Recenzja: FEZZ Audio Omega Lupi

   Fezz Audio, proszę Państwa, kolejna polska firma. I kolejny słuchawkowy wzmacniacz. I kolejny lampowy. Niedawno był od Feliks Audio, a nieco wcześniej od PhaSt-a, który jest wprawdzie z ukraińskiego Lwowa, ale Lwów to także Polska. Miniona, ale jednak. A są też polskie od Dubiel Accoustic, White Bird i jeszcze innych, a także z każdego kraju który się audiofilskim mieni. Są włoskie, niemieckie, amerykańskie, chińskie, australijskie, ukraińskie, japońskie, rosyjskie, serbskie, kanadyjskie, angielskie, szwajcarskie. Wzmacniaczy dla słuchawek jest niczym psów na krakowskich Błoniach i się ganiają tak samo. Ten tego lub owego, z tej mańki albo z tamtej. Ale nas interesują dwie rzeczy: jaki dźwięk i za ile? I tu dwie dobre wiadomości – dźwięk od Fezz Audio pierwszorzędny za 3990 PLN. Okazyjny więc bardzo, a sam wzmacniacz spory, konkretny, na czterech lampach i łapach. O tym jednakże za moment, a teraz słowo o producencie.

Firma jest z tradycjami, bowiem Fezz Audio wywodzi się w prostej linii z Toroidy.pl – uznanego producenta transformatorów, przeszło dwadzieścia lat prowadzącego działalność jako firma zaopatrująca min. Ancient Audio, Myteka, Lampizatra, Amare Musica, Audio Valve, WILE i Baltlaba. Więc spokojnie nic więcej nie musiałoby się zdarzyć, jednakże audiofilski diabeł podkusił pana Macieja Lachowskiego, głównego inżyniera firmy, by mocniej się wypromować poprzez pokazanie, że transformatory toroidalne nie ustępują sławnym R-Core. W rezultacie na AVS 2014 zaprezentowano lampowy wzmacniacz single-ended na toroidach, zainteresowanie którym przeszło najśmielsze oczekiwania. I wygenerowało pomysł stworzenia firmy córki, zajmującej się wyłącznie konstruowaniem różnych przeznaczeń wzmacniaczy lampowych w oparciu o transformatory toroidalne. Tak powstało Fezz Audio i po serii wzmacniaczy głośnikowych daje teraz klientom model Omega Lupi – pierwszy w dorobku firmy wzmacniacz słuchawkowy, stanowiący dopełnienie analogicznej konstrukcji Alfa Lupi, wzmacniacza głośnikowego.

Konkrety już tuż, tuż, ale pierwej uwaga, że z poglądami odnośnie lampowego wzmocnienia zawieszonymi na stronie Fezz Audio nie do końca się zgadzam, a nawet zgadzam w małym stopniu. Stoi tam bowiem, że „wzmacniacze lampowe to ciepło i dynamika”, a nie zawsze tak jest. Słyszałem, i to nieraz, także zimne i ostre, jak również mdłe tak bardzo, że szału można było dostać. Tak więc bycie lampowym o niczym nie przesądza – mogą być złe i dobre. Sądzę natomiast, i tu się będę upierał, że dobry wzmacniacz na lampach – taki naprawdę ekstra – jest zrobić o wiele łatwiej. I także, średnio biorąc, lampowy pięknie grający będzie tańszy od porównywalnej tranzystorowej konkurencji w każdym przedziale jakościowym. Kolejna rzecz bez mojej zgody to stwierdzenie, że „lampy rosyjskie uchodzą za najtrwalsze na świecie”. Pierwsze słyszę i się nie zgadzam. Co faktu zasadniczego nie zmienia, że lampy w ogólności są trwałe i niezależnie od kraju pochodzenia jeszcze się nie zdarzyło, by któraś mi ze starości padła (a używam niektórych od lat kilkunastu). I z jeszcze jednym się nie zgadzam, mianowicie stwierdzeniem, że: „Do słuchania klasyki wspaniałym wyborem będzie wzmacniacz na lampach 300b, do jazzu i bluesa na EL34, zaś do rock’a niezastąpiony najprawdopodobniej okaże się ten na KT88.” Nie czuję takiej zależności. Dobry wzmacniacz to dobry wzmacniacz. Może być na dowolnej z wymienionych lamp i każdej muzyce podołać rewelacyjnym dźwiękiem. Choć osobiście preferuję duże triody w konfiguracji OTL i niekoniecznie 300B, są inne równie dobre. I jeszcze jedna pomyłka. Fezz Audio pisze o sobie, że tylko rosyjskich używa (i zapewne dlatego je chwali), a wzmacniacz recenzowany korzysta akurat z polskich. Przy czym dodajmy dla porządku, że Fezz nie broni nikomu produkowanych poza Rosją, ani tym bardziej NOS. Przeciwnie – zaleca wypróbowanie w razie możności lamp z innych krajów i czasów, słusznie zauważając, że każda lampa to inne brzmienie nie tylko w odniesieniu do rodzaju, ale też manufaktury producenta i czasu jej powstania.

To wszystko jednak gadu, gadu, a sedno tej pisaniny gdzie indziej. Chodzi konkretnie o to jak wygląda, jak gra i jak się sprawuje pod względem ogólnoużytkowym wzmacniacz słuchawkowy Fezz Audio Omega Lupi, którego cena niecałych czterech tysięcy musiałaby mieć sensacyjny posmak, gdyby faktycznie pięknie grał. O tym jednakże na koniec, a teraz o wyglądzie i użytkowaniu pozabrzmieniowym.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

17 komentarzy w “Recenzja: FEZZ Audio Omega Lupi

  1. Miltoniusz napisał(a):

    Jak by go Pan porównał do Phasta?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Dziecinnie proste i jak najbardziej zasadne pytanie, na które nie umiem odpowiedzieć. Nie umiem, ponieważ Fezz Omega Lupi słuchałem z kablem koaksjalny Black Diamond, a PhaSt-a z o wiele słabszym Acoustic Zen Silverbytes. Ogólnie biorąc oba wzmacniacze są świetne i godne polecenia, ale subtelnych dzielących je różnic nie wyłuszczę. Wydaje mi się (z naciskiem na „wydaje”), że PhaSt z lampami Mullarda jest cieplejszy i bardziej kameralny, intymny, a Lupi (też ciepły) bardziej wielkoskalowy, symfoniczny. Ale to mogą być, jak powiada poeta, mylne złudzenia. Jakościowo są na pewno bardzo blisko i z podobną sygnaturą, tak więc jedynie postawienie ich obok siebie mogłoby dać dokładny obraz różnic. Z pewnością są niewielkie.

  2. Artur napisał(a):

    Kiedyś Pan pisał że euforia gra w tej samej lidze co trilogy 933. Czy fezz też może z nimi pograć?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Tak jak napisałem w recenzji: Euforia lepiej wypełnia środek sceny i ogólnie potrafi dać więcej informacji dzięki swojemu krosowaniu kanałów. Tym przeskakuje PhaSt-a i tak samo Omegę Lupi. Co zaś do Trilogy, to ostatni raz słuchałem go na AVS 2016 z Focal Utopiami w warunkach ogólnego hałasu. Pozostało wrażenie fantastycznej jakości , ale już zatarte i uogólnione. Wzmacniacz ogólnie rewelacyjny, najlepszy tranzystorowy po Wells Headtrip jaki słyszałem, ale dokładnych różnic między nim a Lupi nie wskażę, tym bardziej, że sygnaturę mają podobną. Nie mam takiej pamięci i nie słuchałem ich w tych samych warunkach. Mogę więc tylko napisać, że Lupi z Sigmą po kablu Tellurium Black Diamond słuchało mi się tak, że niczego nie brakowało. Brzmienie kompletne, całkowicie sycące. Pewnie, że da się na wiele sposobów lepiej, ale to w zupełności wystarczało. Muzyka kompletowała się pod każdym względem – jakości, bezpośredniości, wizualizacji, emocji, wyważenia struktury, nasycenia barwą i światłem. Inaczej mówiąc grało tak, że lepsze brzmienie już niekonieczne. Może jedynie prawdziwość symfonii i fortepianu w dużym torze z K1000 były wyraźnie lepsze. Jak to się mawia – o klasę.

  3. Jakubas100 napisał(a):

    Panie Piotrze, a jakby Pan jeszcze sięgnął pamięcią i porównał go do Pathosa Aurium? Po podwyżkach Fezza zrobiło się już tylko około 1000 zl różnicy, a Pathos wygląda pięknie.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Tu nie mam wątpliwości – Fezza bym wolał. Ale to jak zwykle względne, bo ktoś stawiający na bardziej dynamiczny, tranzystorowy styl wybrałby pewnie Pathosa. Niemniej liryzm, piękno wybrzmień czy nasycenie barw lepsze u Fezza.

      1. Artur napisał(a):

        A słuchał Pan kiedyś słuchawkowca od unison research? Jak on się sprawuje?

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Nie, nie słyszałem.

  4. Tomasz napisał(a):

    Panie Piotrze, wspominał Pan w recenzji, że FOSTEXY T60RP grały na kablu TONALIUM. – Może to ostatnia okazja, jestem w trakcie testów przedzakupowych FOSTEXÓW i mam nadzieję kabla TONALIUM. Czy mógłby Pan wypożyczyć mi /za kaucją oczywiście/ ten kabel? – Wtyk do wzmaka mały 3,5mm. Uprzejmie proszę o info.
    Pozdrawiam
    T

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Rzecz myślę do zrobienia, ale muszę się najpierw dowiedzieć na ile producent go ceni.

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Tak jak napisałem w recenzji słuchawek – kabel Tonalium dla T60RP z wtykiem mały jack kosztuje 1500 PLN. Można wypożyczyć za kaucją. Kontakt na: ryka1p@gimail.com

  5. Tomasz napisał(a):

    WITAM PANIE PIOTRZE.
    Napisałem mail na w/w adres. – Brak odzewu – nie doszedł? – brak czasu? – Niestety za parę dni będę musiał oddać FOSTEXY T60RP. – Będzie smutno, bo mają potencjał, ale bez tonalium to do końca nic nie wiem. PROSZĘ O INFO.
    POZDR
    T

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie, nie doszedł. Dziwne.

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Aha, źle napisałem. Powinno być ryka1p@gmail.com

  6. Tomasz napisał(a):

    Panie Piotrze, napisałem mail na poprawiony adres, czekam na info co do przelewu.
    POZDR
    T

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To klops, bo maila dalej nie widzę, a dostaję je lawinowo. Proszę może spróbować raz jeszcze, albo podać adres mailowy do siebie (o ile to nie problem).

  7. Tomasz napisał(a):

    Mail – tomasz.rzepczyk@wp.pl – Czekam przy laptopie. POZDR

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy