Recenzja: FELIKS-AUDIO Euforia

Odsłuch cd.

Fostex TH900 Mk2

Jedno gniazdko i całkiem z boku. A obok łagodna biała dioda.

Możliwość porównania różnych konstrukcji Fosteksa na lampach OTL to niewątpliwie gratka. Dynamiczne, pięć razy droższe, okazały się grać ciemniej i z wyraźnie mocniejszym akcentem na przestrzeń widzianą z wyższej perspektywy. O wiele więcej pogłosu, ale takiego na dobry efekt, a nie żadne wyobcowanie. Budującego wielką przestrzeń i swobodę oddechu. Także bardziej wyrwany z całości i mocniej zaakcentowany bas, ale wcale przez to nie lepszy.

Powiedziałbym, że TH900 grały wraz z HD 800 w stylu wyraźnego popisu, że aż lekkiej dziwności, a T60 RP bardziej zwyczajnie i też świetnie. Wokalem nie pogłębionym i nie pogłębionym a też potężnym basem, czym bardzo mnie przekonywały. Ale jak ktoś woli popisy i brzmienie wyżyłowane aż po metafizyczne misteria, to oczywiście tamte. Sam jednak metafizyczność i psychodelię wolę czerpać od dawnych Grado GS1000, których niestety nie mam.

Abyss AB-1266 (kabel Tonalium Audio)

Na koniec sięgnąłem po dużo droższe planary o nietypowej konstrukcji jednostronnych magnesów. To już słuchawki specjalne, elitarne w sensie cenowym i jakościowym. Od razu dało się to słyszeć – realizm skoczył do góry poprzez bogatsze i subtelniejsze brzmienie. Bardziej od poprzednich magiczne, mające więcej tlenu i misterniejsze w operowaniu detalem. Na bazie większej pieczołowitości obrysów, bogatszego rysunku tekstur i bardziej trójwymiarowych wszystkich dźwięków. Bardziej także na siebie zachodzących, wchodzących w mocniejszą kooperację, zarówno poprzez dłuższe wybrzmienia i lepsze czucie przestrzeni, jak i mocniejszą holografię oraz większą złożoność harmonii. Ogólnie zaś modelowania już w sposób całkiem high-endowy, kiedy wszystkiego staje się więcej. Lepsza obecność, też zanurzenie, a także tajemnica, bogactwo. Odwołując się do porównań z winem: bukiet o wiele bogatszy, dłuższy finisz i bardziej niepowszednie smaki. Wiec wszystko stało się lepsze i na pewno też bardziej niezwykłe, ale żeby zabiło przyjemność braną z wcześniej słuchanych, to tego bym nie powiedział. I może jeszcze uwaga odnośnie z tej samej półki pochodzących, wybyłych tak pechowo referencyjnych Focal Utopia. Je krótką chwilę na Feliks Audio z tymi Abyss porównywałem, tak niezobowiązująco. Focale mają lepsze wypełnienie i dźwięk taki bardziej „dopięty”, inaczej mówiąc mniej otwarty. Analogicznie referencyjny, tak samo z najwyższego poziomu, ale zarazem łatwiejszy do zaspokojenia torem, bo wypełnieniem się broniący. A Abyss są wybredne, trzeba je wypełnieniem dopieszczać. Ale Euforia dała radę, grały z nią pierwszorzędnie.

Z odtwarzaczem i w kontekście innego wzmacniacza

Teraz już miałem być rozsądny, ale znowu nie byłem. Pożyczyłem od znajomego drugiego Harmoniksa i tyle było kablowej diety. Bo psucie brzmienia jest bolesne i zdania jestem,  że nie warto. Tym pożyczonym podpiąłem do listwy wzmacniacz PhaSta w konfiguracji z lampą sterującą E188CC Mullarda, więc w optymalnej. Oba pracować miały z odtwarzaczem Ayon CD-35 HF Edition, lecz że ten ma pojedyncze wyjście RCA, trzeba je było przepinać pod prądem, aby z nich ciepło nie uszło. Lecz wpierw dwa słowa o Feliksie.

Najlepiej pasujące z wszystkich porównywanych okazały się Beyerdynamic T1.

Ayon podał sygnał ten przy komputerze deklasujący, nie od parady będąc jednym z paru najlepszych na świecie, a wraz z tym od razu do mnie dotarło, że Feliks-Audio Euforia to świetny wzmacniacz. Jednocześnie żywy i dobrze wypełniający, a także oferujący szlachetne soprany, przekonujący wokal i mocny, złożony bas. Doskonale się tego słuchało na jednych po drugich słuchawkach, bowiem zabrałem od komputera T60 RP, T1, HD 800 i Abyss 1266. Ale o nich na koniec, bardziej jako dodatek, a teraz muszę już nawiązać do drugiego wzmacniacza, bowiem to nawiązanie ważne, obrazujące rzecz kluczową. Tę mianowicie, w jakim stopniu jakość Euforii wyznacza krosowanie kanałów. Zacząłem bowiem od słuchania bez włączonego Cross-Feed i grało bardzo dobrze, wszakże miałem uwagi. Dźwięk odrobinę się tłamsił i na skrajach podwijał, pomimo o tyle lepszego sygnału i zasilającego Harmoniksa. Grało na pewno żywiej, z lepszą ekspozycją szczegółów i z bardziej intrygującą przestrzenią aniżeli przy komputerze, ale odrobinę nosowo. Tego by można nie wychwycić bez porównań, ale PhaSt właśnie był po to, by takie rzeczy łapać. I bezbłędnie w tej roli się spisał, grając dźwiękiem jeszcze żywszym, bardziej otwartym i bardziej przenikliwym w takim dobrym znaczeniu. Nie, że piłuje po uszach, albo cokolwiek w tym stylu, tylko ze świetną transparencją, migotliwie, misternie. Euforia tę miała tylko przewagę, że ciut lepiej wypełniała, ale z dźwiękami o słabszej ekstensji i nie tak żywej naturze. Grała spokojniej, stateczniej, pełniej, ale za bardzo wsobnie. Dźwięki się wystarczająco nie rozpościerały i nie kooperowały tak dobrze. Żadna tam duża różnica, ale do usłyszenia łatwa. Na wszelki wypadek zamieniłem jeszcze miejscami kable zasilające (identyczne, ale nigdy nic nie wiadomo), co jednak nic nie wniosło. I teraz moment przełomowy – włączyłem krosowanie. Już przy komputerze skonstatowałem, że dźwięk otwiera i ożywia, ale teraz, przy lepszym sygnale, stało się tak znacznie wyraźniej. W jednej sekundzie Euforia wyskoczyła przed PhaSta, i to dokładnie za sprawą tych samych przewag, którymi wcześniej przegrywała. Zaczęła grać bardziej żywiołowo, dźwięczniej – dźwiękami bardziej otwartymi, lepiej zmieszanym jeden z drugim i propagującymi w bardziej nasyconej muzyką przestrzeni. Przestrzeni wyczuwalnie ciekawszej, bogatszej o bardziej żywe soprany i więcej dźwięku w dźwięku.

To sformułowanie głupie, ale właśnie tak było – dźwięki się na krawędziach otwarły, stały bardziej trójwymiarowe, a w sensie poetyckim piękniejsze i jednocześnie ich całościowo przybyło – muzyczny obraz zgęstniał. I tak to grać zaczęło, że się po audiofilsku rozsiadłem i zaraz pierwszą z brzegu wziąłem muzykę fortepianową. Na używanych kontrolnie przez producenta wzmacniacza Beyerdynamic T1 zagrało nie tylko świetnie w sensie złożoności harmonii, wypełnienia i dopieszczenia dźwięku, ale przede wszystkim potężnie. Rozmach i dynamika robiły wielkie (nie przesadzam) wrażenie, a II Rapsodia węgierska spod palców György Cziffry wybrzmiała niemal tak dobrze, jak z kolumn Holophony. Aż się zacząłem zastanawiać, czy tego krosowania nie przydać własnemu wzmacniaczowi, a w każdym razie czy nie spróbować. Bo nie da się sprawy ocenić inaczej niż stwierdzeniem, że ono obroniło Euforię i dzięki niemu mogę napisać, że wzmacniacz jest popisowy. Bez żadnych kompleksów może stawać obok takich jak Sugden, Trilogy czy Phasemation i pod niektórymi względami wygrywać, zwłaszcza tą niecodzienną żywością całej dźwiękowej sfery. Duże triody w należytej oprawie potrafią wprawdzie lepiej dźwięk wypiękniać, ale za parokroć większe pieniądze i bez tego mieszania, a ono ma swój czar.

I jeszcze o słuchawkach. Relacje między nimi opisane poprzednio nie uległy zmianie, ale mogę dorzucić uściślenia. Fostex T60 RP wciąż grały rewelacyjnie – dźwiękiem, który można określić jako najbardziej prostoduszny. Bez cieni po zakamarkach ani poetyckich uniesień, tylko tak prosto z mostu, dynamicznie, najjaśniej oraz żywo. Bez zarzutu też szczegółowo i wciąż tak eksplozyjnie. Także chropawo, ale w dobry sposób, a przynajmniej ja lubię. Tak żeby drzewa miały korę a papier naprawdę szeleścił. Aby tekstury miały szorstkość odróżniającą życie od baśni. Następnie w kolejności cenowej Beyerdynamic T1 oferowały dźwięk głębszy, ciemniejszy i spokojniejszy, ale niezwykle potężny i przede wszystkim bardziej smakowity. Najwyższych nawet tonów nie zamieniały w piski, a każdej nucie oferowały miąższość i urodę. Także ciepło (grały najcieplej) i najlepsze spośród porównywanych wypełnienie. A po włączeniu krosowania taką bajeczną holografię i tej miary misterność, że wszystkie dosłownie nagrania, a już szczególnie o dużej złożoności, sprawiły mi wyjątkową radość. Gdyż wykonania solowe nie były jakkolwiek słabsze, no ale holografia jest głównie efektem zbiorowym. Kolejne HD 800 mniej miały tego miąższu a większą migotliwość, wyraźnie bowiem bardziej cisnęły na soprany. Ale też w dobry sposób, to mogło się podobać. Dźwięk stawał się bardziej myszkujący, bardziej w uszy się wciskał. Drobniejszy, delikatniejszy, a mniej słodki, aromatyczny. Bardziej zarazem kontrastowy pomiędzy rozwibrowaną górą, naturalistyczną ale delikatniejszą niż u T1 średnicą, a gęstym, potężnym basem. No i Abyss-1266, czyli ekskluzywna drożyzna. Te znów ukazały to, co można nazwać wyrafinowaniem. Odczyt detali i tekstur popisowo dokładny, dający wrażenie luksusu. Każdy dźwięk w ich reprodukcji miał jakby więcej załomków i bardziej też falował, przez co mniej stawał się jednoznaczny a bardziej tajemniczy. Niewątpliwie największe bogactwo informacyjne brało się z ich przekazu, jednakże holografia i wypełnienie w T1 były lepsze. I pewnie z dwóch powodów. Zarówno PhaSt, jak i Euforia dobrze je napędzały, ale nie na sto procent. Przy cicho nagranych płytach brak mocy się zaznaczał, a to musiało oznaczać brak pełnej dynamiki nawet w przypadku głośnych. A także wypełnienia, bo to zawsze idzie w parze. W efekcie prądożernym Abyssom  zabrakło trochę pary i dla nich na pewno wzmacniacze o mocy liczonej w watach. Bez nich zostaje wprawdzie to niezwykłe wyrafinowanie, ale brakuje ciała. I takie T1 wygrywają, słuchało ich się lepiej. Natomiast nie dziwię się firmie Focal, że wybiera Euforię, bo ich Utopie są równie jak te Abyss wyrafinowane, a do napędzenia dużo łatwiejsze i same z siebie bardziej cielesne.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

30 komentarzy w “Recenzja: FELIKS-AUDIO Euforia

  1. Andrzej napisał(a):

    A własnie miałem napisać czy będzie coś od Felix Audio 😉
    Jak to jest z lampami OTL, bo cały czas myślałem, że OTL to tylko do słuchawek z wysoką impedancją.
    A tu sie okazuje, że i Fostexy i Focale dobrze pasują.
    A jeśli Focal wybrał wzmacniacz jako referencyjny do Utopii to tylko pogratulować! Duże wyróżnienie.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Tak to jest – teoria teorią, a praktyka praktyką. Oczywiście to świetne napędzanie Beyerdynamic T1 nie jest przypadkowe, ale inne słuchawki też potrafią pasować. Sprawdzać trzeba na ucho, jak zawsze zresztą.

  2. Mariusz napisał(a):

    A jak ten wzmacniacz ma się do Lebena?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Niestety, nie odpowiem. Lebenów, które zaraz po recenzji wybyły, słuchałem wyłącznie ze starym odtwarzaczem Sony, a Euforii tylko z Ayon CD-35 HF Edition. Tak więc odsłuchy te były całkowicie nieadekwatne i wszelkie odniesienia będą bez sensu.

      1. Stefan napisał(a):

        A porównanie do HA-3 Ayona, wprawdzie tu już są trafa, ale czy jedank Feliks dał radę?

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          To może już jutro, bo bezpośrednio nie porównywałem.

          1. Stefan napisał(a):

            Byłoby super, dziękuję.

          2. 3mmm napisał(a):

            Też byłbym wdzięczny.
            Pozdrawiam

          3. Piotr Ryka napisał(a):

            Dziś wieczorem posłucham, jutro napiszę.

          4. Piotr Ryka napisał(a):

            Już porównałem. Wzmacniacze grają podobnie, a jedyna wyraźniejsza różnica polega na tym, że Ayon nieco bardziej akcentuje soprany, co się przekłada na wyższą tonację i trochę bardziej eksponowane szczegóły. Bardzie srebrzy, szumi i szeleści, a Feliks gra niżej i nieco spokojniej (nawet przy włączonym krosowaniu). Oba jednak bardzo analogowo i w taki sposób, że bez wcześniejszego ustalenia tych różnic w otwartym teście, ślepy byłby niełatwy. Różnica była wyraźniejsza na Beyerdynamic T1 niż Fostex TH900.

          5. 3mmm napisał(a):

            Dziękuję za porównanie. Czy Ayona można upgrejdować? Nie żebym już potrzebował, ale może kiedyś, a do środka nie zaglądałem… Rozumiem że Leben by Nautilus sprzedał się i na porównanie trzeba będzie poczekać.
            Pozdrawiam serdecznie

          6. Piotr Ryka napisał(a):

            Tak, Leben pojechał do klienta do Warszawy i pewnie się sprzedał. Ayona upgradować oczywiście można. W razie czego mogę polecić specjalistę. Także lampy da się lepsze kupić.

  3. RH napisał(a):

    Panie Piotrze,
    W ramach poszukiwań zjawiskowych wzmacniaczy sluchawkowych musi Pan koniecznie posłuchać i najlepiej przetestować nowy wzmacniacz Cayin HA-300. miałem okazję spędzić przy nim długą chwilę wraz ze słuchawkami planarnymi i mogę napisać tylko jedno – niewiarygodny popis. Niech Pan spróbuje dostać go w swoje ręce i opisać.
    Z pozdrowieniami.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To się powinno dać zrobić, o ile został ten sam dystrybutor (Audiomagic).

  4. Szkudi napisał(a):

    Super Panie Piotrze, że w końcu udało się przetestować Feliksa. Od dawna o nim czytam na forach zagranicznych i jego dobra prasa była wyjątkowo zastanawiająca, widzę że wcale nie na wyrost. A który z wzmacniaczy Phast/Feliks Panu osobiście bardziej przypadł do gustu? Tak zupełnie nieobiektywnie gdyby Pan miał któryś z nich zostawić ? 😊

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie słyszałem jeszcze PhaSta z kondensatorami Mundorfa. Tak jak tu były porównywane, czyli PhaSt ze słabszymi a Feliks lepszymi, to z włączonym krosowaniem Feliks grał ciekawiej.

  5. Piotr Ryka napisał(a):

    I jeszcze uzupełnienie recenzji, niewątpliwie istotne. Układ Cross-Feed w Feliks-Audio Euforia jest autorstwa samego Feliksa. Długo ponoć nad nim pracowali, ale efekt jest kapitalny.

  6. Sławek napisał(a):

    Portal konkurencyjny prezentuje recenzję słuchawkowca Fezz Audio Lupi Omega.
    Ten Lupi mniej kieszeń łupi, bo jest po 3500 zł około. Ciekawie wypadłoby bezpośrednie porównanie tych 2 polskich lampowych słuchawkowców…

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Ciekawe. Fezz skontaktował się ze mną w zeszłym tygodniu – mieli przysłać swe dzieło do recenzji, nie przysłali. Może jeszcze przyślą…

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Recenzja została ustalona na po wakacjach.

        1. Sławek napisał(a):

          Dziękuję za wiadomość. Będę czekał we wrześniu na recenzję.

          1. Łukasz napisał(a):

            Ogólnie robi się ciekawie na polskim. Żeby jeszcze trochę namieszać.. zwracam uwagę na taką manufakturę: White Bird Amplification – Virtus-01. Jeżeli gra tak samo dobrze jak wygląda to mógłby pozamiatać.
            Może również warto byłoby przetestować ?

          2. Piotr Ryka napisał(a):

            Wzmacniacze White Bird mają na HiFiPhilosophy swoje recenzje, proszę użyć wyszukiwarki. Firma niedawno się skontaktowała i podobno po wakacjach mają być następne.

  7. szczepan napisał(a):

    Witam. Jak Pan sądzi , mógłby to być dobry kompan dla Ultrasone Edition 5 ?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Myślę, że mógłby. Ale nie testowałem, więc ręczyć nie mogę.

      1. szczepan napisał(a):

        A gdyby miał Pan coś polecić do tych słuchawek … Dzięki

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Najlepiej grające słyszałem je z własnym OTL, ale on jest nie do kupienia. Myślę, że każdy rasowy wzmacniacz słuchawkowy powinien się sprawdzić, natomiast gdybanie, że ten byłby lepszy albo tamten bez zrobienia odsłuchu, byłoby całkiem nieodpowiedzialne. PhaSt, Euforia, Sugden, Trilogy 933, Phasemation, Ayon, Cary 300 SEI, SPL Phonitor, Woo WA5-LE, iFiPRO, Octave V16, Fostex HP-V8, Wells Headtrip, Mytek Manhattan – wszystkie są godne polecenia.

          1. szczepan napisał(a):

            Dziękuję . Muszę się zabrać do roboty .Pozdrawiam

    2. Marek S. napisał(a):

      Ed5 zagrały mi lepiej na Violectric v220 (może być 281) niż Spl Phonitor 2.

      1. Kosq83 napisał(a):

        Ja tak właśnie do SPL Phonitor X się próbuje przymierzyć, sprzedać trochę grantów i się szarpnąć. T1, W1000Z i Hope VI (brakuje mi LCD-2 do pełni kolekcji) mam zamiar z tym słuchać – a tu ta Euforia, gdzie T1 są jako referencja do testowania. I jak tu być mądrym..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy