Recenzja: Campfire Audio Cascade

   Kawałeczek luksusu za znośne pieniądze – tak można je zaanonsować. Je, czyli słuchawki od naszego starego znajomego, amerykańskiego ALO Audio. Dlaczego ALO nie rozpoczęło produkcji słuchawek pod własną marką, tylko wyłoniło Campfire, tego nie wiem, wiem natomiast, że to ci sami ludzie – Ken Ball, Thomas Martens i Vinnie Rossi. Trzej inżynierowie z Portland, pomiędzy Sacramento a Seattle, co w pacyficznej bryzie rzeźbią audiofilskie różności. Pierwszy zwłaszcza zapragną ponoć słuchawek i zabrał się za nie z takim samym zapałem, z jakim wcześniej, na samym początku ALO, stworzył cenione okablowanie, a potem popularne przenośne wzmacniacze i całą szeroko znaną resztę. Ma więc obecnie ALO Audio pełny kosz słuchawkowych różności; nie tylko słuchawkowe wzmacniacze, kable i przetworniki, ale nareszcie też same słuchawki. W dodatku jedne i drugie – nauszne i dokanałowe. Wszystkie rzucone na rynek w obecnym 2018, poczynając od miesiąca luty i tytułowych Cascade.

Cascade nie tylko były pierwsze, ale wciąż są jedyne spośród „normalnych”, wokółusznych. Sześć pozostałych modeli (Solaris, Atlas, Andromeda, Orion, Comet oraz najdroższy, jedyny customowy Equinox) to słuchawki dokanałowe. Szeroko rozrzucone cenowo, od półtora tysiąca do niecałych dwustu dolarów, co stawia jedyne wokółuszne Cascade z ich ceną $799 dokładnie pośrodku stawki. Więc cenę mają ze środeczka, natomiast resztę poza grupą. Jako jedyne są „na” a nie „w” i nie tylko ceny; nazwy też nie mają kosmicznej, a bardziej przyrodniczą i ziemską – kaskada. (Choć w sumie i je dałoby się nazwowo wystrzelić w kosmos, są wszak kaskady meteorytów.)

Starczy tych zabaw ze słowami, wracajmy na mądrości łono. A mądrość audiofilska prowadzi nas ku temu, że słuchawki się zapowiadają ciekawie; od ciekawego są producenta i z ciekawymi szczegółami, o których czas opowiedzieć.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

6 komentarzy w “Recenzja: Campfire Audio Cascade

  1. mykupyku napisał(a):

    Warto może skorygować szereg błędów merytorycznych. Cascade nie były pierwsze, CA nie rzuciło na rynek wszystkich słuchawek w 2018. Od 2015 r. wypuściło kilkanaście modeli, niektórych już nie produkuje, obecnie w ofercie ma więcej niż sześć, a Equinox nie jest najdroższy, bo tyle samo kosztuje Solaris – i te są obecnie nowym flagowcem.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Zawsze słuchawki customowe są flagowe, bo są lepsze. Historia firmy Campfire, a ściślej jej usystematyzowanie, należy do nich samych. Jeżeli tego porządnie nie robią, to ja za nich nie będę. A sedno i tak leży w jakości brzmieniowej, której odnośnie słuchawek wokółusznych jak na razie nie osiągnęli.

      1. mykupyku napisał(a):

        Equinox to customowa wersja Atlasów, a Solaris to nowe flagowce – flagowe, bo według Kena Balla najlepsze słuchawki jakie kiedykolwiek zrobił. co do historii CA też się Pan myli – wystarczy zerknąć tylko na ich stronę: We launched the Jupiter, Orion and Lyra in the late Summer of 2015. In the Spring of 2016, we introduced the Nova and Andromeda. The Fall of 2016 we introduced our liquid alloy metal line; Lyra II, Dorado, and Vega. In August 2017 we introduced Polaris. In February 2018 we introduced our first headphone, Cascade. April 2018 we announced Comet and Atlas. Andromeda S was announced in August and will be shipping this fall.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          No i bardzo dobrze. Wszystko mamy już wyjaśnione i teraz wystarczy, żeby zrobili dobre wokółuszne słuchawki. A tak w sumie, to skoro od tylu lat robią i Cascade robili przez trzy, to efekt już powinien być świetny. Najwyraźniej coś poszło nie tak, choć może dokanałówki są w porządku. Namawiano mnie kilkakrotnie na ich recenzję, ale w tego typu słuchawkach niespecjalnie gustuję, a ściślej nie lubią być zatykane moje uszy.

          1. mykupyku napisał(a):

            fakt – aplikacja słuchawek dokanałowych sprawia problemy i do tego dużo trudniej wydobyć z nich „duży” dźwięk. z drugiej strony duży sprzęt nie sprawdzi się w mobilnych zastosowaniach, a stara zasada, że najlepiej gra to co akurat mamy przy sobie sprawdza się i tutaj. ten segment ciekawie się rozwija i pojawią się świetnie grające słuchawki w coraz lepszych cenach. moje ulubione CA to Andromedy, a w grudniu pojawią się Solaris, które ponoć są lepsze – i jak już sprawdzać coś ze stajni CA to Solaris. bo Cascade są solidne, ale przeciętne na tle konkurencji – już podobnie wycenione Elear, Aeon, Sonorus czy tańsze NightHawki/Owle są ciekawsze. bo porównania do flagowców byłyby niesprawiedliwe.

          2. Piotr Ryka napisał(a):

            Słuchawki dokanałowe potrafią zagrać fantastycznie. Szczególnie zapadła mi w pamięć sesja z Westone 4. Zjawiskowo wręcz grały, chociaż ze sprzętem o całkiem innym niż dla nich przeznaczeniu. I zawsze trzeba uważać, bo nie dość głęboko wciśnięte dokanałówki grają beznadziejnie i miałem do czynienia z sytuacjami, że właściciel chciał je odsyłać, a po prośbie o mocniejsze wciśnięcie ta chęć zupełnie mijała.

            Po AVS pewnie przetestuję któreś dokanałowe Campfire, choć zaraz po raczej inne będę miał priorytety. Ale jak dobrze grają, to warto wziąć je na warsztat, tak choćby tytułem odreagowania Cascade.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy