzy tego nie lubią, można wszystko wygasić i urządzenie pracując świeciło będzie jedynie tymi srebrnymi rantami nóżek i złotymi obwódkami gniazd słuchawkowych. Natomiast dla przypadków pośrednich możliwa jest regulacja jasności w dziesięciostopniowej skali, więc nie mogłoby być lepiej.

Panel frontowy licząc od lewej to kolejno: z czerwoną (wyłączone) albo białą (włączone) obwódką spory włącznik/wyłącznik. Za nim dwa gniazda słuchawkowe (oba niesymetryczne) – jedno na duży, drugie na mały jack. I w tym miejscu uwaga, że to małe zasadniczo tylko dla słuchawek dousznych, czyli takich o najwyższej czułości, ponieważ większe ma niewiele, ale jednak, lepsze parametry techniczne (większą moc, większy odstęp sygnału od szumu, większą dynamikę i mniejsze THD). W praktyce może być jednak inaczej, gdyż to na mały daje łagodniejsze brzmienie. Lecz zdaniem producenta duże słuchawki zawsze w duże, nawet jeżeli kabel zakończony mają firmowo małym jackiem (jak Ultrasone Tribute 7 czy Final Sonorous X). Na prawo od gniazd spore i przede wszystkim wygodne, bo daleko wystające, pokrętło regulacji głośności, którego każde poruszenie skutkować będzie wyświetleniem głośności w decybelach – w przypadku wyłączonego oświetlenia gasnące po kilku sekundach. Na prawo odeń jeden nad drugim cztery niewielkie przyciski obsługi drzewa decyzji, za którymi rozciąga się ekran, a za nim mamy jeszcze dwa, podobnie jedno nad drugim, pokrętła – też do obsługi tego drzewa. Przyciskami wybieramy jedną z głównych gałęzi; naciskając pokrętła przechodzimy do wystających z niej mniejszych; a kręcąc nimi do najmniejszych, czyli konkretnych ustawień i wyborów. Tych jest tyle, że instrukcja obsługi to pokaźna książczyna (bardzo ładnie wydana, co niemało mnie zaskoczyło). Gdybym miał te wybory wszystkie przedstawić, poczułbym się jak ktoś wrzucony do piaskownicy z zadaniem opisania każdego ziarnka. Przesadzam oczywiście, ale urządzenie jest faktycznie profesjonalne i rzeczywiście naszpikowane techniką.

A w nim.

Właściciel będzie więc mógł się w tym pławić, a sam napiszę jedynie, że można tym RME obsługiwać wszystkie standardy próbkowania po 32-bit/768 kHz włącznie, jak również DSD-direct, można balansować balansem kanałów, odwracać fazę (by ją dopasowywać do nagrań z odwróconą) i dostajemy także pięciopasmowy equalizer. W zapasie mamy także szerokoprzepustowe wejście USB 3.0, a regulację głośności można realizować cyfrowo bądź analogowo, wedle życzeń. Mało tego – dostajemy do dyspozycji bardzo precyzyjny zegar wpisany w rozbudowany i wyjątkowo skuteczny układ eliminacji jittera, a od strony prądowej posługuje się nasz RME zewnętrznym niskoprądowym zasilaczem, co automatycznie eliminuje bardzo kosztowny problem dobrego zasilającego kabla. (Zamieniając go na tego niedrogiego iPurifiera, o którym przy odsłuchach).

Panel tylny oferuje trzy wejścia cyfrowe: wspomniane USB 3.0, a oprócz niego koaksjalne oraz optyczne; a także dwa komplety analogowych wyjść: niesymetryczne RCA i symetryczne XLR. Jest zatem wszystko co potrzeba, a sam przetwornik okazuje się symetryczny, ale nie słuchawkowy wzmacniacz. Owszem, możemy taki od RME dostać, ale to będzie kosztowało ponad sześć tysięcy za identyczny gabarytowo ale jeszcze obfitszy funkcyjnie ADI-2 PRO – o dwóch dużych jackach z do wyboru opcjami dwa razy wyjście niesymetryczne lub raz dual mono. (Czyli identycznie jak w Phasemation.) I jest jeszcze na tym tyle niezbędne gniazdko prądowe POWER z obsługą automatyczną, to znaczy akceptujące wszystkie zasilacze z przedziału 7-15V. Automatyczny jest także sam dołączony zasilacz, akceptujący napięcia w gniazdku z zakresu 100-240V i 50/60Hz.

