Recenzja: RME ADI-2 DAC FS

Odsłuchy

Mała bestia do zabijania dużych.

   Zacznijmy od kwestii wstępnych, a w odniesieniu do nich od sprzętowych. Czyli od już zaanonsowanego kabla USB Fidata i iFi iPurifiera. O kablu nie będę się rozwodził, ponieważ zyska własną recenzję. Powiem jedynie, że japońska Fidata chciała nim zwrócić na siebie uwagę, robiąc za 1800 złotych taki grający jak te za minimum kilkanaście. W efekcie żaden z tańszych, nawet mający oddzielne przewody dla sygnału i mocy oraz dużą skrzynkę po drodze iFi Gemini z iUSB 3.0 nie dorówna. Więc ta Fidata to okazja, z której radzę skorzystać póki jest. Odnośnie dodatkowa uwaga (też w sumie podnosząca nastrój), że kabel ma własne moduły poprawiające i z innymi takimi się gryzie, tak więc wszelkie iSilencery czy iDefendery nie będą doń zalecane. Słówko natomiast dokładniejsze o małym ale szlachetnie oprawionym w aluminium i ze światełkiem aktywności iPurifierze, czyli szpejku do oczyszczania sieci na kablu za zasilaczem niskonapięciowym DC. W przypadku RME ADI-2 DAC ledwie obok grubego wtyku Fidaty się zmieścił, bo gniazda USB i POWER leżą tuż obok siebie. Ale „na chama” upchnąłem, chociaż nie wyglądało to ładnie. Za to zagrało dużo ładniej! O wiele, wiele, wiele. Tyle się w życiu nasłuchałem różnych popraw za pośrednictwem różnych różności – kabli podstawek, oczyszczaczy – a jednak bym na słowo nie uwierzył, że jakiś iPurifier tyle zdziała. Nasycił, przyciemnił i przede wszystkim uczynił płynniejszą, bardziej analogową, muzykę, że bez przesady zdębiałem. I nawet powiem, że sobie nie wyobrażam używania tego RME bez niego. Być może przy lepszym od standardowego (przy okazji też dużo kosztowniejszym) zasilaczu, o jaki na przykład apeluje dla swoich przetworników Mytek, nie byłby potrzebny. Być może też – w co nie wierzę, lecz dajmy na to – niektórzy mają w domach prąd rewelacyjnej jakości. Jednak w nowym budownictwie u Karola i u mnie w międzywojennym poprawa okazała się tak znaczna, że aż nie do wiary. Zupełnie jakby inne urządzenie, szczególnie w wymiarze analogu i głębi.

I jeszcze o ustawieniach programowych. Mieszanie kanałów w przypadku RME ADI-2 DAC nie okazuje się tak skuteczne jak u Feliks Audio, ani też jak u własnej wersji profesjonalnej, która je lepiej realizuje. Fakt – dochodzi do większej koherencji sceny, lecz kosztem wyraźności obrysów i ekspresji. Staje się bardziej miękko i spójnie, ale mniej dynamicznie i wyraźnie. Więc innych od mieszania nie odwodzę, ale sam z niego zrezygnowałem. (Potem się to pokomplikowało i jeszcze do tego wrócimy.) Natomiast w wersji PRO sygnał z Crossfeed zawsze wolałem. Odnośnie zaś filtrów, to zaistniał tradycyjny dylemat wyboru pomiędzy »Sharp« a »Slow«. Ten pierwszy to ustawienie fabryczne i zgodnie z nazwą dźwięk daje rzeczywiście ostrzejszy, ale tak elegancko, z klasą. Wyrazisty, ale zarazem przestrzenny i nie wyrazisty za bardzo. Więc niemal było mi wszystko jedno, ale ostatecznie wybrałem »Slow« z uwagi na większą płynność, choć mniej zaznaczony kontur i mniejszy nacisk na dykcję i grasejację.

Podpisy z jasną sugestią. Praktyka nieco trudniejsza.

AudioQuest NightHawk

 Już miałem je sprzedawać, ale po tym? Świeżo po spotkaniu z aparaturą Mediamu w Baroque tkwił mi w pamięci wyjątkowej urody i spójności analogowy obraz dźwięku zapisany na taśmie wielkoszpulowego magnetofonu i momentalnie podczas słuchania duetu NightHawk z RME ADI-2 DAC się skojarzył. Podstawowe próbkowanie 44,1 kHz i ani jednej lampy w torze, a charakter brzmienia ten sam. Zupełnie. Znów całkowita spójność i ekstraordynaryjna melodyka – żadnego wyrywania się z czymś bez sensu, gwałtownych kontrastów, najmniejszego śladu podostrzania.

