Recenzja: Phasemation HD-7A192

Podsumowanie

Phasemation_HD-7A192_021_HiFi Philosophy   Z uwagi na wzrost znaczenia komputerów i muzyki branej z plików, przetworniki digital-analog zaczynają rządzić. Stanowiące jeszcze parę lat temu rodzaj brewerii w najdroższych odtwarzaczach, najpierw dochrapały się towarzystwa w postaci atomowych zegarów, jakby w odzewie na tytuł suity Pink Floyd Atom Heart Mother, a teraz jeszcze awansowały na stanowisko dyrektorskie, rozdając karty w zmaganiach plikowych. Nie da się bez nich żyć – tak to zaczyna wyglądać. Kilka lat temu posiadanie flagowej karty dźwiękowej Sound Blaster Live! było szczytem osiągnięć audiofila przy komputerze, a teraz taka karta może być co najwyżej wstępem albo namiastką. Dźwięk prezentowany przez jeszcze wyżej notowanego Asusa Xonara nawet nie ociera się jakościowo o to co potrafi sam Phasemation HD-7A192, a o tym co potrafi on wespół z Phasemation HD-7Rb nie chcę nawet myśleć, by dodatkowo nie uprzykrzać sobie powrotu do Asusa. Niezależnie od tradycyjnych umiejętności jakimi szczycą się dobre przetworniki, dalece górujące nad nawet najlepszymi komputerowymi kartami skalą personalizacji i jakością każdego dźwięku, ma ten Phasemation niespotykany u innych atut w postaci procesora K2, potrafiącego nakładać na wszystko dodatkowy wyraźny wymiar przestrzenny, a jednocześnie sprawiać, że przeważające co do marności w swej masie pliki brane z You Tube zabrzmią zupełnie inaczej, nieporównanie lepiej. I nie dotyczy to wyłącznie słuchawkowego wzmacniacza samego Phasemation, bo próbowałem także wkraczającego właśnie na recenzorskie biurko wzmacniacza Divaldi, i nie mniej był spektakularny. Nie jest zatem w odróżnieniu od Bursonów team Phasemation nakierowany na współpracę raczej we własnym gronie, chociaż nie jest zarazem wszystkim przyjazny, bo gdyby tak było, duet Leben-Spendor spisałby się bardziej perfekcyjnie. W tym wypadku doszło jednak przede wszystkim do głosu bogactwo generowane przez samego HD-7A192, zapanowanie nad którym wymaga silnej ręki i perfekcyjnego związania toru, a to zawsze wymaga pewnej ekwilibrystyki i tylko sprawstwem szczęśliwego trafu może pojawić się od pierwszego strzału.

Jak każdy high-endowy składnik wymaga Phasemation HD-7A192 odpowiadającego mu jakościowo towarzystwa nie tylko w sensie samego prezentowanego poziomu, ale także całościowego dopasowania, pozwalającego zestroić się w nienaganną całość. Ta sztuka tym razem drogą strzelania na oślep się nie powiodła, a winą należy obarczyć nie przetwornik tylko awarię wzmacniacza recenzenta, dobieranego specjalnie pod kątem otwartości na współpracę z wszystkimi którzy się pojawiają; i co tu kryć, za swoje dwa razy większe pieniądze zwyczajnie lepszego jakościowo. To wszystko nie przeszkodziło japońskiemu przetwornikowi w popisie, w którym jednoznacznie wykazał nietuzinkowe umiejętności, bardzo wyraźnie przekraczające zakresem to wszystko co otrzymujemy od lepszej czy gorszej masówki z przedziału poniżej dziesięciu tysięcy. Właśnie podpiąłem taki przetwornik, którego nazwy z litości nie będę wymieniał; przetwornik bardzo siebie chwalący i oparty o kość 9018. Podłączyłem do niego wzmacniacz Divaldi i z nadzieją zacząłem się wsłuchiwać, bo przecież tańsze nie musi oznaczać gorsze. Ale nie tym razem. Powiem krótko – powiało grozą. Nawet sobie nie zdawałem sprawy, że aż tak źle to będzie wyglądało. Nie da rady słuchać. No nie da rady. Nie wiem co będzie dalej, ale wygląda na to, że ze słuchaniem internetowym po wyjeździe Phasemation trzeba się będzie pożegnać na dłużej. Aż mam ochotę zrobić coś strasznego, jak zwykł mawiać w takich razach szef Pingwinów z Madagaskaru.