W skład kompletu wchodzi pilot, i bardzo jest sympatyczny. Sporawy, ale niezbyt duży, lekki, płaski i dobrze leżący w ręce. Można nim nie tylko minimalistycznie regulować głośność (jak to u niektórych takich pilotów bywa), ale także włączać i wyłączać całe urządzenie, wyciszać je jednym przyciskiem oraz wybierać wejścia cyfrowe. Można także jednym z czterech przycisków numerycznych wybierać jedno z całościowych ustawień wcześniej przez użytkownika zdefiniowanych.

Od strony danych technicznych mamy do czynienia z redukcją jittera o minimum 50 dB przy jednoczesnej synchronizacji sygnału wejściowego do jednej nanosekundy, stosunkiem S/N 120 dB, pasmem przenoszenia 0 Hz – 109 kHz, separacją kanałów powyżej 120 dB i THD poniżej 0,00016%.

Gdy chodzi o sam wzmacniacz słuchawkowy, to na wyjściu dużego jacka dostajemy aż 1,5 W mocy (co daje się zauważyć), a także bardzo niską impedancję 0,1 Ω. (Którą ktoś zmierzył i wyszło 0,5 Ω – ale to i tak znakomicie). Wszystkie pozostałe parametry odnośnie gniazdka słuchawkowego są odrobinę gorsze od podanym wyżej dla gniazd RCA, ale i tak rewelacyjne. (Szczegóły w danych technicznych.)

Duży ekran i spory pilot gwarantują wygodną obsługę.

Urządzenie działa bez sterowników – Windows 10 Pro je rozpoznał – niemniej sterowniki należy wpisać, ponieważ poszerzają zakres możliwych ustawień i poprawiają jakość dźwięku. (I przypominam – zaznaczyć trzeba w ustawieniach dźwięku samego Windows zero poprawek systemowych oraz próbkowanie 16-bit/44,1 kHz, gdyż tak będzie brzmieniowo najlepiej. Albowiem Windows to łajza, niczego nie poprawia, wszystko psuje.)

Całość przybywa w eleganckim opakowaniu z lśniącą i kolorową obwolutą, że naprawdę można bić brawo, zwłaszcza że konkurencja, nawet ta dużo droższa, pakuje się zwykle skromniej.

Aha – i bym zapomniał! – RME ADI-2 DAC oferuje też ustawianą w pięciu zakresach funkcję mieszania kanałów „Crossfeed”, której działanie będzie wyraźnie słychać. A także pięć filtrów cyfrowych, równie wyraźnie od ustawienia do ustawienia się różniących.

 

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

34 komentarzy w “Recenzja: RME ADI-2 DAC FS

  1. Calluna pisze:

    Fidata – czy udało się porównać te wersje 3m kabla z 1m? Bo czasami różnie to może wyglądać.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Mam jedną Fidatę długości 1,0 m.

  2. Calluna pisze:

    Jeszcze jedno pytanie. Czy w ewentualnej recenzji tego kabla będzie porównanie do ifi Gemini 2?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Myślę, że będzie.

  3. Artur pisze:

    Panie Piotrze, do focal clear, to cudo, questale i600 czy soul note sd300?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Soul Note nie znam, a Questyle jest bardzo w porządku, ale wolałbym RME.

  4. Przemysław pisze:

    Po tej recenzji rozumiem, dlaczego do D8000 polecał Pan ADIego. Dziękuję za nią i pozdrawiam!!!

  5. Fon pisze:

    Jak lepiej zagra z rca czy xlr czy jest w tym przypadku różnica, chodzi o podłączenie do integry

    1. Piotr Ryka pisze:

      Ogólnie bez różnicy. Może to zależeć od samej integry.

  6. Marcin pisze:

    Panie Piotrze,

    Przede wszystkim urządzenie posiada wejście USB w specyfikacji 2.0 a nie 3.0, co zresztą widać na zdjęciu. Kable FiData nie posiadają żadnych modułów ulepszających. Każde złącze USB ma obrobioną maszynowo aluminiową obudowę i tylko tyle. Jest o tym mowa na stronie producenta.

    No i szkoda, że nie było testu w pełnowymiarowym systemie stereo ale faktycznie pamiętam stoisko Struss’a i grało tam ciekawie 🙂

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie umiem powiedzieć na jakiej zasadzie, bo trudno demontować kabel, niemniej sprawdziłem Fidatę z iDefenderem i iSilancerem – w każdym wypadku następowało pogorszenie a nie poprawa. I to nie tylko w przypadku RME. Parametr 3.0 jest, a w każdym razie był podany na stronie samego RME.

    2. Piotr Ryka pisze:

      I jeszcze odnośnie testu głośnikowego. W salonie podpięte do systemu stoją teraz Zingali 3.15 za sto osiemdziesiąt tysięcy. Cenowo by raczej nie pasowały, chociaż… A przede wszystkim nie mogłem spalić ich recenzji. Nosić w pojedynkę też ich się nie da.

  7. Edyta Górniak pisze:

    Panie Piotrku, widziałby Pan ten DAC/AMP ze słuchawkami OPPO PM3 jako idealny partner do pokazania tego co te słuchawki mają najlepszego czyli artykulacja, naturalne barwy, płynność średnicy?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Jak najbardziej.

  8. Edyta Górniak pisze:

    Dziękuję za odpowiedź. Zaintrygowała mnie Pana recenzja tego DAC/AMP nieznanej mi do tej pory firmy. Dokonałem szybkiego przeglądu sieci i cholerka… wszędzie, gdzie ten RME ADI-2 DAC FS pojawił się na testach został słusznie wychwalony, więc nie jest Pan oryginalny w swojej recenzji – że tak to napiszę:) Pozostaje ściągnąć tę jakże ciekawą maszynę do siebie i kto wie, kto wie…

    1. Piotr Ryka pisze:

      Dziękuję za szczere słowa, pani Edyto.

  9. Marek pisze:

    Hehe a to niespodzianka, że sprzęt nie musi kosztować równowartości ludzkiej nerki aby zagrać

  10. Adam pisze:

    Witam, czy data publikacji recenzji, w jakikolwiek sposób rzutuje na obiektywność tejże?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie, pierwszy kwietnia to dla mnie data smutna. Rocznica śmierci mojego ojca.

  11. Moriarty pisze:

    Panie Piotrze,
    Dziękuję za recenzję. Od dawna mam ten DAC na oku po entuzjastycznych opiniach w różnych miejscach w sieci. Miło przeczytać podobny werdykt i tutaj.

    Zaciekawiony Pana uwagami o DC iPurifierze poguglowałem trochę. Trafiłem na informację, że opisywany przez Pana gadżet doczekał się następcy. To DC iPurifier2: https://ifi-audio.com/products/dc-ipurifier2/
    Miał już Pan przyjemność porównać różnice?

    PS. Pierwszy DC iPurifier jest obecnie do nabycia za zdecydownaie niższą cenę niż podana przez Pana: legalnie w sklepie za 479 zł. Być może to wynik pojawienia się następcy.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie, nowszego iPurifiera nie słuchałem. Może będzie okazja, bo nowego dystrybutora znam. Co do cen, to za zmianami w iFi nie podejmuję się nadążać, ale dobrze że staniał.

  12. Marian pisze:

    Dystrybutor RME ADI-2 DAC poinformował mnie, że mogę w Audiostacji przedłużyć gwarancję o rok. W sumie byłby to trzy lata gwarancji, a nie pięć. Proszę o skomentowanie rozbieżności.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Producent daje pięć lat. Dlaczego Audiostacja mniej, to ją trzeba zapytać. I równolegle producenta też, bo pewnie o tym nie wie.

  13. Marian pisze:

    Ostatnio zostałem szczęśliwym użytkownikiem RME ADI-2 DAC. Z moimi słuchawkami AudioQuest NightHawk to cacko gra rzeczywiście rewelacyjnie. Dokładnie tak, jak opowiada recenzja Pana Piotra. Zwróciłem uwagę na bardzo dobre wsparcie techniczne firmy RME dla swoich produktów (np. aktualizacja sterowników i oprogramowań układowych z uwzględnianiem uwag i propozycji użytkowników, jak wynika z forum RME).

    1. Marek Ł pisze:

      Czy mógłbyś napisać z czego była przesiadka i jakie różnice odnotowałeś po przesiadce?

      1. Marian pisze:

        Wcześniej:
        AudioQuest DragonFly i AudioQuest Nighthawk z kablem LAVRiCABLES Ultimate Silver AUDIOQUEST NIGHTHAWK
        Scena: mniej scenicznie, więcej szerokości kosztem głębokości, z bliższym wocalem.
        Brzmienie: jasne, bardziej cyfrowe niż analogowe, ogólnie znacznie uboższe w stosunku do zestawu opisanego poniżej.
        Obecnie:
        RME ADI-2 DAC i AudioQuest Nighthawk z kablem LAVRiCABLES Ultimate Silver AUDIOQUEST NIGHTHAWK.
        Scena: niezwykła, wielowymiarowo wypełniona i uporządkowana, z elegancką separacją instrumentów.
        Brzmienie: zupełnie zbliżone do analogowego, nadal gęste, masywne (to cecha przynależna słuchawkom AudioQuest Nighthawk), ale jakimś cudem w tej masie wyjątkowo żywe, energetyczne, i transparentne.
        Słuchanie muzyki z tego zestawu sprawia mi niezwykłą przyjemność.
        Proszę jednak wziąć pod uwagę fakt, że są to moje osobiste wrażenia i niekoniecznie muszą być zbieżne z odczuciami innych, ewentualnych użytkowników obu zestawów.
        Warto również pamiętać o tym, że urządzenie RME ADI-2 DAC zaprojektowano tak, by miało zastosowanie w warunkach domowych, a także w studiach zajmujących się profesjonalną obsługą zdarzeń dźwiękowych.

  14. QNA pisze:

    Witam Panie Piotrze,
    bardzo dziękuję za recenzję.Gdyby nie Pan to nawet nie zainteresowałbym się tym urządzenie, ba! Być może bym nawet o nim nie uslyszał. Tymczasem dzięki Panu mocno rozważam jego zakup. Z artykuku wynika, że pomimo swojej ceny, urządzenie może być dobrym kompanem dla słuchawek z wyższej półki. Czy Adi 2 Pana zdaniem miałby szanse zgrać się odpowiednie z Ether C Flow ?

    Chciałbym jeszcze dopytać o jeden aspekt. Nie do końca potrafię na podstawie recenzji ocenić jak to urządzenie buduje scenę. Zgaduję, że Nie pompuje jej sztucznie nadając pogłosowości itd. ze względu na swój neutralny i liniowy charakter. Wydaje się, że scenicznie był Pan zadowolony pod względem kompozycji i rozmiaru scenicznego. Z drugiej strony napisał Pan o bezpośredniości kontaktu i nie wiem jak to interpretować. Czy oznacza to zawężenie sceny i przybliżenie spektaklu? Zależy mi na powiększeniu sceny (w granicach rozsądku by uniknąć zbędnej sztuczności) i nie wiem czy z tym urządzenie nie osiągnę odwrotnego efektu.

    Byłbym bardzo wdzięczny za podpowiedz i pomoc.

    Pozdrawiam.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Odnośnie pytania o słuchawki, to jak najbardziej ten duet powinien być zgrany. Odnośnie pytania o scenę, to jest duża, ale z wielkością się nie narzuca. Brzmienie jest całościowo naturalne, a bezpośredniość kontaktu najbardziej zwraca uwagę.

      1. QNA pisze:

        Bardzo dziękuję za odpowiedź Panie Piotrze.

        Pozdrawiam.

  15. Ein pisze:

    W specyfikacji jest informacja o kompatybilności z interfejsem USB 3.0, mimo sugerującego tylko UAC 2.0 napisu na tylnej ściance, także nie ma tu błędu. Sprzęt może być i jest doskonałym przykładem jak wartościowe są produkty pro i jak bardzo przepłacają nabywcy przetworników z segmentu domowego audio. Dobrym uzupełnieniem dla powyższej publikacji będzie recenzja zamieszczona w branżowym Studio i Estrada:

    https://estradaistudio.pl/testy/sprzet-studyjny/1436-adi-2-dac-przetwornik-cyfrowo-analogowy

    To ogólna, ale wg. mnie prawdziwa, konstatacja – znaczna część urządzeń HiFi/high-end za kilka, kilkanaście, czy kilkadziesiąt tysięcy nie jest warte swojej ceny. Na ASR macie sporo na ten temat. Dużo demaskujących produkty z wysokiej półki pomiarów, które pokazują jak kiepsko są te urządzenia zaprojektowane.

    RME to 99,9% PRO (interfejsy dla profesjonalistów, sprzęt dedykowany muzykom, realizatorom, słowem sprzęt studyjny), a model opisany to wersja nazwijmy to bardziej na masowy rynek specjalistycznego modelu PRO. Warto uzupełnić. Aha i nie chodzi o to, że jak coś jest PRO to z zasady jest lepsze, to po prostu inny użytkownik, inny klient, inne potrzeby. Wspólnym mianownikiem (teoretycznie) jest dźwięk, ale dla audiofila (niestety nader często) gra pieniądz. Tu i w paru innych miejscach można było przeczytać, że „dobre musi kosztować”. Otóż nie musi – jak widać po recenzji – co zresztą mam nadzieję zweryfikuje tę bardzo nieprawdziwą tezę, przebije się do świadomości. Pieniądze nie grają. Jest całe mnóstwo świetnych urządzeń konwertujących z działki pro-toolsów, doskonałych kolumn studyjnych oraz słuchawek pro za ułamek ceny, którą przyjdzie zapłacić nam za high-endowe coś tam.

    Taki RME fajnie pokazuje coś, co składnia do pewnego uogólnienia… taki sprzęt to konkret (zawsze można zweryfikować co zaoferowano: pełne informacje o specyfikacji, pomiary, wszystko dokładnie opisane) i racjonalność (płacimy za ten konkret, a nie za cuda na kiju). Tak to wygląda w przypadku tego typu produktów. RME, MOTU, Universal Audio, ZOOM, Native Instruments, M-Audio, Apogee czy Focusrite – warto sprawdzić, to nie są „nieznane firmy”, tylko nieznane użytkownikom domowego sprzętu audio, firmy. Większość z oferty jest obok, bo wiele rzeczy w interfejsach ww. producentów jest zwyczajnie nieprzydatnych, ale – na szczęście – są wyjątki, jak opisany powyżej model przetwornika. Dodatkowo, niektóre interfejsy oferują w cenach naprawdę przystępnych minimalne wyposażenie, nazwijmy je pro, płacimy (jeszcze) mniej za sedno.

    „Oprzyrządowałem kablem USB Fidata (1800 PLN) i przy wejściu prądowym malutkim oczyszczaczem iFi iPurifier (590 PLN) – ponieważ to dało czad”. Aha, ten „czad” to mniej o 2,4k w portfelu, czy jakieś wymierne korzyści względem tego, co fabryka dała? Dobrze byłoby, jak już tak sobie reklamujemy drogie akcesoria napisać, co konkretnie wprowadzają, względem braku wydatków, owy kabel oraz pizdryczek za w sumie ponad połowę wartości opisanego urządzenia…

    Sam korzystam z pro interfejsu za śmieszne pieniądze w porównaniu high-endowych klamotów C/A. Tam na szczęście nie trzeba żadnych drogich kabli 😉 (po piorunie tj. thunderbolt, point-to-point, brak jittera, zasilanie ze źródła) i może swobodnie konkurować z czymś, co do ceny tego mojego ustrojstwa dopisałoby co najmniej jedno zero, a może nawet dwa zera. Polecam zainteresować się tematem i zgłębić nieco, bo może się okazać, że szukamy interfejsu nie tam, gdzie trzeba.

    Warto też zwrócić uwagę z jakich najczęściej komponentów korzystają specjaliści z branży. Może być to bardzo pouczające i nawet jak nie zdecydujemy się na pro-toolsa to będzie taki research pewną wskazówką. Dodam tylko, że wybory w tym segmencie nie są przypadkowe (jak w domowym audio), nie są także podyktowane czystym marketingiem (jak w domowym audio), a niektóre z rzeczy wręcz sugerują pewne wybory (kości C/A, odbiorniki / kontrolery…). Aha, i jeszcze jedno, w studyjnym sprzęcie balans to nie luksus (i za to się nie płaci więcej, jak to często w domowym audio bywa).

    Sumując. Generalnie wnioski na końcu recenzji, podane przez autora, wg, mnie prawidłowe, z jednym wyjątkiem. Dla niektórych może to być dobry patent, pozwalający na zaoszczędzenie sporej sumy pieniędzy. Naprawdę warto zgłębić temat. Temat oprogramowania jest – odmiennie niż napisał autor – istotny, bo ten sprzęt właście z syntezy hardware & software czerpie wymierne korzyści. Także nie, że wszystko jedno, bo dzięki właściwej inżynierii możemy wykorzystać co fabryka dała, korzystając z potęgi kodu. Na szczęście nic nas tutaj nie ogranicza.

    PS. Jest kilka błędów merytorycznych w recenzji. Przykład: „Urządzenie działa bez sterowników – Windows 10 Pro je rozpoznał – niemniej sterowniki należy wpisać, ponieważ poszerzają zakres możliwych ustawień i poprawiają jakość dźwięku. (I przypominam – zaznaczyć trzeba w ustawieniach dźwięku samego Windows zero poprawek systemowych oraz próbkowanie 16-bit/44,1 kHz, gdyż tak będzie brzmieniowo najlepiej. Albowiem Windows to łajza, niczego nie poprawia, wszystko psuje.)”. Ekhmmm, to jest pomieszanie, z poplątaniem. Od Creators Update Win ma pełną obsługę UAC 2.0, co oznacza, że zachowuje się podobnie jak macOS (Core Audio), tzn. faktycznie nie trzeba sterowników, natywnie jest bitperfect (choć ustawiamy co trzeba w panelu danego odtwarzacza programowego, wiadomo). Sterowniki należy – zainstalować – nie wpisać, i właśnie nie bardzo poszerzają, bo jw. UAC 2.0 jest od około roku dostępny pod win 10. Alternatywny sterownik ASIO (o ile taki producent oferuje w pakiecie oprogramowania) może robić różnicę (vide świetne sterowniki, szczególnie do obsługi DSD, Thesycon-a), ale nie musi. To opcja. Z tą łajzą kompletnie zatem z czapy.

  16. maszynista pisze:

    Jako posiadacz Rme Adi 2 Pro AE , mogę tylko polecić , u mnie gra z lcd xc i jest tak ,jak oczekiwałem.
    Naturalnie i analogowo . Ale kupując rme trzeba wziąć pod uwagę specyfikacje ,że ten sprzęt gra bardziej profesjonalnie .

  17. Marek pisze:

    Kiedyś impulsówkę zmieniłem na dość dobry liniowy zasilacz (znacznie lepszy niż wszelkie Tomanki) i stwierdziłem że wszystko jest gładsze, bardziej muzykalne, mniej zaszumione. Ale po kilku miesiącach coś mnie tknęło i wpiąłem z powrotem standard zasilacz. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że nie słyszę żadnych różnic.

    Moim zdaniem taki producent jak RME wie doskonale jak dokładnie odfiltrować szumy zasilania (to przecież nie jest lot w kosmos) świadomie zaplanował zasilacz impulsowy i nie sądzę, żeby takie pudełko sprawiło, że jest w tym daku czad albo go nie ma.

    Co do wejścia USB, gratuluje jeśli ktoś kupuje tej klasy daka i podłącza go bezpośrednio do laptopa z Windowsem, żeby później ratować brzmienie kablami za 1800zł 🙂 Jest na rynku już mnóstwo tanich i cichych transportów znacznie poniżej tej kwoty oferujących kulturę obsługi nie znaną Windowsowi

    Wszystkim słuchaczom pragnącym ulepszyć brzmienie swoich zestawów radzę robić te porównania nie krótko terminowo, nie wsłuchiwać się w stresie, ale podejść do tego na luzie, dać sobie czas.

  18. Tomasz (Tichy62) pisze:

    Dzień dobry, mam to urządzenie, gra to bardzo ładnie z FAD Sonorus VI. Aby zaznać pełni szczęścia myślę o dokupieniu NightOwl-i (są do kupienia w dobrej cenie) Czy to dobry pomysł?

  19. Artur pisze:

    Czy ten droższy o 2 tysiące adi z końcówką PRO jest jednoznacznie lepszy Panie Piotrze???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy