Recenzja: Phasemation HD-7A192

Odsłuch cd.

Phasemation_HD-7A192_002_HiFi Philosophy

Poza komputerem w roli źródła wystąpił  Cairn Fog

   To było twarde, konkretne brzmienie, przez które przejście albo widzenie tego co za nim było niemożliwe. Realna substancjalność królowała, co w przypadku Pandora Hope nie jest zjawiskiem gwarantowanym, a co do ich dźwiękowego bogactwa i całościowej podszytej lekkim szaleństwem wibracji pasowało świetnie, stanowiąc przeciwwagę i uzupełnienie. Przede wszystkim dlatego też bardziej podobał mi się HiFace w trybie Standard, bo właśnie tą sytuację podkreślał, dorzucając substancjalności i uspakajając rozedrganie. Raz jeszcze przy okazji mogłem się przekonać jak kruche są stany perfekcyjne, bo zarówno wyłączenie procesora K2, jak i zmiany w sterowniku HiFace powodowało natychmiastową redukcję piękna i wielką dezaprobatę słuchającego. Wszystko we mnie przeciw temu protestowało, a irytacja stawała się momentalna. W stanie idealnym przemierzyłem natomiast rozległe połacie grania płytowego, plikowego i internetowego, każdorazowo czerpiąc wielką satysfakcję. Żadne kulawe pliki, stare nagrania ani trudne utwory nie były w stanie zburzyć zadowolenia i zmienić zdania o klasie systemu. Ten wiązał się bowiem w całościową perfekcję, może nie na miarę szczytu szczytów, ale na miarę zdrowego, popisowego high-endu jakiego posiadanie jest marzeniem każdego przeciętnego komputerowca lubiącego muzykę z pewnością. Przywołanie żywych ludzi, materialna konkretność i piękna jej postać nie podlegały dyskusji, podobnie jak perfekcyjne oddanie całego pasma, w którym próżno było szukać słabszych miejsc. Wszystko wiązało się w spójną doskonale wyrażającą się całość, a żadne braki w żadnych, nawet najtrudniejszych momentach się nie pojawiały. System pokonywał najgorsze nagraniowe wyboje niczym poduszkowiec, a rozkosz z muzycznej jazdy towarzyszyła temu nieustanna. To naprawdę arcyprzyjemne kiedy zbliżamy się do jakiegoś ekstremalnego momentu, cali kurcząc odruchowo w oczekiwaniu na przykrości i trzęsiączkę, a tu nic, tylko płynie muzyka, a my w niej i na niej.

Phasemation_HD-7A192_025_HiFi Philosophy

Nie mogło też zabraknąć wcześniej wymienianego wzmacniacza słuchawkowego marki Phasemation.

Nie dziwię się tak nawiasem Phasemation, że sięgnęło po procesor K2, bo jego holograficzna magia tryumfowała, a bez niej nawet te pięknie wypełnione, gładko sunące po najgorszych wybojach i dojmująco realne dźwięki stawały się tylko cieniem samych siebie. Właściciel Phase Tech, pan  Noboyuki Suzuki, nieźle zapewne o ten K2 się nawojował, bo JVC wcale nie oferuje go chętnie, a poza Japonię to wcale, ale słuszna to była wojaczka, do tryumfu wiodąca. Wraz z też japońskimi Final Audio grało to w stylu, z którym rozstanie będzie na pewno bolesne, ale taka już dola recenzenta, że co chwila z czymś cennym się musi rozstawać.

 

AKG K812 (kabel FAW Noir hybrid)

Porównawczo sięgnąłem po jeszcze jedne high-endowe słuchawki, by pozytywne wrażenia utwierdzić. Udało się z miejsca i bez problemu. Dźwięk flagowych AKG nie miał śladu naprężenia, zachowując jednocześnie masę i wypełnienie. Pozwalało mu to szybciej osiągać wysokie częstotliwości, wzbogacając nimi średnicę, co dawało wrażenie większej złożoności, ale jednocześnie wprowadzało do przekazu niepokój. Prężna pełnia Pandor ustąpiła miejsca mrowiącemu się podekscytowaniu i większej przenikliwości. Śladowe powłoki dźwięków znikły kompletnie, zastąpione przez nasycenie powietrzem i rozwiewające się, nieokreślone granice muzycznych obłoków.

Phasemation_HD-7A192_014_HiFi Philosophy

Kable na miejscu, można zaczynać zabawę.

Dźwięk nie prężył muskułów wzbogacając od drugiej strony przekaz sopranowymi fajerwerkami, tylko płynął w naturalnym postrzępieniu i całkowitym otwarciu. Tak było w każdym razie w przypadku najwyższej jakości plików DSD i MQS, bo przy zwyklejszych mp3 oraz FLAC różnice okazały się dużo mniejsze, a ta odniesiona do prężności dobrze wyczuwalna była jedynie w stosunku do dołu pasma, przez Pandory bardziej właśnie naprężanego, podczas gdy na słabszym materiale także AKG prężyły się nieco. Dźwięk japońskich słuchawek całościowo jednak w każdej sytuacji był twardszy i z mocniej wyrażonymi powłokami, a AKG wyższy nieco na środku pasma (co mnie zaskoczyło, jako że przygotowany byłem na sytuację odwrotną), bardziej też otwarty i bardziej pozwalający dźwiękom się nawzajem przenikać. Zarazem przekaz AKG nie miał takiej pogłosowości, chociaż pewną miał także, i nie był tak rozciągnięty czasoprzestrzennie jak u tubowych Pandor, co można uznać za normę. W efekcie muzyka elektroniczna w wykonaniu japończyków bardziej była popisowa i odjazdowa, wzbogacana o niespotykane gdzie indziej zjawiska. Nie były one jakieś bardzo się narzucające, ale kiedy sięgać po odpowiednie utwory, jednoznacznie istnienie swe potwierdzające. Mówiąc ogólnie AKG, jak na profesjonałów przystało, bardziej trzymały się spraw ziemskich i uczciwości w inżynieryjnym wydaniu, a Pandory pozwalały sobie na orbitowanie i nietuzinkowe popisy, do mnie akurat jak najbardziej przemawiające. Bardzo ciekawie przy tym kontrastowały sopranowe bogactwo i pienistość z tymi mającymi powierzchnię, prężnymi dźwiękami dołu i średnicy, podczas gdy u AKG wszystko bardziej się ujednolicało, czy – gdyby ktoś taką opinię wolał – bardziej było homogeniczne i nawzajem się przeplatające. W zależności od repertuaru sam raz wolałem jeden styl a raz drugi, bo wokale wypadały prawdziwiej u AKG, ale symfonika i muzyka elektroniczna były u Pandor bardziej popisowe.

Phasemation_HD-7A192_011_HiFi Philosophy

Na pierwszy ogień idą koleżanki z Japonii – Pandora Hope VI. I od razu wielki sukces!

Nie ulega jednak wątpliwości (a to nas tutaj najbardziej interesuje), że w obu wypadkach sam tor przed słuchawkami grał koncertowo, a podstawiany mu repertuar nie miał znaczenia. Naprawdę rzadko słuchawki mają okazję tak się popisywać przy komputerze, chociaż niedawno stał tam przetwornik Ayon Sigma i też się popisywał. Dzięki swemu wewnętrznemu zegarowi rysował dźwięki o wyraźniejszych, bardziej wyostrzonych w sensie optycznym konturach, ale nie miał takiego wypełnienia i takiej muzykalności. Nie miał też ani takiej brzmieniowej głębi, ani holografii. W zamian tylko tę super wyostrzoną wyraźność femtosekundowego taktowania i piękny dzięki niej realizm, który Phasemation realizował inaczej, bardziej wypełnieniem niż krawędziowaniem. Tego jak gra doposażony femtosekundowym zegarem zewnętrznym nie chcę się nawet domyślać, bo po co psuć sobie smak chleba naszego powszedniego komputerowej muzyki. I bez tego powrót do niej będzie bolesny.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

35 komentarzy w “Recenzja: Phasemation HD-7A192

  1. Maciej pisze:

    Piotrze, powiedz czy da się i jeśli tak to jakbyś porównał Phasemation do Myteka 192 w funkcji DAC ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Da się porównać i nawet porównałem. Marnie to dla Myteka wypadło. Phasemation bardzo wyciąga nagrania jakościowo do góry. Nie jest tylko rzetelny i staranny; potrafi dużo więcej. Wszystko przy nim na pięknie zyskuje. Taki magik stylista.

  2. Maciej pisze:

    Tylko w przyrodzie chyba jest tak że albo DAC rozdzielczy i precyzyjny i preamp/wzmacniacz słuchawkowy dodaje czaru, albo gęsty dac ze stopniem lampowym i obiektywny preamp/wzmacniacz…

    Może uda mi się tego Phasemation posłuchać. Czy jeszcze w graniu z Auralic’iem ma coś wspólnego?

  3. Maciej pisze:

    *Auralic Vega

  4. Piotr Ryka pisze:

    Auralic Vega słuchałem tylko w nieswoim systemie, tak więc pole opisu mam ograniczone. W ciemno wybrałbym Phasemation, ale przy bezpośredniej konfrontacji może byłoby inaczej. Dzisiaj będę słuchał Phasemation z Twin-Head, to zobaczymy jak zagrają gęsty z gęstym.

    1. Maciej pisze:

      i jak i jak?

      1. Piotr Ryka pisze:

        Dobrze, bardzo dobrze. Nie było żadnego konfliktu, tylko wzajemne uzupełnianie i bardzo ciekawa muzyka. Przyjemnie jest od czasu do czasu móc posłuchać własnego wzmacniacza. Odświeżające doznanie.

        1. Michal W pisze:

          Jakie słuchawki braly udzial w tym zestawieniu?czy dac ten dobrze zgrywa sie k812?

          1. Piotr Ryka pisze:

            Słuchałem właśnie z K812.

  5. mruk pisze:

    Dzień dobry,
    czytam Pańskie recenzje (z przyjemnością) od dłuższego czasu, zwłaszcza te dotyczące sprzętu, który cenowo mieści się (teoretycznie) w zasięgu moich możliwości finansowych. Gratuluję strony i udanych – pozbawionych (na tyle, na ile to możliwe) wodolejstwa, ciekawych recenzji.
    Od pewnego czasu jednak ciekawi mnie ekonomiczna (nie filozoficzna) strona audiofilstwa. Recenzowany DAC kosztuje bagatela 14 tysięcy złotych. Ciekaw jestem, jaki procent naszego społeczeństwa, zainteresowany dziedziną audio (to ważne zastrzeżenie) może sobie pozwolić na taki zakup, żeby nie okupywać go wielomiesięcznymi czy wieloletnimi wyrzeczeniami? Myślę, że może to być grubo poniżej 0,1%. I jeszcze jedno, ciekawsze pytanie: ilu ludzi takiego DACa (i inny podobny element systemu audio od 10 tys. wzwyż) u nas kupuje, założywszy, że sprzęt jest z tych bardziej popularnych i jest dostępny u polskich dystrybutorow? 100-200 osób? Jakiego rzędu to mogą być liczby?? Będę wdzięczny za jakieś orientacyjne realne dane. Pozdrawiam
    mruk

    1. Piotr Ryka pisze:

      Przykro mi, nie zajmuję się stroną sprzedażową. Takie pytania trzeba kierować do dystrybutorów. Dużo zależy tutaj od popularności marki a nie tylko ceny. Urządzenia udane kosztujące parę tysięcy sprzedają się w setkach, a bardzo drogie najwyżej w dziesiątkach sztuk. Niedrogie a dobre głośniki czy DAC-ki w tysiącach. Sennheiser na całym świecie sprzedał poniżej trzydziestu tysięcy słuchawek HD 800. To daje pewne wyobrażenie o skali.

