Recenzja: Phasemation HD-7A192

Budowa

Phasemation_HD-7A192_017_HiFi Philosophy

Phasemation HD 7A192

   Rozgadałem się, a tu Phasemation czeka na swój opis, czytelnicy czekają na recenzję, sam wypatruję żeby ją skończyć i tylko czas nie czeka. Podobno każdy może się spóźnić oprócz czasu, choć i on w pewnych układach odniesienia potrafi zwalniać a nawet się zatrzymywać. Dobrze, żadnych więcej aluzji, jedziemy z recenzją.

Phasemation HD-7A192 to średniej wielkości pudełko, a postawiony na nim Phasemation EPA-007 dobitnie udowadnia, że w jeszcze dużo mniejszych muzyczni czarci potrafią się skrywać. W porównaniu do takiej Sigmy od Ayona jest jednak naprawdę nieduży i niezbyt ciężki, tak więc w przypadku biurkowej rzeczywistości nie będzie sprawiał kłopotu. Spokojnie stanie obok monitora, chociaż nie jest na tyle płaski by się pod niego stronniczo wczołgiwać. To jednak czyni z premedytacją, jako że może mieć do kompletu wspomniany zegar, a ten powinien na nim stanąć, a także ma własny firmowy słuchawkowy wzmacniacz, który też w komputerowym środowisku powinien znaleźć dla siebie miejsce. To wszystko bez problemu zapewni niezbyt szeroka obudowa, na bazie której możemy piętrzyć kolejne elementy, ale przy okazji wchodzimy jak się okazuje na minę, gdyż oczy przecierałem z niedowierzaniem kiedy się okazało, że Phasemation, twórca na wskroś symetrycznego słuchawkowego wzmacniacza, sporządził flagowy DAC bez wyjść symetrycznych. (???)

No ale… Bo ja wiem? Tak widać mu pasowało. Sporządził i kropka. Nie ma jak zapytać o przyczyny i nad sprawą musimy przejść do porządku dziennego.

Phasemation_HD-7A192_010_HiFi Philosophy

Niech pokrętła was nie zmylą – to „tylko” DAC.

Przetwornik ma wejścia USB, koaksjalne, optyczne i BNC (ale tylko dla tego zewnętrznego zegara), a wyjście wyłącznie w postaci klasycznych złącz RCA. Nie jest też przedwzmacniaczem i próżno potencjometru na przednim panelu szukać, ale pokrętła i tak ma dwa, z których jedno obsługuje wybór wejścia, a drugie próbkowanie i coś jeszcze. Tego próbkowania jest duży zakres, od klasycznego 44,1 po 192 kHz w gęstości 16 albo 24 bity dla wejścia koaksjalnego i USB, a w przedziale 44,1 po 96 kHz dla optycznego. Nie sięga zatem Phase Tech po częstotliwości i gęstości ekstremalne, ale spokojnie mieści się w obowiązujących kategoriach. Ma jednak w sobie coś jeszcze, czym może się szczycić i jest to nie byle co, bo zakupiony od JVC procesor K2, znany z najwyższej klasy przetworników Reimyo i wydań płytowych XRCD oraz K2 właśnie. Procesor to uniwersalny, wiele dóbr na słuchających ściągający, ale mający jedno ograniczenie. Uruchamia się jedynie w trybie 44,1 kHz, tak więc chcąc go użyć należy najpierw ustawić właśnie taką częstotliwość, a potem jeszcze nacisnąć duże pokrętło do jej ustawiania. Zapali się wówczas czerwona lampka oznaczająca czterokrotny oversampling, a kiedy naciśniemy powtórnie, jej kolor zmieni się na zielony, oznaczający że puściliśmy właśnie w ruch także procesor K2. Co wówczas można usłyszeć, dowiemy się za chwilę, a teraz przytoczę jeszcze parametry techniczne, zajrzymy do środka i rzucimy okiem na wygląd.

Phasemation_HD-7A192_013_HiFi Philosophy

Za to jaki – z zaimplementowanym procesorem K2 od Comback Corp.

Urządzenie współczynniki techniczne ma naprawdę wyśrubowane, bo separację kanałów na poziomie 105 dB, odstęp między szumem a sygnałem 110 dB, a pasmo przenoszenia 5 Hz – 40 kHz. Impedancja wyjściowa to 130 Ω, a zużycie energii zaledwie 12 W. Waży niecałe cztery kilogramy, a powierzchowność ma bardzo podobną do własnego firmowego wzmacniacza słuchawkowego, tyle że większą. Cała jest ta obudowa aluminiowa, bo aluminium się nie magnetyzuje, z dwoma wspomnianymi pokrętłami – mniejszym i większym – pomiędzy którymi łagodnym slalomem przechodzi wyfrezowana linia, wzdłuż której rozmieszczono lampki znakujące wejścia i parametry próbkowania oraz aktywność oversamplingu i procesora K2. Świecą one zielono, niebiesko bądź czerwono, co wygląda całkiem nieźle, zwłaszcza w połączeniu z doskonałością obróbki aluminiowych blach o ładnie zaokrąglonych krawędziach i masywnością frontonu. Same diody częstują czystym, nasyconym kolorystycznie światłem, dając do zrozumienia, że DAC od Phasemation to nie jakaś tandeta.

Phasemation_HD-7A192_022_HiFi Philosophy

Tylny panel nie jest tak bogaty w złącza jak chociażby niedawno testowana Sigma.

Urządzenie jest następcą DAC-ka HD-7A z poprawioną obróbką sygnału USB w trybie asynchronicznym i lepszym zasilaniem w postaci aż trzech transformatorów R-Core, a przy tym z kontynuacją właściwego tamtemu stylu dual mono. Wprowadzono zarazem bardzo ważną funkcję kilkakrotnie już wzmiankowanego zewnętrznego zegara wyposażonego we własny procesor sterujący XMOS, by dotrzymać pola konkurencji, która takie zegary zaczęła stosować w wysokiej klasy przetwornikach nagminnie. Za przetwarzanie cyfra-analog odpowiada w każdym kanale kość PCM1794 od Texas Instruments, współpracująca z procesorem AD9852 od Analog Devices, będącym zaawansowanym, programowalnym układem DDS (Direct Digital Synthesis), mogącym czerpać wzorzec częstotliwości właśnie od tego zewnętrznego zegara rubidowego o dokładności sześćdziesięciu czterech femtosekund, produkowanego przez też amerykańską Stanford Research Systems i montowanego w dwukrotnie droższy od samego HD-7A192, dopasowany doń wzorniczo moduł zewnętrzny Phasemation HD-7Rb.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

35 komentarzy w “Recenzja: Phasemation HD-7A192

  1. Maciej pisze:

    Piotrze, powiedz czy da się i jeśli tak to jakbyś porównał Phasemation do Myteka 192 w funkcji DAC ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Da się porównać i nawet porównałem. Marnie to dla Myteka wypadło. Phasemation bardzo wyciąga nagrania jakościowo do góry. Nie jest tylko rzetelny i staranny; potrafi dużo więcej. Wszystko przy nim na pięknie zyskuje. Taki magik stylista.

  2. Maciej pisze:

    Tylko w przyrodzie chyba jest tak że albo DAC rozdzielczy i precyzyjny i preamp/wzmacniacz słuchawkowy dodaje czaru, albo gęsty dac ze stopniem lampowym i obiektywny preamp/wzmacniacz…

    Może uda mi się tego Phasemation posłuchać. Czy jeszcze w graniu z Auralic’iem ma coś wspólnego?

  3. Maciej pisze:

    *Auralic Vega

  4. Piotr Ryka pisze:

    Auralic Vega słuchałem tylko w nieswoim systemie, tak więc pole opisu mam ograniczone. W ciemno wybrałbym Phasemation, ale przy bezpośredniej konfrontacji może byłoby inaczej. Dzisiaj będę słuchał Phasemation z Twin-Head, to zobaczymy jak zagrają gęsty z gęstym.

    1. Maciej pisze:

      i jak i jak?

      1. Piotr Ryka pisze:

        Dobrze, bardzo dobrze. Nie było żadnego konfliktu, tylko wzajemne uzupełnianie i bardzo ciekawa muzyka. Przyjemnie jest od czasu do czasu móc posłuchać własnego wzmacniacza. Odświeżające doznanie.

        1. Michal W pisze:

          Jakie słuchawki braly udzial w tym zestawieniu?czy dac ten dobrze zgrywa sie k812?

          1. Piotr Ryka pisze:

            Słuchałem właśnie z K812.

  5. mruk pisze:

    Dzień dobry,
    czytam Pańskie recenzje (z przyjemnością) od dłuższego czasu, zwłaszcza te dotyczące sprzętu, który cenowo mieści się (teoretycznie) w zasięgu moich możliwości finansowych. Gratuluję strony i udanych – pozbawionych (na tyle, na ile to możliwe) wodolejstwa, ciekawych recenzji.
    Od pewnego czasu jednak ciekawi mnie ekonomiczna (nie filozoficzna) strona audiofilstwa. Recenzowany DAC kosztuje bagatela 14 tysięcy złotych. Ciekaw jestem, jaki procent naszego społeczeństwa, zainteresowany dziedziną audio (to ważne zastrzeżenie) może sobie pozwolić na taki zakup, żeby nie okupywać go wielomiesięcznymi czy wieloletnimi wyrzeczeniami? Myślę, że może to być grubo poniżej 0,1%. I jeszcze jedno, ciekawsze pytanie: ilu ludzi takiego DACa (i inny podobny element systemu audio od 10 tys. wzwyż) u nas kupuje, założywszy, że sprzęt jest z tych bardziej popularnych i jest dostępny u polskich dystrybutorow? 100-200 osób? Jakiego rzędu to mogą być liczby?? Będę wdzięczny za jakieś orientacyjne realne dane. Pozdrawiam
    mruk

    1. Piotr Ryka pisze:

      Przykro mi, nie zajmuję się stroną sprzedażową. Takie pytania trzeba kierować do dystrybutorów. Dużo zależy tutaj od popularności marki a nie tylko ceny. Urządzenia udane kosztujące parę tysięcy sprzedają się w setkach, a bardzo drogie najwyżej w dziesiątkach sztuk. Niedrogie a dobre głośniki czy DAC-ki w tysiącach. Sennheiser na całym świecie sprzedał poniżej trzydziestu tysięcy słuchawek HD 800. To daje pewne wyobrażenie o skali.

      1. mruk pisze:

        Dziękuję za tę garść informacji. Zwłaszcza ta ostatnia daje pewne wyobrażenie o tym, jak elitarne jest grono audiofilów, które w dodatku dzieli się na jeszcze węższe grona (słuchawkowcy, analogowcy, Dac-owcy). To, w porównaniu z wysokimi cenami urządzeń, daje do myślenia.
        Nie chcę rozpoczynać odrębnej dyskusji, niezwiązanej z tematem recenzji. Tylko jeszcze taka refleksja:
        Mam nadzieję, że zmieni się jednak podejście części producentów (może impuls wyjdzie z Chin?, a może już wyszedł?), i przestaną kreować sobie elitarnego, majętnego klienta dla swoich topowych urządzeń, których cena jest często gęsto (prawdopodobnie) sztucznie zawyżana (nie twierdzę bynajmniej, że to wszystko oszustwo, nabieranie gości, jak to niektórzy laicy twierdzą, co to, to nie, ale chcę powiedzieć, że wzrost nakładów na zaprojektowanie, wykonanie tych topowych urządzeń – w porównaniu do urządzeń tzw. budżetowych – jest znacznie niższy do wzrostu ich ceny – także w porównaniu do niższych modeli – tego oczywiście nie wiem na pewno, ale przypuszczam, taką mam intuicję).
        Może ktoś wreszcie uda się zarobić na średnio lub nawet mniej niż średnio zamożnych klientach?

    2. Michal W pisze:

      Ogladales kiedys TOP GEAR, tam tez testują tylko samochody na ktore stac 1% spoleczenstwa 🙂

      1. mruk pisze:

        Jasne, oglądałem. To jednak trochę inna kwestia. Auta, w dodatku testowane w TV.

  6. mruk pisze:

    Ostatnie pytanie miało brzmieć nieco inaczej:
    Chodzi mi oczywiście o to, czy wreszcie pojawi się producent, który skalkuluje, że bardziej opłaca mu się sprzedać dobry sprzęt (np. model słuchawek, które dziś kosztują np. 5 tys. zł) w większej ilości, bo taniej (np. za te 3 tys.) niż w mniejszej ilości, ale za to drożej??

    1. Piotr Ryka pisze:

      Analizę rynku przedstawiłem w artykułach „O sensie i rozterkach audiofilizmu” oraz „O luksusie”, które można znaleźć (nieco myląco) w zakładce Muzyka. Co do sprzętu wysokiej jakości za niewielkie pieniądze, to można wskazać wyroby takich firm jak ifi Audio czy Hegel, a słuchawki najwyższej jakości w okolicach trzech tysięcy to na przykład HiFiMAN HE-560, albo Pandora Hope VI.

      1. mruk pisze:

        Przeczytałem tekst O sensie i rozterkach… Bardzo ciekawy. Może będzie okazja kiedyś wrócić do paru poruszonych tam wątków.

        1. mruk pisze:

          W każdym razie podpisuję się pod końcowymi podsumowującymi zdaniami tego tekstu: nierówności społeczne, zanik klasy średniej i związany z tym brak postępu w dziedzinie audio i mielenie tego samego przez producentów. Nic dodać nic ująć.

    2. Daniel pisze:

      Najgorsze jest to że praktycznie cały audiofilizm kręci sie wokół ceny, potem futersów, dźwięku a na końcu na muzyce.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Nie sądzę aby tak było. W końcu chodzi o muzykę a nie co innego.

  7. Maciej pisze:

    Według mnie klocki za 5-6K PLN dają już bardzo dobrą jakość. Co i tak przy średniej ilości klocków w pokoju gdzie słuchamy daje kwotę ok 25-30K PLN czasem nawet mniej jeśli kupimy coś używanego. I to jest bardzo duża kwota na polskie realia. Ale jakość jest już bardzo wysoka, o ile wybiera się dobrze i skutecznie pod kątem swoich uszu a nie na podstawie tego co gdzieś jest napisane (bez urazy dla Piotra : ) )

    Audiofilizm jako taki to jednak rodzaj zaburzenia. To kompulsywne dążenie do zmian i realizacja tych obsesji. Ale im bardziej je zaspokajamy tym bardziej rosną w siłę. Tu nie ma żartów – w skrajnych przypadkach rozpadają się przez to rodziny. Dobrze jest lubić fajny, solidny sprzęt, zmieniać co parę lat w nim coś, ale jednak większość czasu powinno zajmować używanie tego co mamy a nie myślenie o zmianie. To daje komfort i radość. To nie kable za 100K PLN dają prawdziwą satysfakcję tylko gramy dystansu na które jesteśmy w stanie się zdobyć i którymi możemy się delektować przy lampce wina jak słuchamy nowej płyty.

    Dobre brzmienie to stan umysłu a nie fakt.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie możemy doświadczyć niczego co nie jest stanem naszego umysłu.

      1. Maciej pisze:

        Tutaj Piotrze mój elementarz pojęć wydaje się być zbyt skromny 🙂

        1. Piotr Ryka pisze:

          Bertrand Russell zobaczywszy kiedyś w piśmie naukowym artykuł pod tytułem „Dlaczego nie możemy wiedzieć do dzieje się w naszych głowach”, pozwolił sobie skomentować, iż jego zdaniem jest dokładnie na odwrót – cały czas wiemy co dzieje się w naszych głowach, natomiast nie możemy wiedzieć co dzieje się gdziekolwiek indziej.

          1. mruk pisze:

            Macieju, racja, dobre brzmienie to kwestia do pewnego stopnia subiektywna: upodobań, ale i wrażliwości, którą z czasem się z pewnością rozwija. Tzn. w miarę obcowania z dobrym sprzętem, słyszy się coraz więcej. Steż stąd, jak sądzę, wynika jeden z głównych zarzutów, jakie wysuwają laicy pod adresem audiofilów, tzn. ci pierwsi twierdzą, że audiofile ulegają autosugestii, o którą tym łatwiej, że jest poprzedzona sporymi wydatkami
            Tak twierdzą zwykli zjadacze chleba, zadowalający się byle jakim dźwiękiem.
            Jest jeszcze szeroka grupa nie-laików, ale i nie-audiofilów (sam się do niej zaliczam), która w relacji do audiofilstwa i audiofilów odczuwa mieszaninę zainteresowania, może nawet podziwu, ale niestety też zazdrości (czy raczej resentymentu). W końcu jakoś trzeba sobie zracjonalizować trudną do zniesienia sytuację, że nie stać mnie na te wszystkie luksusowe audiofilskie cacka. No i się pojawiają te różne zarzuty: że audiofilizm to nabieranie gości, ściema producentów, naciągactwo, szaleństwo czy choroba itd. Stąd też te kwasy.

            Ale mnie chodziło tylko o to, że ta drożyzna wynika (w części) z pewnej filozofii producentów: chcą mieć produkt uważany za eksluzywny.
            I stąd moje wzdychanie, że może by któryś z nich takie podejście zmienił – i dzięki temu osiągnąć równie dobry, a może i lepszy, wynik finansowy.

  8. Maciej pisze:

    Wydaje mi się że audiofilsko grają i są dobrze wycenione: Audiolab MDAC, słuchawki Beyerdynamic, słuchawki AKG (poza flagowcami bo te mają ceny przynajmniej 2 krotnie zawyżone), przewody Reson, WireWorld, produkty Rega, sprzęty NAD, wzmacniacze Feliks Audio, wzmacniacz Lorelai, Schiit, WBA, Atoll, Tomanek, używany hi end z lat 90 🙂 i pewnie wiele innych…

    1. mruk pisze:

      Dzięki. Być może będę miał okazję co nieco z tego sprawdzić, i coś nabyć.

  9. Milvarecon pisze:

    Panie Piotrze,
    Jakby Pan widział ten przetwornik do STAX SR-L700?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Muszę najpierw zapytać – w granicach jakiego budżetu?

      1. Milvarecon pisze:

        Szukam przetwornika do tych słuchawek z gęstym, dociążonym dźwiękiem zwłaszcza w dolnych rejestrach.
        Budżet około: 13 000PLN.
        Zastanawiam się jeszcze nad Audiobyte Black Dragon + dwie hydry, T+A DAC 8 DSD, Aqua La Voce S2, lub Eximus DP1.
        Chyba, że zna Pan lepszą alternatywę do tych słuchawek w wyżej wymienionym zakresie cenowym.
        Do słuchawek mam energizer STAX SRM-007tII.

        1. Piotr Ryka pisze:

          L700 to świetne słuchawki, ale o specyficznych wymaganiach. Kupowanie dla nich DAC w ciemno byłoby według mnie karkołomnym przedsięwzięciem; kandydatów koniecznie trzeba odsłuchowo zweryfikować. Z uwagi na wspomnianą specyfikę spośród zbliżonych cenowo wziąłbym pod uwagę Auralic Vega. Aqua też wydaje się potencjalnie ciekawa. Jednak synergia może się pojawić nieoczekiwanie, nawet w teoretycznie nie pasującym urządzeniu. Nie podejmuję się więc zgadywać, który przetwornik wypadnie najlepiej.

          1. Milvarecon pisze:

            Dokładnie tak Panie Piotrze, ogólnie kupowanie jakiegokolwiek sprzętu powyżej „x” tysięcy to niezbyt zdroworozsądkowe działanie. Pytałem czysto informacyjnie by zawęzić zakres poszukiwań. Mieszkam w małym mieście, a dojazdy do większych miast na odsłuchy zajmuje mnóstwo czasu i energii, zwłaszcza że nigdy nie ma wszystkiego w jednym sklepie, więc zostaje mi tylko zamawianie, odsłuchiwanie i ewentualna odsyłka. Niestety nie dysponuję też taką gotówką by zamówić 6 daców i każdy po ponad 10k by bezpośrednio je skonfrontować. Nikt nie mówił, że będzie łatwo.
            Dziękuję mimo wszystko za szybką odpowiedź!
            Przyjrzę się bliżej Auralic Vega i prawdopodobnie od tego przetwornika zacznę, mam nadzieję, że będzie udanym strzałem.
            Pozdrawiam.

        2. AAAFNRAA pisze:

          A może Exogal Comet Plus? Obsługuje DSD, ma przedwzmacniacz i wzmacniacz słuchawkowy. Sam o nim myślałem, ale wybrałem tańszego Chorda. Chord Qutest czy Hugo 2 to też kawał DAC-a i to w miarę przystępne cenowo.

          1. Milvarecon pisze:

            Co do mojego poprzedniego komentarza drobna poprawka: miałem na myśli, że kupowanie jakiegokolwiek sprzętu za „x” tysięcy W CIEMNO* jest niezbyt zdroworozsądkowym działaniem. Zabrakło jednego wyrazu, a sens wypowiedzi już jest zupełnie inny.
            Exogel Comet Plus jest bardzo intrygującą integrą i warto jej się przyjrzeć. Do potencjalnych kandydatów dołączyłem również Norma Dac HS-DA1 VAR. Jest niesamowity wysyp przetworników i przeogromna konkurencja. Rynek bardzo szybko się rozwija i ciężko za tym nadążyć. Chordów nigdy nie słuchałem, ale być może będę miał okazję niebawem to zmienić. Na upartego mógłbym dorzucić jeszcze Naim DAC, albo Audio-GD R2R-7. Później czeka mnie zabawa z kablami sieciowymi i interkonektami. Upłynie wiele wody w rzece zanim ostatecznie domknę system. W niedalekiej przyszłości planuję jeszcze kupić jedną parę słuchawek, coś z przeciwległego bieguna. Final Audio D8000, albo Crosszone CZ-1 i zabawa zacznie się od nowa.
            Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy