Recenzja: Cayin HA-300

   Zacznijmy od przypomnienia. Cayin to zainicjowana w 1993 roku marka handlowa elektroniki audiofilskiej powstającej w zakładach AVIC Zhuhai Spark Electronic Equipment, a AVIC to Aviation Industry Corporation of China – potężna korporacja zakładów lotniczych powstałych jeszcze w 1951 roku na potrzeby chińskiego przemysłu zbrojeniowego. Tak więc mamy do czynienia z technologią wysokiego poziomu i brakiem ograniczeń finansowych. W efekcie oferuje Cayin szeroką gamę wzmacniaczy, co ciekawe lampowych, ale to akurat pozostaje atutem, jako że brzmienie lampowe ma przeważnie smak bogatszy i bardziej nastrojowy od tranzystorowego. W dodatku można je indywidualnie dopieszczać coraz lepszymi lampami, tak więc podwójna zabawa.

Zabawę we wzmacniacze słuchawkowe grubszego kalibru zaczynał Cayin od modelu HA-1A, który wiele lat temu chwaliłem, a potem zrecenzowałem. Bardzo solidna konstrukcja o nietypowym wyglądzie dawała (i w poprawionej wersji wciąż daje) dużo mocy i dużo jakości. Na dodatek to także wzmacniacz głośnikowy, niemniej taki z dopiskiem, że słuchawki na pierwszym miejscu. I podobnie jest w przypadku recenzowanego modelu flagowego, aczkolwiek nie chciałbym przesądzać, co ważniejsze. Dobrze zrobione urządzenie powinno w równym stopniu nasycać brzmieniową klasą słuchawki i kolumny, o ile jedne i drugie są przez nie brane na muszkę, a tak jest w tym wypadku. Toteż miejmy nadzieję, że tak będzie i tym razem, zwłaszcza że to popisowe dzieło chińskiej marki, stawiane przez nią za wzór. Podobnie jak u włoskiego Riviera AIC-10, obu wzmacniaczy zintegrowanych japońskiego Lebena, czy kanadyjskiego Cary CAD-300-SEI, w przypadku popisowego chińskiego Cayin HA-300 mamy do czynienia z topowej klasy wzmacniaczem dwufunkcyjnym – słuchawkowym i głośnikowym. I podobnie jak tamte to kawał urządzenia, a przy tym rzecz kosztowna. Na domiar dwuczęściowa, bo z wydzielonym stopniem zasilania, i w każdej części dużo ważąca (10 + 19 kg) za sumarycznie 5000 euro. I można jeszcze, na koniec zagajenia, dopowiedzieć, że model flagowy HA-300 to w jakiejś mierze rozwinięcie starszego HA-1A, ponieważ także obwód push-pull, ale w mieszance z single-ended na dużych triodach w klasie A.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

12 komentarzy w “Recenzja: Cayin HA-300

  1. RH napisał(a):

    Panie Piotrze, nareszcie ta recenzja. Jak już kiedyś wspomniałem, miałem okazję słuchać tego wzmacniacza ze słuchawkami planarnymi i byłem zauroczony. Pańska recenzja potwierdza moje odczucia, są w punkt. Brzmienie orkiestry w tym zestawieniu do dzisiaj mam w głowie.
    Świetny sprzęt, a świnka powoli puchnie.
    Z pozdrowieniami.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Idzie Mikołaj i Święta, to może spuchnie prędziutko 🙂

  2. miroslaw frackowiak napisał(a):

    Widze ze moj Cary300 broni sie dzielnie,bo nie ma zadnych problemow np.z napedzeniem dowolnie moich K-1000 poza tym jest w jednej bryle i nie jest az tak ciezki, jak ten tu i inne…ma tez pilota co ulatwia zycie.
    Napedza kolumny wspaniale tak ze to dalej moj faworyt ,jako najlepsza integra na swiecie.
    Jakie jest twoje zdanie Piotrze odnosnie ostatnich lampowych wzm do sluchawek ,moze jakis raking,troche ostatnio przetestowales tych wzm…

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Ażeby stworzyć ranking, trzeba by móc wszystkie postawić obok siebie i tymi samymi interkonektami najwyższej klasy podłączyć do tego samego najwyższej klasy źródła, co jest oczywiście niewykonalne.Bez tego można jedynie pisać o tym, które są dobre i dlaczego, a inne nie tak dobre i z jakiego powodu. Poza tym jedne wzmacniacze są leprze dla takich słuchawek, inne dla owakich – ogólnie biorąc gmatwanina. Ale jest w tym wszystkim ważna rzecz pocieszająca – ogół współczesnych słuchawkowych wzmacniaczy prezentuje dobry poziom.

  3. Piotr Ryka napisał(a):

    Jak anons dprzucę, że na zbliżającym się AVS ma być inny popisowy wzmacniacz – ALO Audio Studio Six – a także nowe słuchawki flagowe Fosteksa i MrSpeakers.

  4. zibi napisał(a):

    Panie Piotrze, w przeszlosci bardzo Pan chwalil w swojej recenzji Ayona HA-3, okreslajac go nawet wtedy mianem najlepszego wzmacniacza na polskim rynku. Zabraklo mi odniesienia do niego w tej recenzji, co tez w jakims sensie rozumiem, bo obu pewnie nie mial pan jednoczesnie na stanie. Natomiast kuluarowo chcialbym zapytac jak Pan ocenia Cayina wzgledem sporo jednak tanszego Ayona? Pomijam aspekt mozliwosci napedzenia kolumn przez Cayina bo ten sie dla mnie w jego przypadku nie liczy. Gdyby porownywac jakosc grania na wyjsciu sluchawkowym, ktory z tych wzmacniaczy zrobil na Panu wieksze wrazenie?
    Stoje przed zakupem w miare uniwersalnego lampowca, ktory jednak wiekszosc czasu bedzie gral na wiekszej klasy planarach. Mozliwosci odsluchu i bezposredniego porownania tych wzmacniaczy jest znikoma ze wzgledu na nielicznych dystrybutorow tego sprzetu.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Miałem jednego i drugiego równocześnie, ale bezpośrednie porównanie odniosłem do własnego wzmacniacza referencyjnego. Odnośnie relacji Cayin vs Ayon, to ten pierwszy generuje brzmienie nieco pełniejsze i o bogatszej kolorystyce, a drugi kładzie większy nacisk w przenikanie w głąb brzmienia. Przy też bardzo dobrej muzykalności jest bardziej analityczny; nie lepiej analizujący, tylko tę analizę bardziej widać. Do tego czy do tego proponowałbym włożyć lampy mocy Emission Labs, będzie z pewnością lepiej. Ale uwaga – Ayon po poprawieniu jest całkowicie cichy, Cayin niestety brumi. Da się to pewnie wyeliminować, jednak stan sklepowy jest taki.

      1. RH napisał(a):

        Panie Piotrze, chciałbym krótko skomentować kwestię brumienia – siedziałem przed tym wzmacniaczem przez kilka godzin, żonglowałem ustawieniami, jednak żadnego brumienia nie pamiętam. Aż się drapię w głowę sięgając w zakamarki pamięci, ale chyba bym zauważył…?

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Bo to może być kwestia egzemplarza. W szczególności konkretnych lamp (niektóre same brumią), ale także sposobu poprowadzenia wewnątrz kabli i dostrojenia prądowego lamp mocy. U mnie brumił wyraźnie i nic na to nie poradzę. Wolałbym żeby nie, ale kłamał nie będę.

          1. Piotr Ryka napisał(a):

            Jeszcze może uzupełnię, że na AKG K1000 i HiFiMAN HE-6 najmniejszego brumienia nie było, ale przy ich niskiej skuteczności to norma.

  5. Piotr napisał(a):

    Ciekawe jak wypadłyby HD800S skoro stare 800-tki tak dobrze sie zgrały.
    Piotrze, czy HD800 w opisanym zestawieniu nie były zbyt jasne co zawsze mnie w nich drażniło.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Na pewno nie były zbyt jasne, tylko proszę pamiętać, że testowane były z kablem Tonalium. Ale oryginalny też nie jest jasny. Odnośnie zaś poszczególnych modeli z serii osiemset, to osobiście wybieram przy dobrym torze najstarsze HD 800. I cieszę się, że właśnie nimi dysponuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy