Zbierając
Lavardin ISx Reference nie jest wzmacniaczem do cichego grania, stwarzania muzycznego tła, zwyczajnie szkoda go na to. To wzmacniacz koncertowy, i to nawet podwójnie. Mawia się przy różnych okazjach, zwykle piłkarskich, szachowych czy bilardowych, że ktoś grał koncertowo, czyli najlepiej jak można. Wzmacniacz Gérarda Perrot i Jeane-Christophe Crozela też gra koncertowo, czyli najlepiej jak można, w dziale tranzystorowych za poniżej dwadzieścia, może nawet trzydzieści tysięcy. Co nie oznacza, że jest w tym jedyny, ale znaczy, że nikt inny lepiej. Z tym, że ich dzieło woli się produkować przy wysokich i.e. naturalnych głośnościach, dopiero wtedy cały kunszt odsłania. Powiecie: – Nic nowego, to jest przecież reguła. Muzyka posiada naturalną głośność i przeważnie jest ona taka co najmniej średnia, bo nawet ciche dźwięki są przenikliwe, wibrujące i nośne – przeszywające ciszę. I bardzo dobrze, że powiecie, o taką głośność właśnie chodzi, a nie o żadną przedobrzoną wielowatowym podbiciem. Pisząc „woli w wysokich” właśnie to miałem na myśli i od razu powiem dlaczego. Otóż mamy na rynku liczne grono wzmacniaczy w różnych działach jakości i cenowych, których naturą upiększanie. Ocieplają, koloryzują, zgęszczają, produkują nadnaturalnie ciemne aranże i dodają sztuczne pogłosy, też podostrzają niejednokrotnie sopranami wokale, albo na odwrót – pogrubiają basem. Dzięki takim zabiegom grając na pełną parę będą zatrącały przesadą, co może się wprawdzie podobać i do czego też idzie przywyknąć, gdyby się zrazu nie podobało, ale co w intuicyjnym odbiorze nie da wrażenia autentyzmu komuś wyrobionemu muzycznie słuchającemu znanych nagrań, aczkolwiek to ostatnie nie jest konieczne, odstępstwa od naturalności i bez tego łatwo wychwyci.
Rzecz jasna nie ma idealnych wzmacniaczy, podobnie jak idealnych nagrań, zawsze są jakieś przeinaczenia i zawsze niedostatki. Ale wielokrotnie pisałem, że w odniesieniu do każdej aparatury audio istnieje na skali jakościowej punkt krytyczny, powyżej którego przestajemy się zastanawiać czy to albo tamto prawidłowe, liczy się już wyłącznie muzyka – muzyka bez żadnych pytań. Ten punkt wzmacniacz Lavardin ISx Reference oprawiony wystarczająco dobrą resztą bezproblemowo przekracza w odniesieniu do naturalnych głośności, natomiast w odniesieniu do cichego grania może się wydać mniej urokliwy od tych pochodzących ze szkoły upiększania. Who cares? – powie audiofil, i będzie miał rację. Do brzdąkania w tle starczy radyjko przy budziku albo telewizor ustawiony na stację radiową bądź strumieniowe odtwarzanie. My – to piszący i to czytający – potrzebujemy się wżywać w muzykę, mieć ją jak najbardziej prawdziwą i poprzez piękną własnym pięknem. Właśnie do tego Lavardin ISx Reference został stworzony, to właśnie jego misja, do tego się nadaje. Czystość, niespotykana wręcz klarowność i bezpośredniość, a poprzez nie prawdziwość generowanej nim muzyki są nie do przecenienia, a przy tym nie kosztują majątku i są tanie w eksploatacji.
Ostatnie zdanie: słuchając całkiem zapomniałem, że to wzmacniacz push-pull. Towarzyszących nieraz tej architekturze obwodu podostrzeń dźwięku i melodycznych uproszczeń kompletnie tutaj nie ma. Brzmienie jest szybkie i pozbawione sztucznego ocieplenia, o szlachetności lampowej wybitnych lamp.
W punktach
Zalety
- To było obiecane i to się ziściło: klarowność i czystość muzyczna na maksymalnym poziomie, bez przesady referencyjnym, nawet niespotykanym.
- Podobnie w odniesieniu do naturalności.
- Podobnie też do piękna.
- Gładkość i melodyjność na pierwszych miejscach, lecz wszelkie dodatkowe smaczki także lądują na talerzu.
- Uobecnianie muzyki oraz prawda muzyczna to również dania główne.
- Słucha się w upojeniu, zwłaszcza przy naturalnej głośności.
- Szczegółowość stuprocentowa i wyeksponowana.
- Lecz nieprzeszkadzająca muzyce w nabraniu naturalnej formy.
- Całkowita, intuicyjnie postrzegana prawdziwość ludzkiego głosu od partii sopranowych aż po zwykłe gadanie.
