Recenzja: AUDIO-TECHNICA ATH-ADX5000

   Kolejne słuchawki z ekstraligi, kolejne od Audio-Techniki. Dla przypomnienia wymieńmy, które takie od tego producenta były już recenzowane. Za cen koleją: Audio-Technica ATH-W5000, ATH-W3000ANV, ATH-AD2000X, ATH-AD1000X, ATH-A2000Z, ATH-W1000Z, ATH-MSR7. Jak widać, było tego trochę… Które zaś, spośród sławnych, zrecenzowane nie zostały? Tu wymienić należy przede wszystkim dwa pamiętne modele jubileuszowe: ATH-W2002 i ATH-L3000, a także pochodzącą z lat osiemdziesiątych konstrukcję elektrostatyczną ATH-7. Tej ostatniej przez chwilę czułem się nawet posiadaczem, ale ostatecznie prywatny importer zmienił ją na zestaw Stax SR-5/SRD-6, z czego nie byłem zadowolony, bo mniej mi się podobał. W sumie nieduża różnica: Audio-Technica grała lżejszym ale zrywniejszym dźwiękiem, lepiej spasowując się z moim ówczesnym wzmacniaczem. (W tamtych czasach słuchawki elektrostatyczne zawsze podłączało się do kolumnowego wzmacniacza poprzez dołączany transformator dopasowujący, samowystarczalnych energizerów nie było.)

Tytułowy model ATH.ADX5000 to obecnie produkt szczytowy spośród nielimitowanych, wyprzedzający dotychczasowego flagowca W5000, wciąż pozostającego w ofercie. Który to W5000 wyraźnie jest tańszy, o ładnych parę tysięcy, mimo iż wygląd ma bardziej ekskluzywny – piękne muszle z hebanu i pady z prawdziwej skóry. W kontrze do tego nowy flagowiec oferuje wyższą technikę, tak w każdym razie zapewniają twórcy. Kto zaś marzy o jednym i drugim – zarówno o ekskluzywnym wyglądzie, jak i najnowszej technice – powinien się bardzo śpieszyć, gdyż coś takiego gwarantuje jedynie flagowy model limitowany ATH-L5000, którego ostatnie egzemplarze spośród pięciuset zaoferowanych na przełomie 2018/19 są jeszcze do nabycia, a może już nie. Znajomy z Anglii zdążył kupić, rysuje się więc szansa na i jego recenzję (modelu, nie znajomego), natomiast jedyna w Polsce sztuka sprzedała się momentalnie – gość wszedł, zapłacił i wyszedł, nawet nie oglądając.

Ekskluzywny model L5000 nawiązuje równocześnie do tego pozostającego w ofercie flagowca minionego, ale jeszcze bardziej do historycznego i też limitowanego modelu L3000 – poprzez konstrukcję zamkniętą, bycie najdroższym w stawce oraz literę L w sygnaturze (prawdopodobnie od Lether), czyli pokrycie drewnianej muszli skórą. Droga rzecz, wyceniona na £3700, wobec £1990 za recenzowane ADX5000 i £1299 za W5000. (Polska dystrybucja nie raczy podawać ceny L5000, chowając się za „na telefon”.)

Już przechodzimy do spraw technicznych, ergonomicznych  i wzornictwa, ale wpierw jeszcze przypomnieniowo – z szacunku do największego bodaj na świecie wyspecjalizowanego głównie w słuchawkach producenta – dwa słowa o samej Audio-Technice.

Firmę założył w 1962 Hideo Matsushita – specjalista od technologii nagraniowej i wkładek gramofonowych; tak więc nie słuchawki, a wkładki, były pierwszymi jej produktami. Wciąż nimi pozostają, każdy audiofil wie, że Audio-Technica to także wkładki. Słuchawki dołączyły dopiero w 1974-tym – pierwszy ich model nosił oznaczenie AT-700. Siedziba od początku znajdowała się w Tokio i dalej tam się mieści, a ważnym odłamem produkcji jest sprzęt profesjonalny. Na początku – co zrozumiałe – firma działała wyłącznie na rynku Japońskim; później rozszerzyła zasięg na USA; a Europę – co dużo mniej zrozumiałe – bardzo długo traktowała po macoszemu. Ostatecznie to się zmieniło i teraz wszystkie jej produkty, także najbardziej luksusowe, europejscy dilerzy oferują, o co przez lata trwała wojna.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

14 komentarzy w “Recenzja: AUDIO-TECHNICA ATH-ADX5000

  1. Michal Pastuszak pisze:

    Postanowilem sie podzielic moimi ostatnimi wrazeniami z krotkiego, prywatnego (nie moje klocki, dla jasnosci) odsluchu kilku czolowych sluchawek obecnej produkcji, jest to bardziej w formie ciekawostki i nie stanowi oczywiscie doglebnej recenzji.

    Mialem otoz przyjemnosc poobcowac z nowym Ofeuszem HE1, Abyss 1266 TC oraz serbskim wynalazkiem RAAL SR1a.

    Zaczne od Amerykancow, nowe TC , podpiete do odczepow kolumnowych jakiegos lampowca icon audio, chyba trioda, tak bardzo nie zagladalem w technikalia bo to dosc luzne spotkanie i bardziej na rozmowe nakierowane niz wlasciwe testowanie, no wiec te Abyss nowe graja znacznie przejrzystszym i szybszym dzwiekiem od tych najstarszych, jest tam tez nutka ciepla na srednicy, bardziej to organiczne, calosciowo jednak transparencja, rozlegla przestrzen, bez zadnego zlewania sie no i ich popisowa bron, pojemny, ciezki, przestrzenny bas, organowa muzyka musi tutaj wypasc swietnie. Duzo sluchania nie bylo, moze po 2 utwory, wiec sie nie bede rozpisywal. Podobalo mi sie.

    HE1 – gral z serwera muzycznego, tak samo jak Abyss i RAAL, ale z wlasnym wzmacniaczem/przetwornikiem. Dzwiek elegancki, jest wreszcie tak rzadki w sluchawkach zarys holograficzny bryl instrumentow, stabilne zawieszenie przestrzenne glosow, przestrzen okazala ale chyba mniejsza niz w Abyss, dzwiek ciemniejszy (dla mnie moze ciut za ciemny), bardzo ladny bas jak na elektrostaty (lepszy od Staxow) ale wyraznie o mniejszej mocy niz w Abyss, wzgledem Staxow brzmienie mniej rozrzedzone, bardziej zageszczone choc nie jakos nadzwyczajnie. Pieknie gladki dzwiek, taki ze mozna bez zmeczenia sluchac dlugo, wszystkie wymagane cechy najwyzszej klasy sluchawek sa tutaj spelnione. Spodziewalem sie chyba jeszcze czegos wiecej, ale to przez cene.

    RAAL – powiem tak, pomiedzy Abyss i HE1 mozna sobie argumentowac ktore daja ciekawszys pektakl, jeden ma lepsze to drugi tamto, calosciowo bardzo zblizony poziom, a cenowo ze wskazaniem mocnym na Abyss, choc wygoda jednoznacznie po stronie Sennheisera. Serbskie monitory naglowne sa jednak w zakresie realizmu przestrzennego, wielkosci scenicznej, rozdzielczosci (fakturowania), szybkosci (natychmiastowosc dzwiekow) i bezposredniosci na zupelnie innym poziomie niz dwaj poprzednicy. RAAL graly chyba ze wzmacniacza Benchmarka, bo i sam producent zdaje sie stroil je na tym urzadzeniu, calosc zdecydowanie najtansza i brzmienie najprawdziwsze. Nie podejmuje sie jednak powiedziec jak taki namacalny, sugestywny przekaz odbieralbym po 2-3 godzinach odsluchu, zapewne kwestia wlasnych preferencji (w tym i muzycznych) bedzie miala spory wplyw, choc jak ktos lubi prawde zyciowa bez zadnych upiekszen to ma ja tutaj jak chyba nigdy wczesniej. Sluchawki te potrzebuja co najmniej 100W wzmacniacza (graja przez specjalny adapter – jest w komplecie) tak sa zaprojektowane zwyczajnie, zatem to niejako wymog techniczny. Postep jednak jest i co wazniejsze nie kosztuje fortuny, bardzo pozytywna informacja oby wiecej takich konstrukcji zaczelo przybywac.

    To takie bardzo pobiezne wrazenia, zaluje ze nie moglem spedzic wiecej czasu i posluchac wlasnej muzyki. Abyss i HE1 zrobily na mnie dobre wrazenie ale zebym wrocil na nie chory to absolutnie nie, pewnie jakbym dostal taki dzwiek 10lat temu, byloby to kompletnie inne przezycie, ale obecnie juz wiele tych wspanialych cech mozna dostac za mniejsze pieniadze, choc niekoniecznie w jednym opakowaniu i jednoczesnie.

    Natomiast RAAL bede myslal czy by sobie kiedys nie sprawic, choc po namysle, to bardziej sie teraz wole skoncentrowac na wydobyciu calego potencjalu z nowej Audiotechniki ATH-L5000 bo to jednak taniej mnie wyjdzie, a jest w nich moim zdaniem sporo wciaz nieodkrytego muzycznego piekna, zwlaszcza ze po ostatnich wariacjach mam mocne watpliwosci czy sie juz wygrzaly….

    1. Piotr Ryka pisze:

      Bardzo dziękuję za ten wpis, stanowiący cenne uzupełnienie naszej wiedzy o słuchawkach najwyższych lotów, w tam zwłaszcza tych u nas niedostępnych, jak nowe Abyss i RAAL. Szczególnie na te RAAL zacząłem sobie ostrzyć zęby – ich ewentualny pojedynek z AKG K1000 byłby naprawdę czymś.

      1. Marcin pisze:

        Pierwszy raz słyszę o RAAL, ale opis poprzednika jest niezwykle ciekawy. Jako posiadacz K1000, byłbym niezwykle usatysfakcjonowany móc przeczytać o wspomnianym pojedynku. Czy na razie to tylko ostrzenie zębów, czy już może jakieś wstępne plany?

        1. Piotr Ryka pisze:

          Nie, konkretnych zabiegów jeszcze nie ma – na razie jest apetyt 🙂

  2. Alucard pisze:

    No i nareszcie się publicznie przyznałeś Michał że masz te L5000 🙂

  3. Kosq pisze:

    Ha sam jestem fanem AT, moje pierwsze słuchawki to DT770 i A700X, przy czym beyerdynamic wyewoluował do T1 a ATH najlepsze mam W1000Z. Tak jeszcze w miarę możliwości finansowych to AD2000X bym chciał do pełni sobie sprawić. Ceny tego nowego flagowca są już niestety poza zasięgiem, ale zawsze miło poczytać chociaż 🙂

    Pozdrawiam panie Piotrze!

    1. Piotr Ryka pisze:

      Też pozdrawiam!

    2. Rafał pisze:

      Mam do zbycia ATH-AD2000X w b.dobrym stanie, mało używane, z dorobionymi gniazdami SMC i znacznie lepszym od fabrycznego kablem. Mój mail to: panzeb@wp.pl
      Panie Piotrze, proszę się nie gniewać na tę mini giełdę sprzętową 🙂

  4. Marecki pisze:

    Piotrze,
    Co w trawie piszczy?

    Pozdrowienia : )

    1. Piotr Ryka pisze:

      Jaka teraz recenzja? KANN CUBE.

      1. Marecki pisze:

        Tak.
        A dokładniej;
        na jakie recenzje się zanosi?
        – kilka najbliższych.

        Może warto byłoby publikować (od czasu do czasu:) )zapowiedzi?
        Wiem że grafik napięty, także…
        Wszystko w ramach możliwości ; )

        1. Piotr Ryka pisze:

          Po KANN CUBE będzie USB Fidata, a potem porównanie czterech planarów: Audeze LCD-4z, MrSpeakers ETHER 2, Final D8000 i Meze Empyrean. Chyba, że coś się zmieni…

          1. Marecki pisze:

            Zapowiada się ciekawie 🙂
            Jakieś gramofony na horyzoncie?

          2. Piotr Ryka pisze:

            Transrotor Alto z wkładką ZYX Ultimate OMEGA i ramieniem SME Series IV (12 cali).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy