Recenzja: Campfire Audio Cascade

Podsumowując

   Start w słuchawkową produkcję udał się ALO Audio średnio. Zaproponowało konstrukcję wokółuszną do sprzętu przenośnego mającą szereg zalet, ale więcej po stronie wizualno-użytkowej niż brzmieniowej. A i w tej mierze nie wszystko idealne, bo słuchawek nie da się tak po prostu odłożyć miękko na bok; przodem czy tyłem bić będą metalem o podłoże, natomiast po wypłaszczeniu muszli (da się) wtyki kabli nałożą się i skrzyżują, więc też nie będzie bezkolizyjnie. Niemniej wyglądają bardzo rasowo, wygodnie są w noszeniu i wszystkie surowce, włącznie z kablem, mają w dobrym gatunku, przy czym ten ich niezły kabel za paręset dolarów dopłaty może być jeszcze dużo  lepszy – w końcu ALO to znany producent kabli. Jednocześnie brzmieniowo nie są złe, nie ma najczęstszych wad. Brak rozjaśnień; przeciwnie, jest klimatyczne przyciemnienie, dźwięk gęsty i ze światłocieniem. Nie ma też przykrych sopranowych pików ani basowych przesterów, jednakże jest to generalnie domowe kino, czyli nie do końca po audiofilsku. Przyzwyczajonym do atmosfery gier komputerowych i filmowych seansów będzie to pewnie w smak, ale meloman może się skrzywić. I nie do końca poprawi mu humor przejście z odtwarzacza przenośnego na tor stacjonarny, bo wówczas zrobi się wprawdzie cieplej i bardziej bezpośrednio, ale zawiśnie mgiełka krzyżujących się dźwięków, którym małe, zamknięte muszle nie pozwalają naturalnie się rozejść. Nie zniszczy to wprawdzie muzykalności, która i w konwencji przenośnej, i w stacjonarnej jest dobra, ale będzie jednak przeszkadzać, zwłaszcza takim jak ja purystom. Wszystko to razem nie byłoby powodem do zmartwień, ale słuchawki są z ambicjami, kosztują też niemało, a konkurencja może spać spokojnie, za skromniejsze pieniądze oferując wprawdzie nie tak szykowną powierzchowność i brak membran z berylu, ale za to udańsze brzmienie.

 

W punktach:

Zalety

  • Dość (chociaż nie skrajnie) łatwe do napędzania.
  • Dźwięk o spektakularnych zakusach.
  • I zawsze muzykalny.
  • Także bez makroskopowych wad.
  • Bo z wysoko idącymi i przestrzennymi sopranami, a bez najmniejszej uszczypliwości.
  • Także z mocnym ale niczego nie podbarwiającym i nie zniekształconym basem.
  • W obu wypadkach zatem pozytyw.
  • Również ze strony dobrego wypełnienia i nasycenia barw.
  • W przypadku dobrych odtwarzaczy przenośnych całkowita przejrzystość.
  • Wyważone tonalnie wokale i wszystkie wraz z nimi dźwięki.
  • Na przyzwoitym poziomie szczegółowość.
  • Spektakularnie powiększana przestrzeń na echowym podłożu.
  • Dobra szybkość i długie podtrzymanie.
  • Dobra też dźwięczność.
  • Przyzwoita, chociaż daleka od bycia popisową stereofonia.
  • Co najmniej neutralna temperatura, a więc nigdy żadnego chłodu.
  • Z aparaturą stacjonarną poczucie ciepła i umiarkowanej ale jednak bliskości.
  • Wygodne.
  • Elegancko się prezentujące.
  • Wysokogatunkowe surowce.
  • Porządny, odpinany kabel.
  • Można złożyć.
  • Porządne też etui podróżne i porządne opakowanie.
  • Cztery ustroje akustyczne dla ciekawych ich skutków.
  • Można dokupić lepsze kable, w tym także symetryczne.
  • Znany, choć nie ze słuchawek, producent.
  • Made in USA.
  • Polski dystrybutor.

Wady i zastrzeżenia

  • Problematyczny stosunek jakości do ceny.
  • Ze stacjonarnym wzmacniaczem z większą mocą kreowane dźwięki wzajemnie się zakłócają, tworząc nieznaczny ale słyszalny woal.
  • Lekki niedostatek brzmieniowej soli.

Dane techniczne Campfire Audio Cascade:

  • Słuchawki dynamiczne o budowie wokółusznej, zamknięte.
  • Aluminiowe muszle i składany stalowy pałąk.
  • Diafragma: φ 42 mm beryllium PVD.
  • Pasmo przenoszenia: 5 Hz – 33 kHz.
  • Czułość: 100 dB.
  • Impedancja: 38 Ω.
  • Waga: 383 g.
  • Pady z naturalnej jagnięcej skóry mocowane magnesami.
  • Kabel odpinany, przewody typu Litz ze srebrzonej miedzi, wtyk mały jack.
  • Łączenie kabla ‘Push-Pull’.
  • Opakowanie od „French Paper Company”
  • W komplecie sztywne etui podróżne i zestaw adapterów akustycznych.
  • Cena: 3500 PLN

System:

  • Źródła: Astel & Kern AK380, PC.
  • Przetwornik: Ayon Sigma.
  • Wzmacniacz słuchawkowy: Ayon HA-3.
  • Słuchawki: AudioQuest NightHawk, Campfire Audio Cascade, Fostex TH610 & TH900 Mk2, Sennheiser HD 800.
  • Interkonekty: Sulek Audio, Tonalium RCA.
  • iFi iOne z iUSB3.0 i kablami USB Gemini oraz koaksjalnym Tellurium Q Black Diamond.
  • Kable zasilające: Illuminati Power Reference One, Sulek Power.
  • Listwa: Sulek Audio.
Pokaż cały artykuł na 1 stronie

6 komentarzy w “Recenzja: Campfire Audio Cascade

  1. mykupyku pisze:

    Warto może skorygować szereg błędów merytorycznych. Cascade nie były pierwsze, CA nie rzuciło na rynek wszystkich słuchawek w 2018. Od 2015 r. wypuściło kilkanaście modeli, niektórych już nie produkuje, obecnie w ofercie ma więcej niż sześć, a Equinox nie jest najdroższy, bo tyle samo kosztuje Solaris – i te są obecnie nowym flagowcem.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Zawsze słuchawki customowe są flagowe, bo są lepsze. Historia firmy Campfire, a ściślej jej usystematyzowanie, należy do nich samych. Jeżeli tego porządnie nie robią, to ja za nich nie będę. A sedno i tak leży w jakości brzmieniowej, której odnośnie słuchawek wokółusznych jak na razie nie osiągnęli.

      1. mykupyku pisze:

        Equinox to customowa wersja Atlasów, a Solaris to nowe flagowce – flagowe, bo według Kena Balla najlepsze słuchawki jakie kiedykolwiek zrobił. co do historii CA też się Pan myli – wystarczy zerknąć tylko na ich stronę: We launched the Jupiter, Orion and Lyra in the late Summer of 2015. In the Spring of 2016, we introduced the Nova and Andromeda. The Fall of 2016 we introduced our liquid alloy metal line; Lyra II, Dorado, and Vega. In August 2017 we introduced Polaris. In February 2018 we introduced our first headphone, Cascade. April 2018 we announced Comet and Atlas. Andromeda S was announced in August and will be shipping this fall.

        1. Piotr Ryka pisze:

          No i bardzo dobrze. Wszystko mamy już wyjaśnione i teraz wystarczy, żeby zrobili dobre wokółuszne słuchawki. A tak w sumie, to skoro od tylu lat robią i Cascade robili przez trzy, to efekt już powinien być świetny. Najwyraźniej coś poszło nie tak, choć może dokanałówki są w porządku. Namawiano mnie kilkakrotnie na ich recenzję, ale w tego typu słuchawkach niespecjalnie gustuję, a ściślej nie lubią być zatykane moje uszy.

          1. mykupyku pisze:

            fakt – aplikacja słuchawek dokanałowych sprawia problemy i do tego dużo trudniej wydobyć z nich „duży” dźwięk. z drugiej strony duży sprzęt nie sprawdzi się w mobilnych zastosowaniach, a stara zasada, że najlepiej gra to co akurat mamy przy sobie sprawdza się i tutaj. ten segment ciekawie się rozwija i pojawią się świetnie grające słuchawki w coraz lepszych cenach. moje ulubione CA to Andromedy, a w grudniu pojawią się Solaris, które ponoć są lepsze – i jak już sprawdzać coś ze stajni CA to Solaris. bo Cascade są solidne, ale przeciętne na tle konkurencji – już podobnie wycenione Elear, Aeon, Sonorus czy tańsze NightHawki/Owle są ciekawsze. bo porównania do flagowców byłyby niesprawiedliwe.

          2. Piotr Ryka pisze:

            Słuchawki dokanałowe potrafią zagrać fantastycznie. Szczególnie zapadła mi w pamięć sesja z Westone 4. Zjawiskowo wręcz grały, chociaż ze sprzętem o całkiem innym niż dla nich przeznaczeniu. I zawsze trzeba uważać, bo nie dość głęboko wciśnięte dokanałówki grają beznadziejnie i miałem do czynienia z sytuacjami, że właściciel chciał je odsyłać, a po prośbie o mocniejsze wciśnięcie ta chęć zupełnie mijała.

            Po AVS pewnie przetestuję któreś dokanałowe Campfire, choć zaraz po raczej inne będę miał priorytety. Ale jak dobrze grają, to warto wziąć je na warsztat, tak choćby tytułem odreagowania Cascade.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy