Brzmienie
Niektórzy podejrzewają, że wygrzewanie to lipa. Są w zasadniczym będzie. Dobre i wygrzane słuchawki z dobrego toru od razu świetnie zagrają, nie wymagając żadnych przyzwyczajeń. Nikt nie grymasi na Orfeusza, choćby go pierwszy raz w życiu słyszał, i nikt nie grymasi na Sony MDR-R10, twierdząc, że musiał do nich przywyknąć. Od razu grają takim dźwiękiem, że posiadaczom innych słuchawek kolana miękną i żaden okres adaptacyjny nie musi tego poprzedzać. A z przysłanymi do recenzji PS2000e tak nie było, pomimo że przybyły z adnotacją trochę ogranych. Więc podejrzewam, że albo grały wcześniej z nie dość dobrym sprzętem, albo za długo leżały bezczynnie i potrzebowały lekkiej rozgrzewki. Dzień ledwie to zajęło, więc w sumie mógłbym nie wspominać, ale na wszelki wypadek wspominam, by nikt nie oczekiwał, że one wprost z pudełka bosko. Tak nie jest, czasu potrzebują, a ile, tego nie wiem. Pewnie niedużo, bo dawne Grado GS1000 już na czwarty dzień doskonale grały.
Zostawmy to wygrzewanie i przejdźmy do spraw ważniejszych. Niestety, dwóch wymienionych referencyjnych do porównania nie mam, a referencyjnym jeszcze bardziej AKG K1000 dajmy spokój z wiadomych, oczywistych względów. Stały się bardziej archetypem niż konkurencją i po trosze od zawsze też były nie słuchawkami, tak więc nie ma co do nich przymierzać. Pozostaje w tej sytuacji bazować na pamięci i przykładać przedmiot recenzji do konkurencji mniej ambitnej. Z dwoma jednakże wyjątkami – Crosszone CZ-1 i JPS Labs Abyss 1266, które też są co prawda dość nietypowe, ale przynajmniej ceny mają niewątpliwie godne „referencyjnych”. Rzecz zaczniemy od DAP-a i odpowiedzi na pytanie, czy faktycznie się będzie nadawał.
Z Astel&Kern AK380
Zacząłem opis dźwięku od tego, że PS2000e nie zabiły mnie brzmieniem od pierwszej sekundy; i coś tam wspomniałem w związku z tym o wygrzewaniu, ale nie tylko ono wchodziło w grę. Otóż to są słuchawki wymagające. A są takie, ponieważ zostały inaczej nastrojone niż zdecydowana większość pozostałych, nawet tych bardzo drogich. Czy nastrojone lepiej? – Lepiej. Jednak to „lepiej” wymaga odpowiedniej aparatury towarzyszącej. W tej mierze rzecz sprowadza się do jednego zasadniczego parametru, do ekspozycji sopranów. Wychodzi bowiem na to, że inne słuchawki – zdecydowana ich większość – usiłują coś ugrać mocniejszą ekspresją sopranową. Gdybym chciał być złośliwy, to bym powiedział, że jęczą i piszczą, aby być lepiej słyszane. A że złośliwy faktycznie jestem, to właśnie tak mówię. I wcale nie jest tak, że to się nie przydaje. Przeciwnie, ponieważ większość aparatury muzycznej nie jest najwyższej jakości, owo wspieranie jej sopranową addycją daje przeważnie dobry efekt. Przy czym zakrawa to z lekka na paradoks. Bo przyzwyczailiśmy się widzieć aparaturową słabszość w jazgocie i braku wypełnienia, więc sopranowe podbicie powinno tylko dodatkowo psuć sytuację. Lecz w dzisiejszej praktyce to osłabione wypełnienie i jazgot należą do przeszłości.
Dawniej faktycznie tak było i cienki, kłujący dźwięk mógł być uważana za synonim tandety. Dzisiejsze odtwarzacze przenośne, stacjonarne przetworniki i wszelkiej maści słuchawkowe wzmacniacze cierpią jednak na inną chorobę – na brak bezpośredniości i transparencji. Cienki jazgot został przegnany i mniej zdecydowanie zagraża, a wyścig jakościowy biegnie trasą przebijania się przez lekką mułowatość. Poprzez zbitki brzmieniowe, stłumienia, brak otwartości, ograniczoną przejrzystość i brak bezpośredniego kontaktu wraz z brakiem dostatecznej definicji. I na to bardzo dobrym lekarstwem jest właśnie lekkie podostrzenie, czyli w praktyce mocny, wyrazisty, podkreślający kontury sopran. W tej mierze brzmieniowym królem okazały się Grado GS2000e, które prześcignęły Sennheiser HD 800 i Fostex TH900. Czystość, wyraźność i przede wszystkim otwartość na wielkiej scenie sprawiały u nich z samym AK380 najlepsze wrażenie; dystansując też lekko stłumione i zbyt zawiesiste PS2000e; grające podobnie do AudioQuest NightHawk, tyle że bez dodatkowej denaturalizacji pogłosową przymieszką. Ich dźwięk przypominał duże zwierzę wtłoczone do klatki tak małej, że nie mogące się na nas nawet przez kraty rzucić.
Że faktycznie tak jest, a nie one po prostu źle grają, to się okazało od razu po podłączeniu wzmacniacza przenośnego Fosteksa, chociaż nie będę udawał – wiedziałem to zawczasu, bo wcześniej już te flagowe Grado rozgryzłem. Ale trzymajmy się chronologii zaczynającej od sprzętu przenośnego. Wraz z pojawieniem się wsparcia ze strony wzmacniacza lampowego sytuacja momentalnie uległa odwróceniu i to PS2000e zaczęły liderować. Wcześniej nad naturalną miarę pełne i na górze stłumione wspaniale rozwinęły skrzydła, zupełnie jakby ktoś w ich brzmieniu powstawiał na właściwe miejsca źle przedtem ułożone klocki. Wypełnieniem, elegancją i wysmakowanym pięknem wzięły dotkliwy odwet na całej konkurencji, oferując też zdecydowanie najbardziej wyrównane pasmo i najpiękniejszy sopran. Wysokie tony ze stłumionych stały się najlepiej dopasowane ilościowo, najgłębsze, najdźwięczniejsze i najbardziej trójwymiarowe, a zbyt gęste wcześniej bas i średnica też się momentalnie otwarły, pogrążając konkurencję. Stosunkowo najbliżej znalazły się Sennheiser HD 800 z kablem Tonalium, nieznacznie tylko gorzej wypełniające i dające nie tak mocne poczucie realizmu, a równie dobrze wypełniające NightHawk wciąż miały trochę psujący całościowy efekt pogłos, mimo iż grały bardzo dobrze. W ogóle wszystkie próbowane zaprezentowały się świetnie, ale porównywane 1:1 z PS2000e okazywały się słabsze.
Więc trzeba podsumować ten etap pisząc, że nowy flagowiec Grado już ze sprzętem przenośnym dowodzi swoich przewag, ale tak jest wybredny, że bez wsparcia ze strony przenośnego lampowego wzmacniacza nawet Astell & Kern AK380 okazuje się nie dość jakościowy. Niewystarczająco rozgęszczający i harmonicznie złożony, a może też mocowo za słaby, chociaż przy ustawieniu na trzy czwarte bardzo już głośno tymi PS2000e grający. Czy bardziej o moc w tym chodziło, czy o harmoniczną złożoność bez wsparcia mocy nie dość wyeksponowaną, czy może o lampową elegancję i sposób podawania przez lampy muzyki, tego tutaj nie rozstrzygniemy, ale pewnie w jakiejś mierze o wszystko. A najważniejsza z tego nauka, że Grado PS2000e mają na pewno zadatki na bycie słuchawkami wybitniejszymi od takich za mniej niż dziesięć tysięcy, ale inne sprawdziany dopiero przed nimi.
Przy komputerze
Ten kolejny przy komputerze, już ze stacjonarnym przetwornikiem i słuchawkowym wzmacniaczem. Przetwornikiem Sigma Ayona i wzmacniaczem od Transrotora. Specjalnie tym Transrotorem, bo ma regulowany bas i sopran, co pozwalało sprawę ich brzmieniowego udziału badać poprzez kontrolowaną dystrybucję. Poza tym – rzecz naprawdę istotna – sygnał komputerowy brany był za pośrednictwem kabla koaksjalnego (to żadne novum), wszakże nowy był kabel. Dotychczas korzystałem Tellurium Q Blue albo analogicznej jakości Acoustc Zen Silver Bytes, a teraz był to Tellurium Q Black Diamond, który dostanie oczywiście własną recenzję, ale nie zdradzę tajemnicy gdy powiem, że jakościowo posunął brzmienie daleko naprzód. I w związku z tym całe owo komputerowe granie nabrało nowego wymiaru i wraz z tym dokonały się też pewne przewartościowania w sensie pozycjonowania słuchawek. I żeby nie być gołosłownym zaznaczę, że więcej wraz z tym lepszym zyskały HD 800 i TH900, a mniej Abyss 1266. To jednak nie zmieniło faktu, że i tutaj Grado PS2000e okazały się zwycięzcą i że dokonało się to na dokładnie tych samych warunkach lepszego wypełniania, lepszej równowagi zakresów, większej bezpośredniości, a przede wszystkim mocniejszego poczucia całościowego piękna i silniej obecnych wykonawców.
Ale to piękno i ta obecność skądś przecież się brały, i tu możemy mówić o większej (wyraźnie) całościowej płynności, głębszym a jednocześnie nieprzesadnie głębokim brzmieniu, doskonałym balansie między światłem a cieniem, znakomitym odczycie tekstur bez uciekania się do jakichkolwiek podostrzeń, a także o bardzo dużym w tym wszystkim udziale sposobu operowanie pogłosem, który to pogłos u pozostałych mniej czy bardziej ale zawsze denaturalizował przekaz. Więc inni nieco ostrawo (troszeczkę, ale słychać), zbyt pogłosowo i mniej płynnie (także w sposób zauważalny), i nie tak też spójnie oraz nie tak wyrafinowaną obróbką tekstur. A pośrodku tego flagowy okręt Grado majestatycznie na czoło się wysuwający, dumnie płynący pod żaglami najwyższej perfekcji. Przy czym weźmy też pod uwagę, że wzmacniacz Transrotora skonstruowała sławna firma i ma on aż 1 W mocy wyjściowej oraz separację transformatorową od sieci, tak więc jakość niebagatelna. Tor zatem niepodważalny, chociaż za chwilę sięgniemy po lepszy.

















Ciekawa recenzja. A jak się mają do Sony MDR-Z1R? Zalety, część z nich moim zdaniem, idealnie pasują:
Perfekcyjnie uchwycona tonacja.
I w ramach tego zero podbarwień sopranowych, prawdziwej zmory u innych.
Muzykalność kompletna, nic pod tym względem do poprawy.
I to przy zachowaniu wszystkich cech składających się na high-end.
A więc szczegółowości.
Przejrzystości .
Rozdzielczości.
Wypełnienia.
Dynamiki.
Potęgi.
Wielkiej sceny.
Bezpośredniości kontaktu.
To słuchawki podobnej klasy, ale bez bezpośredniego porównania nie da się wchodzić w detale. Przyjechały dzisiaj Focal Utopie i od razu pewne rzeczy okazały się inne niż przypuszczałem. W poniedziałek może przyjadą Final D8000 i będzie można zrobić szersze porównanie. Sony skąd wziąć nie mam, bo nie ma polskiego dystrybutora. Egzemplarz z recenzji (o ile wiem) został sprzedany i kolejnego brak. Nie ma też skąd wziąć HiFiMAN Susvara. Podobnie trudno o nowe Audeze LCD-4.
Mam już u siebie zbiorek referentów. Tak więc droga do porównania Abyss 1266 vs Final D8000 vs Focal Utopia vs Grado PS2000e otwarta.
Sluchawki Focal Utopia byly u mnie gosciem i graly pieknie, gdyby nie ta sztucznie-szeroka scena. Ucieka ona bowiem na boki i jest za szeroka, poniewaz brak jej glebi i to stwarza dziwne wrazenie podczas odsluchow. Wszystko inne na 10!
Właśnie mam je na głowie. Grają z Aona na Ayona (z Sigmy na HA-3) i scenę mam przed sobą a nie po bokach. Tu dużo zależy od toru. Ale sceny podobnej do z Sony R10 nie zrobią, nie ma bata.
Swietna recenzja, jak i widac sluchawki,przyznam ze do tej pory dalej bardzo mi odpowiadalo granie PS1000 z moim Carym 300B a teraz ta nowosc Grado troche droga.Napisz tylko Piotrze czy dobrze zrozumialem ze to najlepsze obecnie sluchawki na rynku z dostepnych i produkowanych na ten czas?
Na to będę próbował odpowiedzieć w następnym słuchawkowym teście – porównaniu czterech modeli referencyjnych.
Ooooo a jakie to modele?
A porównanie np średniej półki? Focal clear, Sennheiser 820, sonorous 8, fostex, któreś od audeze, hifiman. Może dałoby radę?
Napisal ze abyssy, gradosy, finale i focale. Dla mnie najlepszy kawalek w recenzji to ten gdzie piszesz o popisach w rocku. Nie sprzedalem jednak moich sr225e bo po prostu zaczely grac po wypaleniu i moge potwierdzic juz teraz sam, ze sluchawki Grado sa swietne do tego gatunku. Niesamowita dynamika w tej nowej serii. Ciekawi mnie te porownanie Ultrasone 7 z Utopia i PS2000e wlasnie, jako najlepszych opisanych przez Ciebie Piotrze sluchawek do rocka. Ciekawe ktore z nich sa najlepsze. Male sr225e w stosunku do innych drozszych sluchawek ktore slyszalem, jak na razie bronia sie swietnie chociaz czasem brakuje jednak tej mocy na dole. Zalezy od dnia 😉
Brakuje mi właśnie na tej stronie takich rankingów czy czegoś w rodzaju wall of fame jak na innerfidelity. Bardzo cenię zdanie Pana Piotra i chciałbym móc takie zestawienia poczytać.
Trudność polega na tym, że słuchawek w każdym przedziale jakościowym jest teraz strasznie dużo. Trudno ogarnąć, nie sposób którychś nie pominąć, zebrać wszystkie razem i jednym torem ocenić niepodobna. Do czego dochodzi relatywizm użytkowy. Bo jedne z takim wzmacniaczem, drugie z innym. Ale etykietki z napisem „Rekomendowane” można porobić. W podsumowaniu recenzji nieraz zresztą są.
no własnie o takie o cos mi chodzi, innerfidelity robił to tak, że miał wall of fame i w niej było powiedzmy 10 nauszników otwartych i 10 zamknietych, od tanszych do drozszych i jesli przychodziły jakies nowe to trzeba było ktoreś ze starych (podobna cena czy charakterystyka) usunąc zeby zrobic miejsce, fajnie to sie sprawdza bo kazdy znajdzie cos dla siebie
wiem że uwielbia Pan K812, wiem, że również Utopie, ale na przykład bardzo chętnie dowiedziałbym się jakie słuchawki dla siebie wziałby Pan jako te trzecie, w środkowym przedziale cenowym 5-12tys gdyby mógł Pan dowolnie wybrać z półki w sklepie (z aktualnie produkowanych).
Sony MDR-Z1R, bo potrzebuję wysokiej klasy słuchawek zamkniętych.
a otwarte? 😉
Prawdopodobnie powyższe Grado, ale po konfrontacji z nie testowanymi jeszcze flagowymi Pioneer i Audio-Technicą.
wiem ze na AT Pan czeka, a pioneer bedzie?
Pioneer raczej nie. Nie na widoków.
Z tymi sony z zamknietych moze moglyby stanac w szranki ultrasone 7 i zmf eikon. Czysta spekulacja.
Mowisz Piotrze ze z otwartych PS2000e. Znaczy lepsze sa niz te D8000 po ktorych wyjsciu mowiles ze je bys wolal? Poczytalem troche o tych tribute 7 i sam nie jestem pewien teraz, utopia czy tribute. A tu doszla ta recenzja Grado 😉
Ultrasone Tribute7 jako Ultrasone E9 były moją własnością. To kapitalne słuchawki, tylko scenę mają maławą. Odnośnie D8000, to kolega Artur wyznaczył przedział 5-12 tys. i tego się trzymałem.
Mysle ze K-1000 znowu sie obronily…..ha ha
Piotrze, z innej beczki – slyszales moze Chorda TT? Interesuje mnie on jako amp do sluchawek i dac jednoczesnie, jako urzadzenie ktore mogloby zamknac temat zrodla i wzmocnienia. Pozbyc sie interkonektow, zasilacza do daca, zasilacza do ampa i zmiescic system praktycznie w jednym klocku.
Niestety, nie słyszałem.
W październiku ma się ukazać Chord Hugo TT2. Z tego co można wyczytać, to będzie prawdziwy killer! Ma mieć podobno rewelacyjny wzmacniacz i dysponować jak na takie combo gigantyczną mocą. Na wyjściach XLR może przy 8 Ohm dostarczyć nawet 13 WAT mocy, a to pozwoli napędzić nawet wysoko skuteczne kolumny.