Żona zwróciła mi jakiś czas temu uwagę na Mirelle Mathieu, która wypełzła jej skądś na tablet. Zapomniana gwiazda, motyl sprzed lat. Repertuar względem obecnych mód passé i w ogóle z wybitnych wokalistów muzyki rozrywkowej minionych dekad chyba tylko Elvis jeszcze się broni, gdzieś w tyle za nim Nat King Cole, Ella Fitzgerald, Edith Piaf, Cesaria Evora, Ewa Demarczyk, kilku innych. Od siebie żonie powiedziałem, że ta Mirelle głos rzeczywiście posiadła o nadzwyczajnej mocy i na dodatek specyficzny, momentalnie rozpoznawalny, ale jak dla mnie za ostry, zbyt mocno wpadający w grasejację. Pod wpływem uwag przypomnieniowo z YouTube ją bowiem puściłem (nie pamiętam przy jakiej aparaturze, ale bodaj z Mytekiem Brookłyn+) i mnie skąsała po uszach. To mi się też zaraz przypomniało w kontekście tego niczym z magnetofonu brzmienia, więc idę na YouTube po tą Mirelle… i szok. Najmniejszych oznak ostrości, przesadnie wibrującego „rrrr” – sam głos zjawiskowej urody i mocy. Wciąż specyficzny, ale zupełnie niedrażniący. Oż ty! – to taki z ciebie muzyk, niemiecki przetworniku!? Faktycznie – to urządzenie jest muzykiem. Cyfrowym, bezlampowym, ale muzykiem. W duecie z tymi NightHawk przy walnym współudziale przewodu USB Fidaty i oczyszczacza prądu iFi wybił mi RME z głowy głupie pomysły o sprzedaży rewelacyjnych słuchawek w rewelacyjnych pieniądzach. A przy tym mnie pocieszył. Bo złość oczywiście na to, że te NightHawk przeszłością (czysta głupota z punku widzenia nabywców, lecz może nie producenta?), ale przynajmniej w zamian odkrycie rewelacyjnego przetwornika ze zintegrowanym słuchawkowym wzmacniaczem, a to jest większa gratka niż świetne a niedrogie słuchawki, bo bronią przecież rynku w przedziale niskich cen (circa do dwóch tysięcy) choćby Fostex T60RP, czy Sennheiser HD 660S, a takich super przetworników w okolicach czterech i bez lampowego wsparcia nie ma. Ewentualnie wieża iFi, ale to jednak trochę drożej i więcej z tym zachodu. A Mytek Brooklyn dwa przeszło razy tyle i inni tacy też nietani.

Przebrnąłem potem przez cały repertuar wszelkich gatunków i odmian; i było to radosne brnięcie; tak bardzo, że najmniejszej ochoty nie miałem na przesiadkę do słuchawkowej drożyzny, mimo jej obecności wokół.

Cztery przyciski i trzy pokrętła też z możliwością przyciskania.

Gdybym miał to brzmienie najkrócej scharakteryzować, powiedziałbym dwa słowa: potęga i elegancja. Dokładnie w magnetofonowym stylu – bez koloryzowania, spójnie, żadnych migotek, cienizny, podostrzeń. Pasmo rozwarte i dźwięki wszystkie uwyraźnione oraz zobrazowane przestrzenne – z obrysami nie wokół płaszczyzn a brył i jak to u tych NightHawk z solidnym wypełnieniem. Duża scena, najmniejszej pustki; każdy cal ożywiony, zaangażowany w muzykę. I przede wszystkim wrażenie niezwykłości – to grało nieprzeciętnie i zgoła niekomputerowo. Dojmujące doznanie analogu u źródła, a przecież nieprawdziwe. I do tego ten aspekt ekonomiczny. Policzmy: słuchawki dwa, RME cztery trzysta, dodatki doń dwa czterysta. Razem osiem siedemset. Tyle za w pełni uzbrojony, gotowy do grania system high-end przy komputerze. Bo, zapomniałem powiedzieć, te NightHawk ze swoim kablem (Tonalium pożyczone.) Dwie jeszcze rzeczy muszą dodać i obie o słuchawkach, ale tak naprawdę o przetworniku. Minione niestety NightHawk stwarzają dwie trudności konieczne do przewalczenia: potężny bas wraz z całościową gęstością dźwięku potrafią powodować „mulenie”, a pogłosowy charakter to cecha tych słuchawek, przez co czasami dziwność, obcość. Po jednym i po drugim przy kombajnie od RME nie został nawet ślad. Czysta artykulacja i gęste lecz transparentne medium, a pogłosy wszelkiego rodzaju wyłącznie jako upiększający dodatek – coś akcelerującego  trzeci wymiar jako syndrom popisu. Więc brawo, brawo, brawo! – i tylko tych NightHawk szkoda.

 

Beyerdynamic T1 V2 (kabel Tonalium)

Bardzo wysoka impedancja flagowych Beyerdynamic, poza nimi dziś już prawie niespotykana, bywa przydatna albo nie. Przeważnie okazuje się utrudnieniem, ale do niektórych wzmacniaczy pasuje nadzwyczajnie, że wspomnę o Wells Audio Milo i własnym ASL Twin-Head. Do RME ADI-2 DAC jednak nie pasowała. Zagrało bardzo wyraziście – z medium czystym jak kryształ i tą czystością zaczepnym, że tego nie przeoczysz – ale z podostrzeniem wysokich tonów, że ta Mirelle już nie. Są oczywiście zwolennicy podostrzeń i szczegóły się przy nich ku ich satysfakcji pchają, ale o magnetofonowym komforcie słuchania można było teraz zapomnieć. Z kolei wszystko to, co kojarzy się z cyfrowym audio i jego szkołą brzmienia: wyraziste kontury wokół nie tak wyoblających się dźwięków, połyskliwość, kontrasty, mocniejsze piki sopranowe, a już tak bardziej w kontekście samych słuchawek nie taki zjawiskowo mocny i przestrzenny bas, chociaż bynajmniej nie słaby. Ogólnie przesunięcie skrajów ku górze bez jednoczesnego przemieszczania średnicy i muzyka dużo ostrzejsza, migotliwa, bardziej nerwowa, a mniej wybaczająca nagraniom. Ale od czego technologia. Equalizera wprawdzie nie użyłem, ale udałem się po pomoc do „Crossfeed”, pamiętając o jego zdolności do łagodzenia i ujednolicania brzmienia.

Z tyłu niezbędny komplet.

Bardzo dobrze się sprawdził i z nim dopiero T1 zabłysły w sensie jakości a nie pojedynczych sopranowych iskierek. Kontury złagodniały, dźwięk lepiej się wypełnił i podszedł bliżej do analogu. Nie tak blisko jak z NightHawk, ale wystarczająco blisko dla przyjemnego słuchania i uznania dla całościowej jakości. Te słuchawki nie są na pewno dla tańszego RME pierwszym wyborem (droższego z nimi nie testowałem), ale nieco pokombinowawszy można go z nimi pożenić i będzie całkiem w porządku.

 

 

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

34 komentarzy w “Recenzja: RME ADI-2 DAC FS

  1. Calluna pisze:

    Fidata – czy udało się porównać te wersje 3m kabla z 1m? Bo czasami różnie to może wyglądać.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Mam jedną Fidatę długości 1,0 m.

  2. Calluna pisze:

    Jeszcze jedno pytanie. Czy w ewentualnej recenzji tego kabla będzie porównanie do ifi Gemini 2?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Myślę, że będzie.

  3. Artur pisze:

    Panie Piotrze, do focal clear, to cudo, questale i600 czy soul note sd300?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Soul Note nie znam, a Questyle jest bardzo w porządku, ale wolałbym RME.

  4. Przemysław pisze:

    Po tej recenzji rozumiem, dlaczego do D8000 polecał Pan ADIego. Dziękuję za nią i pozdrawiam!!!

  5. Fon pisze:

    Jak lepiej zagra z rca czy xlr czy jest w tym przypadku różnica, chodzi o podłączenie do integry

    1. Piotr Ryka pisze:

      Ogólnie bez różnicy. Może to zależeć od samej integry.