 

W punktach:

Zalety

  • Jeden z bardzo nielicznych przetworników zasobnych w procesor K2.
  • Wynikająca z tego trójwymiarowość dźwięków i sceny.
  • Najwyższej klasy realizm.
  • Popisowe wypełnienie dźwięku.
  • Nie gorsza całościowa elegancja.
  • Zalew szczegółów.
  • Bardzo żywa przestrzeń.
  • Spójne całościowo pasmo, całe na poziomie mocno ugruntowanego high-endu.
  • Dobre dopasowanie do słuchawek reprezentujących różne szkoły brzmienia.
  • Fantastyczny mastering złej jakości nagrań.
  • Niepostrzeżenie wchłania nas swoją jakością.
  • By potem zabić w momencie powrotu do szarej rzeczywistości zwykłych DAC-ków.
  • Dual mono w oparciu o kości PCM1794 Texas Instruments i programowalne procesory Analog Devices AD9852, przystosowane do pracy pod kontrolą zewnętrznego zegara. (Rozwiązanie objęte patentem.)
  • Doskonałe zasilanie.
  • Piękna jak zawsze u Phasemation obudowa, cała z aluminium.
  • Niezbyt duży, z łatwością mieszczący się na biurku.
  • Dedykowany moduł zegara rubidowego.
  • Bezproblemowa obsługa plików DSD i MQS.
  • Bardzo dobra jakość na wejściu optycznym i USB.
  • Jeszcze lepsza na koaksjalnym poprzez interfejs.
  • Jak na tą klasę cena nie jest zniechęcająca.
  • Uznany producent.
  • Perfekcyjne wykonanie.
  • Made in Japan.
  • Polski dystrybutor.

 

Wady i zastrzeżenia

  • Brak symetryzacji.
  • A więc brak pełnego wykorzystania możliwości wzmacniacza słuchawkowego Phasemation EPA-007.
  • Mniej obfity w przyłącza od wiodącej pod tym względem konkurencji.
  • Niech nikogo nie zmylą pokrętła; to jest goły przetwornik.

 Sprzęt do testu dostarczyła firma:

Eter Audio

 

 

 

Strona producenta:

Phasemation-Logo

 

 

Dane techniczne:

  • Przetwornik D/A
  • Interfejs audio USB.
  • Wejścia: USB (typ-B), COAXIAL (RCA), TOSLINK.
  • 10 MHz zegar zewnętrzny (50 Ω BNC), zgodny z Windows XP (SP2 lub nowszy), Mac 10.6 lub nowszy.
  • Odtwarzane formaty: 16/24bit – 44,1/48/88,2/96/176,4/192 kHz (USB, Coaxial); 16/24bit – 44,1/48/88,2/96 kHz (TOSLINK).
  • Wyjście analogowe: RCA o napięciu znamionowym 2.0 Vrms
  • Separacja kanałów: 105 dB.
  • Stosunek szumu do sygnału: 110 dB.
  • Pasmo przenoszenia: 5 Hz – 40 kHz.
  • THD: poniżej 0,008%.
  • Impedancja wyjściowa: 130 Ω.
  • Pobór mocy: 12 W.
  • Wymiary: 260 x 77 x 327 mm.
  • Masa: 3,8 kg.
  • Akcesoria: kabel zasilający, kabel USB.
  • Cena: 13 990 PLN.

 

System:

  • Źródła: PC, Cairn Soft Fog V2.
  • Przetwornik DAC: Phasemation HD-7A192.
  • Wzmacniacz słuchawkowy: Phasemation EPA-007.
  • Słuchawki: AKG K812 (kabel FAW Noir hybrid), Pandora Hope VI.
  • Wzamcniacz stacjonarny: Leben CS300F.
  • Głośniki: Spendor D7.
  • Interfejs: M2Tech HiFace Two.
  • Kabel koaksjalny: Tellurium Q Graphite.
  • Interkonekt: TaraLabs Air1 RCA.
  • Kabel głośnikowy: Entreq Discover.
Pokaż cały artykuł na 1 stronie

35 komentarzy w “Recenzja: Phasemation HD-7A192

  1. Maciej pisze:

    Piotrze, powiedz czy da się i jeśli tak to jakbyś porównał Phasemation do Myteka 192 w funkcji DAC ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Da się porównać i nawet porównałem. Marnie to dla Myteka wypadło. Phasemation bardzo wyciąga nagrania jakościowo do góry. Nie jest tylko rzetelny i staranny; potrafi dużo więcej. Wszystko przy nim na pięknie zyskuje. Taki magik stylista.

  2. Maciej pisze:

    Tylko w przyrodzie chyba jest tak że albo DAC rozdzielczy i precyzyjny i preamp/wzmacniacz słuchawkowy dodaje czaru, albo gęsty dac ze stopniem lampowym i obiektywny preamp/wzmacniacz…

    Może uda mi się tego Phasemation posłuchać. Czy jeszcze w graniu z Auralic’iem ma coś wspólnego?

  3. Maciej pisze:

    *Auralic Vega

  4. Piotr Ryka pisze:

    Auralic Vega słuchałem tylko w nieswoim systemie, tak więc pole opisu mam ograniczone. W ciemno wybrałbym Phasemation, ale przy bezpośredniej konfrontacji może byłoby inaczej. Dzisiaj będę słuchał Phasemation z Twin-Head, to zobaczymy jak zagrają gęsty z gęstym.

    1. Maciej pisze:

      i jak i jak?

      1. Piotr Ryka pisze:

        Dobrze, bardzo dobrze. Nie było żadnego konfliktu, tylko wzajemne uzupełnianie i bardzo ciekawa muzyka. Przyjemnie jest od czasu do czasu móc posłuchać własnego wzmacniacza. Odświeżające doznanie.

        1. Michal W pisze:

          Jakie słuchawki braly udzial w tym zestawieniu?czy dac ten dobrze zgrywa sie k812?

          1. Piotr Ryka pisze:

            Słuchałem właśnie z K812.

  5. mruk pisze:

    Dzień dobry,
    czytam Pańskie recenzje (z przyjemnością) od dłuższego czasu, zwłaszcza te dotyczące sprzętu, który cenowo mieści się (teoretycznie) w zasięgu moich możliwości finansowych. Gratuluję strony i udanych – pozbawionych (na tyle, na ile to możliwe) wodolejstwa, ciekawych recenzji.
    Od pewnego czasu jednak ciekawi mnie ekonomiczna (nie filozoficzna) strona audiofilstwa. Recenzowany DAC kosztuje bagatela 14 tysięcy złotych. Ciekaw jestem, jaki procent naszego społeczeństwa, zainteresowany dziedziną audio (to ważne zastrzeżenie) może sobie pozwolić na taki zakup, żeby nie okupywać go wielomiesięcznymi czy wieloletnimi wyrzeczeniami? Myślę, że może to być grubo poniżej 0,1%. I jeszcze jedno, ciekawsze pytanie: ilu ludzi takiego DACa (i inny podobny element systemu audio od 10 tys. wzwyż) u nas kupuje, założywszy, że sprzęt jest z tych bardziej popularnych i jest dostępny u polskich dystrybutorow? 100-200 osób? Jakiego rzędu to mogą być liczby?? Będę wdzięczny za jakieś orientacyjne realne dane. Pozdrawiam
    mruk

    1. Piotr Ryka pisze:

      Przykro mi, nie zajmuję się stroną sprzedażową. Takie pytania trzeba kierować do dystrybutorów. Dużo zależy tutaj od popularności marki a nie tylko ceny. Urządzenia udane kosztujące parę tysięcy sprzedają się w setkach, a bardzo drogie najwyżej w dziesiątkach sztuk. Niedrogie a dobre głośniki czy DAC-ki w tysiącach. Sennheiser na całym świecie sprzedał poniżej trzydziestu tysięcy słuchawek HD 800. To daje pewne wyobrażenie o skali.

      1. mruk pisze:

        Dziękuję za tę garść informacji. Zwłaszcza ta ostatnia daje pewne wyobrażenie o tym, jak elitarne jest grono audiofilów, które w dodatku dzieli się na jeszcze węższe grona (słuchawkowcy, analogowcy, Dac-owcy). To, w porównaniu z wysokimi cenami urządzeń, daje do myślenia.
        Nie chcę rozpoczynać odrębnej dyskusji, niezwiązanej z tematem recenzji. Tylko jeszcze taka refleksja:
        Mam nadzieję, że zmieni się jednak podejście części producentów (może impuls wyjdzie z Chin?, a może już wyszedł?), i przestaną kreować sobie elitarnego, majętnego klienta dla swoich topowych urządzeń, których cena jest często gęsto (prawdopodobnie) sztucznie zawyżana (nie twierdzę bynajmniej, że to wszystko oszustwo, nabieranie gości, jak to niektórzy laicy twierdzą, co to, to nie, ale chcę powiedzieć, że wzrost nakładów na zaprojektowanie, wykonanie tych topowych urządzeń – w porównaniu do urządzeń tzw. budżetowych – jest znacznie niższy do wzrostu ich ceny – także w porównaniu do niższych modeli – tego oczywiście nie wiem na pewno, ale przypuszczam, taką mam intuicję).
        Może ktoś wreszcie uda się zarobić na średnio lub nawet mniej niż średnio zamożnych klientach?

    2. Michal W pisze:

      Ogladales kiedys TOP GEAR, tam tez testują tylko samochody na ktore stac 1% spoleczenstwa 🙂

      1. mruk pisze:

        Jasne, oglądałem. To jednak trochę inna kwestia. Auta, w dodatku testowane w TV.

  6. mruk pisze:

    Ostatnie pytanie miało brzmieć nieco inaczej:
    Chodzi mi oczywiście o to, czy wreszcie pojawi się producent, który skalkuluje, że bardziej opłaca mu się sprzedać dobry sprzęt (np. model słuchawek, które dziś kosztują np. 5 tys. zł) w większej ilości, bo taniej (np. za te 3 tys.) niż w mniejszej ilości, ale za to drożej??

    1. Piotr Ryka pisze:

      Analizę rynku przedstawiłem w artykułach „O sensie i rozterkach audiofilizmu” oraz „O luksusie”, które można znaleźć (nieco myląco) w zakładce Muzyka. Co do sprzętu wysokiej jakości za niewielkie pieniądze, to można wskazać wyroby takich firm jak ifi Audio czy Hegel, a słuchawki najwyższej jakości w okolicach trzech tysięcy to na przykład HiFiMAN HE-560, albo Pandora Hope VI.

      1. mruk pisze:

        Przeczytałem tekst O sensie i rozterkach… Bardzo ciekawy. Może będzie okazja kiedyś wrócić do paru poruszonych tam wątków.

        1. mruk pisze:

          W każdym razie podpisuję się pod końcowymi podsumowującymi zdaniami tego tekstu: nierówności społeczne, zanik klasy średniej i związany z tym brak postępu w dziedzinie audio i mielenie tego samego przez producentów. Nic dodać nic ująć.

    2. Daniel pisze:

      Najgorsze jest to że praktycznie cały audiofilizm kręci sie wokół ceny, potem futersów, dźwięku a na końcu na muzyce.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Nie sądzę aby tak było. W końcu chodzi o muzykę a nie co innego.

  7. Maciej pisze:

    Według mnie klocki za 5-6K PLN dają już bardzo dobrą jakość. Co i tak przy średniej ilości klocków w pokoju gdzie słuchamy daje kwotę ok 25-30K PLN czasem nawet mniej jeśli kupimy coś używanego. I to jest bardzo duża kwota na polskie realia. Ale jakość jest już bardzo wysoka, o ile wybiera się dobrze i skutecznie pod kątem swoich uszu a nie na podstawie tego co gdzieś jest napisane (bez urazy dla Piotra : ) )

    Audiofilizm jako taki to jednak rodzaj zaburzenia. To kompulsywne dążenie do zmian i realizacja tych obsesji. Ale im bardziej je zaspokajamy tym bardziej rosną w siłę. Tu nie ma żartów – w skrajnych przypadkach rozpadają się przez to rodziny. Dobrze jest lubić fajny, solidny sprzęt, zmieniać co parę lat w nim coś, ale jednak większość czasu powinno zajmować używanie tego co mamy a nie myślenie o zmianie. To daje komfort i radość. To nie kable za 100K PLN dają prawdziwą satysfakcję tylko gramy dystansu na które jesteśmy w stanie się zdobyć i którymi możemy się delektować przy lampce wina jak słuchamy nowej płyty.

    Dobre brzmienie to stan umysłu a nie fakt.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie możemy doświadczyć niczego co nie jest stanem naszego umysłu.

      1. Maciej pisze:

        Tutaj Piotrze mój elementarz pojęć wydaje się być zbyt skromny 🙂

        1. Piotr Ryka pisze:

          Bertrand Russell zobaczywszy kiedyś w piśmie naukowym artykuł pod tytułem „Dlaczego nie możemy wiedzieć do dzieje się w naszych głowach”, pozwolił sobie skomentować, iż jego zdaniem jest dokładnie na odwrót – cały czas wiemy co dzieje się w naszych głowach, natomiast nie możemy wiedzieć co dzieje się gdziekolwiek indziej.

          1. mruk pisze:

            Macieju, racja, dobre brzmienie to kwestia do pewnego stopnia subiektywna: upodobań, ale i wrażliwości, którą z czasem się z pewnością rozwija. Tzn. w miarę obcowania z dobrym sprzętem, słyszy się coraz więcej. Steż stąd, jak sądzę, wynika jeden z głównych zarzutów, jakie wysuwają laicy pod adresem audiofilów, tzn. ci pierwsi twierdzą, że audiofile ulegają autosugestii, o którą tym łatwiej, że jest poprzedzona sporymi wydatkami
            Tak twierdzą zwykli zjadacze chleba, zadowalający się byle jakim dźwiękiem.
            Jest jeszcze szeroka grupa nie-laików, ale i nie-audiofilów (sam się do niej zaliczam), która w relacji do audiofilstwa i audiofilów odczuwa mieszaninę zainteresowania, może nawet podziwu, ale niestety też zazdrości (czy raczej resentymentu). W końcu jakoś trzeba sobie zracjonalizować trudną do zniesienia sytuację, że nie stać mnie na te wszystkie luksusowe audiofilskie cacka. No i się pojawiają te różne zarzuty: że audiofilizm to nabieranie gości, ściema producentów, naciągactwo, szaleństwo czy choroba itd. Stąd też te kwasy.

            Ale mnie chodziło tylko o to, że ta drożyzna wynika (w części) z pewnej filozofii producentów: chcą mieć produkt uważany za eksluzywny.
            I stąd moje wzdychanie, że może by któryś z nich takie podejście zmienił – i dzięki temu osiągnąć równie dobry, a może i lepszy, wynik finansowy.

  8. Maciej pisze:

    Wydaje mi się że audiofilsko grają i są dobrze wycenione: Audiolab MDAC, słuchawki Beyerdynamic, słuchawki AKG (poza flagowcami bo te mają ceny przynajmniej 2 krotnie zawyżone), przewody Reson, WireWorld, produkty Rega, sprzęty NAD, wzmacniacze Feliks Audio, wzmacniacz Lorelai, Schiit, WBA, Atoll, Tomanek, używany hi end z lat 90 🙂 i pewnie wiele innych…

    1. mruk pisze:

      Dzięki. Być może będę miał okazję co nieco z tego sprawdzić, i coś nabyć.

  9. Milvarecon pisze:

    Panie Piotrze,
    Jakby Pan widział ten przetwornik do STAX SR-L700?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Muszę najpierw zapytać – w granicach jakiego budżetu?

      1. Milvarecon pisze:

        Szukam przetwornika do tych słuchawek z gęstym, dociążonym dźwiękiem zwłaszcza w dolnych rejestrach.
        Budżet około: 13 000PLN.
        Zastanawiam się jeszcze nad Audiobyte Black Dragon + dwie hydry, T+A DAC 8 DSD, Aqua La Voce S2, lub Eximus DP1.
        Chyba, że zna Pan lepszą alternatywę do tych słuchawek w wyżej wymienionym zakresie cenowym.
        Do słuchawek mam energizer STAX SRM-007tII.

        1. Piotr Ryka pisze:

          L700 to świetne słuchawki, ale o specyficznych wymaganiach. Kupowanie dla nich DAC w ciemno byłoby według mnie karkołomnym przedsięwzięciem; kandydatów koniecznie trzeba odsłuchowo zweryfikować. Z uwagi na wspomnianą specyfikę spośród zbliżonych cenowo wziąłbym pod uwagę Auralic Vega. Aqua też wydaje się potencjalnie ciekawa. Jednak synergia może się pojawić nieoczekiwanie, nawet w teoretycznie nie pasującym urządzeniu. Nie podejmuję się więc zgadywać, który przetwornik wypadnie najlepiej.

          1. Milvarecon pisze:

            Dokładnie tak Panie Piotrze, ogólnie kupowanie jakiegokolwiek sprzętu powyżej „x” tysięcy to niezbyt zdroworozsądkowe działanie. Pytałem czysto informacyjnie by zawęzić zakres poszukiwań. Mieszkam w małym mieście, a dojazdy do większych miast na odsłuchy zajmuje mnóstwo czasu i energii, zwłaszcza że nigdy nie ma wszystkiego w jednym sklepie, więc zostaje mi tylko zamawianie, odsłuchiwanie i ewentualna odsyłka. Niestety nie dysponuję też taką gotówką by zamówić 6 daców i każdy po ponad 10k by bezpośrednio je skonfrontować. Nikt nie mówił, że będzie łatwo.
            Dziękuję mimo wszystko za szybką odpowiedź!
            Przyjrzę się bliżej Auralic Vega i prawdopodobnie od tego przetwornika zacznę, mam nadzieję, że będzie udanym strzałem.
            Pozdrawiam.

        2. AAAFNRAA pisze:

          A może Exogal Comet Plus? Obsługuje DSD, ma przedwzmacniacz i wzmacniacz słuchawkowy. Sam o nim myślałem, ale wybrałem tańszego Chorda. Chord Qutest czy Hugo 2 to też kawał DAC-a i to w miarę przystępne cenowo.

          1. Milvarecon pisze:

            Co do mojego poprzedniego komentarza drobna poprawka: miałem na myśli, że kupowanie jakiegokolwiek sprzętu za „x” tysięcy W CIEMNO* jest niezbyt zdroworozsądkowym działaniem. Zabrakło jednego wyrazu, a sens wypowiedzi już jest zupełnie inny.
            Exogel Comet Plus jest bardzo intrygującą integrą i warto jej się przyjrzeć. Do potencjalnych kandydatów dołączyłem również Norma Dac HS-DA1 VAR. Jest niesamowity wysyp przetworników i przeogromna konkurencja. Rynek bardzo szybko się rozwija i ciężko za tym nadążyć. Chordów nigdy nie słuchałem, ale być może będę miał okazję niebawem to zmienić. Na upartego mógłbym dorzucić jeszcze Naim DAC, albo Audio-GD R2R-7. Później czeka mnie zabawa z kablami sieciowymi i interkonektami. Upłynie wiele wody w rzece zanim ostatecznie domknę system. W niedalekiej przyszłości planuję jeszcze kupić jedną parę słuchawek, coś z przeciwległego bieguna. Final Audio D8000, albo Crosszone CZ-1 i zabawa zacznie się od nowa.
            Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy