Recenzja: Aura LCC-1 & LCP-1

Co jest czym czego

    Obie sekcje podzielonego wzmacniacza mają, jak już mówiłem, pokrój analogiczny z jednoczęściową Aurą Rebirth, ale odmienne wykończenie, przez co zmieniony charakter wyglądu. Kiedy tam front połyskiwał jednorodnym lustrzanym blaskiem, naruszanym jedynie przez dwa czarne pokrętła, tu dominantą czerń, naruszana przez srebrne, zaokrąglone na końcach winiety. Szerokie i podługowate, rozpostarte centralnie, na obu sekcjach jednakowe rozmiarem i jednakowo uzupełniane na lewym skraju podświetlanymi prostokątami włączników. Ale tak było na początku produkcji, potem winieta przedwzmacniacza uległa drastycznemu zwężeniu; z jej obrębu zniknęły wszystkie znajdujące się tam wcześniej narzędzia obsługowe. Nie wiem, czy to są tylko dwa różne warianty wykończeniowe, czy tak już zmieniono na stałe, tak czy tak będę opisywał jedynie wariant stojący u mnie, czyli z najnowszej serii.

     Sekcja przedwzmacniacza powinna się znaleźć na spodzie, jako się mniej rozgrzewająca; srebrną winietę ma teraz małą jak wizytówka i zgodnie z tym samą na niej nazwą Aura plus mniejszą czcionką dopisek linear device. Między winietą a włącznikiem przycisk z podpisem GAIN, do dwustopniowej regulacji siły wzmacniacza słuchawkowego, która swe podniesienie oznajmia przycisku podświetleniem. Zaraz obok dwa gniazda słuchawkowe: Pentacon 4,4 mm i duży jack 6,35 mm, z kolei na prawym skraju potencjometr, obsługiwany też z pilota, a zbliżając się od winiety ku niemu po drodze podświetlające się po aktywacji przyciski: PHONO, Line1, Line2 i BAL, przełączające wejścia. Zasadnicza powierzchnia frontu to anodyzowane na czerń i szczotkowane, ekstrudowane wcześniej (tj. wytłoczone pod wysokim ciśnieniem) aluminium, na obu bokach natomiast tej samej wysokości panele z litej stali, tworzące wspólnie wyższy rant względem pokrywy wierzchniej, która jest wzdłużnie przedzielona na większe przednie plateau z arkusza włókien węglowych i o połowę węższy, laserem wykrojony panel z chromowanej, nierdzewnej, polerowanej ręcznie stali.

     Patrząc na tył od jego strony po lewej zacisk uziemienia powiązany z gramofonowym przedwzmacniaczem, obok wejście gramofonowe RCA i dwa takie samie liniowe, a dalej czwarte XLR i kolejno dwa wyjścia – niesymetryczne i symetryczne. Dalej już tylko wtyki dla przewodowego pilota (gdyby bezprzewodowy się nie nadawał skutkiem przysłony odbiornika, albo gdybyśmy chcieli uczynić wzmacniacz trzyczęściowym), na finał trzybolcowe wejście mocy z komorą bezpiecznika. 

    Urządzenie zapoczątkowuje u producenta serię Linear Classics, a wbudowany w nie symetryczny wzmacniacz słuchawkowy oparto na dyskretnej architekturze push-pull dual-MOSFET, gdzie każdy kanał jest obsługiwany przez dwie dopasowane pary tranzystorów EXICON ECX10P20/ECX10N20 (łącznie osiem tranzystorów MOSFET); jedynie wstępny stopień konwersji symetrycznej wykorzystuje wzmacniacz operacyjny Burr Brown OPA 2134UA. Obsługujący ten układ toroid jest robiony na zamówienie i odznacza się wyjątkową jakością, został też odizolowany magnetycznie od ścieżki sygnału metalową barierą, a płyta główna montażu powierzchniowego, celem maksymalnego odseparowania od wibracji podstawy, została przymocowana do pokrywy górnej i wyposażona we własną izolację magnetyczną w postaci płata folii miedzianej. Z kolei karbonowa pokrywa nad nią (właśnie jako wykonana z karbonu) została wyselekcjonowana spośród wielu wypróbowanych, min. ceramicznych i aluminiowych, pod kątem minimalizacji zakłóceń elektromagnetycznych i wibracyjnych. 

    W firmowych materiałach opisowych czytamy, że „w celu zagwarantowania bezkompromisowej wydajności, w całym urządzeniu zastosowano najwyższej jakości podzespoły, takie jak rezystory metalizowane VISHAY i najwyższej klasy kondensatory UKA, UUQ i UCQ.”

     Całość waży 6,5 kg i ma wymiary 430 × 71 × 332 mm. W spoczynku pobiera 1W, a maksymalnie 20W. Pasmo przenoszenia oszacowano na 20 Hz – 20 kHz (+0 dB -0,2 dB), THD zmieszczono poniżej 0,003% i S/N ma odstęp113 dB, a moce wzmacniacza słuchawkowego to 14V dla gniazda symetrycznego i 8V niesymetrycznego. 

    Cena sekcji LCC-1, jak już pisałem, opiewa na 19 900 PLN, jako wycena przedwzmacniacza zwykłego i gramofonowego oraz wzmacniacza słuchawkowego.

     Sekcja wzmacniacza właściwego LCP-1 jest tańsza i kosztuje 16 990 PLN. Ma takie same gabaryty, ale o blisko dwa kilogramy większą wagę (8,2 kg), trochę inaczej też wygląda i nie wyłącznie pod względem czynników obsługowych. Tych oczywiście mniej – na frontonie końcówki mocy poza podświetlanym włącznikiem i szeroką winietą z napisem „Aura” niczego więcej nie ma. Ale odmienność tyczy również pokrywy nad elektroniką, której dwie trzecie zajmuje szczelinowo-żebrowy radiator, jako gwarant odprowadzania ciepła. Ciepła generowanego tutaj przez układ push-pull kombinowany z tranzystorów MOS-FET EXICON EXW20N20/ECW20P20, które zostały do radiatora przytwierdzone od spodu – całość wzmocnienia to cztery łącznie potężne tranzystory wspierane wysokopojemnościowymi kondensatorami Nichicon MUSE i metalizowanymi rezystorami Vishai, a przede wszystkim „praktycznie bezwibracyjnym” najwyższej klasy toroidem produkowanym na zamówienie.

    Wzmacniacz może pracować jako stereofoniczna końcówka mocy 2 x 75W/8Ω, bądź też jako monoblok (przez przełączenie BTL); a wtedy ma w kanale 1 x 150W/8Ω mocy. Parametry techniczne mówią prócz tego o impedancji wejściowej 100 kΩ, paśmie przenoszenia 20 Hz do 20 kHz (±1 dB), THD mniejszym niż 0,06% oraz maksymalnym poborze oszacowanym na 100 W.

     Wierzchni radiator uzupełnia taka sama chromowana płyta z nierdzewnej, chromowanej stali, na tylnej ściance rozmieszczono po jednej parze wejść XLR i RCA, suwakowy przełącznik przerzucania się między nimi, jeden komplet zwór głośnikowych, przełącznik Mono/Stereo, gniazdo zasilające z obok komorą bezpiecznika i jack pilota przewodowego.

     Podobnie jak sekcję przedwzmacniacza całość oparto na czterech metalowych walcach z wprasowanymi gumowymi ringami o zadaniu redukcji drgań, wbrew domyślnej sugestii, moduł końcówki mocy rozgrzewa się słabiej od modułu z pracującym pod dużym obciążeniem (trudne do napędzenia słuchawki) wzmacniaczem słuchawkowym.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© HiFi Philosophy