  6. Marcin pisze:

    Panie Piotrze,

    Przede wszystkim urządzenie posiada wejście USB w specyfikacji 2.0 a nie 3.0, co zresztą widać na zdjęciu. Kable FiData nie posiadają żadnych modułów ulepszających. Każde złącze USB ma obrobioną maszynowo aluminiową obudowę i tylko tyle. Jest o tym mowa na stronie producenta.

    No i szkoda, że nie było testu w pełnowymiarowym systemie stereo ale faktycznie pamiętam stoisko Struss’a i grało tam ciekawie 🙂

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie umiem powiedzieć na jakiej zasadzie, bo trudno demontować kabel, niemniej sprawdziłem Fidatę z iDefenderem i iSilancerem – w każdym wypadku następowało pogorszenie a nie poprawa. I to nie tylko w przypadku RME. Parametr 3.0 jest, a w każdym razie był podany na stronie samego RME.

    2. Piotr Ryka pisze:

      I jeszcze odnośnie testu głośnikowego. W salonie podpięte do systemu stoją teraz Zingali 3.15 za sto osiemdziesiąt tysięcy. Cenowo by raczej nie pasowały, chociaż… A przede wszystkim nie mogłem spalić ich recenzji. Nosić w pojedynkę też ich się nie da.

  7. Edyta Górniak pisze:

    Panie Piotrku, widziałby Pan ten DAC/AMP ze słuchawkami OPPO PM3 jako idealny partner do pokazania tego co te słuchawki mają najlepszego czyli artykulacja, naturalne barwy, płynność średnicy?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Jak najbardziej.

  8. Edyta Górniak pisze:

    Dziękuję za odpowiedź. Zaintrygowała mnie Pana recenzja tego DAC/AMP nieznanej mi do tej pory firmy. Dokonałem szybkiego przeglądu sieci i cholerka… wszędzie, gdzie ten RME ADI-2 DAC FS pojawił się na testach został słusznie wychwalony, więc nie jest Pan oryginalny w swojej recenzji – że tak to napiszę:) Pozostaje ściągnąć tę jakże ciekawą maszynę do siebie i kto wie, kto wie…

    1. Piotr Ryka pisze:

      Dziękuję za szczere słowa, pani Edyto.

  9. Marek pisze:

    Hehe a to niespodzianka, że sprzęt nie musi kosztować równowartości ludzkiej nerki aby zagrać

  10. Adam pisze:

    Witam, czy data publikacji recenzji, w jakikolwiek sposób rzutuje na obiektywność tejże?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie, pierwszy kwietnia to dla mnie data smutna. Rocznica śmierci mojego ojca.

  11. Moriarty pisze:

    Panie Piotrze,
    Dziękuję za recenzję. Od dawna mam ten DAC na oku po entuzjastycznych opiniach w różnych miejscach w sieci. Miło przeczytać podobny werdykt i tutaj.

    Zaciekawiony Pana uwagami o DC iPurifierze poguglowałem trochę. Trafiłem na informację, że opisywany przez Pana gadżet doczekał się następcy. To DC iPurifier2: https://ifi-audio.com/products/dc-ipurifier2/
    Miał już Pan przyjemność porównać różnice?

    PS. Pierwszy DC iPurifier jest obecnie do nabycia za zdecydownaie niższą cenę niż podana przez Pana: legalnie w sklepie za 479 zł. Być może to wynik pojawienia się następcy.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie, nowszego iPurifiera nie słuchałem. Może będzie okazja, bo nowego dystrybutora znam. Co do cen, to za zmianami w iFi nie podejmuję się nadążać, ale dobrze że staniał.

  12. Marian pisze:

    Dystrybutor RME ADI-2 DAC poinformował mnie, że mogę w Audiostacji przedłużyć gwarancję o rok. W sumie byłby to trzy lata gwarancji, a nie pięć. Proszę o skomentowanie rozbieżności.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Producent daje pięć lat. Dlaczego Audiostacja mniej, to ją trzeba zapytać. I równolegle producenta też, bo pewnie o tym nie wie.

  13. Marian pisze:

    Ostatnio zostałem szczęśliwym użytkownikiem RME ADI-2 DAC. Z moimi słuchawkami AudioQuest NightHawk to cacko gra rzeczywiście rewelacyjnie. Dokładnie tak, jak opowiada recenzja Pana Piotra. Zwróciłem uwagę na bardzo dobre wsparcie techniczne firmy RME dla swoich produktów (np. aktualizacja sterowników i oprogramowań układowych z uwzględnianiem uwag i propozycji użytkowników, jak wynika z forum RME).

    1. Marek Ł pisze:

      Czy mógłbyś napisać z czego była przesiadka i jakie różnice odnotowałeś po przesiadce?

      1. Marian pisze:

        Wcześniej:
        AudioQuest DragonFly i AudioQuest Nighthawk z kablem LAVRiCABLES Ultimate Silver AUDIOQUEST NIGHTHAWK
        Scena: mniej scenicznie, więcej szerokości kosztem głębokości, z bliższym wocalem.
        Brzmienie: jasne, bardziej cyfrowe niż analogowe, ogólnie znacznie uboższe w stosunku do zestawu opisanego poniżej.
        Obecnie:
        RME ADI-2 DAC i AudioQuest Nighthawk z kablem LAVRiCABLES Ultimate Silver AUDIOQUEST NIGHTHAWK.
        Scena: niezwykła, wielowymiarowo wypełniona i uporządkowana, z elegancką separacją instrumentów.
        Brzmienie: zupełnie zbliżone do analogowego, nadal gęste, masywne (to cecha przynależna słuchawkom AudioQuest Nighthawk), ale jakimś cudem w tej masie wyjątkowo żywe, energetyczne, i transparentne.
        Słuchanie muzyki z tego zestawu sprawia mi niezwykłą przyjemność.
        Proszę jednak wziąć pod uwagę fakt, że są to moje osobiste wrażenia i niekoniecznie muszą być zbieżne z odczuciami innych, ewentualnych użytkowników obu zestawów.
        Warto również pamiętać o tym, że urządzenie RME ADI-2 DAC zaprojektowano tak, by miało zastosowanie w warunkach domowych, a także w studiach zajmujących się profesjonalną obsługą zdarzeń dźwiękowych.

  14. QNA pisze:

    Witam Panie Piotrze,
    bardzo dziękuję za recenzję.Gdyby nie Pan to nawet nie zainteresowałbym się tym urządzenie, ba! Być może bym nawet o nim nie uslyszał. Tymczasem dzięki Panu mocno rozważam jego zakup. Z artykuku wynika, że pomimo swojej ceny, urządzenie może być dobrym kompanem dla słuchawek z wyższej półki. Czy Adi 2 Pana zdaniem miałby szanse zgrać się odpowiednie z Ether C Flow ?

    Chciałbym jeszcze dopytać o jeden aspekt. Nie do końca potrafię na podstawie recenzji ocenić jak to urządzenie buduje scenę. Zgaduję, że Nie pompuje jej sztucznie nadając pogłosowości itd. ze względu na swój neutralny i liniowy charakter. Wydaje się, że scenicznie był Pan zadowolony pod względem kompozycji i rozmiaru scenicznego. Z drugiej strony napisał Pan o bezpośredniości kontaktu i nie wiem jak to interpretować. Czy oznacza to zawężenie sceny i przybliżenie spektaklu? Zależy mi na powiększeniu sceny (w granicach rozsądku by uniknąć zbędnej sztuczności) i nie wiem czy z tym urządzenie nie osiągnę odwrotnego efektu.

    Byłbym bardzo wdzięczny za podpowiedz i pomoc.

    Pozdrawiam.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Odnośnie pytania o słuchawki, to jak najbardziej ten duet powinien być zgrany. Odnośnie pytania o scenę, to jest duża, ale z wielkością się nie narzuca. Brzmienie jest całościowo naturalne, a bezpośredniość kontaktu najbardziej zwraca uwagę.

      1. QNA pisze:

        Bardzo dziękuję za odpowiedź Panie Piotrze.

        Pozdrawiam.

  15. Ein pisze:

    W specyfikacji jest informacja o kompatybilności z interfejsem USB 3.0, mimo sugerującego tylko UAC 2.0 napisu na tylnej ściance, także nie ma tu błędu. Sprzęt może być i jest doskonałym przykładem jak wartościowe są produkty pro i jak bardzo przepłacają nabywcy przetworników z segmentu domowego audio. Dobrym uzupełnieniem dla powyższej publikacji będzie recenzja zamieszczona w branżowym Studio i Estrada:

    https://estradaistudio.pl/testy/sprzet-studyjny/1436-adi-2-dac-przetwornik-cyfrowo-analogowy

    To ogólna, ale wg. mnie prawdziwa, konstatacja – znaczna część urządzeń HiFi/high-end za kilka, kilkanaście, czy kilkadziesiąt tysięcy nie jest warte swojej ceny. Na ASR macie sporo na ten temat. Dużo demaskujących produkty z wysokiej półki pomiarów, które pokazują jak kiepsko są te urządzenia zaprojektowane.

    RME to 99,9% PRO (interfejsy dla profesjonalistów, sprzęt dedykowany muzykom, realizatorom, słowem sprzęt studyjny), a model opisany to wersja nazwijmy to bardziej na masowy rynek specjalistycznego modelu PRO. Warto uzupełnić. Aha i nie chodzi o to, że jak coś jest PRO to z zasady jest lepsze, to po prostu inny użytkownik, inny klient, inne potrzeby. Wspólnym mianownikiem (teoretycznie) jest dźwięk, ale dla audiofila (niestety nader często) gra pieniądz. Tu i w paru innych miejscach można było przeczytać, że „dobre musi kosztować”. Otóż nie musi – jak widać po recenzji – co zresztą mam nadzieję zweryfikuje tę bardzo nieprawdziwą tezę, przebije się do świadomości. Pieniądze nie grają. Jest całe mnóstwo świetnych urządzeń konwertujących z działki pro-toolsów, doskonałych kolumn studyjnych oraz słuchawek pro za ułamek ceny, którą przyjdzie zapłacić nam za high-endowe coś tam.

    Taki RME fajnie pokazuje coś, co składnia do pewnego uogólnienia… taki sprzęt to konkret (zawsze można zweryfikować co zaoferowano: pełne informacje o specyfikacji, pomiary, wszystko dokładnie opisane) i racjonalność (płacimy za ten konkret, a nie za cuda na kiju). Tak to wygląda w przypadku tego typu produktów. RME, MOTU, Universal Audio, ZOOM, Native Instruments, M-Audio, Apogee czy Focusrite – warto sprawdzić, to nie są „nieznane firmy”, tylko nieznane użytkownikom domowego sprzętu audio, firmy. Większość z oferty jest obok, bo wiele rzeczy w interfejsach ww. producentów jest zwyczajnie nieprzydatnych, ale – na szczęście – są wyjątki, jak opisany powyżej model przetwornika. Dodatkowo, niektóre interfejsy oferują w cenach naprawdę przystępnych minimalne wyposażenie, nazwijmy je pro, płacimy (jeszcze) mniej za sedno.

    „Oprzyrządowałem kablem USB Fidata (1800 PLN) i przy wejściu prądowym malutkim oczyszczaczem iFi iPurifier (590 PLN) – ponieważ to dało czad”. Aha, ten „czad” to mniej o 2,4k w portfelu, czy jakieś wymierne korzyści względem tego, co fabryka dała? Dobrze byłoby, jak już tak sobie reklamujemy drogie akcesoria napisać, co konkretnie wprowadzają, względem braku wydatków, owy kabel oraz pizdryczek za w sumie ponad połowę wartości opisanego urządzenia…

    Sam korzystam z pro interfejsu za śmieszne pieniądze w porównaniu high-endowych klamotów C/A. Tam na szczęście nie trzeba żadnych drogich kabli 😉 (po piorunie tj. thunderbolt, point-to-point, brak jittera, zasilanie ze źródła) i może swobodnie konkurować z czymś, co do ceny tego mojego ustrojstwa dopisałoby co najmniej jedno zero, a może nawet dwa zera. Polecam zainteresować się tematem i zgłębić nieco, bo może się okazać, że szukamy interfejsu nie tam, gdzie trzeba.

    Warto też zwrócić uwagę z jakich najczęściej komponentów korzystają specjaliści z branży. Może być to bardzo pouczające i nawet jak nie zdecydujemy się na pro-toolsa to będzie taki research pewną wskazówką. Dodam tylko, że wybory w tym segmencie nie są przypadkowe (jak w domowym audio), nie są także podyktowane czystym marketingiem (jak w domowym audio), a niektóre z rzeczy wręcz sugerują pewne wybory (kości C/A, odbiorniki / kontrolery…). Aha, i jeszcze jedno, w studyjnym sprzęcie balans to nie luksus (i za to się nie płaci więcej, jak to często w domowym audio bywa).

