Recenzja: FiiO WARMER

Technikalia

     Wskaźniki są imponujące, ale sam WAEMER niewielki, dokładnie dopasowany rozmiarem do niewielkiego FiiO K17, na którym może stanąć. (Ale gdy można, lepiej nie, ażeby pola magnetyczne toroidów nawzajem wnętrz nie przenikały.) Sam byłem ciekaw, jak to wypadnie, kiedy tak się koło siebie ustawi i zacznie porównywać dwa typy przetworników od jednego dostawcy, ale na razie sprawdźmy, czym ten WAEMER dokładnie jest i jak dokładnie wygląda. Że przetwornikiem, jasna sprawa, ale co też tam w środku i pośrodku, też co na tylnej ściance? 

     Wpierw natykamy się na fronton, który, jak całe urządzenie, może być srebrny albo czarny, poprzez anodyzację aluminium stanowiącego pancerz. Kołnierzowo wystaje ten fronton względem znaczonego poprzecznie rzędami szczelin wentylacyjnych korpusu, ale wystaje minimalnie, tak aby tylko było ładniej. Całą estetykę powierzono aluminiowej oprawie i bursztynowym wychyłowym; powierzono też hamowaniu się z ilością pokręteł i przycisków, których łącznie tu dwa. Po lewej przycisk włącznika, po prawej obrotowy wybór wejścia, niczego więcej poza napisem R2R TUBE DAC poniżej wychyłowych nie ma. Mogłoby być, ale na tył przeniesiono dwie skobelkowe przerzutki: pierwszą do przerzucania pomiędzy jakościami transferu USB, gdzie dostajemy wybór między USB Audio Class1.0 bądź 2.0 (wyższe częstotliwości, ale mniejsza stabilność) – dla obu nie ma potrzeby instalowania sterowników. Druga przerzutka, z oznaczeniami pozycji NOS/OS, ma koligację z cyfrowymi wejściami optycznym i koaksjalnym, gdzie NOS oznacza „No Oversampling”, a OS oferuje dźwięk podbity do 384 kHz. Prócz tego z tyłu trójbolcowe gniazdo prądowe z zaułkiem bezpiecznika, wejścia cyfrowe USB, Optical i Coaxial oraz wyjścia analogowe XLR i RCA. 

     Na wierzchu z przodu napis FIIO, z samego tyłu R2R, boki też są szczelinowane dla lepszego odprowadzania ciepła, którego zresztą nie ma tutaj jakoś szczególnie dużo, tym niemniej jest go trochę i lepiej żeby cztery lampy wewnątrz możliwie mało się nagrzewały. Pod spodem cztery gumowane podkładki i z tyłu jeszcze jedna siatka szczelin, dla kominowej wentylacji, we wnętrzu DAC R2R 24-bit własnego autorstwa FiiO, zbudowany ze 192 cienkowarstwowych rezystorów o wysokiej precyzji, po 48 takowych na każdy z czterech kanałów. 

    Zaglądając do środka od góry widać na przodzie z lewej średniego kalibru toroid o ponoć podwyższonej jakości, a to za sprawą rdzenia wykonanego z nieorientowanych taśm stali krzemowej, co ma gwarantować wysoką sprawność i niskie straty od prądów wirowych, i co jeszcze doskonalone przez uzwojenia bez narożników, dzięki czemu powstaje jednorodne, mniej rozproszone pole magnetyczne. Toroid skierowano do obsługi 46-watowego zasilacza, a do uszlachetniania brzmienia z tyłu rzędem na płask cztery lampy, przed nimi płytka obwodu przykryta dużym radiatorem. Lampy JJ Electronic E88CC pochodzą ze Słowacji i korzeniami sięgają w Teslę, a pośrednio w Telefunkena, dla którego słowacka (wtedy czechosłowacka) fabryka była podwykonawcą, poprzez co biorcą osprzętu. (Ciekawe, że nie skorzystano z oferty chińskich producentów, ale wybór wydaje się słuszny.) Zaznacza się przy tym, że trwałość lamp to aż 10 000 godzin, a więc tyle, co u najlepszych jakościowo z oznaczeniami CCa, kiedy u zwykłych trzy tysiące. Prócz tego E88CC samo oznacza wyższą jakość względem oznakowania ECC88. 

     Wymiary to 223,5 × 213 × 66,8 mm, waga 2,865 kg, wewnątrz 24-bitowy, w pełni zbalansowany obwód R2R w oparciu o drabinki rezystancji. Dekodowanie USB: PCM 384 kHz/32 bit; DSD256; dekodowanie koncentryczne (COAXIAL): PCM 192 kHz/24 bit; dekodowanie optyczne: PCM 96 kHz/24 bit. Pasmo przenoszenia 20 Hz – 45 kHz, stosunek S/N ≥ 114 dB. Ale dane techniczne to pikuś, ważny będzie sam dźwięk, a ten ma być gorący, lub przynajmniej cieplejszy. 

     Z Warmerem dostajemy przewody zasilający i USB, zapasowy bezpiecznik, papierową instrukcję obsługi i kartę gwarancyjną. Wszystko staranie spakowane w obszernym pudle wyścielonym pianką o ładnym wykończeniu barwną szatą graficzną, samym schowanym w pudło ochronne z grubszej, surowej tektury wyposażone w rączkę.

    Cena, jak już mówiłem – szokująca. Elegancko prezentujący się przetwornik o stylistyce klasycznej i niemożliwej do przeoczenia intensywności światła; przetwornik na drabince rezystancji, a więc nie pierwszy lepszy technicznie, a kosztujący nie dziesięć albo więcej, a tylko równe dwa tysiące.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

2 komentarzy w “Recenzja: FiiO WARMER

  1. Piotr pisze:

    Czy ten przetwornik powinien pasować do Focali Utopia 22 ? Czy obraz dzwiekowy nie będzie zbyt „rozmyty” ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      To zależy, jaki stopień ostrości chcemy uzyskać. Bo jak taki jak od Chorda albo dCS, to tutaj takiego nie będzie. A jak normalny, to powinno być OK.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© HiFi Philosophy