- Głębia sceniczna dowolnie głęboka.
- Zupełne oderwanie dźwięku od kolumn.
- Duże, działające na wyobraźnię źródła.
- Mimo dystansu do pierwszego planu wrażenie ogarniania muzyką.
- Wyjątkowo spójna stereofonia.
- Subtelność pietystyczna.
- Potęgowość co najmniej dobra, przy odpowiednich nagraniach wybitna.
- Znakomite oddanie barwy.
- Na pełną skalę rozwarte pasmo.
- Dość mocy do napędzania nawet i czterodrożnych kolumn.
- Prosty, techniczno-industrialny design z nietuzinkowym czerwonym akcentem oraz dbałością o symetrię.
- Pilot.
- Zaszyta w środku unikalna technologia samego Lavardin.
- Niezwykły, rzadko spotykany (bo trudny do wdrożenia) układ tranzystorowy Darlingtona wspierany przez push-pull.
- Starannie odseparowany zasilacz.
- Wyważony jak na dzisiejsze kryteria stosunek jakości do ceny.
- Made in France
- Sprawdzona polska dystrybucja.
- Wyróżnienie „Ryka Approved!”
Wady i zastrzeżenia
- Nie dla lubiących ekstremalnie dociążane, ekstremalnie zgęszczone, słodzone i ocieplane brzmienie.
- Też nie dla lubiących chłody i odrealnienia.
- Dobrze będzie dokupić odpowiednie resorowanie, da się usłyszeć poprawę.
- Okablowaniem można jeszcze dopieszczać brzmienie i warto to robić, celem idealnego utrafienia i w jakość obiektywną, i własne preferencje.
- Przyłącza głośnikowe dano jakości przeciętnej, ale czy ich wymiana coś daje, tego nie wiem.
- Wiem natomiast, że kable głośnikowe lepiej aby nie były przy tych przyłączach odgięte, dlatego lepsze są gołe druty albo banany od wideł. (Chyba, że za widłami szerokim łukiem.)
- Można się z czasem pokusić o wymianę potencjometru na krokowy Khozmo z silniczkiem.
Dane techniczne:
- Moc wyjściowa:2 x 50 W/8Ω
- Wejścia liniowe: 4 x RCA
- Impedancja wejściowa: 10 kΩ
- Czułość wejściowa: 330 mV/10kΩ
- THD: poniżej minus 85 dB (0,0055%)
- Maksymalny pobór mocy: 200 W
- Wymiary: 430 × 80 × 340 mm
- Waga: 6,5 kg
- Pilot i podwyższonej jakości kabel zasilający wliczone w cenę.
Cena: 18 990 PLN
System
- Źródła: Accuphase DP-770, Cairn Soft Fog V2
- Wzmacniacz zintegrowany Lavardin ISx Reference
- Przedwzmacniacz: ASL Twin-Head Mark III
- Końcówka mocy: Croft Polestar1
- Kolumny: Audioform 304
- Interkonekt: Sulek RED
- Kabel głośnikowy: Sulek 6×9, Vovox Tekstura
- Kable zasilające: Acoustic Zen Gargantua II, Sulek 9×9, Harmonix X-DC350M2R, Illuminati Power Reference One.
- Listwa: Sulek Edia.
- Stolik: Rogoz Audio 6RP2/BBS.
- Kondycjoner masy: QAR-S15.
- Podkładki pod kable: Acoustic Revive RCI-3H, Rogoz Audio 3T1/BBS.
- Podkładki pod sprzęt: Avatar Audio Nr1, Divine Acoustics KEPLER, Solid Tech „Disc of Silence”.
- Ustroje akustyczne: Audioform.









Przepraszam, ale tak przy okazji – „wzmacniacz słyszalnie poprawił brzmienie postawiony na podkładkach oferowanych przez Avatar Audio (innych nie próbowałem)”.
Ja spod swojego transportu CD Jay’s Audio CDT2 MKIII, zrecenzowanego przez Ciebie Piotrze, te podkładki Avatar Audio wyjąłem i postawiłem go na stopkach Vibron model M firmy Virtual HiFi, no i muszę powiedzieć, że dało to wyraźną poprawę uporządkowania dźwięku i wzrostu rozdzielczości, choć te Vibrony około 380 zł kosztują, więc sporo tańsze od Avatara.
W żadnym wypadku nie neguję. Mój własny system stoi na innych. Twin-Head też na Avatarach No1, ale tych nowych, większych i lepszych, CD na Divine Acoustics KEPLER, a Croft na Solid Tech „Disc of Silence”. Ale Lavardin grał lepiej postawiony na dawnych, małych Avatarach (chyba nawet No2, a nie No1) niż na własnych nóżkach z tworzywa. No i tyle.
Harmonix robił tak nawiasem kiedyś podkładki za kilkanaście tysięcy – w tym dziale też się dużo dzieje i działo, a moja wiedza odnośnie tego jest bardzo ograniczona. Z tym, że oprócz podkładek stał Lavardin na stole Rogoz Audio. Co ciekawe, dodanie pod sprzęt jeszcze platformy Rogoza postawionej na Rogoz stole daje znaczną poprawę poprzez spiętrzenie.
A wątpiącym w antywibrację polecam to zdjęcie: https://pl.wikipedia.org/wiki/Skaningowy_mikroskop_tunelowy#/media/Plik:Rastertunnelmikroskop_2004_01.jpg
Dzień dobry.Czy istnieje racjonalne(podkreślam racjonalne) wytłumaczenie wpływu na dźwięk, tego na czym wzmacniacz stoi?Pozdrawiam.Tomasz
To zależy od tego, jakie kryterium racjonalności przyjmiemy, po części też prawdopodobnie od tego jakiego rodzaju jest wzmacniacz. Na zdrowy, chłopski rozum wydaje się, że nie powinno. Pracujące wzmacniacze nie wydają się wpadać w wibracje ani na oko, ani pod ręką. Opierając się na tym można sobie darować zakup jakichkolwiek podstawek, co będzie w każdym przypadku poza rolkami toaletowego papieru stanowiło zauważalną oszczędność. Gorzej wygląda sprawa od strony wrażeń słuchowych – nie zawsze, ale nieraz, użycie podstawek wpływa zauważalnie na postać dźwięku. Skąd się to bierze? Czy np. redukcja wibracji transformatora wpływa korzystnie na pracę układu, albo – co wydaje się bardziej prawdopodobne – stabilizacja u lamp układu katoda-anoda? Nie wiem i nie chce mi się w to wnikać, ciekawsze są rzeczy na świecie. Ale przysłuchiwałem się efektom pracy różnych podkładek i odtwarzacze (te zwłaszcza), wzmacniacze oraz kolumny (te także) potrafią dawać różne brzmienia przy różnych, więc dla świętego spokoju wybieram spośród sobie dostępnych zdające mi się najlepszymi. Jednocześnie nie poszukuję żadnych nowych cudownych podkładek, używam tych, które się nawinęły. Tym niemniej serio rozważam zdobycie kompletu najnowszych od Avatar Audio, podobał mi się własny odtwarzacz postawiony na nich. Jeszcze bardziej podobał mi się kiedyś postawiony na dodatkowej platformie od Rogoz Audio – to może wydać się przesadne podkładać taką pod odtwarzacz już stojący na stole Rogoza, ale efekt był znaczny. Piramida platform redukujących drgania pod skaningowym mikroskopem tunelowym ze zdjęcia w komentarzu wyżej zdaje się przydawać sensu tego rodzaju zabiegom.
Dziękuję za podjęcie tematu.Posiadam zestaw, wart z okablowaniem circa 250-260 tysięcy zł.O ile nie kwestionuję, pozytywnego wpływu na dźwięk dobrych przewodów i takiego zasilania, to problem galanterii audio w postaci podkładek,podstawek, bezpieczników itp.wydaje mi się wydumany.Wielokrotnie podejmowane próby odsłuchu,z ich użyciem nie wpłynęły na zmianę zdania.Dlatego też,polegam na fabrycznych ,,nóżkach” i dwóch solidnych dębowych komodach.Pozdrawiam.Tomasz
Spotkałem się z przypadkami, w których galanteria wpływała znacznie. Z tym że zachodzi pytanie, co to jest galanteria – czy sądzimy po cenach, czy po sposobach działania? Umówmy się, że to nieistotne, bowiem zarówno rzeczy drogie, jak aktywne platformy do pochłaniania pól magnetycznych od Acoustic Revive bodaj (dawno temu za koło 10 tys. sztuka), jak i bezpieczniki od Verictum za parę stówek, potrafiły odmieniać brzmienie. Jednym z ciekawszych przypadków ten: https://hifiphilosophy.com/recenzja-synergistic-research-mig-sx/
Dzień dobry.
Mam ten wzmacniacz od 8 lat. Moje wrażenia są bardzo podobne do Pańskich. Nawiązując do powyższych uwag – u mnie sprawdziły się podstawki Divine Kepler.
Proszę o pomoc w wyborze nowego odtwarzacza CD do kompletu: wybrać Normę czy Accuphase 450?
Dotychczasowy to Bitofon Amplifikatora. Słucham głównie klasyki.
Norma to granie bardziej indywidualizujące instrumenty, skupione na brzmieniach poszczególnych. Accuphase to większa scena i akcent na brzmienie całościowe. Jedno i drugie intrygujące, zależy co się woli. Naprawdę trudny wybór, samemu trzeba posłuchać, albo zdać się na tę szczątkową poradę w nadziei utrafienia. Bardziej nie umiem pomóc.