    Sumując. Generalnie wnioski na końcu recenzji, podane przez autora, wg, mnie prawidłowe, z jednym wyjątkiem. Dla niektórych może to być dobry patent, pozwalający na zaoszczędzenie sporej sumy pieniędzy. Naprawdę warto zgłębić temat. Temat oprogramowania jest – odmiennie niż napisał autor – istotny, bo ten sprzęt właście z syntezy hardware & software czerpie wymierne korzyści. Także nie, że wszystko jedno, bo dzięki właściwej inżynierii możemy wykorzystać co fabryka dała, korzystając z potęgi kodu. Na szczęście nic nas tutaj nie ogranicza.

    PS. Jest kilka błędów merytorycznych w recenzji. Przykład: „Urządzenie działa bez sterowników – Windows 10 Pro je rozpoznał – niemniej sterowniki należy wpisać, ponieważ poszerzają zakres możliwych ustawień i poprawiają jakość dźwięku. (I przypominam – zaznaczyć trzeba w ustawieniach dźwięku samego Windows zero poprawek systemowych oraz próbkowanie 16-bit/44,1 kHz, gdyż tak będzie brzmieniowo najlepiej. Albowiem Windows to łajza, niczego nie poprawia, wszystko psuje.)”. Ekhmmm, to jest pomieszanie, z poplątaniem. Od Creators Update Win ma pełną obsługę UAC 2.0, co oznacza, że zachowuje się podobnie jak macOS (Core Audio), tzn. faktycznie nie trzeba sterowników, natywnie jest bitperfect (choć ustawiamy co trzeba w panelu danego odtwarzacza programowego, wiadomo). Sterowniki należy – zainstalować – nie wpisać, i właśnie nie bardzo poszerzają, bo jw. UAC 2.0 jest od około roku dostępny pod win 10. Alternatywny sterownik ASIO (o ile taki producent oferuje w pakiecie oprogramowania) może robić różnicę (vide świetne sterowniki, szczególnie do obsługi DSD, Thesycon-a), ale nie musi. To opcja. Z tą łajzą kompletnie zatem z czapy.

  16. maszynista pisze:

    Jako posiadacz Rme Adi 2 Pro AE , mogę tylko polecić , u mnie gra z lcd xc i jest tak ,jak oczekiwałem.
    Naturalnie i analogowo . Ale kupując rme trzeba wziąć pod uwagę specyfikacje ,że ten sprzęt gra bardziej profesjonalnie .

  17. Marek pisze:

    Kiedyś impulsówkę zmieniłem na dość dobry liniowy zasilacz (znacznie lepszy niż wszelkie Tomanki) i stwierdziłem że wszystko jest gładsze, bardziej muzykalne, mniej zaszumione. Ale po kilku miesiącach coś mnie tknęło i wpiąłem z powrotem standard zasilacz. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że nie słyszę żadnych różnic.

    Moim zdaniem taki producent jak RME wie doskonale jak dokładnie odfiltrować szumy zasilania (to przecież nie jest lot w kosmos) świadomie zaplanował zasilacz impulsowy i nie sądzę, żeby takie pudełko sprawiło, że jest w tym daku czad albo go nie ma.

    Co do wejścia USB, gratuluje jeśli ktoś kupuje tej klasy daka i podłącza go bezpośrednio do laptopa z Windowsem, żeby później ratować brzmienie kablami za 1800zł 🙂 Jest na rynku już mnóstwo tanich i cichych transportów znacznie poniżej tej kwoty oferujących kulturę obsługi nie znaną Windowsowi

    Wszystkim słuchaczom pragnącym ulepszyć brzmienie swoich zestawów radzę robić te porównania nie krótko terminowo, nie wsłuchiwać się w stresie, ale podejść do tego na luzie, dać sobie czas.

  18. Tomasz (Tichy62) pisze:

    Dzień dobry, mam to urządzenie, gra to bardzo ładnie z FAD Sonorus VI. Aby zaznać pełni szczęścia myślę o dokupieniu NightOwl-i (są do kupienia w dobrej cenie) Czy to dobry pomysł?

  19. Artur pisze:

    Czy ten droższy o 2 tysiące adi z końcówką PRO jest jednoznacznie lepszy Panie Piotrze???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy