Recenzja: Questyle QP1R

Odsłuch cd.

questyle-qp1r-hifi-philosophy-014

A jak ma się brzmienie DAPa od Questyle? Bardzo dobrze.

AudioQuest NightHawk

   Niezależnie jednak od chwalenia tamtych NightHawk to nieco inny wymiar przyjemności. Potęga, nasycenie, moc basu, siła ataku, wielkość brył dźwięku – to wszystko u nich pojawia się na wyższym poziomie. Zaraz pierwszy FiiO to pokazał, do którego dobrze pasowały, nie dając żadnego zlewania czy przymglenia a tamte walory prezentując w sposób nieprzeciętnie efektowny. Z lekkim przyciemnieniem, organicznie, energetycznie i z dużą siłą kreowania realizmu.

Wzięty jako drugi Cowon nie dał tej miary masywności i grał wyraźnie jaśniej, a za to muzyka swobodniej z nim oddychała i była bardziej nośna. Operująca na większych połaciach i w widoczny sposób w dal odchodząca pod dyktando lotnych, misternych sopranów. Zdecydowaną przewagę pokazał Cowon w wokalizie – bardziej prawdziwej, subtelniejszej, lepiej wyważonej na skali bas-sopran, dźwięczniejszej.

A co na to ten tak oczekiwany i tyle obiecujący Questyle? Ponownie udowodnił, że ze swojego cenowego pobliża najbardziej jest wypośrodkowany. Nie zwraca się w kierunku basu jak FiiO i nie ku sopranom jak Cowon, tylko dokładnie wyważa proporcje, czyniąc oba skraje równie mocnymi i obecnymi w przekazie. A jednocześnie bez efektu siodła branego z jakiejś staromodnej equalizacji, tylko proporcjonalnie w całym zakresie, a więc z naturalnie brzmiącym, dobrze wypełnionym i płynnym wokalem. Pewnie, że to nie był ten poziom przenikania w muzykę jaki oferował stojący obok system Ayon Sigma – Ayon HA-3, co na kilku utworach z ciekawości sprawdziłem, i nawet nie ten co u AK380, niemniej bez czynienia odniesień do znacznie droższej aparatury wysoce zadowalający, wolny od samych z siebie wypływających błędów i przynoszący muzyczną radość.

Mocne, że aż nawet imponujące mocą granie w przypadku plików wysokiej rozdzielczości czy tych dobrze, bezstratnie z dobrych płyt zripowanych – i pod tym względem nie ustępujące FiiO – a jednocześnie sycące także sopranem a nie przede wszystkim basem. W mierze potęgi brzmienia odtwarzacz oferuje przeżycia analogiczne z wysokiej klasy aparaturą stacjonarną (naprawdę), a tylko subtelność i ożywianie przestrzeni ma słabsze. Natomiast łupnięcia kotłów, perkusji i wszelkiej maści wielkoformatowych bębnów (sprawdzone na kilku maksymalistycznych przykładach) ma naprawdę imponujące. Oferuje godny podziwu zapas mocy, tak więc dysponujące maksymalistyczną potęgą basu przy łatwym napędzaniu (rzadkość) NightHawk grały ogłuszająco już trochę za połową skali głośności. A skoro już tam, to oczywiście bez żadnych zniekształceń.

questyle-qp1r-hifi-philosophy-015

Może nie tak rewelacyjnie jak niedawno opisywane Onkyo, ale za to pod względem mocy QP1R nie ma sobie równych!

Nie przydaje ten Questyle QP1R tak krystalicznej czystości brzmieniom jak najnowszy, niedawno recenzowany Onkyo, wszakże tamten problemy z mocą ma zasadnicze, a Questyle przeciwnie – nie ma żadnych. Tak więc do wyczynowego rocka czy wielkich orkiestracji albo maksymalnych efektów w muzyce elektronicznej nadawał się będzie rewelacyjnie i to jest jego domena. To są umiejętności bliskie temu co potrafi Astell & Kern wspierany dedykowanym wzmacniaczem, który to zestaw dziesięć razy jest droższy i znacznie cięższy. Gorzej natomiast jest z przejrzystością i otwartością brzmienia, bo jednak względem Onkyo i AK 380, a nawet względem Cowona, soprany nieco się z NightHawk zwijały pod szczytem, a medium nie było tak przejrzyste. Niemniej soprany i tak pozostawały obfite a nie schowane jak z FiiO, a brak całkowitej przejrzystości nie drażnił. Brzmienia pojawiały się całościowe, wyjątkowo treściwe i wyjątkowo potężne. Zejście basu i skoki dynamiki imponowały, a obraz całości nie zmuszał do żadnej krytyki. Da się wprawdzie jeszcze o wiele lepiej, ale to już będą całkiem inne pieniądze, a tutaj bez takich sum muzyka grała na całego i pełna z niej płynęła satysfakcja. Słychać to było między innymi  w muzyce organowej, okradzionej wprawdzie cokolwiek z najwyższych rejestrów, jednak autentycznie potężnej, wizualizującej prawdziwe organy a nie jakiś ich szkic.

Final Sonorous VIII

Jest czymś jednocześnie przykrym i pocieszającym, co te słuchawki potrafią robić dla przenośnych odtwarzaczy. Przykrym, bo za jakie pieniądze, a pocieszającym, bo dowodzi, że da się. Od razu się w tym nieco ciemnawym i przymglonym FiiO rozjaśniło, i może nie była to jeszcze całkowita przejrzystość na miarę takich najlepszych, ale o wiele lepsza. Wspomagana imponującą przestrzenią i wyrównanymi proporcjami bas-sopran dźwignęła przekaz do góry w kategoriach techniczno-obiektywnych i bardzo wydatnie wzmogła przyjemność.

Niemniej i to się pokazało, że podłączone zaraz potem do Cowona ukazały Sonorous coś jeszcze, mianowicie sporą jego przewagę ogólną, bazującą na większej misterności, przenikliwości i całościowym muzycznym kunszcie. Tu więcej się działo i działo bardziej przekonująco w kategoriach zarówno realistycznych jak i przyjemnościowych. Świetna szybkość, rozdzielczość, charakterystyczna dla szczytowych słuchawek od Final Audio „pienistość” brzmienia, czyli coś pokrewnego do stylu brzmieniowego diamentowych głośników Raidho.

questyle-qp1r-hifi-philosophy-018

A choć i z nim najlepiej wypadły słuchawki o wysokiej skuteczności, to potrafi sobie radzić także z bardzo wymagającymi.

Jako analizator jakościowy słuchawki Final okazały się więc także najlepsze, najwydatniej pokazując różnice. Dzięki nim mogę teraz napisać, że Questale od Cowona gra ciemniej i środek ciężkości pasma usytuowany ma nieco niżej, chociaż sopranów ani trochę nie tnie. Natomiast średnicy nimi nie podbarwia, co właśnie czyni jego przekaz ciemniejszym i ogólnie bardziej basowym. Lepsze ma od Cowona dociążenie i lepszą dynamikę. Z uwagi na ciemniejsze brzmienie jego muzyczny obraz jest minimalnie mniej przejrzysty, a za to potężniej i pełniej brzmiący. Taki – można zgadywać – strojony bardziej pod rocka a nie muzykę rozrywkową; dający naprawdę niepoślednie doznania prekusyjne przy jednocześnie cięższych, bliżej basu a nie lotnej sopranowości idących wokalach. Przestrzeń nie ożywia się tak bardzo jak u Onkyo, ani tym bardziej u AK380, ale poprzez brzmieniową masywność i nasycenie, a zwłaszcza imponujący bas i świetną rozpiętość dynamiczną, dane jest nam doznać masy audiofilskich uciech. To krzepkie, mocarne granie o dużej dawce realizmu, z budzącymi uznanie umiejętnościami w zakresie analogowości; tak więc kto gustuje przede wszystkim w mocnych doznaniach basowych i dużych skokach dynamiki, a przy tym chciałby mieć odtwarzacz przenośny nie nastręczający najmniejszych problemów z mocą, temu Questyle QP1R jest dedykowany. Tym bardziej, że w parze z odpowiednio sopranowymi słuchawkami sopranów ani trochę nie ma schowanych, a testy na realizm i analogowość przechodzi z każdymi jednymi bez zająknienia.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

11 komentarzy w “Recenzja: Questyle QP1R

  1. Lord Rayden napisał(a):

    To bardzo ciekawy DAP,o sporej mocy. Jednak na dzisiejsze czasy „zbyt audiofilski” w starym stylu. Bo dzisiejsi Audiofile i Audiofani pożądają WiFi i serwisów strumieniowych (Tidal).
    Astell wprowadził aplikację Tidal w AK300 i AK70. Niestety bez trybu Offline.no ale Astelle mają WiFi.

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Miał być przebojem, według niektórych jest przebojem, a prawda jest taka, że przebojowego DAP-a w średniej cenie na razie nie ma. Bo Onkyo też miało, i całe jest śliczne, tyle że rachityczne. Tak więc na przebój na razie czekamy.

  2. Sławek.S. napisał(a):

    A mnie się wydaje, że QP1R przełom stanowi i wyznacza kierunek. Nie w zakresie brzmienia bezpośrednio, ale funkcjonalności- czyli także w zakresie brzmienia pośrednio. Słynna jest już jego synergia z ortodynamikami- w tym z Hifiman H-1000 czy Audeze. Wyjątkowa też jest zdolność do satysfakcjonującej współpracy z bardzo szerokim zakresem słuchawek nausznych. Czy to nie jest przełom w ‚bezkanapkowym’ mobilnym audio? Jeszce brzmieniowo nie ‚state of the art’, ale już bardzo ciekawy , użytkowo kontrowersyjny.. ale nadający mobilnemu audio nowy wymiar i nowe możliwości.
    Przy tej okazji – sprawdziłem z BD T5p.2. Baaardzo ciekawie, ta moc się po prostu przydaje.

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Pod względem mocy jest niewątpliwie rewelacyjny i zawłaszczył nowe terytoria. Gdyby tak zebrać w całość walory Onkyo i Questyle, byłoby naprawdę czego na spacerze posłuchać. Ale i tak jest, a niedługo takie fuzje mocy z jakością brzmienia i możliwością korzystania z WiFi w średnim przedziale cenowym nastąpią. To będą gorące fuzje, niewątpliwie.

      1. Sławek.S. napisał(a):

        Otóż to. Taki np Chord Mojo z wbudowanym modułem odtwarzacza (hipoteza rzecz jasna).
        Wracając do Q, to myślę, że krok wstecz w technice obsługiwania i kółko do nawigacji było celowym zabiegiem marketingowym. Ten produkt krzyczy – ‚ja nie jestem telefonem, ja jestem odtwarzaczem muzyki’.

        1. Lord Rayden napisał(a):

          Kółko niestety nie jest wygodne. I mały ekran też (zwłaszcza przy kłopotach ze wzrokiem).

          Sporo mocy ma też AK300, którego w rozsądnej cenie używkę posiadam. Taki zestawik marzeń to byłoby może AK300 plus amp AK380 do domu i na wyjazdy a do komunikacji miejskiej AK70. AK70 sluchałem ostatnio i nie narzekałem. Charakter inny od AK300 ale też dobry.

  3. Sławek.S. napisał(a):

    Q. a różne słuchawki.
    Całą zabawa z tym DAPem to sprawdzenie jak nieoczekiwanie zachowają się słuchawki, różne słuchawki. A to chyba nie było mocno podkreślone w powyższej recenzji – ustawieniu wzmocnienia (gain) ma kluczowe znaczenie dla jakości prezentacji. I czasami są to ustawienia nieoczekiwane. Pamiętam z tutejszej recenzji Westone 4 obserwację, iż graja one świetnie z wysokiej jakości sprzętem stacjonarnym, co zapewne oznacza także wrażliwość na jakość wzmocnienia. Podpiąłem swoje poczciwe Westony 4R pod Q . Każde ustawienie ‚gain’ czyni z nich zupełnie różne słuchawki, a ‚dowalenie’ mocy z pozycji ‚H’ – no… nie wierzyłem, ze tak mogą zagrać.
    Producent załącza na swojej stronie listę przetestowanych słuchawek wraz z sugestią ustawienia wzmocnienia i zapewnieniem, że jeśli pojawiły się dane słuchawki na liście to znaczy, że grają z Q przy wskazanym wzmocnieniu doskonale. Jest tam kilkadziesiąt modeli, głównie nausznych i takie niespodzianki jak np AKG Q701. Ponieważ tego akurat nie sprawdziłem, nie dowierzam.

  4. Aksamitnybkekit napisał(a):

    Według mnie questyle to swietny sprzęt za te cene. Wykonanie i brzmienie dla mnie pierwsza liga. Przede wszystkim to chyba jedyny sprzęt przenośny, ktory radzi sobie z bardzo wymagającymi słuchawkami. Szczególnie swietnie zgrywa sie tez ze wszelkimi armaturami.
    Nie pisze dlatego ze jestem jego posiadaczem. Mam tez Astella ak320 i rowniez jestem bardzo zadowolony, qp1r jest dla mnie doskonałym uzupełnieniem.
    Cowona slyszalem tylko wersje Plenue D, którego używa moja siostra. I tutaj trzeba przyznać ze jak za te cene to oferuje świetny stosunek cena/jakość vs mozliwosci. Mały poręczny grajek.

  5. Euzebjusz napisał(a):

    Questyle ma wzmacniacz prądowy i w rezultacie objawią się to dużą skutecznością i zapasem mocy. Trafne porównanie do bakoona HPA-21, który wg. mnie jest jednym z lepszych wzmacniaczy na rynku.
    Połączenie cyfry z układem analogowym w Questyle przynosi zaskakujące efekty. Faktycznie player bez problemu napędza większkość słuchawek i wydaje mi się, że nie ma sobie w tym równych.
    Dynamika gry i rozmach zachęcają do słuchania. Ja się zakochałem. Kupowałem kiedy jeszcze cena była w okolicach 3800zl – wcale nie przesadzona. 3000zl to już fajny deal. Warto znaleźć sklep w pobliżu, który oferuje ten sprzęt i umówić się na odsłuch.

  6. Andres napisał(a):

    QP1R dla mnie osobiście dźwiękowo super. Posiadam Słuchawki Final Pandora IV i zgrał mi się bombowo. Podejrzewam, że testowane X to dopiero zawodostwo.
    Póki co zdecydowałem się jednak na Astell&kern Ak Junior. Ma też sporo mocy a obecna cena to 1299zl wiec wydaje się niezła okazją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy