Recenzja: MYTEK Brooklyn DAC+

Budowa

Wyglądu użyczył flagowy Manhattan.

   Zacznijmy od wyliczanki. Producent nie omieszkał wyliczyć, co różni nowszą wersję od poprzedniej, zaznaczając na wstępie, że pod względem funkcjonalności niczego nie zmieniał, chodziło wyłącznie o dźwięk. Składają się na tę poprawę:

  • Zastąpienie kością Sabre 9028 Pro starszej 9018, plus więcej (siedem) filtrów PCM.
  • Wyższej jakości – bardziej transparentny i generujący mniej szumów własnych – analogowy obwód potencjometru.
  • Poprawione osiągi analogowego wejścia.
  • Bardziej przejrzysty Phono Stage.
  • Bardziej detaliczny i wyrazisty słuchawkowy wzmacniacz.
  • Ścieżka analogowa w trybie dual mono.

Wszystko to znalazło się w przetworniku stanowiącym formę hybrydy między następcą quasi profesjonalnego 192-DSD DAC a przetwornikiem popularnym, jakim stał się w ofercie Myteka o wiele tańszy Liberty. Z jednej strony Brooklyn to urządzenie o profesjonalnych pretensjach, oferujące także obsługę najnowszych standardów gęstego zapisu, z drugiej zmuszone oddać pozycję lidera zdecydowanie bardziej ekskluzywnemu liderowi; przy czym niewłaściwe byłoby określenie „mały Manhattan”, jako że model szczytowy oferuje o wiele lepszy słuchawkowy wzmacniacz i nafaszerowany został baterią wysokiej klasy komponentów, w tym selekcjonowanych, markowych kondensatorów. W ogóle jest z innej – szerszej i wyższej – półki, a nie tylko dwa razy większy i droższy. Niemniej firma Mytek pragnie wyznaczać własne standardy i w ich ramach skromniejszy Brooklyn i tak ma konkurencję zdeptać.

Zatem coś jakby mały mocarz transferu cyfry w analog i przy okazji niezwykła obfitość funkcji, bo nie tylko przetwornik i słuchawkowy wzmacniacz, ale też przedwzmacniacz właściwy oraz gramofonowy, a także wsparcie dla najwyższych formatów plikowych, w tym natywnego PCM 32/384, DSD 256 i MQA. A wszystko po ścieżkach zwykłych i symetrycznych, jako że profesjonał winien być symetryczny. I wszystko także z charakterystyczną dla urządzeń profesjonalnych możliwością rozszerzeń, gdyż można podłączyć zewnętrzny femtosekundowy zegar i użyć zasilacza 12 V bądź bateryjnego. W komplecie nie znajdziemy bowiem dołączonego egzemplarza, a jedynie na stronie domowej Myteka listę sprawdzonych i dobrze pasujących, w tym SBooster ECO za $375, Brooklyn Bridge Power Supply za £375 i MCRU for Mytek za £395. Odnośnie tego taka też z mojej zaś strony uzupełniająca uwaga, że pasować będą wyłącznie mocne, zdolne dostarczyć prąd o natężeniu minimum 3,6 A, tak więc typowy nagniazdkowy nie będzie pasował.

Przedni panel z wężowej skóry i z efektownie podświetlanym logo.

Wnętrze jest schludne, jak przystało na montaż SMD, a impulsowy zasilacz obudowano metalową klatką. Urządzenie można uziemić za pośrednictwem zacisku na ściance tylnej, zwłaszcza że w kalkulacji ten gramofon. Wzmacniacz słuchawkowy oparto o dwa moduły op-amp, osobne dla każdego kanału, i może on poprzez dwa gniazda na duży jack zasilać równolegle dwie pary słuchawek lub jedną w trybie symetrycznym, czego nie omieszkałem sprawdzić, wykorzystując przejściówkę zrobioną kiedyś dla Phasemation. Ustawianie głośności, podobnie jak w dawnym 192, realizowane może być w obwodzie analogowym lub cyfrowym, przy czym ten drugi jest bardziej wielostopniowy i wraz z tym precyzyjniejszy, a pierwszy minimalnie lepszy brzmieniowo. Regulacji można też dokonywać z dołączonego do zestawu pilota, popularnego Apple Remote.

A skoro już te gniazda i piloty, to wyjdźmy na powierzchnię. Gabaryty ma Brooklyn dokładnie te same co starszy DSD-192; wyznaczane przez rozmiar połowy studyjnego racka. (Dlatego Manhattan jest dokładnie dwa razy większy,) Od droższego flagowca wziął Brooklyn styl przedniego panelu – odbitą w aluminium wężową skórę. Ta może być lśniąco czarna bądź połyskliwie srebrna, uzupełniana dużym okienkiem wyświetlacza OLED oraz podświetlanym logo. Logo ma postać otoczonej chmurką kropek dużej litery M, a kolor podświetlenia można wybierać spośród kilkunastu, od bieli do fioletu. To jednak, podobnie jak szereg innych regulacji, będzie możliwe dopiero po zainstalowaniu pobranego ze strony producenta programu Mytek Control Panel, pozwalającego dokonać ponad dwudziestu ustawień, których nie będę wyliczał. (Min. filtry cyfrowe, próbkowanie, jasność wyświetlacza, bufor, rodzaj potencjometru, aktywne wejście cyfrowe, bajpas…)

Wszystko to w dawnym Digital Stereo192-DSD DAC odbywało się za pomocą przycisków oraz wielofunkcyjnego pokrętła z poziomu przedniego panelu, a teraz część funkcji też tak można ustawiać (cztery przyciski i pokrętło wciąż są), ale jedynie część. Można w tan sposób wybrać cyfrowe wejście, ustawić odczyt MQA i tryb pracy gniazd słuchawkowych, jednakże większości regulacji dokonujemy z poziomu ekranu. W tym jasność dla wyświetlacza i czas jego wygaszania, o ile chcemy by wygasał. I można też regulować jasności logo od nieznacznej do ostrej, a także je wygasić.

W tym miejscu muszę zrobić uwagę techniczną odnośnie tego programu; mianowicie ma być on poprawiony, ale na razie ustawione na dole w rząd szlaczkiem poszczególne regulacje nie rozwijają się całkowicie poprzez rozszerzanie okienka w prawo, w efekcie czego cztery ostatnie pozostają niewidoczne. Jest jednak na to rada – należy którąkolwiek z widocznych złapać lewym przyciskiem myszy i przeciągnąć cały szereg na lewo.

Wielobarwne w sensie możliwości wyboru i regulowane co do mocy świecenia, a przede wszystkim stylistycznie dopracowane logo, jest dla producenta tytułem do chluby. Z kolei dwa słuchawkowe gniazda mogą być jednym symetrycznym.

Generalnie Brooklyn jest bardzo ładny. Faktura frontu nie pozostawia nic do życzenia, a w logo Myteka ułożono także otwory wentylacyjne pokrywy wierzchniej. Z przodu – jak już wspomniałem – uniwersalne pokrętło, cztery przyciski, dwa słuchawkowe gniazda i elegancki, wielobarwny wyświetlacz uzupełniany podświetlanym logo M producenta, a z tyłu od gniazd tak gęsto, że więcej by się nie zmieściło. Cyfrowe i analogowe wejścia, analogowe wyjścia XLR i RCA, port in/out Worldclock BNC oraz port ładowarki/baterii, a także wspomniany zacisk uziemienia i standardowe gniazdo zasilania. Jedyna rzecz do kontestacji to skromne nóżki z gumy, które mogłyby być bardziej antywibracyjne.

Całość (ale bez zasilacza) dostajemy w eleganckim pudełku wraz z dużą instrukcją obsługi, a cena tej całości jest dość konkretna i wynosi bez mała dziewięć tysięcy. Analogiczna zatem jak Chorda Hugo i wyższa niż Audiobyte Black Dragon, wszakże debiutujący teraz iFi PRO iDSD okazuje się znacznie droższy, nie wspominając o robiącym sporą karierę Heglu HD30. Wszystko więc w rękach uszu, że się tak kretyńsko wyrażę, to znaczy decyduje dźwięk. Bowiem zapleczem technicznym Brooklyn nikomu nie ustępuje, podobnie jak wyglądem. Prześciga wręcz niemal wszystkich, nic mu zarzucić nie można. Każde urządzenie obsłuży, do każdego będzie pasował i przy każdym świetnie wyglądał. I ma też dedykowany własnej firmy niewielki wzmacniacz, z którym napędzi kolumny.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

23 komentarzy w “Recenzja: MYTEK Brooklyn DAC+

  1. Marcin pisze:

    Analizując samego DAC’a, to jak ten MYTEK wypada na tle Audiobyte Black Dragon ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Dawno temu tego Audiobyte słuchałem, ale przetwornik ma co najmniej nie gorszy. Tak mi się przynajmniej z perspektywy czasu wydaje.

  2. Marek pisze:

    Dzięki za (znowu) wspaniałą recenzję. Gwoli rozwinięcia, przypomniałem sobie, że kilka miesięcy temu, jako pierwszy test Brooklyn DAKa + czytałem opis autorstwa Marca Philipa (Magazine Audio z Montrealu), który testował to urządzenie wstępnie bez, a potem z zasilaniem zewnętrznym HDPLEX 200W LPSU.
    Według autora Mytek w tej konfiguracji okazuje się być radykalnie innym (lepszym) urządzeniem, które powinno być używane z zewnętrznym zasilaniem, z którym dopiero pokazuje on swój prawdziwy potencjał. Uwaga ta dotyczy nie tylko głównej funkcji – czyli DAKa – ale też wzmacniacza gramofonowego i słuchawkowego. Możliwości dźwiękowe Myteka są ponoć takie, że urządzenie wraz z zasilaczem (cytuję za Autorem) ma „stosunek jakość/dźwięk/cena” nie do pobicia w chwili pisania testu. Pozdrawiam.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Niestety, polski dystrybutor nie dysponuje zasilaczem, a iFi 12V okazał się za słaby. Trudno. Pozostaje wierzyć na słowo.

      1. Sławek pisze:

        Cała nadzieja w Tomanku…

        1. Piotr Ryka pisze:

          Jeżeli Tomanek z Mytekiem się dogadają, to chętnie efekt tego dogadania przetestuję. Na razie w ofercie nie ma.

      2. Jarek_W pisze:

        Podłączyłem Sbooster BOTW P&P ECO 12-13V MKII (niestety tylko 3 ampery, ale główny inżynier HEM Electronics powiedział, że więcej prądu potrzeba przy używaniu bardziej wymagających słuchawek) – u mnie dźwięk zrobił się gładszy i bardziej przestrzenny, poprawiła się głębia (Mytek pracował jako dac).

        1. Piotr Ryka pisze:

          Dobrze wiedzieć, czyli bateryjny napęd się sprawdza.

    2. Marek Ł pisze:

      Przepraszam ale ten HDPlex do Daca z tej półki cenowej to mimo wszystko nieporozumienie, HDPlex może doskonale służyć ale do szerokiego audio-video lub PC-Audio. IFI oczywiście też nie nadaje się do tej klasy urządzeń, próbowałem IFI 15V z M2Tech Youngiem DSD i bardzo odchudzał tematy na basie, w dobrym audio jest wskazany zapas mocy nad głową. Do tego Myteka widziałbym takie UpTone 1.2 lub Sbooster.

  3. Sławomir S. pisze:

    Cytat z recenzji Feliksa :
    „Wzmacniacz jest pierwszorzędny i adekwatny cenowo; i nie ma nawet co narzekać na brak symetryzacji, jako że krosowanie kanałów z nawiązką zastępuje ewentualne zyski w postaci szerszej sceny. W praktyce bowiem sygnał symetryczny niczego poza takim poszerzeniem nie daje, a i to tylko sporadycznie, na niewielu słuchawkach.”
    Hipoteza wydaje się być natury ogólnej, iż sygnał symetryczny poza poszerzeniem NICZEGO NIE DAJE, a jak to coś daje to tylko wybiórczo i na niewielu słuchawkach.
    A tymczasem oceniany tu Mytek pokazuje doświadczalnie, że połączenie niesymetryczne to 'rabunkowe okradanie się z jakości’ i to chyba z całym spektrum testowanych słuchawek.
    Przyznam, ze dopadł mnie tu klasyczny dysonans poznawczy – hipoteza teoretyczna z testu Feliksa vs doświadczenie z testu Myteka.
    Oczywiście natychmiast wytknięte mi będzie, że to dwa różne urządzenia (amp vs dac/amp, ale czy nie ma jednak i teoretycznych przesłanek aby uznać symetryczne podłączenie słuchawek za potencjalnie bardziej wartościowe z natury rzeczy?
    Przepraszam za wpis tylko częściowo odnoszący do testowanego urządzenia.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie, proszę nie przepraszać – sprawa jest ważna i na temat. Opinie odnośnie symetryzacji są bardzo różne. Red. Pacuła twierdzi na przykład, że połączenie symetryczne z natury jest gorsze, a wielu innych recenzentów sądzi przeciwnie – że zdecydowanie lepsze. To samo dotyczy konstruktorów. Według jednych coś daje, według innych najwyżej brak zakłóceń w przypadku długich kabli. Mytek grał niewątpliwie lepiej po wyjściu słuchawkowym symetrycznym, ale podejrzewam, że za sprawą przetwornika. Niemniej faktem jest, że taki Headtrip gra najlepiej (i to wyraźnie) po symetrycznym 2×3-pin. A jest tylko wzmacniaczem. Ale znów oglądający go znajomy konstruktor stwierdził, że tor wewnątrz ma nie cały symetryczny. I bądź tu mądry? Fakt bezsporny jest tylko jeden – genialny słuchawkowy wzmacniacz może być równie dobrze symetryczny jak niesymetryczny.

      1. Sławomir S. pisze:

        W przypadku słuchawek sądzę, że przywołany tu Reaktor ma jednak pochlebne zdanie o symetryzacji, cytat ze stycznia br.
        „Nie jest tak, że wzmacniacz słuchawkowy MUSI być zbalansowany, bo przecież mój Ayon Audio HE-3 ma budowę single-ended i jest świetny. Jeśli jednak mowa o wzmacniaczu tranzystorowym, to znacznie lepiej zagra on z wyjściem symetrycznym. Lepiej te różnice będą słyszalne, jeśli doprowadzimy do niego sygnał symetryczny.”

        Przyznam, ze moje doświadczenie jest podobne.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Najwyraźniej Redaktor zmienił zdanie, do czego ma oczywiście prawo. Rzecz jasna każdy wzmacniacz grający w trybie symetrycznym podwójną mocą będzie grał znacznie lepiej już tylko za sprawą samej dynamiki. Ale umówmy się – wzmacniacz Sennheiser HEV90 Orpheus nie jest symetryczny, a jakość dźwięku oferuje taką, że konkurencja symetryczna wysiada.

          1. Piotr Ryka pisze:

            A tak jeszcze przy okazji, to coś o symetryczne vs niesymetryczne będzie niedługo w recenzji nowych Sennheiser HD 8220.

  4. Łukasz pisze:

    Panie Piotrze, czy w kontekście lepszego partnera dla NightHawk poleciłby Pan niniejszego Myteka, czy jednak większa synergia była z nie tak dawno testowanym Phastem ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Dobrze byłoby mieć całą galerię słuchawek, przetworników i wzmacniaczy, by móc na zawołanie udzielać więżącej odpowiedzi. Niestety mogę tylko powiedzieć, że z oboma zestawami NightHawk grały dobrze, ale do Myteka koniecznie trzeba by dorobić przejściówkę 2x duży jack i mieć do nich kabel symetryczny. Inaczej to nie będzie to.

      1. Łukasz pisze:

        Dystrybucja urządzeń o które zapytałem jest niestety dość ograniczona. Bezpośrednie porównanie jest praktycznie niemożliwe 🙁 Stąd prośba o Pana subiektywną, niewiążącą opinię za którą dziękuje.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Lampy to jednak lampy, mają swój czar.

          1. Wojciech Pełny pisze:

            Panie Piotrze mam pytanie dotyczące podłączenia słuchawek do MYTKA.
            Otóż mam wzmacniacz słuchawkowy robiony na zamówienie i do niego słuchawki zbalansowane z wyjściami XLR żenskimi. Chciałbym użyć tych słuchawek do odsłuchu wzmacniacza słuchawkowego w MYTKU. Czy sprawę załatwią mi 2 przejściówki z XLR na duże Jacki czy też nie jest to właściwe rozwiązanie. Jestem laikiem jeśli chodzi o sprawy elektroniki a chciałbym korzystać w MYTKU również z wzmacniacza gramofonowego. Próbowałem sluchawki podłączyć do tylnych wyjść XLR MYTKA lecz efekt nie był zadowalający. Pozdrawiam
            Wojtek

  5. rlc pisze:

    Mytek ma na wyjściu analogowym impedancję 50 Ohm (w broszurze podaje nawet 75 Ohm), czyli bardzo wysoką jak dla słuchawek. To nie jest dobre dopasowanie.

  6. Marek Ł pisze:

    Bardzo wyważona recenzja, bez och-ach, można powiedzieć chłodna. W takiej kwocie i a.d.2018 to już się oczekuje coś więcej od DACów. Osobiście nigdy mnie Sabre nie przekonywało, zawsze dało odczuć się brak muzykalności i dociążenia (nie mówię o słuchawkach bo nie jestem słuchawkowcem). Wszystko zależy od aplikacji oczywiście, osobiście jednak z sabre nie szedłbym w mnożenie przetworników tylko w układy z FPGA lub z lampkami, które mogą wyciągnąć potencjał i okiełznać te suchotniki.

  7. Artur pisze:

    Czy w tym Dacu można wyłączyć funkcję preampu? Bo jeśli zamierzam podłączyć go do integry to chyba nie ma sensu mnożyć wzmocnień?

    1. Piotr Ryka pisze:

      W testowanym, o ile pamiętam, było można.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© HiFi Philosophy