      1. mruk pisze:

        Dziękuję za tę garść informacji. Zwłaszcza ta ostatnia daje pewne wyobrażenie o tym, jak elitarne jest grono audiofilów, które w dodatku dzieli się na jeszcze węższe grona (słuchawkowcy, analogowcy, Dac-owcy). To, w porównaniu z wysokimi cenami urządzeń, daje do myślenia.
        Nie chcę rozpoczynać odrębnej dyskusji, niezwiązanej z tematem recenzji. Tylko jeszcze taka refleksja:
        Mam nadzieję, że zmieni się jednak podejście części producentów (może impuls wyjdzie z Chin?, a może już wyszedł?), i przestaną kreować sobie elitarnego, majętnego klienta dla swoich topowych urządzeń, których cena jest często gęsto (prawdopodobnie) sztucznie zawyżana (nie twierdzę bynajmniej, że to wszystko oszustwo, nabieranie gości, jak to niektórzy laicy twierdzą, co to, to nie, ale chcę powiedzieć, że wzrost nakładów na zaprojektowanie, wykonanie tych topowych urządzeń – w porównaniu do urządzeń tzw. budżetowych – jest znacznie niższy do wzrostu ich ceny – także w porównaniu do niższych modeli – tego oczywiście nie wiem na pewno, ale przypuszczam, taką mam intuicję).
        Może ktoś wreszcie uda się zarobić na średnio lub nawet mniej niż średnio zamożnych klientach?

    2. Michal W pisze:

      Ogladales kiedys TOP GEAR, tam tez testują tylko samochody na ktore stac 1% spoleczenstwa 🙂

      1. mruk pisze:

        Jasne, oglądałem. To jednak trochę inna kwestia. Auta, w dodatku testowane w TV.

  6. mruk pisze:

    Ostatnie pytanie miało brzmieć nieco inaczej:
    Chodzi mi oczywiście o to, czy wreszcie pojawi się producent, który skalkuluje, że bardziej opłaca mu się sprzedać dobry sprzęt (np. model słuchawek, które dziś kosztują np. 5 tys. zł) w większej ilości, bo taniej (np. za te 3 tys.) niż w mniejszej ilości, ale za to drożej??

    1. Piotr Ryka pisze:

      Analizę rynku przedstawiłem w artykułach „O sensie i rozterkach audiofilizmu” oraz „O luksusie”, które można znaleźć (nieco myląco) w zakładce Muzyka. Co do sprzętu wysokiej jakości za niewielkie pieniądze, to można wskazać wyroby takich firm jak ifi Audio czy Hegel, a słuchawki najwyższej jakości w okolicach trzech tysięcy to na przykład HiFiMAN HE-560, albo Pandora Hope VI.

      1. mruk pisze:

        Przeczytałem tekst O sensie i rozterkach… Bardzo ciekawy. Może będzie okazja kiedyś wrócić do paru poruszonych tam wątków.

        1. mruk pisze:

          W każdym razie podpisuję się pod końcowymi podsumowującymi zdaniami tego tekstu: nierówności społeczne, zanik klasy średniej i związany z tym brak postępu w dziedzinie audio i mielenie tego samego przez producentów. Nic dodać nic ująć.

    2. Daniel pisze:

      Najgorsze jest to że praktycznie cały audiofilizm kręci sie wokół ceny, potem futersów, dźwięku a na końcu na muzyce.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Nie sądzę aby tak było. W końcu chodzi o muzykę a nie co innego.

  7. Maciej pisze:

    Według mnie klocki za 5-6K PLN dają już bardzo dobrą jakość. Co i tak przy średniej ilości klocków w pokoju gdzie słuchamy daje kwotę ok 25-30K PLN czasem nawet mniej jeśli kupimy coś używanego. I to jest bardzo duża kwota na polskie realia. Ale jakość jest już bardzo wysoka, o ile wybiera się dobrze i skutecznie pod kątem swoich uszu a nie na podstawie tego co gdzieś jest napisane (bez urazy dla Piotra : ) )

    Audiofilizm jako taki to jednak rodzaj zaburzenia. To kompulsywne dążenie do zmian i realizacja tych obsesji. Ale im bardziej je zaspokajamy tym bardziej rosną w siłę. Tu nie ma żartów – w skrajnych przypadkach rozpadają się przez to rodziny. Dobrze jest lubić fajny, solidny sprzęt, zmieniać co parę lat w nim coś, ale jednak większość czasu powinno zajmować używanie tego co mamy a nie myślenie o zmianie. To daje komfort i radość. To nie kable za 100K PLN dają prawdziwą satysfakcję tylko gramy dystansu na które jesteśmy w stanie się zdobyć i którymi możemy się delektować przy lampce wina jak słuchamy nowej płyty.

    Dobre brzmienie to stan umysłu a nie fakt.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie możemy doświadczyć niczego co nie jest stanem naszego umysłu.

      1. Maciej pisze:

        Tutaj Piotrze mój elementarz pojęć wydaje się być zbyt skromny 🙂

        1. Piotr Ryka pisze:

          Bertrand Russell zobaczywszy kiedyś w piśmie naukowym artykuł pod tytułem „Dlaczego nie możemy wiedzieć do dzieje się w naszych głowach”, pozwolił sobie skomentować, iż jego zdaniem jest dokładnie na odwrót – cały czas wiemy co dzieje się w naszych głowach, natomiast nie możemy wiedzieć co dzieje się gdziekolwiek indziej.

          1. mruk pisze:

            Macieju, racja, dobre brzmienie to kwestia do pewnego stopnia subiektywna: upodobań, ale i wrażliwości, którą z czasem się z pewnością rozwija. Tzn. w miarę obcowania z dobrym sprzętem, słyszy się coraz więcej. Steż stąd, jak sądzę, wynika jeden z głównych zarzutów, jakie wysuwają laicy pod adresem audiofilów, tzn. ci pierwsi twierdzą, że audiofile ulegają autosugestii, o którą tym łatwiej, że jest poprzedzona sporymi wydatkami
            Tak twierdzą zwykli zjadacze chleba, zadowalający się byle jakim dźwiękiem.
            Jest jeszcze szeroka grupa nie-laików, ale i nie-audiofilów (sam się do niej zaliczam), która w relacji do audiofilstwa i audiofilów odczuwa mieszaninę zainteresowania, może nawet podziwu, ale niestety też zazdrości (czy raczej resentymentu). W końcu jakoś trzeba sobie zracjonalizować trudną do zniesienia sytuację, że nie stać mnie na te wszystkie luksusowe audiofilskie cacka. No i się pojawiają te różne zarzuty: że audiofilizm to nabieranie gości, ściema producentów, naciągactwo, szaleństwo czy choroba itd. Stąd też te kwasy.

            Ale mnie chodziło tylko o to, że ta drożyzna wynika (w części) z pewnej filozofii producentów: chcą mieć produkt uważany za eksluzywny.
            I stąd moje wzdychanie, że może by któryś z nich takie podejście zmienił – i dzięki temu osiągnąć równie dobry, a może i lepszy, wynik finansowy.

  8. Maciej pisze:

    Wydaje mi się że audiofilsko grają i są dobrze wycenione: Audiolab MDAC, słuchawki Beyerdynamic, słuchawki AKG (poza flagowcami bo te mają ceny przynajmniej 2 krotnie zawyżone), przewody Reson, WireWorld, produkty Rega, sprzęty NAD, wzmacniacze Feliks Audio, wzmacniacz Lorelai, Schiit, WBA, Atoll, Tomanek, używany hi end z lat 90 🙂 i pewnie wiele innych…

    1. mruk pisze:

      Dzięki. Być może będę miał okazję co nieco z tego sprawdzić, i coś nabyć.

  9. Milvarecon pisze:

    Panie Piotrze,
    Jakby Pan widział ten przetwornik do STAX SR-L700?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Muszę najpierw zapytać – w granicach jakiego budżetu?

      1. Milvarecon pisze:

        Szukam przetwornika do tych słuchawek z gęstym, dociążonym dźwiękiem zwłaszcza w dolnych rejestrach.
        Budżet około: 13 000PLN.
        Zastanawiam się jeszcze nad Audiobyte Black Dragon + dwie hydry, T+A DAC 8 DSD, Aqua La Voce S2, lub Eximus DP1.
        Chyba, że zna Pan lepszą alternatywę do tych słuchawek w wyżej wymienionym zakresie cenowym.
        Do słuchawek mam energizer STAX SRM-007tII.

        1. Piotr Ryka pisze:

          L700 to świetne słuchawki, ale o specyficznych wymaganiach. Kupowanie dla nich DAC w ciemno byłoby według mnie karkołomnym przedsięwzięciem; kandydatów koniecznie trzeba odsłuchowo zweryfikować. Z uwagi na wspomnianą specyfikę spośród zbliżonych cenowo wziąłbym pod uwagę Auralic Vega. Aqua też wydaje się potencjalnie ciekawa. Jednak synergia może się pojawić nieoczekiwanie, nawet w teoretycznie nie pasującym urządzeniu. Nie podejmuję się więc zgadywać, który przetwornik wypadnie najlepiej.

          1. Milvarecon pisze:

            Dokładnie tak Panie Piotrze, ogólnie kupowanie jakiegokolwiek sprzętu powyżej „x” tysięcy to niezbyt zdroworozsądkowe działanie. Pytałem czysto informacyjnie by zawęzić zakres poszukiwań. Mieszkam w małym mieście, a dojazdy do większych miast na odsłuchy zajmuje mnóstwo czasu i energii, zwłaszcza że nigdy nie ma wszystkiego w jednym sklepie, więc zostaje mi tylko zamawianie, odsłuchiwanie i ewentualna odsyłka. Niestety nie dysponuję też taką gotówką by zamówić 6 daców i każdy po ponad 10k by bezpośrednio je skonfrontować. Nikt nie mówił, że będzie łatwo.
            Dziękuję mimo wszystko za szybką odpowiedź!
            Przyjrzę się bliżej Auralic Vega i prawdopodobnie od tego przetwornika zacznę, mam nadzieję, że będzie udanym strzałem.
            Pozdrawiam.

        2. AAAFNRAA pisze:

          A może Exogal Comet Plus? Obsługuje DSD, ma przedwzmacniacz i wzmacniacz słuchawkowy. Sam o nim myślałem, ale wybrałem tańszego Chorda. Chord Qutest czy Hugo 2 to też kawał DAC-a i to w miarę przystępne cenowo.

          1. Milvarecon pisze:

            Co do mojego poprzedniego komentarza drobna poprawka: miałem na myśli, że kupowanie jakiegokolwiek sprzętu za „x” tysięcy W CIEMNO* jest niezbyt zdroworozsądkowym działaniem. Zabrakło jednego wyrazu, a sens wypowiedzi już jest zupełnie inny.
            Exogel Comet Plus jest bardzo intrygującą integrą i warto jej się przyjrzeć. Do potencjalnych kandydatów dołączyłem również Norma Dac HS-DA1 VAR. Jest niesamowity wysyp przetworników i przeogromna konkurencja. Rynek bardzo szybko się rozwija i ciężko za tym nadążyć. Chordów nigdy nie słuchałem, ale być może będę miał okazję niebawem to zmienić. Na upartego mógłbym dorzucić jeszcze Naim DAC, albo Audio-GD R2R-7. Później czeka mnie zabawa z kablami sieciowymi i interkonektami. Upłynie wiele wody w rzece zanim ostatecznie domknę system. W niedalekiej przyszłości planuję jeszcze kupić jedną parę słuchawek, coś z przeciwległego bieguna. Final Audio D8000, albo Crosszone CZ-1 i zabawa zacznie się od nowa.
            Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy