Technika
Słuchawki są zamknięte i czarne. Pokrojowo rzeczywiście zbliżone do stanu bliskiego identyczności względem Pandora Hope VI i najwyższych z rodziny Sonorous modeli X i VIII, ale pozbawione metalowego pierścienia stanowiącego pokrywę muszli; u Pandor z nierdzewnej stali, u obu Sonorous z pozłotą. Ten pierścień tutaj wykonano z tworzywa ABS (akrylonitryl-butadien-styren) – sztywnego, udaroodpornego termoplastu znanego min. z motoryzacji. Wewnątrz odnajdujemy przetwornik dynamiczny z 50-milimetrową, pracującą w komorze o zoptymalizowanym przepływie powietrza membraną, co umożliwia lepszą kontrolę ciśnienia przed i za nią, dając poprawę niskich częstotliwości i bardziej trójwymiarową scenę. Sama membrana także została w laboratorium Final poprawiona: zyskując względem dawniejszych podwyższoną czułość i staranniej obrobione krawędzie, celem skuteczniejszej eliminacji zniekształceń i lepszego wychwytu szczegółów. Napędza ją silny magnes neodymowy, zapewniający wysoką gęstość magnetycznego strumienia oraz drgająca cewka z drutu CCAW (Copper-Clad Aluminum Wire) – więc aluminiowego dla lekkości, pokrytego miedzią dla przewodnictwa.
W Final DX4000 CL (gdzie CL oznacza wersję zamkniętą) nie odnajdziemy już obsługującej wysokie częstotliwości balanced armature, to klasyczne, jednoprzetwornikowe słuchawki dynamiczne. Jeden przetwornik, i nie tubowy, a typowy szerokopasmowy z ruchomą cewką – jedynie korpus nawiązuje, i nawiązać ma także dźwięk, a to dzięki owej membranie o podwyższonej czułości oraz wyjątkowemu opracowaniu akustyki w takiej samej z wyglądu komorze o konstrukcji zamkniętej.
Na zewnątrz wszystko czarne – czarne pokrywy muszli, czarne w ich centrach oprawy sworzni, na których muszle się kołyszą, czarno oksydowane prowadnice przez te oprawy przechodzące, by łączyć z nieodmiennie czarnym, zwieńczającym pałąkiem. Pałąkiem o dobrze dobranym profilu, wystarczającym podścieleniu oraz skutecznie działającym hamowaniu na gładziach tych prowadnic – nie ma irytującego samoopadania i można dokonywać korekt po założeniu słuchawek. Jedyne odstępstwa od czerni to symbol marki i napisy „final” na centralnych oprawach sworzni oraz napisy DX4000 CL na plastikowych przewiązkach między prowadnicami a otuliną pałąka. Oprócz tego srebrny jest kabel.
On jeden, tak naprawdę, stanowi o kontraście między czernią a srebrem, albowiem nie jest czarny jak u DX6000, a identyczny jak standardowy u planarnych z rodziny D8000 (gdzie srebrne za dopłatą), co stanowi sugestię, że jest najwyższy gatunkowo. Do muszli wchodzi nie od spodu, tylko ze sporym wyprzedzeniem, nie będzie więc obciążał ramion, natomiast będzie lśnienie, gdyż jest srebrzyście lśniący i stosunkowo gruby. Także sprężynujący, ale też należycie elastyczny – zakończony symetrycznym złączem Pentacon, a na drugim biegunie wtykami 3,5 mm. W komplecie otrzymujemy elegancką firmową przejściówkę na duży jack, ale nie dostajemy takiej na 4-pin – a szkoda, bo konkurencja nie śpi, ostro konkurujący Chińczycy o takie rzeczy dbają.
Słuchawki przychodzą w pudełku z grubej, na połyskliwą biel polakierowanej tektury, pstrzonej złotymi znaczeniami. We wnętrzu nie ma etui ani piankowego profilu; pod dyktat ekologii ilość tworzyw starano się do maksimum ograniczyć – profil podtrzymujący też wykonano z tektury. Osobno, obok słuchawek, spoczywa lśniący kabel w z tektury futerale, a przejściówka na duży jack byczy się w skandalicznie plastikowym woreczku.
Dane techniczne informują o skuteczności 96 dB, impedancji 37 Ω i wadze 375 g bez kabla. Że to słuchawki dynamiczne, wokółuszne oraz zamknięte, tego już nie raczono napisać w technicznym wyliczeniu, pasmo przenoszenia i charakterystyka przetwornika też się tam nie znalazły. Ale o wszystkim tym już było prócz przenoszenia paśmie, które wielu uważa za zbędne i przede wszystkim błędne (w sensie mylące) – nie ma dość dobrych aparatur potrafiących je prawidłowo mierzyć.
Mówiłem już o cenie, mówiłem o wyglądzie, wygoda jest w porządku, a nawet bardzo dobra, by nie powiedzie świetna – bezproblemowo można wytrwać cały dzień, w każdym razie sam mogłem. Pozostaje to odnieść do osiągów brzmieniowych.








Ten wzmacniacz Fiio widzę już któryś raz na łamach. Jak to to gra i kiedy recenzja? 🙂
To chyba ten https://hifiphilosophy.com/recenzja-fiio-k17/ Chwilowo został do porównania, bo teraz piszę recenzję alter ego jego sekcji przetwornikowej, lampowego modułu FiiO WARMER.
Przetwornik: dynamiczny 40 mm z papierowo-węglową membraną kompozytową DU
Pozwoliłem sobie wkleić ze strony produktu.
Rzeczywiście słuchawki grają jak otwarte, bez uczucia ciśnienia w głowie słuchawek zamkniętych.
W skrócie: miękki, dynamiczny i sprężysty dźwięk. Nigdy ostry. Pełen relaks.
Kupiłem, je z myślą, że będą łatwe w napędzeniu, Shanling m8t napędza je całkiem ok i brzmi to dobrze zarówno w trybie tranzystorowym jak i lampowym, ale dopiero z Aune s17 pro evo słychać że lubią moc.
DX3000CL, mają podbity wyższy bas, przez co odczuwałem zmęczenie po godzinie (można pobawić się EQ). DX4000CL również wydają się bardziej otwarte na średnicy i górze. Ale ogólnie charakter brzmienia tych dwóch modeli jest podobny.
50 mm membrany przekleiłem stąd https://snext-final.com/en/products/dxseries/, a teraz DX4000 w tej zakładce nie ma. Ale jak muszle takie same, to i chyba średnice membran. Dawne Grado też miały czterdziestomilimetrowe, a grały jak marzenie.
Membrany to nie armaty, gdzie działo 130 mm ma półtora raza większą siłę rażenia niż 120 mm 🙂
Dobre 😉
Final dx10000 z tego, co widziałem są słuchawkami zamkniętymi, preferowałbym jednak otwartą konstrukcję.
Dobrze, że są zamknięte, bardziej takowych potrzebuję. Ale pewnie nie całkiem. A może?
Czy dzwięk z Final DX 4000 to poziom Final Sonorous iii?
Porównanie ze słuchawkami słyszanymi ostatni raz wiele lat temu jest zbyt karkołomne. Pomiędzy napisałem kilkaset recenzji, za dużo dźwięków dzieli, nie potrafię się odnieść. Więc może tak, a może nie. Ale przez mgłę czasu wspominając, DX4000 wydają się jakościowo wyższe.
Bede czekal na recenzje DX 10000 CL ! To bedzie rakieta (sluchawki jak i ich recenzja z Pana strony), a przynajmniej tak mi sie wydaje.
Obawiam się, że to dużo czekania, skoro zapowiedzieli je sprzedażowo dopiero na październik. Pozostaje uzbroić się w cierpliwość. Mnie samemu to uzbrajanie kiepsko idzie, ale nie mam wyboru. Może na AVS się wykaraskają.
Czekałem na tę recenzję! Jako osoba pracująca w IT szczególnie cenię zamkniętą konstrukcję – open space, serwery w tle, call za callem, a tu można się odciąć i naprawdę skupić.