Recenzja: Cayin HA-300

Budowa i jej konsekwencje

Chińskie audio szturmuje szczyty.

Wejdźmy głębiej w konkrety. Single-ended plus push-pull (czyli podwójny, zmostkowany single-ended pracujący w klasie A) istotnie to jest, i na dodatek taki maksymalny. Potężnie zasilany, z potężnymi lampami mocy i pracujący w tej najwyższej klasie A, czym przypomina niemieckiego Octave V16. Zabawa we wzmocnienie zaczyna się od wydzielonego stopnia zasilania o wadze dziesięciu kilogramów, zasobnego w transformator toroidalny i baterię czterech lamp prostowniczych nos RCA 22DE4. Poprzez profesjonalny (lotniczy – spełniający wymogi US Aviation standard) kabel połączeniowy zasila on – i każdy oddzielnie – trzy zakresy impedancji słuchawek: 8-64 Ω; 65-250 Ω; 251-600 Ω, jak również z osobna mający najniższą impedancję 4-8 Ω obwód głośnikowy.

Oddzielanie to w ogóle specjalność wzmacniacza, który ma także podział na obwody symetryczny i niesymetryczny oraz krokowy potencjometr. Stosownie do tego na froncie części zasilającej jest wprawdzie jedynie samotny podświetlany włącznik główny, ale na zasadniczej dużo naprawdę różności, w postaci skobelkowych przełączników Balanced/Unbalanced i Low/Mid/High impedancji słuchawek z lewej, a z prawej przełączników Balanced/Unbalanced dla przełączania źródła i dodatkowo jeszcze wyboru słuchawkowego wyjścia. Plus oczywiście same te wyjścia (duży jack i symetryczny 4-pin) po lewej, poniżej przełączników, i przede wszystkim na ozdobę, nadającą całości specyficznego charakteru, całe centrum zajmują dwa bursztynowo podświetlane mierniki wysterowania, przywołujące okrągłym kształtem i wychylnymi wskaźnikami styl retro. Zadbano przy tym o symetrię całości, wyważając strony poprzez dociążenie lewej wyjątkowo dużym i z ciemnym wypełnieniem gniazdem 4-pinu, a prawej zbliżoną doń wielkością i też podkreślająca się ciemnym wnętrzem w chromowanej otoce gałką krokowego potencjometru.

Nie oszczędzano przy tym na surowcach. Nie dość że przełączniki są elegancko chromowane, a wskaźniki te same co u niemieckiego SPL Phonitora, to jeszcze w obu segmentach panele przednie to lite aluminium grubości 12 milimetrów, dla podkręcenia klimatu w górnej części na całą szerokość urozmaicane podłużnymi prześwitami, przez które widać lampy. (Dodatkowo przydającymi się przy przenoszeniu.) Na sekcji wzmacniającej to dwie duże triody 300B Full Music Mesh Plate w wersji Globe, sterowane przez tradycyjne dla nich sterowniki – dwie duo triody 6SN7, będące replikami w wykonaniu Shuguanga klasycznych Western Electric. Na zasilaczu zaś króluje wspomniana kompania czterech oryginalnych lamp prostowniczych RCA 22DE4, z których każda prostuje inny obwód, zapewniając brak zbyt daleko posuniętej współdzielności tychże, ergo możliwości zakłóceń. Wszystkie lampy są osadzone na ceramicznych podstawkach ze złoconymi zaciskami, a potencjometr to 24-krokowa konstrukcja własna w oparciu o selekcjonowane rezystory.

Udanie!

Obwód posiada w sekcji zbalansowanej transformatory wejściowe i wyjściowe, i cały zrealizowany został w montażu point-to-point kablami ze srebrzonej miedzi. Z tyłu na sekcji zasilania mamy jedynie gniazdo sieciowego kabla i obok wielkie połączeniowego, a na wzmacniaczu głównym oprócz gniazda łącznika po parze wejść RCA i XLR oraz komplet odczepów głośnikowych. Korpusy obu części są efektownie lakierowane na lśniący, gołąbkowy błękit, a lampy mocy mają obwiednie z grubych chromowanych pierścieni, mocno podnoszących elegancję całości. Każda z sekcji posiada łatwo zdejmowalną klatkę ochronną lamp z tworzywem powleczonego metalu, a za lampami na obu wypiętrzają się z elegancko zaokrąglonymi narożami obudowy transformatorów – każda zwieńczona grubą pokrywą z pięknie szczotkowanego aluminium i grawerunkiem Cayin.

Wszystko to wyjątkowo starannie opracowane i zmontowane z zegarmistrzowską precyzją, że najmniejszego uchybienia nie znajdziesz, a lampy wchodzą w gniazda pasownie i tkwią w nich bez chwierutania nawet po rozgrzaniu (w zestawie jest komplet białych rękawiczek do ich obsługi). Całość spoczywa na eleganckich, chromowanych podstawkach i kosztuje niestety sporo, bo ponad dwadzieścia tysięcy, ale wedle zapewnień producenta, a także według paru już opublikowanych recenzji, to wzmacniacz referencyjny.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

12 komentarzy w “Recenzja: Cayin HA-300

  1. RH pisze:

    Panie Piotrze, nareszcie ta recenzja. Jak już kiedyś wspomniałem, miałem okazję słuchać tego wzmacniacza ze słuchawkami planarnymi i byłem zauroczony. Pańska recenzja potwierdza moje odczucia, są w punkt. Brzmienie orkiestry w tym zestawieniu do dzisiaj mam w głowie.
    Świetny sprzęt, a świnka powoli puchnie.
    Z pozdrowieniami.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Idzie Mikołaj i Święta, to może spuchnie prędziutko 🙂

  2. miroslaw frackowiak pisze:

    Widze ze moj Cary300 broni sie dzielnie,bo nie ma zadnych problemow np.z napedzeniem dowolnie moich K-1000 poza tym jest w jednej bryle i nie jest az tak ciezki, jak ten tu i inne…ma tez pilota co ulatwia zycie.
    Napedza kolumny wspaniale tak ze to dalej moj faworyt ,jako najlepsza integra na swiecie.
    Jakie jest twoje zdanie Piotrze odnosnie ostatnich lampowych wzm do sluchawek ,moze jakis raking,troche ostatnio przetestowales tych wzm…

    1. Piotr Ryka pisze:

      Ażeby stworzyć ranking, trzeba by móc wszystkie postawić obok siebie i tymi samymi interkonektami najwyższej klasy podłączyć do tego samego najwyższej klasy źródła, co jest oczywiście niewykonalne.Bez tego można jedynie pisać o tym, które są dobre i dlaczego, a inne nie tak dobre i z jakiego powodu. Poza tym jedne wzmacniacze są leprze dla takich słuchawek, inne dla owakich – ogólnie biorąc gmatwanina. Ale jest w tym wszystkim ważna rzecz pocieszająca – ogół współczesnych słuchawkowych wzmacniaczy prezentuje dobry poziom.

  3. Piotr Ryka pisze:

    Jak anons dprzucę, że na zbliżającym się AVS ma być inny popisowy wzmacniacz – ALO Audio Studio Six – a także nowe słuchawki flagowe Fosteksa i MrSpeakers.

  4. zibi pisze:

    Panie Piotrze, w przeszlosci bardzo Pan chwalil w swojej recenzji Ayona HA-3, okreslajac go nawet wtedy mianem najlepszego wzmacniacza na polskim rynku. Zabraklo mi odniesienia do niego w tej recenzji, co tez w jakims sensie rozumiem, bo obu pewnie nie mial pan jednoczesnie na stanie. Natomiast kuluarowo chcialbym zapytac jak Pan ocenia Cayina wzgledem sporo jednak tanszego Ayona? Pomijam aspekt mozliwosci napedzenia kolumn przez Cayina bo ten sie dla mnie w jego przypadku nie liczy. Gdyby porownywac jakosc grania na wyjsciu sluchawkowym, ktory z tych wzmacniaczy zrobil na Panu wieksze wrazenie?
    Stoje przed zakupem w miare uniwersalnego lampowca, ktory jednak wiekszosc czasu bedzie gral na wiekszej klasy planarach. Mozliwosci odsluchu i bezposredniego porownania tych wzmacniaczy jest znikoma ze wzgledu na nielicznych dystrybutorow tego sprzetu.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Miałem jednego i drugiego równocześnie, ale bezpośrednie porównanie odniosłem do własnego wzmacniacza referencyjnego. Odnośnie relacji Cayin vs Ayon, to ten pierwszy generuje brzmienie nieco pełniejsze i o bogatszej kolorystyce, a drugi kładzie większy nacisk w przenikanie w głąb brzmienia. Przy też bardzo dobrej muzykalności jest bardziej analityczny; nie lepiej analizujący, tylko tę analizę bardziej widać. Do tego czy do tego proponowałbym włożyć lampy mocy Emission Labs, będzie z pewnością lepiej. Ale uwaga – Ayon po poprawieniu jest całkowicie cichy, Cayin niestety brumi. Da się to pewnie wyeliminować, jednak stan sklepowy jest taki.

      1. RH pisze:

        Panie Piotrze, chciałbym krótko skomentować kwestię brumienia – siedziałem przed tym wzmacniaczem przez kilka godzin, żonglowałem ustawieniami, jednak żadnego brumienia nie pamiętam. Aż się drapię w głowę sięgając w zakamarki pamięci, ale chyba bym zauważył…?

        1. Piotr Ryka pisze:

          Bo to może być kwestia egzemplarza. W szczególności konkretnych lamp (niektóre same brumią), ale także sposobu poprowadzenia wewnątrz kabli i dostrojenia prądowego lamp mocy. U mnie brumił wyraźnie i nic na to nie poradzę. Wolałbym żeby nie, ale kłamał nie będę.

          1. Piotr Ryka pisze:

            Jeszcze może uzupełnię, że na AKG K1000 i HiFiMAN HE-6 najmniejszego brumienia nie było, ale przy ich niskiej skuteczności to norma.

  5. Piotr pisze:

    Ciekawe jak wypadłyby HD800S skoro stare 800-tki tak dobrze sie zgrały.
    Piotrze, czy HD800 w opisanym zestawieniu nie były zbyt jasne co zawsze mnie w nich drażniło.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Na pewno nie były zbyt jasne, tylko proszę pamiętać, że testowane były z kablem Tonalium. Ale oryginalny też nie jest jasny. Odnośnie zaś poszczególnych modeli z serii osiemset, to osobiście wybieram przy dobrym torze najstarsze HD 800. I cieszę się, że właśnie nimi dysponuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy